Siedział pod ścianą. Mimo że miał do dyspozycji łóżko i krzesło, rozsiadł się wygodnie na podłodze ze stosem książek pod lewą ręką. Nie zaszczycił cię spojrzeniem, choć wiedział że przyszłaś. Nie podniósł wzroku nawet gdy się odezwałaś. Postanowił cię ignorować. Oklepana taktyka. Westchnęłaś i podeszłaś do bocznej szyby, przy której siedział. Zapukałaś dając mu do zrozumienia, że będziesz mu przeszkadzała tak długo, aż spasuje z ignorowaniem cię.
- O co chodzi śmiertelniczko? Nie można mi w spokoju poczytać książki? - spytał z cieniem zniecierpliwienia, choć nie wyczułaś specjalnie pretensji w jego głosie.
- O czym czytasz?
- Mam ci opowiadać o tym, co czytam? - uniósł brwi ze zdziwieniem - Nie sądzę, żebyś mogła zrozumieć nawet części tego, co się znajduje w tych książkach. To są...
- Prastare księgi z pradawnymi zaklęciami, coś, co zawsze lubiłeś czytać w swoim wolnym czasie.
Obiekt skierował na tobie uważne spojrzenie - Myślisz, że mając informacje na mój temat już mnie znasz?
- A czyż nie na tym polega poznawanie? Na zbieraniu informacji?
Miałaś nadzieję, że odpowie. Byłoby miło gdyby Loki w końcu nawiązał z tobą normalny dialog. Zamiast tego zapadła cisza, nienaturalna cisza. Przez moment miałaś wrażenie, że wszystko się zatrzymało, że czas zawisł w pomieszczeniu. Wszystko się oddaliło, tylko po to, żeby w następnej sekundzie powrócić odbijając się echem od ścian.
Przełknęłaś ślinę - Myślałam, że twoje magiczne sztuczki są blokowane przez barierę - odparłaś zdziwiona.
Więzień uśmiechnął się szyderczo.
- Magiczne sztuczki, jak raczyłaś je nazwać, i owszem są blokowane, ale nie naturalne zdolności.
- Co zrobiłeś? - spytałaś suchym tonem. Nie mogłaś pozwolić na przejęcie przez niego pałeczki. Wiedziałaś czym to się kończy. Utratą świadomości albo nawet i życia.
- Zbierałem informacje - odpowiedział spokojnie i powrócił do czytania.
Zmrużyłaś oczy. Przez moment stałaś osłupiała zdając sobie sprawę na czym polega zbieranie informacji w jego wykonaniu.
Obiekt wszedł ci do głowy. Zwyczajnie. Tak po prostu. W jednej sekundzie wszystko to, co miałaś w głowie zostało splądrowane i zawłaszczone przez więźnia numer sześć.
- Zła? - odezwał się znad książki. Jego długie palce błądziły po stronicach kiedy ty przełknęłaś ochotę, żeby go udusić.
- Myślałaś, że nasze spotkania będą dyktowane przez twoje zasady śmiertelniczko?
- Myślałam, że będą sprawiedliwe - odpowiedziałaś.
- Jakie? - więzień zaśmiał się - Sprawiedliwości nie ma. Jedyne na co możemy liczyć to zemsta.
- To twoje osobiste odczucia - rzekłaś - I dopóki się nie zmienią, jedyne na co będziesz mógł liczyć, to "naturalne zdolności".
- Moje naturalne zdolności pozwalają mi przetrwać, - obiekt odłożył książkę i wstał - natomiast twoje zawiodły cię do miejsc, do których nikt dobrowolnie by nie chciał iść - zbliżył się do ciebie. Jego oddech zaparował szybę - Nawiązujesz kontakt z potworami i mordercami, wchodzisz im do głów, zaglądasz w najciemniejsze zakamarki, identyfikujesz się z ich emocjami. W imię czego? - jego wzrok biegał po twojej twarzy jakby szukając odpowiedzi - Bo myślisz, że możesz ich ocalić? Zbawić? - roześmiał się - Żałosne. Nie jesteś wybawicielką. Jesteś...
Więzień urwał w połowie zdania i odwrócił głowę w stronę, skąd można było usłyszeć odgłos ciężkich kroków. Z końca korytarza wyłoniła się sylwetka postawnego mężczyzny odzianego w srebrną zbroje. Szła postawnym krokiem wymachując blond włosami na prawo i lewo. Musiałaś ugryźć się w język, żeby się mimo woli nie roześmiać. Twój umysł najwyraźniej desperacko potrzebował rozluźnić się po tyranii Lokiego.
Postać stanęła przed tobą witając się.
- Lady Evelyn.
- Thor... - więzień odezwał się przed tobą - Co tutaj robisz?
Mężczyzna obrócił się w stronę celi. Wystarczyła chwila, żeby powietrze się naelektryzowało i to nie tylko z powodu Boga Piorunów. Mogłaś przyrzec, że napięcie między braćmi było wyczuwalne nawet i w wyższych kondygnacjach budynku.
- Przychodzę tutaj w pokojowych zamiarach bracie.
Więzień prychnął - A czy kiedykolwiek przychodziłeś w innych? Czy w ogóle przychodziłeś? Bo ledwo co pamiętam - jego brązowa kamizelka zaszeleściła, kiedy odwrócił się na pięcie.
- Loki... - zaczął Thor delikatnie - Jestem tu tylko po to, żeby upewnić się, że będziesz współpracował. Rozmawiałem z naszym ojcem...
- Twoim ojcem - rzekł sucho mroczniejszy z braci.
Thor westchnął.
- Odyn zaoferował, że jeśli będziesz nad sobą pracował podczas sesji z panną Portrait, on zastanowi się nad złagodzeniem dla ciebie kary.
Loki popatrzył na Thora z pewnym powątpiewaniem.
- Złagodzeniem kary powiadasz? Nawet jeśli byłbym w stanie w to uwierzyć, czemu sądzisz, że na to przystanę?
- Chcesz powiedzieć, że wolisz być zamknięty w celi niż dostać szansę wyjścia na zewnątrz?
- Po co? Żeby narazić się na te wszystkie kpiny i nienawiść do mnie, która wylewa się z waszego wnętrza? Już wolę siedzieć tutaj i oddać się lekturze książek.
Oczy Lokiego zabłysły. Wiedziałaś, że nie miał nic do stracenia tak po prawdzie. Jego duma była ponad niechęcią jaką do niego żywili jego dawni przyjaciele. Nie obchodziło go, co o nim myślą. Mimo to, czułaś te mieszane uczucia kłębiące się w jego wnętrzu. Kłamał w tym momencie. Widziałaś to w jego twarzy. Widziałaś to w jego postawie. Może i on był bogiem kłamstwa, ale ty byłaś jednym z najlepszych profilerów na świecie. To nie było zwykłe drażnienie się. On naprawdę nie chciał wyjść. Tylko dlaczego?
- W porządku, będą współpracował - jego słowa wyrwały cię z zamyślenia. Czemu się zgodził? - Poświęcę swój cenny czas, żeby móc zapewnić tej ziemskiej kobiecie taką rozrywkę jaką sobie tylko zażyczy.
Loki spojrzał w twoją stronę. Kąciki jego ust skierowały się nieznacznie w górę. Pod naciskiem jego spojrzenia poczułaś dreszcze w dolnej części pleców.
- Uważaj bracie - Thor skierował ostrzegawczo palec w jego stronę - Jeśli tylko się dowiem, że coś kombinujesz, umowa będzie nieważna.
- Spokojnie - więzień rozłożył ramiona - Zamknięty w tej celi nie jestem w stanie nikogo skrzywdzić.
Thor w końcu odsunął się od Lokiego i kiwnął głową na znak, że zostawia was samych. Jednocześnie jego spojrzenie przekazało ci dość jasną informację: niech on tylko spróbuje coś ci zrobić, a osobiście ukręcę mu kark.
