Moje pierwsze drabble zminimalizowane do (nie)obowiązkowego limitu słownego. Sto słów plus tytuł.
Przebarwienie.
Czarnowłosy mężczyzna o obsydianowych, bezdennych oczach spoglądał w magiczne lustro z twarzą wykrzywioną grymasem dezaprobaty. W lewej ręce dzierżył na wpół wyciśniętą tubkę pasty wybielającej zęby, a w prawej długą, czarną, Samoczyszczącą Szczoteczkę Wróżki Zębuszki. Nie poddając się dzielnie nałożył siódmą pod rząd porcję pasty na szczoteczkę i przyłożył ją do ust, a ta natychmiast zaczęła energicznie pocierać, wibrować, jeździć w tę i z powrotem, a nawet kręcić fikołki. Wypluł wyprodukowaną, białą pianę do umywalki i wyszczerzył do lustra nadal żółte zęby. Odbicie spojrzało na niego z nieukrywaną drwiną.
- A ostrzegali Cię Severusie, aby nie jeść tych cytrynowych dropsów dyrektora.
