Tytuł: Przebudzenie

Autor: NigrumLotus

Beta: brak

Ostrzeżenia: slash/yaoi, non-canon, OC, tortury

Wykorzystane przeze mnie postaci należą do pani Rowling. Z pisania tego ff nie czerpię żadnych korzyści materialnych.


Od razu ostrzegam, że to właściwie mój debiut;)

Akcja zaczyna się po Zakonie Feniksa.

Miłego czytania!


Prolog

Wysoki, ciemnowłosy mężczyzna siedział w głębokim fotelu przy kominku, trzymając w ręku kieliszek wina.

Z fascynacją obserwował grę światła, odbijającego się od czerwonego płynu. Po chwili wstał i podszedł do okna, odsłaniając ciężkie zasłony.

Jego oczom ukazał się wspaniały widok. Niebo rozświetlały gwiazdy, wesoło migoczące na ciemnym tle. W oddali widać było góry, a pod nimi rozpościerał się ciemny las, który spowijała gęsta mgła, nadając mu atmosferę grozy i tajemniczości. Wiedział, że znajduje się tam wspaniałe jezioro z krystalicznie czystą wodą, które odnaleźć potrafią tylko śmiałkowie, gotowi zapuścić się głębiny lasu, odstraszającego swą nieprzystępnością i nieprzeniknionym mrokiem. Nieraz udawał się w tamto miejsce, by odpocząć od natłoku pracy oraz by przemyśleć kilka spraw. Westchął głęboko i zapatrzył się w dal.

Zastanawiał się jak osiągnąć swój cel. Próbował już wielu rozmaitych sposobów, jednak ktoś zawsze niweczył jego plany, tak, by wszystko obróciło się na jego niekorzyść.

Nie chciał posuwać się do ostateczności, to było mu bardzo nie na rękę. Jednak jeżeli w końcu czegoś nie wymyśli, nie będzie miał wyboru. A gdyby tak...?

Po chwili jego wargi wygięły się w subtelnym uśmiechu. Tak, wiedział już co zrobić. Rozmyślania przerwało mu ciche pukanie i do pomieszczenia wszedł mężczyzna, którego twarz ukryta była pod kapturem.

Jego postać zdawała się stapiać z panującym w pokoju mrokiem, stając się jednością. Stał przez chwilę, jakby oceniając sytuację i zastanawiając się nad kolejnym ruchem.

W końcu zdjął płaszcz, usiadł w drugim fotelu i nalał sobie wina. Mężczyzna stojący pod oknem odwrócił się i powoli wrócił na poprzednie miejsce, dołączając do swego gościa.

- Dowiedziałeś się czegoś? - spytał, znów obserwując mieniący się płyn.

- Owszem - uśmiechnął się kpiąco nowoprzybyły, lecz w jego obsydianowych oczach jak zwykle nie pojawiły się żadne uczucia. - Wygląda na to, że tym razem popełni nieodwracalny błąd.

- Dobrze - zaśmiał się zimno brunet. - A co z owym mężczyzną?

- Nie mam żadnych informacji na jego temat. Pojawił się znikąd, nikt nie wie kim jest.

- Niedobrze. Trzeba go wybadać - ciemnowłosy zmrużył oczy. - Spróbuj się do nich zbliżyć.

- Oczywiście, zajmę się tym. Myślę, że ten stary głupiec ułatwi mi zadanie.

- Świetnie. Wierzę, że tym razem nam się uda.

- Pójdę już - gość wstał i znów ukrył twarz pod kapturem. - Może zorientować się, że zbyt często znikam.

Skłonił się lekko i wyszedł, cicho zamykając za sobą drzwi. Zapadła cisza, przerywana tylko trzaskającym wesoło ogniem.

Mężczyzna zapatrzył się w płomienie, a w jego oczach pojawiły się niebezpieczne błyski.

- Już niedługo, mój drogi. Już niedługo.