Tekst ukradnięty (nie, nie skradziony, ukradnięty i koniec!) biednemu Mickiewiczowi. Oryginał: Trzech Budrysów.
Betowała SzmaragDrac. 3
W ramach wytłumaczenia - nudziło mi się, musicie to znieść. :D


Troje z Zakonu


Stary Scrimgeour stronników, The Best Wojowników
Przez kominek przyzywa i rzecze:
„Przygotujcie swe miotły, by się witki nie splotły,
Polerujcie i różdżki, i miecze.

W Ministerstwie prawili, by nie tracić ni chwili,
Bo wyprawa się wielka rozpocznie:
Lucjusz w Hogsmeade zabija, Bella w Świńskim popija,
A Voldemort rabuje na poczcie.

Wy z Zakonu i zdrowi, lećcie służyć krajowi,
Niech Feniksa prowadzą was Bogi;
Ja niestety nie jadę, lecz jadącym dam radę:
Jest was troje i macie trzy drogi.

Więc Minerwa, dziewczynka, za Bellatrix na drinka
Niechaj biegnie i niech ją oszuka,
Wydrze z niej sekreciki, zgarnie knut na waciki,
I zwycięska do drzwi mych zapuka.

A Rubeus, z was drugi, niechaj chwyci miecz długi,
I Lucjusza gdzieś w wiosce dopadnie.
Niech go przyprze do ściany, by pan Malfoy złamany,
Swoje skarby mu wydał przykładnie.

A nasz Albus za Lordem, niech go weźmie za mordę,
By zakończyć tę wojnę koszmarną,
Niech osadzi w więzieniu, na oślizgłym kamieniu,
A majątek niech prawi zagarną".

Taką dawszy przestrogę, błogosławił na drogę;
Oni szybko z komnaty wybiegli.
Idzie jesień i zima, a ich ni ma i ni ma,
Scrimgeour myślał, że w boju polegli.

Po śnieżystej zamieci wnet do zamku ktoś leci,
A przy miotle ma jakąś skrzyneczkę.
„Ej, to Hagrid! Kluczniku, w skrzyni skarbów bez liku?"
„Nie, ministrze, żem przywiózł skląteczkę…"

Po śnieżystej zamieci znów do zamku ktoś leci,
To Minerwa z paczuszką u pasa!
„No nareszcie, kochana, czy Bellatrix pojmana?!"
„Nie, ministrze, to zapas Whiskasa…"

Po śnieżystej zamieci znów do zamku ktoś leci,
Swą zdobyczą potrząsa jak szpadą,
Lecz nim dropsy pokazał, stary Scrimgeour już kazał
Strzelić sobie w serducho Avadą.