Nowy Początek II
Hermiona Granger od trzech tygodni przebywała w domu Malfoy'a. Od trzech tygodni nie poznawała swoich przyjaciół, wrogów ... nikogo. Nie przypomniała sobie nic poza tym, że jest czarownicą, że uczyła się w Hogwarcie. Przypomniała sobie jednak większość zaklęć, eliksirów i rzeczy, których uczyła się przez tyle lat. Ale na tym koniec. Żyła tylko muzyką i pragnieniem znalezienia odpowiedzi na dręczące ją pytania. Tak, Hermiona nie mogła zrozumieć czemu jej współokator jej wyraźnie unika. Poza kilkoma krótkimi rozmowami o muzyce, nie zamienili ani słowa. Na dodatek miała wrażenie, że nie jest zadowolony z jej obecości w jego domu. Było jeszcze coś. Wydawało jej się, że o zapomniała o czymś. O czymś ważnym. O czymś, co kiedyś nadawało sens jej życiu. Jedynym plusem sytuacji w jakiej się znalazła było to, że prawie ukończyła tworzenie muzyki do musicalu. Właśnie po jednej z wielogodzinnych sesji spędzonych nad klawiaturą fortepianu siedziała w bibliotece. Jej miłość do książek była tak ogromna, że przetrwała nawet amnezję. Przymknęła leniwie oczy myśląc o piosence, którą dziś napisała. Zdecydowanie podobała jej się. Siedziała tak długo rozkoszując się ciepłem emanującym od kominka i jej ulubionym, czerwonym winem. Nagle poczuła jak otula ją koc. Od razu otworzyła oczy.
- Przepraszam. Obudziłem cię.
- Nic się nie stało. Nie spałam. - Malfoy ruszył w stronę drzwi. - Draco! Zostań proszę. - Zdziwiony chłopak wrócił się i sięgnął po kieliszek. - Możemy porozmawiać?
- Oczywiście. Czy coś się stało?
- Nie. Tylko ... Tylko czy ja ci, aż tak bardzo przeszkadzam? Unikasz mnie. Czy ja ci coś zrobiłam? Czy my się wcześniej znaliśmy?- Były ślizgon westchnął. Od dawna przeczuwał, że czeka go taka rozmowa.
- Przepraszam, to nie Twoja wina. Tak, znaliśmy się, ale więcej nie mogę ci powiedzieć.
- W takim razie, czemu mnie unikasz?
- To nienaumyślnie. Po prostu dręczą mnie wspomnienia.
- Przepraszam cię. Nie wiem za co, ale jestem pewna, że coś ci zrobiłam. - Widząc, że chłopak chce zaprzeczyć, wtrąciła. - Porozmawiajmy o czymś innym. - Draco kiwnął głową. Widziała, że właśnie nastąpił przełom. Jej współlokator w końcu zachowuje się jak człowiek. Rozmawiali przez wiele godzin. Gdy wreszcie wyczerpana Hermiona zasnęła, w kominku dogasał ogień a za oknami widać było wschodzące słońce.
Od tamtego wieczoru dość często zdarzało im się prowadzić długie rozmowy na wiele tematów. W pewnym sensie zostali przyjaciółmi. Hermiona przywiązała się do niego. Dowiedziała się też trochę o pracy Malfoy'a. Chłopak po skończeniu Hogwartu otworzył własny klub 'Szminka', który dość szybko stał się ulubionym miejscem czarodziejów. Zainwestował też w przemysł muzyczny i sponsorował wiele przedstawień, musicali oraz gwiazd. Pewnego wieczoru Draco gwałtownie wpadł do domu nawołując Hermionę. Gdy w końcu ją znalazł, bez powitania zaczął szybko mówić.
- Przysłano dzić sowę z Munga. Wynaleźli eliksir. Jutro, jak tylko dojrzeje, będziesz zdrowa. - Hermiona uśmiechnęła się szeroko. Dziewczynie wydawało się jednak, że chłopak posmutniał.
- Draco, co się stało?
- Nic, wydaje Ci się.
- Nie kłam!
- Ech, po prostu zdałem sobie sprawę, że jak odzyskasz pamięć, to nie będziesz chciała mieć ze mną nic wspólnego ...
- Draco, zapamiętaj sobie: zawsze będę chciała mieć z tobą coś wspólnego. Niezależnie od tego co się kiedyś wydarzyło, widzę, że żałujesz. Poza tym, pomagasz mi.
- Jeszcze zmienisz zdanie, zobaczysz. A teraz chodź, mam dla ciebie niespodziankę. - Oczy Hermiony rozbłysły.
- Naprawdę? Co takiego?
- Zamknij oczy. - Gdy dziewczyna wykonała prośbę, odszedł gdzieś na chwilę. Po chwili usłyszała pierwsze dźwięki jakiejś melodii. Otworzyła oczy i spojrzała na uśmiechniętego Dracona. - Zatańczysz?
- Chętnie. - Czarodzieje kołysali się leniwie. Nagle Hermiona zatrzymała się gwałtownie i otworzyła szeroko oczy. Zaczęła szybko oddychać i osunęła się na podłogę.
- Hermiona, co się stało?! Hermiona! GRANGER! - Dziewczyna spojrzała na niego przerażonym wzrokiem.
- Tańczyliśmy kiedyś do tej piosenki, prawda? - Malfoy pokiwał twierdząco głową. - Przypomniałam to sobie. To było w twoim dormitorium. - Milczała przez chwilę. - Draco, ja muszę to wiedzieć. Czy my byliśmy parą? ...
Draco zamarł. Wiedział, że w końcu się tego dowie. W końcu była najmądrzejszą czarownicą od czasów Roweny i on wiele razy się o tym przekonał. Wiedział, ale jednak miał nadzieję. Bo niby co on miał jej teraz powiedzieć? Żadna odpowiedź nie była odpowiednia. Gdy potwierdzi jej przypuszczenia - Herm będzie szukać powodu ich rozstania. A gdy zaprzeczy - eh ... zapewne i tak odkryłaby prawdę, a kłamstwo tylko by ją zezłościło. Jedno niewinne pytanie a mogło zepsuć tę marną, a jednak tak jemu potrzebną namiastkę ich dawnej znajomości. Nie zdawał sobie z tego sprawy, aż do teraz. Momentu w którym wszystko może stracić. Zacznijmy od tego: jak on mógł się w ogóle zgodzić, żeby z nim zamieszkała? Pff. Potter i te jego "wspaniałe" pomysły. Hermiona milczała w oczekiwaniu na odpowiedź. W końcu zdecydował. Przyzna jej rację. I tak nie udałoby mu się jej oszukać ... Już nie ...
- Tak. Ale nie zamierzam o tym mówić nic więcej. - Dodał, widząc jak dziewczyna otwiera usta by zadać dręczące ją pytania. - Jestem zmęczony. Pójdę się położyć. Ty też już idź. Jutro twój wielki dzień. - Jak najszybciej mógł, dotarł do swojej sypialni. Dziewczyna również ruszyła do siebie. Zżerała ją ciekawość. Miała tyle pytań, domysłów ... Ale już jutro dowie się wszystkiego a wtedy ... strzeż się Malfoy!
Hermiona nerwowo stukała krwistoczerwonymi paznokciami po stole. Już za pół godziny miał po nią przyjechać Harry i zabrać ją do Munga ... Już za pół godziny miała poznać swoją przeszłość ... Mimo, że przez cały czas powtarzała sobie, że będzie spokojna, nie bardzo jej to wychodziło. Dodatkowo nie widziała od wczoraj Draco i zaczęła snuć domysły, że być może nie chce już mieć z nią nic wspólnego ... W końcu usłyszała dzwonek do drzwi i po chwili do pokoju wszedł Harry w towarzystwie Dracona.
- Gotowa?
- Tak, pójdę tylko po swoje rzeczy.
- Dobrze, w takim razie poczekam na ciebie w samochodzie. Nie wiemy jak zniosłabyś teleportację. - Potter zniknął a dziewczyna ruszyła na górę. Rozejrzała się po pokoju, który zajmowała przez tych kilka tygodni spędzonych w Malfoy Manor. Poczuła w sercu delikatne ukłucie, więc czym prędzej wzięła torbę i zeszła na dół. W holu czekał na nią były ślizgon. Podeszła do niego i spojrzała mu prosto w przepełnione bólem oczy.
- Draco, dziękuję za wszystko. - Wspięła się na palce i szybko przycisnęła swoje wargi do ust Malfoy'a. Po chwili oderwała się od niego i ruszyła do wyjścia zostawiając skołowanego arystokratę w holu.
Harry spoglądał na dziewczynę z oczekiwaniem. Hermiona oddychała głęboko. Nagle stało się coś nieoczekiwanego. Miona wygięła się w łuk i upadła na ziemię czując niewyobrażalny ból. Chłopak natychmiast ruszył w jej stronę, ale został powstrzymany przez sztab uzdrowicieli czekających na wyniki działania eliksiru. Po chwili przez jej ciało przebiegł ostatni dreszcz a ona uspokoiła się. Jęknęła gdy przypomniała sobie ostatnie tygodnie a z jej oczu zaczęły lecieć łzy. Potter przytulił ją. Chwile potem zostali rozdzieleni przez magomedyków. W końcu, po kilku godzinach Hermiona została wypuszczona do domu.
- Gdzie jest Philip? - Szepnęła do Wybrańca.
- U nas w domu. - Dziewczyna momentalnie zbladła.
- Malfoy nic o nim nie wie, prawda? - Jej głos mroził krew w żyłach. Potter pokręcił przecząco głową. Milczeli przez chwilę. - Harry, jak mogliście mnie tam zostawić?
- Hermiono, wybacz. Nie było innego rozwiązania ...
- Nie chcę tego słuchać. - Warknęła. - Dobrze wiedziałeś, że tego nie chcę! Ufałam ci! Wybacz, ale nie mam dziś ochoty na twoje towarzystwo. Dobranoc. - Mówiąc to dziewczyna deportowała się, aby pojawić się na środku salonu państwa Potterów.
- MAMA!
- Philip, skarbie, stęskniłam się za tobą. - Przytuliła do siebie chłopca. - Weź swoje rzeczy i wracamy do domu. - Oczy blondynka rozbłysły a po chwili już pędził po schodach. Była gryfonka odwróciła się i z powrotem przywdziała chłodną maskę. - Myślałam, że mogę na ciebie liczyć. Przykro mi, że się zawiodłam. Nie przerywaj mi. - Dodała widząc reakcję Ginny. - Wracam do Kanady. Jeśli ktoś będzie próbował mnie znaleźć to wyślij mi sowę. Nie szukajcie nas, bo wam się to nie uda. - Przerwała widząc pędzącego do niej malca. Uśmiechnęła się szeroko. - Pożegnaj się z ciocią bo wychodzimy. - Chłopczyk zrobił smutną minkę, ale grzecznie przytulił rudowłosą i chwilę później Grangerowie zniknęli z głośnym trzaskiem.
- POTTER!
- Czego, Malfoy?
- Gdzie jest Hermiona?
- Przecież już ci mówiłem, że nie wiem.
- Nie wierzę ci. Jesteście przyjaciółmi. Nie ma jej w Nowym Yorku, więc pytam się ostatni raz: GDZIE ONA JEST?
- Wyjechała. - Odparł spokojnie czarnowłosy.
- Wyjechała? Tak nagle? Sama?
- Nie. Z Philipem. - Mruknął widząc pytające spojrzenie Dracona.
- Z Philipem. - Prychnął. - A kim jest ten Philip, jeśli można spytać?
- Przykro mi, ale to musi powiedzieć ci sama. Będzie na premierze musicalu, więc będziecie mogli wtedy spokojnie pogadać.
- Obyś się nie mylił Potter, obyś się nie mylił.
Czerwony dywan, setki głosów wołających swoich idoli i nieustające błyski fleszy. Hermiona z naturalnym uśmiechem pozowała do zdjęć. Wyglądała oszałamiająco w klasycznej, czarnej sukience połączonej z perłową biżuterią. Wreszcie mogła spokojnie odetchnąć. Miała już za sobą premierę i pierwsze wrażenie gości ją zachwyciły. Teraz jedynym problemem pozostawał Draco, ale z tym też sobie poradzi. Poczuła na sobie czyiś wzrok. Odwróciła się i spojrzała prosto w oczy Malfoya.
- Cóż za miłe spotkanie ... Hermiono. - Zaironizował.
- Witaj. Wybacz, ale powinnam porozmawiać z Maddy, poszło jej dziś tak doskonale...
- Jeszcze zdążysz. - Przerwał jej chwytając jednocześnie za ramię. Pociągnął ją na taras. Hermiona wciągnęła do płuc zimne powietrze.
- Stało się coś?
- Czemu zniknęłaś?
- To nie twoja sprawa Malfoy.
- Teraz Malfoy, tak? A gdzie się podział Draco? - Warknął.
- Nigdy nie powinien się pojawić. - Odpowiedziała chłodno. - Jestem zmęczona, dobranoc. - Skupiła się na wyobrażeniu sobie swojego domu. Malfoy w ostatniej chwili złapał dziewczynę za rękę. Wylądowali w ogromnym salonie. Draco rozejrzał się pomieszczeniu. Dominował tam beż i fiolet. Pokój urządzony był skromnie, ale z klasą. Wchodząc tam, od razu czuło się bogactwo właściciela. Nagle do jego uszu dobiegł tupot nóg. Spojrzał w stronę drzwi i zobaczył blondwłosego chłopca wkakującego w ramiona Hermiony. Dziewczyna zamarła.
- Teraz to już musimy porozmawiać ...
