To pierwszy raz, gdy publikuję coś na tej stronie. Są święta, a mi się nudzi, więc powstało to. Może będę to kontynuować, jeżeli się komuś spodoba, więc proszę nawet o krótki komentarz. Jeszcze nie wiem co będę brać pod uwagę, a co nie. Wakacje piąty-szósty rok. Ach, i uprzedzam, że będzie to yaoi. Raczej HP/DM. Raczej.

Kursywa-myśli

Pogrubienie-wilcza mowa

Wszystko układało się naprawdę idealnie. Rano ciotka obudziła Harry'ego jak zwykle, by zrobił śniadanie. Tym razem jednak zasiadł do stołu razem z nimi. Ciotka ma dobry humor. Później wręczyła mu listę obowiązków, ale nie powiedziała nic w stylu „Masz skończyć do kolacji". Czy mogło być lepiej? Owszem. Kolacje także dostał, co było niemałym szokiem. Co się dzieję? Czy jest jakieś święto, o którym nie wiem? Gdy zapadł zmrok, Harry umył się i zniknął w swoim pokoju. Dopiero gdy usiadł na parapecie i spojrzał w niebo, poczuł wyrzuty sumienia. Była pełnia, a on nawet nie pomyślał o Remusie. Teraz zapewne nauczyciel zwijał się z bólu albo ranił się bezmyślnie. Wzdrygnął się i oddalił pospiesznie od okna. Nie chciał myśleć o bólu swoich bliskich. Potrząsnął głową i ułożył się na wysłużonym łóżku. Przykrył się kocem i zamknął oczy. Dzisiaj był wspaniały dzień...

Mrok zalał ulicę Privet Drive, a cisza jaka panowała mogła zostać określona tylko jednym słowem „upiorna". Krzaki rosnące nieopodal zaszeleściły złowrogo. Zaraz potem rozległ się dźwięk łamanych gałęzi i z zarośli wyłoniła się sylwetka zwierzęcia. Był to wilk o klasycznym szaro-brązowym ubarwieniu i rozmiarze większym niż zwyczajne drapieżniki tego rodzaju. Stworzenie rozgląda się uważnie, a jego brązowe oczy w końcu zatrzymują się na jednym z domów. Kroki stawia ostrożnie i bezszelestnie. Zatrzymuje się nagle i nadstawia uszy. Gdy nic nie zwraca jego uwagi, znów koncentruje się na swoim celu. Po dotarciu do drzwi wejściowych zadziera łeb w górę i spogląda na złoty numer domu. Czwórka... To tu. Na chwilę przymyka oczy. Nagle ciało wilka rozmywa się, skręca i wydłuża. Sierść gładko przechodzi w ludzką skórę i już po chwili przed Privet Drive 4 stoi zwyczajna kobieta. Sięga do drzwi,a konkretnie do zamka i dotyka go. Ze skupieniem przesuwa po nim palcami. W końcu do jej wrażliwych uszu dociera charakterystyczny szczęk, więc wypuszcza wstrzymane powietrze z ulgą. Mogła wziąć różdżkę! Na szczęście udało jej się. Powoli uchyla drzwi i wślizguje się do środka. Szybko przekręca zamek i znów przymyka oczy. Tym razem trwa to dłużej, ale w końcu szaro-brązowy wilk rozgląda się po holu. Przez chwilę obawia się, że nie będzie w stanie znaleźć swojego celu, ale zauważa schody. Bezszelestnie wspina się na nie, pogodnie pomrukując. Jak na razie wszystko idzie jak po maśle... Przez chwilę węszy w powietrzu, po czym skręca w prawo. Z cichym skrzypnięciem uchyla drzwi i wkrada się do środka. Nie lubię zabijać, ale to rozkaz Zack'a... Z pewnym kłopotem rzuca zaklęcie prywatności i podchodzi do wielkiego łóżka. Chłopak śpiący na nim mamrocze coś przez sen o kurczaku i bekonie, ale wilczyca go ignoruje. A może jednak to lubię? Gdyby było inaczej, zrezygnowałabym...

Harry budzi się nagle. Czuje oślepiający ból w lewym ramieniu, więc szarpie się. Jego zdezorientowany wzrok natrafia na brązowe oczy i nagle rozumie. Wilkołak... Zaraz przepełnia go wściekłość. Napędzany adrenaliną krzyczy i sięga do łba zwierzęcia. Ciągnie je za agresywnie za ucho. Wilk ze skowytem cofa się w tył. Harry chce wstać, ale wtedy zaczyna to czuć. Ból uderza w niego nagle i nie potrafi się powstrzymać przed wrzaskiem. Jego rozbiegane spojrzenie spoczywa na stojącym w bezruchu stworzeniu. W jego oczach czai się strach. Kolejna fala bólu budzi w nim coś nieznanego. Warczy zł, chwytając się za ramię. Zwierze odwraca wzrok przerażone.

-Patrz na mnie!-krzyczy Harry, nie wiedząc nawet czemu to robi.

Gdy ich oczy znów się spotykają, robi coś, o co by się nie podejrzewał. Używa legilimencji, o której wspominał Snape rok temu, gdy uczył go oklumencji. Przed oczami miga mu kilka obrazów, więc ciągnie jeden z nich w swoją stronę. I nagle staje na zalanej mrokiem polanie. Tuż przed nim stoją dwa wilki, jednym z nich jest znajomy szaro-brązowy drapieżnik. Słyszy głos jakby w swoich myślach.

-Pójdziesz na Privet Drive 4 i zabijesz wszystkich-głęboki męski głos sprawia, że wilczyca wzdryga się nieznacznie.

-Ale...

-Cicho!-warczy zły, obnażając kły-Wszyscy to mugole, więc nie marudź tylko weź się do roboty! Mam nadzieję, że tym razem tego nie spieprzysz.

Wspomnienie urywa się. Harry zaciska zęby, czując jakby w jego żyłach krążyła lawa. Wsłuchuje się przez chwilę w rozbiegane myśli wilkołaka, po czym zrywa kontakt między nimi. Syczy z bólu. Czuje, że między jego palcami płynie krew i wie, że musi coś zrobić, bo inaczej może być nieciekawie. Kolejna fala bólu wyciska z jego płuc powietrze. Słyszy trzask łamanych kości i, mimo że ból całkowicie go oślepia, wie, że przemiana nie idzie prawidłowo. Nagle coś przeskakuje w jego mózgu. Podnosi się z łóżka. Chwieje się i prawie przewraca, nie mówiąc już o porażającym bólu, który sprawia, że ma ochotę zwymiotować. Ale Harry wie, że musi się spieszyć. To, co teraz czuje to jeszcze nic z w porównaniu z tym co miało nadejść. Remus tylko raz wspomniał co czuje podczas przemiany. A Harry przez kolejny tydzień miał okropne koszmary i nie mógł przestać współczuć nauczycielowi. Chwieje się po raz kolejny, ale w końcu dociera do skulonego ze strachu wilka. Wyciąga rękę i łapie go za kark. Drugą sięga, by przytrzymać mu pysk, ale wilkołak zatapia zęby w jego przedramieniu. Harry syczy z bólu, ale starając się nie zwracać na to uwagi, przyciska czoło do łba zwierzęcia. Wyczuwa go. Przez chwile rozkoszuje się tym przedziwnym uczuciem, ale ukłucie bólu go otrzeźwia. Sięga do świadomości wilka i stara się dostosować do niej. Właśnie tak, spokojnie... I nagle wszystko dzieje się naraz. Zrośnięte już kości łamią się na nowo i układają odpowiednio. Gorąco ogarnia całe jego ciało, a skóra zaczyna swędzieć. Wystarcza moment i wyrasta mu sierść. Kolejna chwila i słyszy. Dosłownie wszystko. Jeszcze chwila i jego nos atakuje mnóstwo zapachów w tym charakterystyczna metalowa woń krwi. I wie, że jest teraz wilkiem. Słyszy nieskładne myśli wilczycy.

-Zamknij się!-warczy, nie mogąc tego wytrzymać.

Harry czuje się inaczej. Jakby ktoś zdjął mu z ramion wielki ciężar. Teraz, w tej jednaj chwili zdaje sobie sprawę, że czuje się wolny. Tak wolny jak nigdy dotąd. I to sprawia, że myśli, że tak miało się stać. To dobrze. Tak ma być. Kieruje wzrok na skuloną wilczyce.

-Zabierz mnie do tego całego Zack'a. Mam mu kilka słów do powiedzenia-mruczy, a sierść mu się aż jeży z przyjemności.

Jak wspaniale jest być tak wolnym i niezależnym. To tak powinno być. Już zawsze.