Po wczorajszych pocałunkach z Jakubem nie mogłam się doczekać, aż znów go zobaczę. Od rana znów po moich myślach krążył Edward, musiałam znaleźć sposób by zapomnieć. Niewiele myśląc złapałam klucze do ciężarówki i ruszyłam w stronę rezerwatu. Po chwili dojechałam do domu Blacków, drzwi otworzył mi ojciec Jakuba.
- Witaj Belllo, Jakub jeszcze śpi. Wczoraj do późna musiał patrolować granice.
- Może mogłabym zaczekać? – zapytałam. Skłonił tylko głową w odpowiedzi wskazując kierunek pokoju Jakuba. Weszłam cicho do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Jakub leżał cicho pochrapując pod nosem. Położyłam się koło niego, pomimo tego, że zajmował prawie całe łóżko jakoś udało mi się zmieścić pod jego ramię. Jakby czując moją obecność przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej w taki sposób, że prawie na nim leżałam. Lekko uchylił powieki.
- Zdecydowanie dzień dobry – powiedział zaspanym głosem i obsypał moją twarz lekkimi pocałunkami. Miałam ochotę westchnąć ze szczęścia. Motyle w moim brzuchu szalały, a ja nie chciałam by to uczucie kiedykolwiek się skończyło. Przesunęłam się by mieć lepszy dostęp do jego szyi. Zaczęłam również go całować od szyi aż po tors. Jakub westchnął ochryple.
- Bello, może trochę zwolnimy? – zapytał.
- Nie podoba ci się? – spytałam. Chciałam iść dalej, chciałam czuć się dobrze, chciałam zapomnieć.
- Podoba mi się za bardzo Bello. Nie powinniśmy … - zaczął, ale przerwał gdy moje usta znów znalazły się na jego ciele.
- Jakub! – sądząc po głosie do drzwi dobijał się Sam.
- Wstaję, wstaję no… - burknął Jakub i patrząc na mnie przepraszającym wzrokiem podniósł nas oboje z łóżka.
- Zebranie u mnie w domu TERAZ – powiedział Sam nadal nie otwierając drzwi. Po chwili było słychać drzwi frontowe, zapewne zaczeka na Jakuba u siebie.
- Idę z tobą – oświadczyłam.
- Nawet mi się nie śniło, by próbować cię powstrzymać Bello. Jak coś sobie wbijesz do głowy to koniec, nic cię nie powstrzyma.
- W głowie mam teraz coś innego – powiedziałam, mając nadzieję, że mój ton był uwodzicielski.
- Nie wątpię, ale nie chciałabyś chyba by Sam wpadł tu za 5 minut, tym razem bez pukania.
- Masz rację – westchnęłam.
- Innym razem – powiedział.
- Obiecujesz?
- Tak – odpowiedział narzucając na siebie rozrzucone na podłodze ubranie. Droga do domu alfy nie była daleka. Czekało tam na nas całe stado, sadząc po minie Sama to czekali na Jakuba – beze mnie.
- Co ona tu robi?- zapytał przywódca stada.
- Jest ze mną – oświadczył Jakub i sądząc po minie obydwu wilkołaków Jakub dobrze wiedział, że nie powinien mnie przyprowadzać. Do tej pory nigdy nie spotkałam się z wrogością ze strony stada, zaakceptowali mnie jako jedną z nich, część stada.
- Mam nadzieję, że wziąłeś pod uwagę konsekwencje – oświadczył Sam i przeszedł do tego po co się tu zjawiliśmy – omówienia nowego dyżuru przy granicy. Z oczywistych względów Leah i Seth są wyłączeni z patrolowania na kilka najbliższych dni. Z uwagi na trwające rozgrywki jakiegoś tam sportu, o którym nie miałam bladego pojęcia Charlie będzie przez najbliższych kilka dni spędzał popołudnia u Billego. Chata wolna – pomyślałam. Wyłączyłam się z nasłuchiwania rozmowy, moja fantazja poprowadziła mnie w zupełnie inne ścieżki, które uwzględniały mnie i Jakuba w wolnym od rodziców domu. Moje rozmyślania przerwało szuranie krzeseł, najwidoczniej zebranie już się skończyło.
- Chyba nie najlepiej się czuję. Zawiózłbyś mnie do domu? – zapytałam Jakuba. Alfa skinął mu głową na zgodę i zanim się obejrzałam szliśmy do mojej ciężarówki.
- Może lepiej byśmy pojechali do lekarza Bello – spytał zmartwiony Jakub.
- Nie, przy tobie od razu czuję się lepiej – odpowiedziałam z uśmiechem. Na jego twarzy również bardzo szybko zagościł uśmiech.
- Taki mały podstęp byśmy byli sami? – zapytał podejrzliwie wciąż się uśmiechając.
- Malutki – odpowiedziałam. Do mojego domu dotarliśmy dość szybko, podjazd był pusty. Na stole w kuchni znalazłam kartkę od ojca mówiącą, że mam się nie martwić obiadem, jest u Blacków i wróci późno. Idealnie – uśmiechnęłam się do siebie.
- Jesteśmy sami – powiedziałam do Jakuba prowadząc go do swojego pokoju. Zasłoniłam zasłony, zamknęłam okno. Jakub siedział na moim łóżku przyglądając się temu co robię. Zamknęłam drzwi do pokoju i podeszłam do niego. Chciał coś powiedzieć, ale zanim zdążył wydusić z siebie słowo moje usta dotykały już jego ust. Całowaliśmy się bez opamiętania, popchnęłam go na łóżko, zaczęłam ściągać bluzkę.
- Bello jesteś pewna, że … - próbował zapytać, ale znów uciszyłam go ustami.
- Tak Jakubie jestem pewna, a teraz nic nie mów – odpowiedziałam. Sama nie wiem skąd nabrałam pewności siebie. Wszystko potoczyło się tak szybko, zanim się obejrzałam byliśmy nadzy. Zapewniłam Jakuba, że biorę tabletki, po raz kolejny zapewniłam, że chce tego co on. Dla niego to też był pierwszy raz. Nie było jak w filmach czy książkach, bolało, ale było warto. Zapomniałam o tym o czym powinnam była zapomnieć, tylko czułam, pochłonęły mnie zmysły. Leżeliśmy tak długo nic nie mówiąc, gładząc swojego nagie ciała, naszą idyllę przerwało wilcze wycie.
- Muszę iść – powiedział Jakub szybko wstając.
- Ktoś inny pójdzie – powiedziałam leniwie.
- Bello każde wycie jest inne. To które teraz słyszałaś oznaczało, że ktoś trafił na świeży zapach pijawki, musimy iść wszyscy. Im więcej nas jest tym większa szansa, że ją złapiemy. Ubieraj się zostaniesz z Emily w rezerwacie dopóki nie wrócimy. Zrobiłam jak kazał, jeśli była szansa, że wyeliminują Wiktorię jako zagrożenie, skończą się wydłużone patrole, a Jakub będzie mógł spędzać więcej czasu ze mną. W kilka minut dotarliśmy moją ciężarówką do domu Sama. Jakub pocałował mnie w czoło i zaczął biegnąć w stronę lasu. Ogarnęło mnie przerażenie, a co jeśli nie wróci? Co jeśli Wiktoria go zabije?
- Kocham Cię! - krzyknęłam za nim w desperacji. Nie kochałam go tak jak on by tego chciał, kochałam go jak przyjaciela, ale musiałam dać mu jeszcze większą motywację do powrotu.
- Ja Ciebie też kocham – odpowiedział i zniknął za linią drzew. Emily patrzyła na mnie podejrzliwym wzrokiem, czyżby wyczuła moje małe kłamstwo? Niemożliwe. Nie pozwolę sobie zabrać Jakuba, ani stado, ani jakiejś wampirze wariatce z czerwonym lokami. Jakub jest MÓJ.
