Rozkwitają pąki białych róż,

Jasiuleńku, wróć z wojenki już,

wróć do chaty jak za dawnych lat,

dam Ci za to róży najpiękniejszy kwiat.

Bella wstaje z ziemi na której siedziała. Patrzy tęsknym wzrokiem na pagórki, za którymi straciła go z oczu.

Nie może znieść tęsknoty i strachu, które opanowały jej serce.

Boi się o niego. Nie wie co się z nią stanie jak on nie wróci. Patrzy na białe róże kwitnące w ogródku.

W jej ogródku. Zamyka oczy i oddaje się wspomnieniom.

Kładłam Ci ja idącemu w bój,

Białą różę na karabin twój,

Nimeś odszedł, Jasiuleńku, stąd,

Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł.

Wspomnienia, sprzed kilku dni, przed jego wyjściem w bój, wróciły. Dokładnie pamięta jak zrywała z ogrodu jedną z róż i kładła mu na karabin. Pamięta też jak wycierał jej łzy rozpaczy zapewniając, że wróci.

Nie zostawi jej. Wierzyła mu.

I wierzy. Ale z każdym dniem jej nadzieja powoli traci swoją siłę.

Ponad stepem nie przyjemna mgła,

wiatr w burzanach cichuteńko łka,

przyszła zima opadł róży kwiat,

poszedł w świat Jasieńko, zginął po nim ślad.

Oderwała wzrok od płomieni tańczących w kominku. Wzgórza są pokryte białym puchem.

Piękne białe róże dzięki, którym znała ją cała miejscowość, schowały się pod nim. Ona wiedziała, że kiedy on wróci te róże będą piękniejsze niż kiedykolwiek. Wiedziała, że zakwitną dla niego.

Na jego powrót, którego tak oczekiwała.

Już przekwitły paki białych róż,

przeszło lato, jesień, zima już,

cóż ci teraz dam, Jasieńku, hej ?

Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny twej ?

Jasper i Emmett już wrócili, więc gdzie on jest ?

Martwi się o niego.

A Alice i Rosalie martwią się o nią.

Nic nie je, nie sypia tylko czeka na niego. Czeka z jedną białą różą, najpiękniejszą jaka rozkwitła. A on nie wraca… Przyjaciele ja uspakajają, że to pewnie wina zniszczeń wojennych…

Jasieńkowi nic nie trzeba już,

Rosną ci mu nowe pąki róż,

Tam nad jarem gdzie w wojence padł,

Rozkwitł u mogiły biały róży kwiat.

Kiedy przyszła wiadomość o jego śmierci była pewna, że mężowie jej przyjaciółek wiedzieli. Dlatego jej unikali, a jak się wiedzieli unikali z nią rozmowy. Ten smutek i współczucie były nie do zniesienia. Ból nachodził ją za każdym razem gdy widziała żołnierzy wracających, całych i zdrowych do swoich rodzin. Dlaczego strata ukochanego spotkała właśnie ją ?

Jej ostatnim słowem zanim do niego dołączyła było jego imię.

- Edward …..


Nonsensopedia ma rację...trzy kropek dodaje dramatyzmu...