Witam wszystkich czytelników. To już drugi rozdział drugiej części Alternatywy. Ogólnie jestem z siebie dumna, że ten ff tak się rozrasta.
Ogólnie to jestem ciekawa (zresztą, nie tylko ja), jak wyobrażacie sobie Rei… Może ktoś by miał ochotę jakiegoś arta narysować i na devianta wstawić?
Betowała, jak zwykle, Kharcia, za co serdecznie dziękuję.
Kochani, komentować!!

Rozdział 2

Dwie kobiety stały przed drewnianym biurkiem w przestronnym gabinecie generała Yamamoto Genryuusai. Właśnie zdały mu raport z przeżytych dopiero co chwil. Starzec siedział zamyślony, jego oczy, jak zwykle, były przymknięte, ale delikatnie drżące, zaciśnięte na zapieczętowanym Zanpakutou ręce wskazywały na zdenerwowanie.

- Oficer Eiki, skąd ci przyszło do głowy, że to Shinigami są odpowiedzialni za stworzenie Bounto? – zapytał zmęczonym głosem.

- To nie był pierwszy raz, gdy spotkałam Yoshino, generale – odpowiedziała, lekko spuszczając wzrok. – Podczas mojego poprzedniego pobytu na Ziemi spotkałyśmy się przez przypadek. Zauważyła mnie i chciałam się przekonać, kim jest człowiek, który może mnie widzieć. Gdy do niej podeszłam, stwierdziła, że jestem Shinigami i że nie mnie szukała. Chciała odejść, ale zastawiłam jej drogę i zapytałam, skąd o nas wie. Na to ona stwierdziła, że jedna z nas stworzyła jej rasę, pokazała mi zaostrzone kły i zniknęła.

- Jedna z nas? – mężczyzna położył akcent na słowie „jedna". – Jesteś pewna, że ta Bounto mówiła o kobiecie?

Rei zamyśliła się. Do tej pory była o tym przekonana, ale się nad tym nie zastanawiała. Z wahaniem skinęła głową.

- Jestem prawie pewna, że tak.

- Rozumiem – rozchylił powieki. – Oficer Eiki, ponieważ twój dowódca jest na Ziemi, ty zameldujesz się u porucznik Matsumoto, a później dołączysz do kapitana Kyouraku, który przeszukuje bibliotekę Seireitei w poszukiwaniu wiadomości o Bounto. Jeśli ta Yoshino rzeczywiście wspomniała o kobiecie, skup się na tych z dwunastego składu. Tam zazwyczaj trafiały absolwentki Akademii obdarzone zapałem do eksperymentowania.

Dziewczyna skinęła głową, zasalutowała i szybko się oddaliła. Generał spojrzał na stojącą bez słowa Soifon.

- A ty, kapitan Soifon – zaczął, odchylając się na krześle. – Złożysz szczegółowy raport na kolejnym spotkaniu dowódców Gotei 13. Niestety, musimy zaczekać na powrót kapitanów Kuchiki, Hitsugayi i Ukitake, co, jak podejrzewam, zajmie im dodatkowy dzień lub dwa. Do tego czasu skontaktuj się z Shihouin Yoruichi. Może ma dla ciebie coś nowego.

- Tak, generale – zasalutowała i już odwracała się, by odejść, gdy przez jej usta przemknął uśmieszek. – Nie tylko kobiety obdarzone zapałem do eksperymentowania trafiały do dwunastej dywizji, generale. Gdy trafił tam Urahara, wszyscy pamiętamy, czym się to skończyło.

Pożegnał ją starczy śmiech, w którym można było wyczuć nutkę prawdziwego rozbawienia. Soifon zniknęła w ciemnościach nocy.

* * *

Rei zrobiła dokładnie tak, jak nakazał jej Yamamoto. Skierowała się do kwatery głównej dziesiątego składu, by znaleźć Matsumoto i się u niej zameldować, a następnie udać do biblioteki Seireitei. Krzywiąc się, pomyślała, że prawdopodobnie znajdzie swoją przełożoną pijaną w sztorc, ale pocieszała się tym, że to nie będzie pierwszy raz, kiedy musiała sobie radzić z Rangiku w takim stanie. Zadrżała, gdy przypomniała sobie moment, kiedy kompletnie nietrzeźwa porucznik zaatakowała ją odpieczętowanym Zanpakutou. Z tym wspomnieniem dotarła do gabinetu rudowłosej kobiety. Ze zdumieniem zauważyła, że Matsumoto jest sama i, co jeszcze dziwniejsze, trzeźwa.

- Wejdź, Rei-san – usłyszała, zanim zdążyła zapukać. – Widziałam cię przez okno.

- Przepraszam, że przychodzę o tak późnej porze – zaczęła, patrząc na zegar, który wskazywał trzecią nad ranem. W myślach przeklęła Uraharę, że każe nastolatkom biegać po niebezpiecznym mieście późną nocą. – Przysyła mnie generał.

- Coś się stało na Ziemi? – przerażenie odbiło się na spokojnej dotąd twarzy Rangiku.

- Nie – Rei zamachała rękoma. – Z Shirou i pozostałymi wszystko w porządku. Ja wróciłam razem z kapitan Soifon. Nawiązałyśmy kontakt z kobietą Bounto.

- Rozumiem – Matsumoto uspokoiła się. – Z jakimi rozkazami przysłał cię generał?

- Miałam się zameldować u ciebie, Rangiku-san – dziewczyna, jak zwykle, nie zwróciła się do swojej przełożonej używając rangi. – A potem u Shunsui i Nanao w bibliotece, żeby pomóc im szukać informacji o Bounto.

- Zatem, co tu jeszcze robisz? – twarz rudowłosej porucznik rozjaśnił lekki uśmiech.

Eiki również się uśmiechnęła, ciesząc się, że chwile wrogości mają już daleko za sobą. Szkoda, że nie mogła powiedzieć tego samego o sobie i Hinamori. Lekko zgrzytając zębami, wyszła z kwatery głównej dziesiątej dywizji i skierowała do przestronnego budynku biblioteki zawierającej wiedzę wszystkich pokoleń Shinigami zamieszkujących Seireitei. Miała niewielką nadzieję, że o tej późnej porze zastanie tam Kyouraku i Nanao, dzięki czemu mogłaby się odwdzięczyć mężczyźnie za tamten głupi dowcip sprzed kilku tygodni, kiedy to przestraszył ją dokładnie w tym samym miejscu. Spokojnie przeszła przez automatyczną kontrolę zainstalowaną w holu budynku przez Nemu i jej pododdział. Bez problemu zlokalizowała poszukiwanych przez nią Shinigami i skierowała się do ogromnej sali konferencyjnej. Wślizgnęła się do niej bezszelestnie i przyłożyła palec do ust, napotykając przelotnie spojrzenie ciemnowłosej porucznik. Kąciki ust obu kobiet lekko się uniosły. Nanao podsunęła swojemu przełożonemu pod nos kubek z parującym płynem, co jeszcze bardziej rozśmieszyło Rei. Dziewczyna stanęła za przyjacielem i w momencie, gdy ten przechylił lekko naczynie, by się z niego napić, zaatakowała.

- Cześć – jej głos zabrzmiał jak wystrzał wobec ciszy panującej w bibliotece.

Shunsui gwałtownie podskoczył, oblewając się gorącą herbatą. Wykonał jeszcze kilka szybkich, chaotycznych ruchów, które miały najprawdopodobniej pokazać, jak bardzo się poparzył, po czym spadł z krzesła i całe przedstawienie zakończył głośny huk. Nanao i Rei roześmiały się głośno, patrząc, jak zwierzchnik ósmej dywizji próbuje się podnieść. Jego twarz, zazwyczaj rozjaśniona uśmiechem, była teraz pochmurna, a oczy zwężone. Spojrzał na podopieczną swojego najlepszego przyjaciela, jednocześnie podstawiając sobie nowe krzesło.

- Rei – powiedział jadowicie. – Czy to kolejny z twoich żartów?

- Wyszedł mi, prawda? – stwierdziła, nadal głośno się śmiejąc. Porucznik Ise pokiwała głową z przekonaniem. W końcu nawet poszkodowany musiał się uśmiechnąć.

- Oko za oko, co? – przypomniał sobie, jak sam ją wystraszył ostatnim razem, gdy spotkali się w tej sali. – Co tu robisz?

- Wróciłam wcześniej z misji na Ziemi – wyjaśniła, zajmując miejsce po drugiej stronie stołu. – Shirou wysłał mnie, żebym pomogła Soifon i przybyłam tu razem z nią, by złożyć raport o Bounto, którą napotkałyśmy. Generał powiedział, że mam wam pomóc przeszukiwać bibliotekę, skoro mój dowódca jeszcze nie wrócił.

- Świetnie się składa, Rei-chan – na twarz mężczyzny wrócił typowy dla niego, ciepły uśmiech, przywodzący na myśl określenie 'dobry wujek'. – Mamy bardzo dużo roboty.

- Generał zwrócił mi uwagę na kobiety pracujące w dwunastej dywizji – dodała, zbierając część materiałów, by je uporządkować. Shunsui nigdy nie był typem pedanta, a Nanao nie nadążała za bałaganiarstwem swojego przełożonego. Ona sama nigdy nie dbała o porządek, ale najwyraźniej zaczynała przejmować jakieś cechy swojego kapitana. Przeklęty Shirou. To przez niego, pomyślała, uśmiechając się pod nosem. – Ta Bounto, którą spotkałyśmy, nazywa się Soma Yoshino. Kiedyś powiedziała mi, że jedna z nas stworzyła jej rasę…

Dziewczyna w końcu zrozumiała, dlaczego Toushirou tak bardzo nie lubi się powtarzać. To ciągłe opowiadanie historii o napotkanej kobiecie zaczynało ją irytować.

- Już kiedyś się z nią spotkałaś? – zapytała Ise, patrząc na przemian na swojego dowódcę i jego przyjaciółkę.

- Poprzednim razem, jak Shirou wysłał mnie na Ziemię po Uraharę – wyjaśniła, patrząc kobiecie w oczy. – Chciałam się tylko dowiedzieć, kim jest osoba, która mnie widziała bez gigai. Podeszłam, ona się przedstawiła, powiedziała, że pomyliła osoby i chciała odejść. Gdy ją zatrzymałam, powiedziała, że jedna z nas stworzyła jej rasę. Cholera…

- Co? – jej westchnięcie zaalarmowało zamyślonego Kyouraku.

- Powtarzam tą historię po raz trzeci albo czwarty – wyjaśniła, pocierając czoło grzbietem dłoni. – Już wiem, czemu większość ludzi nie lubi się powtarzać.

- Mówiąc „większość ludzi" masz na myśli Hitsugayę-kuna? – w oczach mężczyzny pojawiły się ogniki, których obie kobiety nie mogły zignorować.

Rei lekko się zaczerwieniła i podniósłszy się, skierowała kroki w stronę regałów, na których stały roczniki Akademii Shinigami. Miała zamiar zrobić sobie listę kobiet, które po ukończeniu szkolenia zostały przydzielone do dwunastej dywizji, a następnie zaszły na tyle wysoko w jej szeregach, by móc przeprowadzać eksperymenty na własną rękę. Tymczasem Nanao wzięła do ręki ciężką książkę i uderzyła swojego przełożonego w głowę. Nie miała przed tym żadnych oporów, bo Rei już dawno przekazała jej wiadomość od Lisy, że tylko siła fizyczna działa na niego w stu procentach.

Eiki stała przez moment bez ruchu między regałami pełnymi starych książek. Dłonie przyciskała do rozpalonych policzków. Więc Shunsui coś zauważył, pomyślała zrezygnowana. Powinnam była się domyślić. Jeśli ktokolwiek mógł coś zauważyć, to tylko on. W końcu jest jedynym Shinigami, który zna mnie lepiej niż Juushirou. Szybko złapała najstarszy rocznik, jaki znalazła na półce i zaczęła go przeglądać. Musiała jak najszybciej przestać myśleć o Toushirou, Shunsuim, swoich uczuciach i przeszłości. Zadrżała. Wiedziała, że chłopak ukrywa przed nią wiele rzeczy, ale ona nie była lepsza. Jednakże ich przyjaźń była jeszcze zbyt świeża i nieutrwalona, żeby poradzić sobie ze wszystkim. Zacisnęła zęby i zabrała się do pracy, postanowiwszy zastanowić się nad wszystkim później. Odłożenie tego na inny, bardziej pasujący moment pozwoliło jej skupić się na czytaniu.

Kilka godzin później, gdy słońce zaczynało lekko znaczyć linię horyzontu, o czym zatopieni w księgach Shinigami nie mieli pojęcia, Nanao osunęła się na stół i zasnęła. Spojrzenie Rei szybko przesunęło się po jej sylwetce i powróciło do przeglądania danych zawartych w coraz starszych rocznikach. Cofnęła się już prawie sześćset lat wstecz i zebrała ponad czterdzieści nazwisk, ale nadal nie była zadowolona z rezultatu. Wzięła do ręki kolejny rocznik i przerzuciła na strony z absolwentami przyjętymi do dwunastego składu. Opierając głowę na dłoni, zrezygnowanym wzrokiem zmierzyła zdjęcie pierwszej kandydatki. Jej spojrzenie wyostrzyło się i dziewczyna wyprostowała się na krześle. Zdrętwiałe kości głośno zaprotestowały.

- Co się stało? – zapytał zaalarmowany Kyouraku, też przysypiający nad starymi księgami. On wziął na siebie pozostałe składy, podczas gdy jego zastępczyni przeglądała nabytki w oddziałach specjalnych i Korpusie Kidou.

- Podejdź tu – w słowach Eiki mężczyzna usłyszał wzrastający entuzjazm. Wstał i rozciągnął zastygłe mięśnie. – Kogo widzisz?

- Ran'Tao – odczytał, patrząc na dane młodej dziewczyny. – Skończyła Akademię Shinigami sześćset trzydzieści lat temu, natychmiast została przydzielona do dwunastej dywizji. Nie rozumiem, o co ci chodzi, Rei.

- Gdyby odjąć jej okulary i trochę wydłużyć włosy, patrzylibyśmy na Bounto Yoshino – wyjaśniła. Przekopała się przez inne papiery, wyglądające jak wyniki testów kapitańskich. Skąd ona je wytrzasnęła? Nie pamiętam, żebym dawał jej pozwolenie na grzebanie w tych dokumentach, pomyślał, uśmiechając się pod nosem. Z triumfującym okrzykiem wyciągnęła złożoną kartkę. – Wiedziałam!

- Co takiego?

- Ran'Tao została w końcu kapitanem dwunastego składu – powiedziała i podskoczyła, po czym jęknęła, przykładając ręce do kręgosłupa i wyginając się. – Muszę coś sprawdzić. Jeśli się nie mylę, patrzymy na zdjęcie kobiety, która stworzyła Bounto.

Szybkim krokiem przeszła przez pomieszczenie, kierując się ku zastrzeżonym księgom, które były dostępne tylko kapitanom i porucznikom. Kyouraku już chciał zaprotestować, gdy jego zastępczyni zsunęła się z krzesła i spadła na podłogę. Zamiast zatrzymać podopieczną swojego przyjaciela przed wtykaniem nosa w nie swoje sprawy, podszedł do obolałej Nanao, która rozcierała sobie łokieć i biodro, na które upadła.

- Idź się przespać, Nanao-chan – powiedział cicho. – Ja i Rei w końcu do czegoś doszliśmy i wytrzymamy jeszcze trochę na nogach. Musimy sprawdzić tylko jeden trop, potem dołączę do ciebie.

- Tak, ale w swoim własnym łóżku – wymamrotała nadal zaspana. – Nie w moim.

- Tak, tak, oczywiście – zacmokał i pomógł jej wstać. Widząc, że kobieta jest na tyle rozbudzona, żeby samodzielnie dojść do kwatery głównej, skierował się do Eiki. – Rei-chan! Wyjdź stamtąd zanim zobaczy cię ktoś, kto nie powinien.

- Przecież ty jesteś ze mną – wychyliła się zza szerokiego regału, w jej oczach malowało się zdziwienie. – Przy tobie nikt się nie będzie mnie czepiał.

- Ale nie dostałaś żadnego pozwolenia – przypomniał.

Widział, że ze złości zgrzytała zębami, ale nie miał zamiaru być tym, który do końca ją zepsuje. Dziewczyna nadal nie potrafiła nauczyć się dyscypliny, którą Ukitake miał czasami ochotę wbić jej do głowy siłą, a gdyby dowiedział się, że on sam jej tak wszystko ułatwia, ich przyjaźń mogłaby mieć trudności z wytrzymaniem tej próby, a myśli Juushirou z Shunsui przypiekanym na rożnie lub sprzątającym papiery pod czujną opieką przerażającej Nanao (nie wiadomo nawet, co gorsze – Kyouraku aż się wzdrygnął) w roli głównej, byłyby na porządku dziennym.

- Co proponujesz?

- Porozmawiać z Mayurim – stwierdził, patrząc na nią badawczo. – A potem spać. Ty przede wszystkim potrzebujesz odpoczynku. Przyszłaś tu bezpośrednio po powrocie z Ziemi, a podejrzewam, że przed misją też się nie oszczędzałaś.

- Tylko trenowałam…

- Z Madarame i Ayasegawą – dokończył z ironicznym uśmiechem. – Powinienem natychmiast odesłać cię do łóżka, ale wiem, że nie posłuchałabyś. Dlatego szybko załatwimy sprawę z Kurotsuchim i odpoczniemy.

Złapał ją pod rękę i poprowadził do wyjścia z biblioteki, gdzie szybko przyspieszył do shuunpo. Jego również zaczynało ogarniać zmęczenie, ale jak inaczej mógł się czuć ktoś, kto spędził prawie dobę na przeglądaniu książek? Miał tylko nadzieję, że coś znajdą w dwunastej dywizji, bo nie chciał marnować czasu.

Tempo Kyouraku było na tyle szybkie, że w ciągu kilku minut znaleźli się w holu kwatery głównej departamentu technologicznego. Jak ostatnio, tak i teraz zatrzymała ich dwójka strażników.

- Podajcie swoje dane i problem, z jakim przybywacie – zabrzmiała znajoma formułka, która przywoływała drwiący uśmiech na usta Rei.

- Kapitan ósmego składu, Kyouraku Shunsui i dziewiąta oficer Eiki Rei z dziesiątego – odpowiedział spokojnie mężczyzna, również starając się ukryć uśmieszek. – Musimy się jak najszybciej zobaczyć z Kurotsuchim Mayurim.

Strażnik wystukał coś na klawiaturze ogromnego komputera i spojrzał na dwoje gości.

- Kapitan i porucznik będą czekać na was w sali konferencyjnej – powiedział, wskazując dłonią prawą odnogę szerokiego korytarza. – Idźcie za zielonymi znacznikami, kapitanie, oficer Eiki.

Oboje skręcali już za róg, gdy strażnik skończył mówić i zaczął się niespokojnie rozglądać za zagubionymi Shinigami. Rei wybuchnęła stłumionym śmiechem.

- Szanowny Mayuri-sama powinien załatwić sobie lepszą straż, nie sądzisz?

- Zdecydowanie – Shunsui również się uśmiechał. – A teraz przybierz na twarz wyraz powagi, żeby ten szalony naukowiec i jego ułożona córeczka się nie obrazili.

- Nie drwij z Nemu – zdążyła jeszcze syknąć, zanim przeszli przez rozsuwane drzwi prowadzące do przestronnej sali konferencyjnej.

- Kapitanie Kurotsuchi, porucznik Kurotsuchi – zaczął zwierzchnik ósmego składu swoim zwyczajowym, lekko rozbawionym tonem. – Dziękuję, że mogliście nas tak szybko przyjąć.

- Pospiesz się, Kyouraku – odciął się Mayuri. – Nie mam czasu, który mógłbym na ciebie tracić.

Nemu spojrzała na dwoje gości przepraszającym wzrokiem, ale nic nie powiedziała.

- Chciałbym, żebyś udostępnił nam informacje o byłej kapitan twojego oddziału, Ran'Tao i przeprowadzanych przez nią eksperymentach – zażądał stanowczo. Rei drgnęła lekko, słysząc taki ton w głosie przyjaciela. – I o Bounto.

- Chyba żartujesz – Kurotsuchi otworzył szeroko oczy i odrzucił głowę do tyłu, głośno się śmiejąc. – Nie udostępniamy takich danych.

- Kurotsuchi, ja również jestem kapitanem… – zaczął rozzłoszczony Shunsui, któremu nagle przerwał spokojny, cichy głos Nemu.

- Ale to są zastrzeżone dane departamentu technologicznego, do którego dostępu nie ma nikt z wyjątkiem jego pracowników – wyjaśniła. – Przykro mi, kapitanie Kyouraku, ale nic nie możemy zrobić.

Przez moment tylko mierzyli się wzrokiem, po czym szatyn westchnął, poddając się.

- Rozumiem – wszyscy podnieśli się z miejsc. – Ale wiedz, że zwrócę się z tą sprawą do generała Yamamoto.

- Rób, co chcesz, Kyouraku – odpowiedział naukowiec. – Urahara wiedział, co robi, gdy zakładał departament. Gotei 13 nie ma nad nami żadnej jurysdykcji.

- Shunsui – wyszeptała Rei, patrząc na przyjaciółkę, która dała jej znak, by została w sali. – Idź, ja zostanę jeszcze z Nemu.

- Jak chcesz – potarł oczy palcami. – Ale potem wracaj do kwatery głównej, wyspać się. Ja pójdę już teraz…

- Tylko pamiętaj, żeby trafić do swojego łóżka, a nie Nanao – krzyknęła za nim rozbawiona i odwróciła się do zmieszanej porucznik dwunastej dywizji. – Co chciałaś ode mnie, Nemu?

Kobieta odprowadziła wzrokiem dwoje dowódców, po czym zaprosiła Rei do małego gabinetu przy sali. Obie usiadły po przeciwnych stronach biurka i wpatrywały się w siebie badawczo. W końcu wyższa stopniem poddała się z westchnieniem.

- Jest inny powód, dla którego nie możemy udostępnić danych o Bounto – wyznała, nieco spuszczając wzrok. Cisza od strony Eiki zachęciła ją do kontynuowania. – Ktoś wymazał z twardego dysku departamentu technologicznego wszystkie dane o tej sprawie.

- Ale… – Rei natychmiast się wyprostowała i skoncentrowała całą uwagę na przyjaciółce. – Powiedziałaś, że tylko ktoś z departamentu ma dostęp do tych danych.

- Dlatego ta informacja nie może na razie się wydostać poza ten gabinet – w głosie kobiety pobrzmiewało zmęczenie. – Kapitan Kyouraku mógłby dojść do wniosku, że to sam Mayuri-sama zdradził Seireitei.

- Od kiedy wiecie? – zapytała Eiki, wpadając w rolę detektywa, do której przyzwyczaiła się podczas ostatniego dochodzenia. – Dlaczego w ogóle szukaliście wcześniej tych danych?

- Wiemy od ostatniej narady kapitanów – Nemu na tyle znała Rei, że bez żadnego wahania udzielała odpowiedzi. Wiedziała, że wszystko zostanie między nimi do momentu, gdy ujawnienie tych informacji będzie konieczne. – Mayuri-sama natychmiast po spotkaniu przeszukał wszystkie pliki i foldery, by znaleźć informacje potrzebne kapitan Soifon. Ona zawsze chce wszystko wiedzieć, jak ojciec. Dlatego szukaliśmy danych.

- Nemu… – brunetka zawahała się przed zadaniem ostatniego pytania. Stłumiła ziewnięcie i postanowiła, że jak najszybciej wróci do kwatery głównej dziesiątego składu. – Ufasz swojemu ojcu? Jesteś pewna, że to nie on wykasował te dane?

- Jestem pewna, Rei – ta odpowiedź wystarczyła.

- Rozumiem i wezmę to pod uwagę. Ale twój ojciec powinien powiedzieć o tym pozostałym kapitanom – zaproponowała. – Gdy dowiedzą się przez przypadek, że tych danych nie ma, mogą rzeczywiście uznać Mayuriego za zdrajcę.

- Część z nich i tak pomyśli w ten sposób – porucznik Kurotsuchi trochę zmarkotniała, ale podjęła decyzję. – Podpowiem mu, żeby poruszył tą kwestię.

Eiki skinęła głową i skierowała się do wyjścia. Znam doskonale jedną osobę, która tak pomyśli, doszła do osobistego wniosku, mknąc w shuunpo w stronę budynku, który od niedawna był jej domem. I będzie to powodem dużego spięcia. Cholera, Shirou, nie mieszaj się do tego. Zdecydowała, że zanim położy się spać, musi zajrzeć jeszcze do gabinetu przełożonego, żeby zobaczyć, czy już wrócił. Wetknęła głowę do biura i oślepił ją blask wschodzącego słońca odbijający się od zewnętrznych parapetów. Ziewnęła potężnie i mrużąc oczy rozejrzała się po pomieszczeniu. Jej uwagę przykuła kanapa stojąca w rogu, która kusiła zmęczoną oficer. I tak muszę złożyć mu raport, pomyślała, podchodząc do miękkiego mebla. Nic nie szkodzi, jeśli zaczekam na niego w jego własnym gabinecie.

Zwinęła się z westchnieniem ulgi i po kilkunastu sekundach zasnęła.

* * *

Toushirou czuł, że zmęczenie w końcu daje się mu we znaki. Stał razem z Byakuyą, Juushirou i Uraharą na ogromnym piaszczystym płaskowyżu, z dala obserwując wysiłki Kurosakiego i jego przyjaciół, którzy musieli odbić Sado. Jeśli się nie mylił, zmodyfikowana dusza, którą Kisuke nazywał Lilin dała im pięć minut na zniszczenie ogromnej klepsydry, w której chłopiec był przetrzymywany. Srebrnowłosy Shinigami ziewnął, znudzony do granic możliwości, gdyż wiedział, że Kurosaki może jednym ruchem rozbić szkło w drobny mak. I rzeczywiście, po krótkiej chwili tak właśnie się stało.

- Chciałbym, żebyśmy teraz do nich podeszli – oświadczył blondyn, zerkając na zmęczonych gości.

Wszyscy pokiwali głowami, niecierpliwiąc się, by nareszcie zakończyć ten bezsensowny test. Eksperyment, upomniał się Hitsugaya, doskonale wiedząc, że jego wyniki bardzo przydadzą się wygnanemu geniuszowi. Bez słowa stanęli przed zdziwionymi śmiertelnikami.

- Urahara-san? – Ichigo był zdumiony widokiem komitetu powitalnego. Trzy zmodyfikowane dusze podeszły do mężczyzny. – Ukitake-san? Byakuya? Toushirou?

- Nie nazywaj mnie Toushirou – wysyczał chłopak przez zaciśnięte zęby. – Tylko kapitan Hitsugaya.

- To się na nic nie zda – szeptem powiedział do niego Kuchiki, usilnie próbując zmusić swoje mięśnie do zachowania pokerowego wyrazu twarzy.

- O co tu chodzi? – zapytał zdziwiony Renji. – Kapitanie, co robisz na Ziemi?

- Nic nie rozumiecie, tak? – Ishida poprawił sobie okulary i posłał wrogie spojrzenie w stronę Shinigami. – To był test, prawda? Test, który miał nam pokazać, jacy słabi jesteśmy.

- Dokładnie – głos zabrał Ukitake. – Test, który pod pewnymi względami zdaliście, a pod innymi oblaliście. Kurosaki-kun, pokazałeś, że potrafisz dowodzić grupą i współpracować z kimś, kto służy w Gotei 13, ale…

- Ale oblałeś, jeśli chodzi o zaufanie – zakończył chłodno Toushirou. – Żadne z was nie zauważyło, że Quincy stracił moc. Żadne z was nie domyśliło się, że walczycie ze zmodyfikowanymi duszami, co było oczywiste. Mieliście ogromne problemy z wskazaniem naśladowcy.

- I-Ishida-kun… stracił moc? – powtórzyła Inoue.

- Urahara wam wszystko wyjaśni – uciął Byakuya. – Nasza pomoc już nie jest potrzebna. Musicie nad sobą popracować. Żegnam.

- Brama Senkai czeka otwarta w miejscu, w którym się spotkaliśmy – zawołał za nimi Kisuke. – A jeśli chodzi o was… Musimy porozmawiać o Bounto.

- Beze mnie – stwierdził Quincy i podążył śladami Shinigami.

- Ishida! – zawołał za nim Ichigo, ale brunet nie odwrócił się.

- Odpuść sobie, Kurosaki – Renji złapał chłopaka za ramię. – Po prostu sobie odpuść.

Tymczasem Toushirou, mknący razem z pozostałymi dowódcami nad rzekę, uśmiechnął się pod nosem. Te dzieciaki mają potencjał, pomyślał. Jeśli tylko nauczą się sobie ufać i współpracować, mają duże szanse stać się zagrożeniem dla Aizena. Z westchnieniem ulgi zauważył światło roztaczane przez otwarte wrota, na straży których czekała Shihouin Yoruichi. Wyhamowali przed nią.

- Co tu robisz, Yoruichi? – zapytał Ukitake, nastawiony do kobiety najbardziej neutralnie.

- Kisuke wam nie mówił? – kobieta była szczerze zdziwiona. – Wybieram się z wami do Seireitei. Jest parę spraw, które muszę tam załatwić.

Od strony Byakuyi dobiegło stłumione prychnięcie. Shirou nie mógł powstrzymać lekkiego drgnięcia warg, gdyż niechęć kapitana szóstej dywizji do Shihouin zdążyła już stać się legendą. Przywołał do siebie jednego z czterech Motyli Piekła i skierował się w stronę światła, gdy usłyszał, że kobieta zwraca się do niego.

- Hitsugaya-kun, nie musisz się martwić o swoją podopieczną – poinformowała. – Rei jest już w Społeczeństwie Dusz. Razem z Soifon złożyły raport generałowi.

Chłopak pokiwał głową i westchnął z ulgą. Zastanawiał się, dlaczego od pewnego czasu nie mógł wyczuć dziewczyny, ale ponieważ w tym samym czasie zniknęło reiatsu przełożonej oddziałów specjalnych, starał się tym nie przejmować. Przekroczył próg jasnego korytarza i chwilę później znalazł się w Seireitei. Tuż za nim pojawili się Kuchiki i Ukitake oraz ciemnoszary kot, który bez słowa wyjaśnienia poszedł w swoją stronę, która nawet nie zahaczała o kierunek, w którym szli kapitanowie.

Słońce stało już wysoko na niebie, gdy zmęczony Toushirou wszedł do swojego biura w kwaterze głównej dziesiątego składu tylko po to, by natknąć się na śpiącą Rei. Zdrętwiał na moment, po czym bezszelestnie podszedł do okupowanej kanapy i klęknął przy przyjaciółce. Leżała skulona, zaś jej włosy okrywały ją od stóp do głów. Delikatnie odsunął długie kosmyki z jej twarzy, po czym lekko nią potrząsnął, żeby ją obudzić. Jej dłoń nieświadomie powędrowała do ukrytej przy kostce pochewki z ostrym jak brzytwa sztyletem.

- Rei, to ja – odezwał się natychmiast, bo wiedział, jaką krzywdę potrafiła wyrządzić nawet jednym nożem. – Nie sięgaj po broń.

- Shirou – stwierdziła nagle, zaczerwieniona.

Zdarzało się to coraz częściej i chłopak wiedział, że kiedyś będzie musiał ją zapytać, dlaczego tak się dzieje. Miał dziwne wrażenie, że czegoś się wstydzi. Może tego, że widziałem jej blizny?

- Czemu nie jesteś w swojej kwaterze? – zapytał, uważnie ją obserwując. Nadal klęczał na jednym kolanie i zaczynało mu to przeszkadzać. – Możesz mi zrobić trochę miejsca? Zaczynają mi drętwieć nogi.

Zakłopotana zebrała swoje długie włosy i przesunęła się w jeden z rogów kanapy. Hitsugaya usiadł obok niej, oczekując odpowiedzi.

- Chciałam się dowiedzieć – zaczęła, starając się w pełni oprzytomnieć. – Jak poszedł eksperyment Urahary.

- Częściowo zdali – stwierdził, kładąc dłoń na swoim karku i wzdychając ze zmęczenia. – Częściowo oblali. Nie ufają sobie i nie potrafią współpracować. Ale mają potencjał i potrafią się zaangażować. A jak tam poszukiwania?

- Skąd wiesz? – zapytała, a po chwili zaklęła pod nosem. – Ja jeszcze nie myślę. Yamamoto ci powiedział.

- Bingo – uśmiechnął się i wyciągnął nogi, opierając się wygodniej. Powoli zaczęły mu opadać powieki. – Raport, oficer Eiki.

- Tak jest, kapitanie – odpowiedziała tonem służbistki i roześmiała się. – Bounto rzeczywiście zostali stworzeni przez Shinigami. Była zwierzchniczka dwunastej dywizji, Ran'Tao, absolwentka Akademii sprzed ponad sześciuset lat, przeprowadzała jakieś eksperymenty i w ich wyniku powstała cała rasa. Ale nic więcej nie wiemy. Shunsui nie dał mi pozwolenia na przeszukanie kapitańskich dokumentów…

- Które i tak przeszukałaś, a one nic ci nie dały – wtrącił niezbyt przytomnie Shirou. – Oboje o tym wiemy, więc się nie wykręcaj.

- Racja – przyznała, uśmiechając się i bacznie przyglądając się zasypiającemu dowódcy. – Z kolei Kurotsuchi mówi, że ich dane są dostępne tylko personelowi departamentu technologicznego i Gotei 13 nie ma nad nimi żadnej władzy. To prawda?

- Tak – wymamrotał coraz bardziej zmęczony młodzieniec. – Urahara ładnie to urządził. Nawet generał nie może ingerować w ich robotę bez zgody rodziny królewskiej czy dywizji zero.

- I… – Rei zawahała się. Obiecała Nemu, że zdobyte od niej wyjaśnienia nie opuszczą tamtego małego gabinetu. – To w sumie wszystko.

Spojrzała na zamknięte oczy chłopaka i wsłuchała się w jego równy oddech. Podniosła się delikatnie, żeby nie obudzić śpiącego przyjaciela. Odpięła pas z Hyorinmaru i lekko wyciągnęła Zanpakutou zza jego pleców. W międzyczasie on sam zarzucił nogi na pustą już kanapę i skulił się podobnie, jak wcześniej ona. Eiki uśmiechnęła się łagodnie, patrząc na bezbronnego dowódcę, którego uśpiła bzdurnym raportem. Podeszła do małej szafki ukrytej w rogu gabinetu, za ogromną rośliną, z której wyciągnęła lekki koc. Okryła nim chłopaka i na palcach wyszła z gabinetu, gdzie natknęła się na porządkującą jakieś papiery Matsumoto. Kobieta podskoczyła.

- Nie wiedziałam, że ktoś jest w biurze – powiedziała, kładąc dłoń na sercu. – Chcesz, żebym dostała zawału?

- Jakby to było możliwe – zadrwiła z przełożonej dokładnie tymi samymi słowami, co kiedyś kapitan. – Shirou jest w środku i śpi, więc gdybyś mogła dopilnować, żeby nikt mu nie przeszkadzał, Rangiku-san…

- Nie ma sprawy, Rei-san – rudowłosa porucznik uśmiechnęła się. – Widać, że troszczysz się o naszego dowódcę. To dobrze. Ale sama powinnaś się jeszcze przespać. Jest dopiero południe, a nie sądzę, żebyś się wcześnie położyła spać.

- Nie – przyznała jej rację. – Dopiero w okolicach ósmej rano znaleźliśmy z Shunsui nowy trop i poszliśmy do kwatery głównej dwunastej dywizji, żeby to sprawdzić, ale nic nie mamy. Położyłam się chwilę przed dziewiątą.

- A zatem natychmiast pójdziesz do swojej kwatery i położysz na kilka godzin. To rozkaz – powiedziała stanowczo Matsumoto. – Sama mogę cię odprowadzić, Rei-san.

Słysząc taką groźbę z ust Rangiku, Eiki powlokła się do skrzydła, w którym mieściły się kwatery mieszkalne oficerów. Jej ostatnie przytomne myśli dotyczyły młodego Quincy i przeczucia, które od powrotu do Seireitei nie chciało jej opuścić, a mówiło, że chłopiec znajduje się w niebezpieczeństwie.