"może zakwitniesz nad ranem

piękną duszą słonecznika."

Czarna walizka ze srebrnymi zdobieniami upadła z hukiem na podłogę unosząc za Sobą tumany kurzu. Blade palce wędrowały szarej, niegdyś zapewne białej, firance badając jej fakturę do czasu aż nie wślizgnęły się pod nią. Chwyciły drewnianą klamkę i przekręcając w bok pociągną w swoją stronę. Lekki materiał firanki zafalował od ciepłego wiatru po czym z gracją wróciła na swoje miejsce. Promienie słoneczne wpadły do pokoju cienkimi pasami złocistego światła padając skosem na drewniane panele. W pomieszczeniu znajdowały się dwa biurka z ciemnego drewna, za pewnie z hebanu, tego samego odcieniu dwa regały, ta sama liczba łóżek i szafek nocnych. Jakby pośrodku stało wielkie lustro odbijające jedną ze stron. Ściany były pomalowane na niebiesko z czarnym motywem odlatujących ptaków, który był częściowo zasłonięty przez dużą szafę na ubrania.

Właściciel walizki uniósł wzrok do góry by napotkać kryształowy żyrandol, wyjęty zupełnie z innej rzeczywistości. Następnie wzdychając spojrzał na swojego przyjaciela.

-Całkiem ładnie?- zapytał tamten widząc zrezygnowanie na twarzy towarzysza.

-Dobrze wiesz, że mi to całkowicie obojętne.- wzruszył ramionami i zaczął się rozpakowywać.

-Nie zgrywaj beznamiętnego i obojętnego, Kris. To nie Chiny i posiadłość twoich rodziców.-

-Pamiętaj, że to nasi rodzice byli jednymi z fundatorów na cel zbudowania tej szkoły. To chyba oczywiste, że będą wiedzieć o wszystkim. Nawet o tym, czy to ty kichnąłeś w nocy czy nie.-

-Nie panikuj, jakoś do tej pory nikt się nie zorientował. -

-Oczywiście. W końcu dobrze to ukrywałem, choć ty wcale nie współpracowałeś.- prychnął siadając na krześle przodem do przyjaciela.

-Nie zachowuj się jak kot- zwrócił mu uwagę. - Więc tu możesz uskuteczniać to samo. Nic prostszego. -

-Nic, co na początku wydaje się proste nie jest takie potem.-

-Dramatyzujesz jak zawsze. Chodźmy zobaczyć z kim dzieli pokoje reszta.-

-Jeszcze się przekonasz.- uśmiechnięty Chanyeol złapał za rękę mówiącego Krisa wychodząc z pokoju.- Życie tu okaże się piekłem.