Tutuł: More than Brushstrokes
Autorka: btjunkie
Tłumaczka: Angel
PROLOG
Hermiona weszła do gabinetu dyrektora i rozejrzała się wokół. Rozpromieniła się na widok Minerwy McGonagall.
- Witaj w swoim gabinecie! - Zawołała radośnie Minerwa.
Hermiona uśmiechnęła się. - Będzie naprawdę mój, ale dopiero jutro, kiedy wyruszysz w swoją ekscytującą podróż dookoła świata.
Minerwa również się uśmiechnęła. - Tak, czekałam na to od lat. Merlin jeden wie, jak bardzo tego pragnęłam!
Hermiona rzuciła jej tęskne spojrzenie. - Zazdroszczę ci. Podróżowanie po świecie, by przeprowadzać badania z najbardziej wybitnymi Mistrzami Transmutacji naszych czasów. Cóż za wspaniała perspektywa po przejściu na emeryturę.
Minerwa zmarszczyła brwi. - Ja naprawdę nie chcę myśleć o tym, jak o emeryturze, Hermiono. To sprawia, że czuję się stara i niepotrzebna. To raczej zmiana zawodu.
Hermiona skinęła głową. - Tak, na pewno nie jesteś stara lub niepotrzebna. To świetna rzecz do zrobienia, naprawdę. W czasie podróży twój umysł, ciało i duch będą pracować na pełnych obrotach. Pomyśl o wszystkich ludziach, których spotkasz - dumała Hermiona.
- Czy jesteś gotowa, by przejąć szkołę, moja droga? - Uprzejmie zapytała Minerwa.
Hermiona ponownie skinęła głową. - Tak. Cóż, bardziej gotowa już nie będę. Chciałabym podziękować za polecenie mnie, na stanowisko nowego dyrektora. To wspaniała okazja.
Minerwa zachichotała. - Bałam się, że odrzucisz tą ofertę.
Hermiona spojrzała zdziwiona na Minerwę. - Dlaczego tak pomyślałaś?
- Masz wyrobioną reputację w Ministerstwie. Sądziłam, że może obecna praca jest dla ciebie zbyt satysfakcjonująca, by przyjąć tę posadę.
- Och, nie, wcale nie. Cieszyła mnie praca w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, ale pora na zmianę. Oferta pojawiła się w odpowiednim momencie i to jest właśnie to, co chcę robić.
- Czy Harry i Ron cieszą się razem z tobą?
Przytaknęła. - Szczerze mówiąc, od kiedy Harry odszedł z ministerstwa kilka miesięcy temu, nie rozmawiałam z nim dużo - pochyliła się do przodu i kontynuowała spiskowym tonem. - Ale byłoby miło wyjść gdzieś z nimi, choć na trochę. Nie zrozum mnie źle, kocham ich i to bardzo, ale od lat bawią się w moją swatkę. To dość frustrujące. Mam nadzieję, że po tej przerwie będą mnie wspierać jak prawdziwi przyjaciele, a nie jak jakieś wścibskie kupidyny.
- Hermiono, oni po prostu chcą widzieć cię szczęśliwą.
Hermiona posłała jej uśmiech. - Jestem szczęśliwa, tak myślę. Oni nie potrafią tego zrozumieć. Tak, byłoby miło mieć kogoś wyjątkowego w swoim życiu, ale na pewno nie płaczę po kątach, bo nie jestem teraz w związku.
- I to nie jest też tak, że się z nikim nie spotykasz - przyznała Minerwa. - Co się stało z tym miłym chłopcem, z którym się spotykałaś... Paulem Sterlingiem?
Hermiona spojrzała smutno. - Przez pewien czas wydawał się idealny, ale taki nie był. Pasjonował się tym, co ja, był jednak pozbawiony uczuć, co było niezwykle frustrujące - spojrzała na Minerwę. - Wiem, że Harry'emu i Ronowi leży na sercu moje dobro, ale kiedy mówią mi, że nie jestem coraz młodsza, mam ochotę ich przekląć.
Minerwa prychnęła. - Och, Hermiono, masz zaledwie trzydzieści osiem lat! Jesteś prawie dzieckiem według magicznych standardów - uśmiechając się mądrze, Minerwa kontynuowała. - Tak, trudno znaleźć odpowiednie cechy w mężczyźnie, ale jeśli już go znajdziesz, stwierdzisz, że warto było czekać. Kiedyś ten czas nadejdzie. Musisz uzbroić się w cierpliwość, moja droga.
Hermiona uśmiechnęła się. - Zrobię to, ale czy kiedykolwiek taki się znajdzie.
- Pozytywne myślenie moja droga, pozytywne myślenie.
