II
Śmierć kaprala Jenkinsa bardzo mną wstrząsnęła. Nie mieliśmy nawet czasu, aby uczcić jego pamięć. Mogliśmy tylko iść naprzód, uważając na gethy, które nie pozwalały nam dostać się do nadajnika Protean.
Wraz z zabiciem Jenkinsa nie obchodziło mnie już, co powie Nihilus o moich poczynaniach w trakcie misji. Cholera, straciliśmy członka załogi, ponieważ wykonał mój rozkaz. Nic mnie już nie interesowało. Chciałam tylko znaleźć przeklęty nadajnik i wrócić na Normandię.
-Pani komandor, Jenkins był moim przyjacielem, ale wiedział, co go czeka. Gethy go zaskoczyły. Nic nie mogła pani zrobić - słowa pocieszenia wydostały się z ust poruszonego porucznika Alenko.
Byłam mu wdzięczna za słowa otuchy, lecz nie uspokoiły mnie one na duchu. Bezradność nękała moje ciało, a ja nie mogłam nic z tym zrobić.
-Chodźmy odszukać nadajnik- powiedziałam w przestrzeń, nie patrząc na porucznika.
Alenko zrozumiał moją reakcję i nie wypowiadając żadnego słowa poszedł powolnym krokiem w stronę bazy kolonistów.
Eden Prime.
Planeta, którą już nigdy nie będę chciała odwiedzać.
Spotkanie z sierżant Ashley Williams wypełniło moje serce radością, ponieważ ktoś mógł mi wyjaśnić wszystko to, co wydarzyło się przed naszym przylotem. Niestety nadajnik został przeniesiony w inne miejsce przez archeologów, dlatego musieliśmy czym prędzej dostać się do wyznaczonego celu. W drodze ku przeznaczeniu dowiedziałam się, że Williams została tutaj przydzielona wraz z oddziałem żołnierzy Przymierza, lecz wszyscy jej marines zginęli.
Kolejny problem do rozwiązania.
Do tego śmieć Nihilusa i sprawa nadajnika.
Cholera.
Nawet rozmowa z sierżant nie uspokoiła mnie na tyle, aby zebrać myśli.
Urządzenie Protean, które miało wytłumaczyć nam wiele niewyjaśnionych spraw, było w zasięgu ręki. Teraz trzeba przetransportować je tylko na Cytadelę.
Zajęta ustalaniem rozkazów z Williams nie zauważyłam jak Alenko został przyciągany niewidzialną mocą w stronę nadajnika.
-Alenko...nie!- krzyknęłam, odpychając go z brutalną siłą na ziemię.
W tej samej chwili niespotykana dotąd proteańska technologia podniosła mnie w górę niczym lalkę, w stronę tego cholerstwa. Ujrzałam w swojej głowie niezrozumiałe kadry, kolory i sceny, których nigdy nie widziałam. Byłam zdana na łaskę przeklętego urządzenia. Wizja ukazana mi w wyobraźni roztaczała przede mną obraz nieistniejącej cywilizacji. Zobaczyłam w niej wiadomość kierowaną do wszystkich ras w galaktyce, chociaż jej nie rozumiałam, to wiedziałam, że to bardzo ważne przesłanie.
Kiedy przerażająca koncepcja się skończyła upadłam wprost na zimne podłoże z głośnym hukiem. Poczułam tylko na twarzy odłamki prawdopodobnie wybuchającego nadajnika. Jednak zanim zemdlałam usłyszałam błagalny krzyk Alenko i szloch Williams. Wizja zniknęła, a wraz z nią osunęłam się w niezbadaną ciemność.
-Pani komandor... Shepard
Prawdopodobnie rozdziały będą się pojawiać dwa razy na tydzień.
Miłego czytania.
