2. ゙ (Oni)
Pik. Pik. Pik. Pik.
Co to?
Szepty.
Mistrz Orochimaru mnie nie zabił?
Ruch.
To był tylko test?
– Obudziłaś się?
Otwórz oczy. Otworzyłam. Spójrz do góry. Spojrzałam. I co? I to mnie przeraziło.
Nade mną stał staruszek z siwymi włosami. Uśmiechał się lekko. Przy nogach łóźka również stał uśmiechnięty mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach. Nie znam ich. Rozejrzałam się dyskretnie po otoczeniu. Po prawej stronie, za dziadkiem było okno. Ściany były przerażająco białe. Po lewej stronie, obok mnie, stało łóżko. I przerażająco białe ściany. Przymknęłam oczy, nieprzyzwyczajona do tak lśniącej bieli.
– Weźcie te durne ściany – jęknęłam. Chciałam podnieść ręce, by zasłonić nimi moje biedne, piękne oczęta (nie ma to jak samokrytyka), ale... nie czułam rąk!
– Nani! – wrzasnęłam – Chcę wyjaśnień! I oddajcie mi ręce!
Zaczęłam rzucać się po łóżku jak szalona. Nieznajomi przez chwilę stali zdumieni, ale jak na shinobi przystało, szybko się ocknęli. Ten młodszy chwycił mnie za głowę i przyszpilił ją do poduszki. W tym samym czasie staruszek zniknął na moment, żeby za chwilę wrócić ze strzykawką w ręce. Wydawało mi się, że zanim straciłam przytomność, usłyszałam słowo 'przepraszam', ale to pewnie moja wyobraźnia.
– Orochimaru-sama? – szepnęłam wsadzając głowę w szparę między drzwiami a framugą. W pokoju panowała ciemność, przez co nie mogłam zobaczyć co jest w środku.
– Tak? – Usłyszałam za mną. Krzyknęłam cicho z zaskoczenia. Odwróciłam się szybko. Za mną stał roześmiany sennin. Nadęłam policzki, aby zobaczył moje oburzenie.
– To było nie fair, Orochimaru-sama!
Koszmar.
– ... Konoha – Usłyszałam.
– Nie róbmy nic, nie mam czasu na takie bzdury.
– Hai, Orochimaru-sama! – powoli cofałam się do tyłu. Mistrz Orochimaru nie będzie zadowolony, że podsłuchiwałam jego rozmowę.
– Shiki, wejdź – Zamarłam. Wiedział. Będzie kara, ale Mistrza się słucha. Lekko uchyliłam drzwi i prześlizgnęłam się do pokoju. Na środku stał fotel, a na nim wężowy sennin. Głowę opierał na ręce i patrzył na mnie przenikliwie.
– Ile usłyszałaś? – zapytał cicho. Przełknęłam ślinę. Jest zły.
– Niewiele. Praktycznie nic, Orochimaru-sama – Pochyliłam głowę. Nie mogłam wytrzymać jego wzroku. Kątem oka zauważyłam, że wstał. Zacisnęłam powieki, czekając na ból. Nic takiego się nie stało.
– Spójrz na mnie – Przygryzłam wargę i powoli podniosłam głowę. Otwarłam oczy. Uniósł ręke – Twoja kara.
Dłoń skierował na drzwi za mną – Od dziś ćwiczysz z Kabuto techniki szpiegowskie – Zaczął się śmiać.
Obudziłam się dysząc ciężko. Wspomnienia z pobytu z Mistrzem Orochimaru. Jeśli nie liczyć treningów i testów, to nigdy mnie nie skrzywdził. A ludzie, których spotykałam, mówili, że jest okrutnym sadystą. Dopiero później dowiedziałam się, że to 'obiekty', na których eksperymentował. Nie byłam zła. Orochimaru-sama robił to, by ulepszyć życie. A oni byli pod jego opieką. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego go nienawidzili.
Drzwi do mojej sali otworzyły się. Do środka weszli ci sami mężczyźni, co przedtem. Z tą różnicą, że z nimi weszła też blondwłosa kobieta, hojnie obdarzona przez naturę. Zmarszczyłam brwi. To oni dali mi środek nasenny. Podeszli do nóg łóżka. Staruszek znów się uśmiechnął.
– Przedtem nie mieliśmy okazji się przedstawić przez twoją... nieoczekiwaną reakcję- Nieoczekiwaną reakcję? Jeśli masz na myśli to, że zaczęłam rzucaś się na łóżku to tylko i wyłącznie wasza wina – więc zrobimy to teraz. Jestem Hiruzen Sarutobi. Sandaime Hokage.
Sandaime Hokage? Konoha! Ale... co ja tu robię?
– Ja jestem Minato Namikaze. Znalazłem cię na wyspie – przedstawił się blondyn.
– Nazywam się Tsunade- powiedziała blondwłosa kobieta. Tsunade?
– Orochimaru-sama! Opowiedz o najsilniejszej kunoichi na świecie!
– Za najsilniejszą kunoichi uznaje się Tsunade. Niegdyś była moją towarzyszką z drużyny. Jej medic-jutsu nie ma sobie równych. I siła, tak. Jedno uderzenie i koniec historii.
– Była towarzyszka Orochimaru-sama? Kurde! – wymsknęło mi się. No to mam przerąbane, że tak brzydko sie wyrażę. Trójka 'odwiedzjących' spojrzała na mnie podejrzliwie.
Powiedziałam Orochimaru-sama! Teraz pewnie wezwą człowieczka od wchodzenia w głowę i mnie zabiją!
– Tak. Kiedyś byliśmy w drużynie – Uch, napięta atmosfera. Pewnie nie lubi jak się o tym wspomina. Hokage na szczęście to zauważył.
– Mogę spytać, co cię łączyło z Orochimaru?
– Nie – odparłam. Pokręciłam też stanowczo głową, aby wiedział, że nie odpowiem. I tak przyjdzie człowieczek od główki. Co za różnica? Kobieta podeszła. Szybko podniosłam ręce w geście obrony. Jedno uderzenie i koniec historii. Jak to powiedział Orochimaru-sama. Zaraz, podniosłam ręce? Spojrzałam na nie. To podejrzane.
– Przedtem nie mogłaś ich podnieść przez lek na truciznę- odpowiedział na moje spojrzenie blondyn z błękitnymi oczami. Minato, tak chyba się nazywał.
Truciznę? W czasie ucieczki musiałam gdzieś zachaczyć.
– Powiesz nam cokolwiek? – Pokręciłam głową – W takim razie nie mamy wyboru. Minato, sprowadź Inoichiego. Człowiek od mieszania w głowie. Namikaze skinął głową na rozkaz Sandaime. Powinnam zrobić rachunek sumienia, skoro mam umrzeć.
––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––
Słowniczek:
Nani!- Co!
Sennin- pustelnik
Hai- Tak jest
Sandaime Hokage- Trzeci Hokage (dosł. Trzeci Cień Ognia)
Kunoichi- kobieta ninja
Medic-jutsu- medyczne techniki
