Było już dobrze po dziewiętnastej, kiedy próba się skończyła. Zbliżał się letni festiwal, na którym miała być wystawiona sztuka klubu teatralnego. Wszyscy pracowali na zdwojonych obrotach, dając z siebie wszystko na scenie i poza nią.
Hori był wykończony. Przeciągnął się, próbując rozciągnąć spięte mięśnie.
Nagle, jego spojrzenie padło na scenariusz. Westchnął.
Przeklęta Kashima! Nie zjawia się w szkole w dniu tak ważnej próby!, skrzyżował ręce. Chora raczej nie jest. Jeszcze wczoraj wszystko było z nią dobrze..., zasępił się.
Może coś złamała? Jeżeli tak, to powinna natychmiast mnie zawiadomić!, zdenerwował się.
Po chwili jednak westchnął zrezygnowany i wziął scenariusz do ręki.
Musiał wykreślić trzy sceny ze sztuki, gdyż ta była troszeczkę za długa. Zastąpił je jedną, krótką.
Kashima ma stary scenariusz. A premiera już za tydzień!, zmarszczył brwi. Dobra. Niech stracę, pomyślał.

Kashima powoli rozbierała się, stojąc przed dużym lustrem w łazience swojego domu. Najpierw zdjęła spodenki. Westchnęła, patrząc na swoje długie, ale patyczkowate nogi. Na duże stopy. Drobne biodra.
Później pozwoliła opaść czerwonej koszuli w kratkę.
Zamrugała oczyma i odwróciła wzrok od swojego odbicia.
Zdjęła bieliznę i włożyła ją do pralki. Dopiero teraz odważyła się na siebie spojrzeć.
Westchnęła głęboko, a jej piersi nieznacznie podniosły się do góry.
Właściwie, pomyślała gorzko, to nago również jestem podobna do faceta.
Kashima była wysoka i szczupła. Zawsze była za to podziwiana. Jednak ona sama uważała, że trochę więcej tkanki tłuszczowej i trochę mniej centymetrów, upodobniło by ją bardziej do kobiety.
Poza tym, Yuu miała drobne biodra, szerokie ramiona i cechowała się całkowitym brakiem talii. Była bezkształtną bryłą.
Przejechała ręką wzdłuż mostka.
Jej piersi były nieznaczne. Dwa małe, sterczące trójkąciki. W sumie nie robiło różnicy, czy chodzi w staniku, czy bez - i tak nie było co oglądać.
Stanęła bokiem. Nic to nie pomogło - nadal była płaska.
Potargała krótkie włosy i uśmiechnęła się.
Nie jest źle, pomyślała. Jeżeli ludzie mnie taką... takim lubią, to nie ma problemu.
Weszła pod prysznic i rozkręciła wodę.

Hori zapukał do drzwi domu Kashimy.
- Idę! Chwileczkę! - doszedł go stłumiony głos. Po chwili drzwi wejściowe otworzyły się.
Stała w nich wysoka, ładna kobieta w średnim wieku. Uśmiechała się przyjaźnie. - Tak? - zapytała.
- Dobry wieczór - chłopak skłonił się lekko. - Jestem Hori Masayuki, z kółka teatralnego. Czy jest może Kashima-k... - cholera! - ...kouhai? - zapytał. - Przyniosłem jej scenariusz do sztuki.
O mały włos nie powiedział "Kashima-kun"!
- Kouhai? - oczy kobiety rozszerzyły się ze zdumienia i zabłysły figlarnie. - Jesteś senpaiem Yuu-chan? Nie wiedziałam, że moja córka ma takiego przystojnego senpaia - puściła oko do Horiego.
Chłopak przełknął ślinę. - Taak... Dziękuję... Czy mogłaby to pani - wyciągnął w stronę matki Yuu scenariusz - przekazać Kashimie-kouhai? - Boże, jak to dziwnie brzmi!, pomyślał ze zgrozą. - Bo...
- Zawołam córkę - przerwała mu, podnosząc palec do góry. Zrobiła dwa kroki w tył i krzyknęła. - Yuu-chan! Masz gościa.
Odpowiedziała jej cisza.
- Najwyraźniej nie słyszy... Wejdź, przystojniaku, zaraz ją zawołam.
Hori z wahaniem przestąpił próg.
- Yuu-chan! - kobieta weszła po schodach i zapukała do pierwszych drzwi po prawo. - Pewien senpai tu na ciebie czeka... - spojrzała z rozanieleniem na chłopaka, który zmarszczył brwi na te słowa.
Kobieta otworzyła drzwi pokoju Kashimy.
- Och. Nie ma jej. Musi brać prysznic - zachęciła chłopaka gestem. - Wejdź, poczekaj na nią.
- Nie, Kashima-san, po prostu zostawię scenariusz tut-
- Nalegam - kobieta zbiegła po schodach i stanęła przy Horim. - Wejdź i czuj się jak u siebie w domu! - złapała go za rękę i zaciągnęła do pokoju Yuu. - Poczekaj tu chwilkę - uśmiechnęła się. - Przepraszam, ale ja się spieszę. Wychodzę i nie będzie mnie caaałą noc! - popatrzyła na Horiego znacznie.
- Przepraszam, ale... - zaczął. Żyłka na czole zaczynała mu szybciej pulsować.
- Lecę! - przerwała kobieta. - Pa pa, przystojny senpaju! - podśpiewując pod nosem, wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
Chłopak zacisnął pięści i przymknął oczy. Już wiedział w kogo Kashima potrafi być irytująca.
Pokręcił głowę i stłumił ziewnięcie.
Długo to tu nie zabawi. Zerknął na zegarek. Była dwudziesta szesnaście.
Zamrugał oczami i rozejrzał się po pokoju.
Był on niewielki. Pod oknem stało pościelone łóżko, na przeciwko niego - spora komoda i szafa, a na środku pokoju stolik.
Hori położył na nim scenariusz i podszedł do komody. Stało tam wiele zdjęć oprawionych w ramki - głównie przedstawiały one Kashimę jako księcia, jednak jedno szczególnie przykuło uwagę Horiego.
Wziął w dłonie małą, żółtą ramkę i przypatrzył się zdjęciu.
Przedstawione było na nim kilka śmiejących się dziewcząt. Fotografia musiała pochodzić z czasów gimnazjum, gdyż mundurki były inne niż te licealne.
Nagle Hori zmrużył oczy, nie dowierzając temu, co właśnie widział. Potarł powieki i spojrzał jeszcze raz.
Jednak wzrok go nie mylił.
Lekko na uboczu od grupki dziewcząt, stała ubrana w marynarski mundurek, długowłosa Kashima.
- No nieźle - powiedział cicho. - Tutaj nadawałabyś się bardziej na księżniczkę, niż księcia! - szepnął.
Odstawił zdjęcie i westchnął.
Po chwili drzwi do pokoju otworzyły się i stanęła w nich Kashima, ubrana w szare szorty i luźną bokserkę. Przez kark przewieszony miała ręcznik, którego końcem, wycierała włosy.
- Hori-chan-senpai?! - jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia. - C-co ty tu robisz?!
- Nie było cię na próbie - podszedł do niej, patrząc na nią srogo. - Na tak ważnej próbie! - zmrużył oczy. - Cóż to księcia zatrzymało?
Kashima popatrzyła na niego zakłopotana. Weszła do pokoju i zamknęła drzwi za sobą.
- Miesiączka - powiedziała cicho. - Przepraszam, ale czułam się fatalnie i nie poszłam dziś do szkoły.
No tak! Przecież ona jest dziewczyną!, odwrócił wzrok, zawstydzony. Nie wiedział co powiedzieć.
- Ha ha ha - Kashima podeszła do Horiego i klepnęła go lekko w ramię. - Nie umrę od tego, nie? - uśmiechnęła się. - A co to? - zapytała, wskazując na scenariusz.
- Przyniosłem go dla ciebie, bo-
- Hori-chan-senpai! - rzuciła się na niego - dziękuję za fatygę! Co prawda mam już jeden scenariusz, ale ich nigdy nie jest za wiele!
- Kashima, uspokój się - odepchnął ją. - W tym naniosłem zmiany. Zapoznaj się z nimi.
Dziewczyna chwyciła scenariusz i usiadła po turecku na łóżku. Spojrzała na Horiego i zachęcająco poklepała miejsce obok siebie.
W odpowiedzi oparł się tylko o ścianę.
- A tu? - zapytała - co z tą sceną?
Westchnął i podszedł do niej. - Jest skrócona. Zamiast tego.. otwórz tutaj... masz monolog.
- Aha... Siadaj, Hori-chan-senpai. A tu? Mam po tym fragmencie zejść ze sceny?
Zrezygnowany, usiadł obok Kashimy. - Tak. Ale po chwili znów wchodzisz - wskazał palcem na zdanie w tekście.
- Rozumiem... - chwilę czytała scenariusz. - Dziękuję, że o mnie pamiętałeś! - uśmiechnęła się do niego.
- Trudno nie pamiętać o głównej aktorce.
Zaśmiała się w odpowiedzi.
- Dobrze, będę już szedł - wstał, jednak Kashima złapała go za rękę i pociągnęła z powrotem na łóżko.
- Siedź, Hori-chan-senpai. Muszę się jakoś odwdzięczyć - spojrzała na niego łagodnie. - Napijesz się herbaty?
- Jestem zmęczony, chciałbym iść już do domu - skrzyżował ręce i znów spróbował wstać.
- Siedź - powtórzyła. - Ciepła herbata postawi cię na nogi - zerwała się i wybiegła z pokoju.
Westchnął i wyszedł za nią.
- Hej! - odwróciła się, stawiając stopę na schodku. - Obiecałeś, że wypijesz ze mną herbatę!
- Niczego takiego nie mówiłem! - zdenerwował się.
- Proszę... Hori-chan-senpai? - przybliżyła się do niego. Jako że Hori stał stopień wyżej, byli teraz równego wzrostu. Kashima popatrzyła mu głęboko w oczy i spróbowała swojej niezawodnej metody. - Księżniczko, zachcesz uczynić mi ten zaszczyt i napić się ze mną herbaty? - dotknęła twarzy Horiego.
Masayuki wymierzył jej solidnego pstryczka palcami w czoło. - Na mnie to nie działa - powiedział beznamiętnym głosem i wyminął ją.
- Senpaaaai! Proszę! - zastąpiła mu drogę. - Jestem w domu sama, mama gdzieś wyszła, nawet nie wiem gdzie... Dotrzymaj mi towarzystwa! Bardzo proszę! - złożyła ręce i ukłoniła się.
Chłopak westchnął.
- Twoja mama mówiła że wychodzi i że nie będzie jej całą noc. Pracuje tak późno?
- Co? - Yuu popatrzyła na niego z zaskoczeniem. - Powiedziała ci coś takiego...?
Skrzyżował ręce na piersi.
Kashima jęknęła tylko i uderzyła głową w ścianę. - Mówiła coś jeszcze? - zapytała zrezygnowanym tonem.
- Hmm... przez roztargnienie chciałem ją na początku zapytać, czy jest Kashima-kun, ale w porę zreflektowałem, że to mogło by być niemiłe i szybko zmieniłem "kun" na "kouhai". Od tamtej pory ciągle mówiła do mnie "senpai" - zmarszczył brwi.
- Mama musiała być wniebowzięta - dziewczyna przytknęła policzek do ściany. Kąciki ust wygięte były lekko ku dołowi.
- Co masz na myśli?
Kashima westchnęła ciężko i wyprostowała się. - Moja mama... - spojrzała na niego odważnie - cieszy się, że przychodzi do mnie w odwiedziny ktoś, kto nie jest dziewczyną, albo Mikoshibą.
Ktoś... kto nie jest dziewczyną?, Horiemu zaczęło lekko drgać oko. Nie prościej powiedzieć, że chłopak?
- Ona po prostu się o mnie martwi - Kashima zeszła po schodach. - Chodź senpai, napijemy się herbaty i porozmawiamy.
- Masz na myśli to... że jesteś szkolnym księciem? - Hori wszedł za nią do kuchni.
- Aha. Według mojej mamy to cudownie, że gram pierwszoplanowe role. Ale nie podoba jej się to, że są to, bądź co bądź, męskie role... - wsypała trochę herbaty do dwóch kubków.
- Kashima...
- Och! Nie zrozum mnie źle! - zaśmiała się. - Ja lubię być księciem. Tylko... - urwała. - Tylko spójrz na mnie. Bardziej pasuje do roli faceta. Ja po prostu nie wyglądam jak kobieta.
- Nie opowiadaj głupot! - zezłościł się Hori. Podszedł do niej, przyłożył jej pięść do głowy i zaczął nią trzeć.
- Ała! - Kashima odsunęła się od niego. - Senpai, to bolało!
- Miało boleć - zmrużył oczy. - Nie gadaj takich bzdurnych rzeczy.
- Ale kiedy to prawda, Hori-chan-senpai - puściła do niego oko. - Dlatego mama się cieszy, że przyszedł do mnie jakiś chłopak. Ma nadzieje na... no wiesz... że komuś zacznie zależeć na mnie jak na kobiecie - uśmiechnęła się smutno i zalała herbaty. - Proszę - podała jeden z kubków Horiemu.
- To dlatego zaakcentowała, że nie będzie jej całą noc - westchnął i przyjął kubek.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową i wyszła z kuchni. Zamyślony Hori powlókł się za nią.
- Kashima? - zapytał, wchodząc do jej pokoju. - Czy ty... masz jakieś kompleksy, odnośnie... bycia księciem? - zapytał i postawił kubek na stoliku.
- Hori-chan-senpai, gdybym miała, to bym nim nie była - uśmiechnęła się i zamknęła za sobą drzwi. - Usiądź proszę.
Hori nie drgnął, wpatrując się w Kashimę.
- Ale... powiedziałaś, że nie czujesz się dziewczyną.
Pokręciła stanowczo głową. - Nie. Powiedziałam, że nie wyglądam jak dziewczyna, dlatego idealnie pasuje do roli księcia - również odstawiła swój kubek na stół. Wyprostowała się i napotkała baczne spojrzenie Horiego.
- Co robisz, senpai? - zapytała.
Nie odezwał się. Powoli, dokładnie, zlustrował Kashimę od góry do dołu.
- C-co?! - poczuła się zawstydzona. Ściągnęła z karku ręcznik i próbowała się nim zakryć.
- Jesteś wysoka i szczupła - zaczął wolno Hori. - W aktorstwie to duża zaleta. Masz ładną twarz, co również jest ważne. Poza tym - odchrząknął. - Masz zgrabne i długie nogi. Mówię to jako znawca aktorskich talentów! - zastrzegł szybko.
- Senpai! - Kashima uśmiechnęła się czule.
Hori przełknął ślinę, odwrócił wzrok i usiadł na łóżku. Wziął ze stolika kubek i upił łyk. Natychmiast tego pożałował, bo herbata była strasznie gorąca. Nie okazał jednak po sobie cierpienia, tylko czym prędzej odstawił kubek.
Odetchnęła cicho. - Co i tak nie zmienia faktu, że oprócz długich nóg - zaczęła smutno. Położyła swoje dłonie na udach i zaczęła nimi wolno jeździć w górę - to brak mi talii - jej dłonie zawędrowały jeszcze wyżej - no i... piersi - złączyła dłonie, zakrywając swoją klatkę piersiową.
Hori tylko patrzył na nią z fascynacją. Takiego oblicza Kashimy jeszcze nie widział. Wzrok miała skierowany w bok. Jej oczy lśniły. Z zawstydzeniem zakrywała się dłońmi.
Masayuki czuł, jak na jego twarzy wykwita rumieniec. Przełknął ślinę, czując jak nagle zasycha mu w gardle.
- Kashima - powiedział wolno. - Jesteś wspaniałym księciem. Ale to jest tylko gra. Będąc aktorką, musisz grać różne postacie - w tym przeciwnej płci. Dlatego nie traktuj roli księcia jako wyznacznika życiowego - Yuu podeszła do niego i usiadła na drugim końcu łóżka, wpatrując się w niego z uwagą. - Jesteś kobietą i musisz... musisz o tym pamiętać.
- Ale... Czy nie wolisz mnie jako chłopaka, senpai? - spojrzała mu w oczy.
Poczuł gorąco na policzkach. Nie przerywając kontaktu wzrokowego, przysunął się trochę bliżej i sięgnął leżący na stoliku manuskrypt. Zwinął go w trąbkę i uderzył Kashimę w ramię.
- Bardzo nie lubię szkolnego księcia - powiedział zdecydowanie. - Jest dziecinny, nieodpowiedzialny, wagaruje, nie stara się, a na dodatek ucieka z prób, otoczony przez wianuszek dziewczyn.
- Hori-chan-senpai... - szepnęła Kashima i uśmiechnęła się. - Myślisz, że byłabym dobrą księżniczką?
- Oczywiście. W końcu bardzo zdolna z ciebie aktorka - Hori również się uśmiechnął.
W oczach dziewczyny zaszkliły się lekko łzy. - Mogę cię przytulić, senpai? - zapytała cicho.
Nie czekając na odpowiedź, przysunęła się do niego i objęła go.
- K-Kashima! - zaskoczyła go, ale nie chciał jej odpychać. Yuu miała bardzo ciepłe ręce. Mokre włosy lekko drażniły Horiego w twarz. Westchnął tylko głęboko, na co dziewczyna wtuliła się w niego mocniej.
Trochę było mu niewygodnie, bo Kashima była wyższa, przez co musiał się odchylić do tyłu. Ale był w stanie to znieść.
Uśmiechnął się i przymknął oczy. Po czym podniósł rękę i delikatnie pogładził ją po plecach.
Kashima naparła na niego mocno, sprawiając, że polecieli do tyłu. Hori poczuł pod sobą miękki materac.
- Co ty robisz? - popatrzył na nią.
- Nie jest ci wygodniej? - zapytała cicho.
- Nie - próbował wstać, jednak Yuu przycisnęła go zdecydowanie.
- Ale mi jest - wtuliła nos w jego obojczyk.
- Kashima! - krzyknął. Dziewczyna szybkim ruchem wzięła jego dłoń i położyła ją sobie na plecach. Po chwili Hori słyszał już tylko miarowy, spokojny oddech.
Cholera! Zasnęła!, pomyślał zdruzgotany. Pokręcił głową, westchnął i delikatnie poklepał ją po głowie.
Sam nie zauważył, kiedy zasnął.

Obudził się dopiero nad ranem. Leżał na łóżku Kashimy, przykryty kocem. Mruknął i otworzył oczy.
Obok niego leżała Yuu, czytając scenariusz. Hori westchnął ciężko.
- O, senpai, już się obudziłeś? - zapytała, spoglądając na niego.
- Mhm... - jęknął. Wciąż mu się chciało spać. - Jak...?
- Zasnąłeś - uśmiechnęła się. - Więc wciągnęłam twoje nogi na łóżko i przykryłam nas kocem - dziewczyna wyglądała na bardzo szczęśliwą.
- Kashima... - mruknął. Z trudem podniósł rękę i przybliżył do twarzy Yuu. Po czym złapał ja słabo za nos i lekko ścisnął.
Zamknął oczy. Jego dłoń opadła bezsilnie. Czuł pod nią tylko delikatne pulsowanie. Jakby... mocne bicie serca.
Nie zwrócił uwagi gdzie dokładnie leżała jego dłoń. Zasnął ponownie.