Rozdział 1 – Pojawia się Haruno Sakura

To był słoneczny i jasny dzień w spokojnej Wiosce Liścia. Wiał lekki wietrzyk, szeleszcząc liśćmi. Słońce świeciło jasno przez okno rezydencji Haruno. – Sakura-chan! – krzyknęła matka Sakury. – Wstawaj! Czas do szkoły! – Szmaragdowe oczy powoli się otworzyły. Spojrzały na cyfrowy zegarek, który stał bezczynnie obok łóżka. Wyświetlał 5:30. – Sakura-chan! Wstawaj! – Ktoś wchodził po schodach.

Ugh, jeszcze tyle czasu do szkoły! – pomyślała Sakura. – Okaasan! Szkoła nie zacznie się przez następne 2 i pół godziny! Daj mi spać! – krzyknęła. Drzwi do pokoju Sakury się otworzyły i stanęła w nich jej matka. Spokojnie podeszła do łóżka Sakury i delikatnie nią potrząsnęła.

- Kochanie, wstawaj. Już czas do szkoły.

- Nie słyszałaś tego, co właśnie powiedziałam? – spytała Sakura marudnym tonem. – Szkoła jeszcze się nie zaczyna. Zaczyna się za dwie godziny i trzydzieści minut.

- Och, mogłaś właśnie tak powiedzieć – odparła Pani Haruno, zanim zaczęła kierować się w stronę drzwi. Gdy tam dotarła, odwróciła się i powiedziała: - Sakura, może i masz 17 lat, ale nie ty rządzisz w tym domu. Nie krzycz na mnie, zrozumiano?

- Ta, jasne, a teraz mogę iść spać? – zapytała Sakura, zirytowana faktem, że przerwano jej sen.

- Dobrze, tylko wstań za godzinę. Twój otousan i ja musimy iść do pracy, więc życzę ci miłego dnia w szkole, skarbie – powiedziała do niej matka, po czym odwróciła się i opuściła pokój.

Okaasan i Otousan, posiadanie rodziców lekarzy jest świetne ze względu na zyski jakie czerpią – pomyślała Sakura, przykrywając się kołdrą w próbie przygotowania się do ponownego snu – ale czasami uporanie się z faktem, że wiecznie pracują i są czymś zajęci boli.

Może to po prostu sposób na to, żeby się z tobą nie użeraćpowiedział wewnętrzny głos Sakury, parskając.

Och, zamknij się. – odparła w myślach Sakura. Rzuciła głowę na poduszkę i powoli zamknęła swoje szmaragdowe oczy.

O 6:20 Sakura otworzyła oczy. Zerknęła na zegarek i odczytała godzinę. Myślę, że to niezły czas na pobudkę – pomyślała sobie, po czym usiadła i ziewnęła. Po rozprostowaniu ramion, włożyła pluszowe, różowe kapcie i poszła do łazienki. Zatrzymała się przed lustrem i spojrzała na swoje odbicie.

Ugh, wyglądamy okropnie! – powiedział wewnętrzny głos Sakury. – Pośpiesz się i szykuj się do szkoły, leniu.

Dzisiejszy dzień był dniem, kiedy 17-letnia Haruno Sakura szła do Konoha High. Jej rodzice dostali nową pracę w Wiosce Liścia, więc Sakura musiała przeprowadzić się z Tokyo w Japonii. Po tym jak w końcu przystosowała się do nowego domu, musiała przystosować się do nowej szkoły.

Konoha High, huh… - pomyślała Sakura. - Zastanawiam się, czy będzie tak samo „zabawna" jak moja stara szkoła. Uśmiechnęła się ironicznie, przypominając sobie swoją starą szkołę. Była znana jako playgirl i zdecydowanie żyła stosownie do swojego tytułu. Jej porcelanowa skóra miała przyjemny odcień, więc za każdym razem, gdy się rumieniła, co robiła często, wyglądała naturalnie. Miała piękne, długie, szczupłe nogi z zagięciami we wszystkich właściwych miejscach. Jej szmaragdowe oczy skrzyły się i błyszczały, kiedy się śmiała. Różowe włosy okalały delikatnie jej twarz i sprawiały, że wyróżniała się z tłumu.

Nie mogła nic na to poradzić. Kiedy była młodsza, dzieciaki dokuczały jej z powody wysokiego czoła, które było tylko trochę wyższe od przeciętnego. Sakura była zwyczajna i płaska, a jej oczy były po prostu tępe. Ale kiedy zrobiła się starsza, okres dojrzewania był dla niej łaskawy. Teraz za każdym razem kiedy przechodzi, chłopcy się za nią oglądają.

Sakura włączyła prysznic i szybko zdjęła ubrania. Weszła pod gorący strumień i szybko się umyła. Kiedy skończyła, wytarła się i ubrała. Chwytając za suszarkę, wysuszyła włosy i za pomocą dwóch pałeczek spięła je w kok, z którego wystawało kilka pasemek włosów. Włożyła jasnoróżową bluzkę wiązaną na szyi, bez pleców i niebieską mini. Muszę zrobić dobre pierwsze wrażenie… - pomyślała, przeglądając się w lustrze.

Hmm… jeśli szkoła okaże się nudna… - pomyślała Sakura, patrząc z ukosa – Myślę, że będę musiała ją rozkręcić. Podeszła do szafy i przejrzała rzędy ubrań, dopóki nie sięgnęła do tyłu, gdzie znajdowały się buty. Którą parę butów powinnam założyć? – pomyślała sobie. Podniosła parę butów do kolan, obejrzała je, po czym pokręciła głową i odłożyła je na bok. Następnie podniosła parę butów do biegania. Powinnam zapakować je na WF, tak na wszelki wypadek. Po stałym przeglądaniu butów, znalazła parę wiązanych sandałów na obcasach. Zerknęła na zegarek. 7:15 Wciąż mam dużo czasu.

Sakura wróciła do swojego pokoju i znów spojrzała w lustro. Następnie podeszła do zasłon, kręcąc luźnym pasmem różowych włosów za pomocą palca wskazującego. Kiedy dotarła do zasłon, chwyciła za żaluzje i już miała zasłonić okno, gdy zauważyła parę patrzących na nią, onyksowych oczu. Sakura zamrugała i zmrużyła lekko swoje szmaragdowe oczy, by lepiej widzieć. Oślepiające światło słońca raziło ją i mogła zobaczyć jedynie nastroszone, kruczoczarne włosy i przenikliwe, onyksowe oczy.

Zastanawiam się, kto to jest… - pomyślała sobie – i dlaczego się na mnie patrzył?

Nie rób sobie nadziei, ZERKAŁ na nas.

Naprawdę? Skąd wiesz?

Ponieważ, kiedy podchodziłaś tak wolno do zasłon, przypadkiem zauważyłam, że ma całkiem gorące ciało– pomyślał wewnętrzny głos Sakury z uśmieszkiem.

Gorące ciało, huh? Cóż, jeśli znów go zobaczę, sprawię, że dowie się kim jestem…

Ta, i zostawisz wrażenie, którego nigdy nie zapomni – pomyślał figlarnie wewnętrzny głos.

Dokładnie.

Oczy Sakury spojrzały przez pokój, gdy zakładała buty. Gdzie on jest? Wydawało mi się, że zostawiłam telefon przy łóżku. Po tym jak w końcu założyła buty, poszła do łazienki, szukając swojego telefonu. Szybkie zerknięcie w lustro, po czym dalej szukała telefonu. Świetnie, zgubiłaś NASZ telefon. Jak ktoś ma dostać nasz numer, jeśli nie będzie nikogo, kto odbierze telefon, gdy zadzwoni?

Znajdę go!

Ta, na pewno.

Sakura wyszła z pokoju i poszła na górę. Najpierw poszła do salonu i go przeszukała. Nie tu… - pomyślała. Potem weszła do kuchni. Sprawdziła stół, zlew, nawet lodówkę. Następnie sprawdziła kuchenny blat i zobaczyła go, leżącego tam leniwie. Sakura westchnęła i podeszła do blatu, podnosząc telefon. Obejrzała różowy kryształ górski w kształcie kwiatu wiśni na swoim telefonie, otwierając go, by sprawdzić, czy niczego nie przeoczyła. – Masz jedną nieprzeczytaną wiadomość – przeczytała głośno Sakura.

- Hmm… co to może być? – odezwała się, udając głęboko zamyśloną. – Sakura-chan – przeczytała. Och, wiadomość od mamy – pomyślała, zanim zaczęła czytać dalej.

Przez przypadek zabrałam ze sobą twój plan lekcji, ponieważ bardzo się śpieszyłam do wyjścia, więc po prostu ci go podam:

1. lekcja to angielski/umiejętności językowe z Asumą-san.

2. lekcja to historia z Ibikim-san.

3. lekcja to przyroda z Kurenai-san.

4. lekcja to matematyka z Kakashim-san.

5. lekcja to zajęcia z bronią z Anko-san.

I twoja 6. lekcja to WF z Gaiem-san.

Powinnaś już wychodzić do szkoły, więc miłego dnia!

Och, racja, mój plan lekcji… - zauważyła cicho Sakura. – Cóż, powinnam iść do szkoły…

Łał, to najmądrzejsza myśl, jaką miałaś tego ranka… - zadrwił wewnętrzny głos Sakury. – Nie zapomnij zasłonić okien w swoim pokoju albo jacyś rodzice będą wkurzeni.

Tak, tak, wiem. Właśnie miałam to zrobić…

Sakura podeszła do swojej torby i wzięła kluczyki do samochodu. Ruszyła w stronę swojego czarnego kabrioletu Cadillac i usiadła za kierownicą. Włączyła silnik, przekręcając kluczyk w stacyjce i pojechała do Konoha High, podążając za instrukcjami jakie dali jej rodzice, dotyczącymi drogi do szkoły. Kiedy dotarła do szkoły, zaparkowała samochód i poprawiła włosy w lusterku. Wysiadła, zamknęła drzwi i zablokowała samochód, wsadzając kluczyki z powrotem do swojej torby na ramię Prady.

Kierując się w stronę wejścia, Sakura rozejrzała się po wszystkich uczniach. Ta szkoła zasadniczo przypominała typowe liceum, kujony się uczyły albo robiły dla kogoś pracę domową, cheerleaderki flirtowały ze sportowcami, a przeciętni ludzie po prostu socjalizowali się ze sobą. Sakura zauważyła dużą grupę około jedenastu ludzi. Ta grupa musi być bardzo popularna – pomyślała, obserwując ludzi zbierających się wokół tej grupy – wszyscy próbują z nimi pogadać…

- Hej! – zawołał chłopak z tej grupy ze stojącymi na wszystkie strony, lśniącymi, jasnymi włosami. Sakura spojrzała w stronę, z której dobiegał głos. – Jesteś nowa? – spytał chłopiec, rozszerzając błękitne oczy.

- Uh, tak. Jestem Haruno Sakura. Kim jesteś? Komitetem powitalnym? – spytała Sakura.

- Heh, myślę, że możesz to tak nazwać. Jestem Uzumaki Naruto! – powiedział Naruto, kładąc rękę za głowę i uśmiechając się z zakłopotaniem. – Wiesz, jesteś całkiem słodka jak na nową dziewczynę.

Tak jak myślałam… - pomyślała Sakura, uśmiechając się na komplement Naruto. Co za typowa szkoła… - pomyślała nonszalancko. – Po prostu muszę to zmienić…