Oddział 4

— Och, pan kapitan. Co pana do nas sprowadza?

— Cierpię na bezsenność. Od tygodnia.

— Ach tak… Czy są może jakieś… konkretne powody?

— Słyszę głosy.

— Głosy?

— Głosy.

— Hmmm, rozumiem. Czyje, jeśli wolno spytać?

— Męskie.

— Męskie… Więc to nie Stowarzyszenie Kobiet Shinigami… I trwa to…?

— Od tygodnia. Jak już mówiłem.

— Tak, oczywiście. A czy, jeśli wolno spytać, brał pan pod uwagę… inne czynniki?

— Nie jestem przepracowany. Powodów do stresu też nie mam. Jeszcze. Nie mogę jedynie spać, bo ktoś zakłóca mi spokój.

— Głosy?

— To chyba oczywiste.

— A czy, hmm… jest w nich coś… szczególnego?

— …

— Tak?

— Sugerują pewne… czynności.

— Czynności…?

— Właśnie tak.

— R-rozumiem. Czy… Czy zgłaszał to pan komukolwiek, kapitanie?

— Oddział 12 zajął się tą sprawą. Mam nadzieję, że wykażą się większą skutecznością niż w wypadku karpia.

— Karpia? A tak, tak… Może zatem… Może przeniósłby się pan na kilka dni do naszych, hmm, kwater? Oddział 12 zbadałby sprawę w posiadłości, a pan… miałby zapewniony spokojny sen.

— …

— Oczywiście, w żaden sposób nie chcemy się narzucać…

— Cenię sobie swoją prywatność…

— Bez wątpienia…

— …ale jeśli wpłynęłoby to pozytywnie na wydajność kierowania oddziałem…

— Och, z pewnością…

— Zastrzegam, że życzę sobie spokoju.

— To oczywiste…

— I ciszy.

— Obiecuję, że ją panu zapewnimy.

— I, w miarę możliwości, życzyłbym sobie, by moja kwatera znajdowała się z dala od innych.

— Och, oczywiście, kapitanie. Jeśli szuka pan odosobnienia, to… z całą pewnością możemy je panu zapewnić. Zaraz wydam rozkazy, by specjalnie dla pana przygotowano nasz najlepszy apartament. Na oddziale zamkniętym.