2. Odwracanie uwagi
Harry stał na peronie 9 ¾ i czekał na pojawienie się Rona i Hermiony. Rozglądał się po tłumie i starał się nie myśleć o tym, co się wydarzyło na ostatnim spotkaniu Zakonu. Tym razem było więcej na temat wojny, jednak na końcu członkom wciąż udało się spędzić trochę czasu na dyskutowaniu tematu, o którym Harry zaczął myśleć jako „po Voldemorcie".
- Harry! – Głos Hermiony wybił się ponad gwar na dworcu.
Harry obrócił się i zobaczył ją biegnącą w jego stronę, ciągnącą ze sobą Rona. Gdy już do niego dotarli, Hermiona rzuciła się na niego i go przytuliła. Harry wymienił z Ronem spojrzenia.
- Sorki, kumplu. Usłyszała jak mama rozmawiała z tatą o tym jak spędziłeś całe swoje wakacje u… AŁ! – Ron pochylił się gdy Hermiona szturchnęła go łokciem w bok.
- Tak mi przykro Harry! Nawet nic o tym nie wiedziałam!
- W porządku, Hermiono. Cieszę się, że mogłaś spędzić trochę czasu z rodzicami z daleka od tego co się tutaj dzieje. Jak było na Florydzie? – Harry zaczął iść, kierując się w stronę pociągu.
- Było fajnie. U ciebie w porządku, Harry? Dlaczego nie wysłałeś do mnie sowy?
- Odwiedziłaś wiele plaż? – Harry wyszczerzył się i wszedł do pociągu.
- Doprawdy, Harry! Ja się tobą zamartwiam, a ty mnie pytasz o plaże! – Hermiona prychnęła i przeszła obok Harry'ego do pierwszego pustego przedziału.
Gdy zamknęli drzwi i zajęli swoje siedzenia, Harry popatrzył na dwójkę swoich najlepszych przyjaciół. Zastanawiał się kiedy podejmą temat…
Harry został wyrwany ze swoich rozmyślań przez głos Hermiony.
- Harry, naprawdę jesteś pewny, że wszystko w porządku?
- Tak, Hermiono. Zakon dostał informację o tym, że Śmierciożercy planują atak na dom mojej ciotki w moje urodziny, więc Dumbledore zadecydował, że będzie bezpieczniej jeżeli opuszczę zabezpieczenia nieco wcześniej. I tak nie działałyby po moich urodzinach, więc naprawdę nie było żadnego powodu by tam zostawać. To nie było tak jak wcześniej, gdy musiałem tam być by zaklęcia mogły się odnowić. Poza tym Numer 12 jest wykorzystywany przez Zakon i jego członkowie pojawiają się w nim cały czas. Najprawdopodobniej jest najbezpieczniejszym miejscem, w którym mogłem być.
- Przykro mi, że musiałeś być tam sam, kumplu. Nie wiem dlaczego Dumbledore nie pozwolił ci spędzić wakacji z nami! Sam powiedziałeś, że zaklęcia ochronne i tak po twoich urodzinach nie miały już znaczenia.
- Dumbledore nie uważał by dobrym pomysłem było bym teraz opuszczał kraj, Ron. – Harry westchnął. Miło by było pojechać z Weasley'ami do Rumunii. Z poczuciem, że niedługo wojna osiągnie punkt kulminacyjny, wiele ludzi spędziło wakacje z daleka od Anglii ze swoją rodziną. Harry nie mógł ich za to winić. Sam by to zrobił, gdyby tylko miał rodzinę.
- I on ma całkowitą rację! Doprawdy, Ron, z Sam – Wiesz – Kim próbującym się dobrać do Harry'ego i tak wieloma ludźmi będącymi za granicą to byłoby bardzo złym pomysłem dla Harry'ego by być w tak niezabezpieczonym miejscu!
- Wiem, Hermiono! Po prostu uważam, że to nie w porządku, że Harry musiał spędzić wakacje samotnie. – Ron uniósł dłonie przed siebie, jakby chroniąc się przed atakiem. Następnie zwrócił się do Harry'ego. – Słyszałem rodziców, jak rozmawiali o planach przygotowanych na czas, gdy już Voldemort zginie. To prawda, Harry?
Harry rozważył swoje opcje podczas pobytu na Grimmauld Place. Wiedział, że będzie musiał znaleźć sposób na odwrócenie uwagi Hermiony i Rona. Już postanowił, że oni zdecydowanie nie będą mu pomagać z jego nowym planem.
- Oh, też o tym słyszałam! Co zamierzasz zrobić, Harry? Uważam, że to wspaniały pomysł. – Hermiona miała zdecydowanie za dużo wiary w Dumbledore'a. Była znana z brania strony Dumbledore'a niemalże w każdym temacie i wiele razy w przeszłości popierała Dumbledore'a zamiast Harry'ego, gdy chłopak próbował podejmować swoje własne decyzje. Tak więc żadnej pomocy ze strony Hermiony w tym temacie.
- Dobry pomysł? Daj spokój, Hermiono! To szaleństwo a ten starzec to wariat jeżeli to zaproponował! Nie uważasz, że Harry powinien mieć możliwość wyboru? – Ron, z drugiej strony mógł popierać Harry'ego w jego pragnieniu podejmowania własnych decyzji, jednak nie był zbyt dobry w utrzymywaniu czegoś w tajemnicy. W gniewie potrafił wygadać wszystko. Był również odrobinę nierozgarnięty jeżeli chodziło o decydowanie o tym czego nie powinien mówić. I, podczas gdy Harry ufał mu na tyle by powierzyć mu swoje życie, Ron nie miał zbyt dobrego bilansu gdy chodziło o niezachwialną lojalność. Dodaj do tego jego uprzedzenie do Ślizgonów i Ron najprawdopodobniej i tak odmówiłby Harry'emu pomocy w jego nowym planie.
- Oczywiście to jest decyzją Harry'ego. Po prostu uważam, że to byłoby dobrym sposobem na pomoc ludziom przez pokłosie wojny. Wiesz, dać im trochę nadziei, coś czego mogliby wyglądać! Poza tym pomyśl o możliwościach, które będzie miał jeżeli zgodzi się przez to przejść! – Hermiona się zarumieniła.
- Cóż, tak. Rety, chciałbym być na twoim miejscu, Harry! Gdy pomyślę o tym kogo… - Ron przerwał i przełknął głośno, gdy zauważył złowrogie spojrzenie Hermiony.
Harry z całych sił zmusił się by ukryć swój gniew. Gdy dwójka zauważyła jego milczenie, oboje zarumienili się zawstydzeni. Znali Harry'ego wystarczająco dobrze by wiedzieć, że najprawdopodobniej nie był zadowolony z planów, które Zakon szykował.
Niestety wiedzieli również, że Harry nie zgodzi się na to ot tak po prostu. Wiedział, że nie będzie w stanie przekonać ich, że był w porządku, więc będzie musiał wymyślić coś, by trzymać ich z daleka od odkrycia jego planów. Hermionę najlepiej będzie rozproszyć jakimiś poszukiwaniami. To nawet nie jest taki zły pomysł. Więcej informacji na pewne konkretne tematy mogłoby być przydatne. Zwłaszcza jeżeli chodziło o różnice pomiędzy czarodziejskim i Mugolskim prawem. Więc, jeżeli zatrudni Hermionę do badań i może zasugeruje, że całkowicie polega na jej pomocy, nie będą myśleć, że ma zaplanowane coś innego.
Tylko, że Ron będzie najprawdopodobniej oczekiwał od niego, że będzie użalał się i wściekał co nieco tak jak w przeszłości. Może… tak, to może zadziałać.
- Najpierw muszę zabić Voldemorta. Nie wydaje mi się, że powinienem martwić się tym teraz. Jakkolwiek, byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mogła poszukać czegoś na ten temat, Mionko. Nie jestem obeznany w czarodziejskim prawie i chciałbym wiedzieć trochę więcej o nim. Przez większość czasu jednak po prostu nie chcę o tym myśleć. Dopóki nie pozbędę się Voldemorta, mam po prostu zbyt dużo innych problemów do rozwiązania. To znaczy, i tak mogę nie przeżyć tej wojny. I nie zapominajmy, że tego roku zdajemy OWTM-y. – Harry usiadł wygodnie i zignorował spojrzenie, które posłał mu Ron. Tylko obserwował, podczas gdy Ron jęknął i zakrył twarz dłońmi, gdy Hermiona nakręciła się i mówiła o planach naukowych i testach praktycznych, i ważności OWTM-ów w ich dalszym życiu.
