Prolog
Lord Voldemort siedział w jednej z komnat wybudowanego przez siebie wiele lat temu zamku. Najpotężniejszy Czarnoksiężnik obecnych czasów rozpierał się wygodnie na złotym tronie, wpatrując się czerwonymi oczami w zgromadzonych przed nim Śmierciożerców. Stali oni w idealnym kręgu, w którym jednak widniała przerwa, co wskazywało, że wciąż brakuje jednej osoby.
- Moi wierni słudzy - przemówił Czarny Pan, rozkoszując się napiętą ciszą, która panowała w pomieszczeniu. - Angelica Greengrass wkrótce przybędzie wraz ze swoją najstarszą córką, która dzisiejszego dnia dołączy do naszych sił. Zanim to jednak nastąpi, chciałbym przedstawić wam naszego honorowego gościa.
Mężczyzna spojrzał w dół, gdzie pod zaklęciami maskującymi leżała ukryta postać. Machnął leniwie różdżką i po chwili na podłodze zmaterializował się chłopak o zielonych oczach i kruczoczarnych włosach.
- Enervate! - Zawołał Voldemort, a młodzieniec natychmiast się wybudził.
Zdezorientowany rozejrzał się po otoczeniu. Zbladł, gdy dostrzegł, że został pojmany. Jego oczy spotkały się z oczami osoby, której nienawidził najbardziej na świecie. Starszy czarodziej uśmiechnął się tryumfalnie.
- Miło cię znowu widzieć, Harry Potterze. Cieszę się, że będę mógł cię zabić w tym pięknym domu, moim domu.