Skoro reU napisała taką "dłuuuugą" notką, to ja napiszę bardzo "krótką" ;D
epizod 1 - Pierwsze spotkanie - Mandarynka vs. Czekoladka
Była gdzieś tak 3 popołudniu, a może i 2… Trzeci tydzień semestru.
Pod salą od matematyki gromadziła się dość spora grupka ludzi – pierwsza klasa elitarnej Szkoły Średniej Ouran. Na parapecie siedziało dwóch uczniów. Byli to bliźniacy Hitachiin. Jeden patrzył w niebo, a drugi utkwił wzrok w rogu korytarza, jakby na kogoś czekał. Nagle przed oczami Hikaru „mignęła" postać dziewczyny. Najwyraźniej była nowa, gdyż…
- Kaoru! Patrz! - Wskazał bliźniak aktualnie wpatrujący się w korytarz.
Jego brat oderwał się na chwilę od błękitu firmamentu i spojrzał z niekrytym zaciekawieniem na niego.
- Czegoś się tam dopatrzył ? – Przymrużył oczy Kaoru, wypatrując czegoś szczególnego w punkcie, na który wskazywał Hikaru.
- Tam była taka dziewczyna…
- Mało ci dziewczyn w klubie?
- ale tej jeszcze u nas w szkole nie widziałem!
- Ta. Objawił ci się anioł… weź przystopuj z tą kawą "prostego ludu" – Skwitował Kaoru i zeskoczył z parapetu okna. Hikaru westchnął przeciągle. Wreszcie jakiś nowy nabytek, a tu bach! I ni ma… Zadzwonił dzwonek na lekcje. Ludzie powoli wtłoczyli się do klasy i zajęli swoje miejsca w ławkach . Do klasy weszła nauczycielka.
- No dobrze dzieciaki… - Nie zdążyła na dobre zacząć…
- Sensei, tylko nie „dzieciaki"! – Oburzyła się Renge, siedząca w jednej z pierwszych ławek. Nauczycielka westchnęła.
- Houshakuji, możesz dać mi skończyć? – Renge naburmuszona usiadła spokojnie w ławce. – Tak więc droga młodzieży… - Zaakcentowała ostatnie słowa. – Chciałabym wam kogoś przedstawić. Do naszej klasy dołączy dzisiaj dwójka nowych uczniów. Są to dzieci szanownego Ambasadora Stanów Zjednoczonych, więc proszę was przyjmijcie ich należycie. Zapraszam was do klasy…- Powiedziała ciurkiem.
- pst!
- Co znowu Hikaru?
- Kaoru to chyba bliźniaki są… -
- Panowie Hiitachin, czy moglibyście wyrażać swoje poglądy troszkę ciszej? – Skrytykowała ich nauczycielka. „Przepraszamy" odrzekli cicho.
- Tak więc…- Kontynuowała. – Zapraszam. Hisagi oraz Ayanami Yokoroi. Proszę wejdźcie. – Do klasy weszła powoli dwójka nastolatków ubranych w codzienne ciuchy. Najwyraźniej jeszcze nie otrzymali mundurków szkolnych. Jedno z dwójki na pewno było chłopakiem. Ciemno brązowe włosy, zielone oczy, 175 wzrostu. Luźne jeansy i bluza. Po klasie rozbiegło się głośne "Aach..." w wykonaniu żeńskiej części klasy. Obok niego stał albo stała, bo tego rozróżnić się nie dało ale raczej to był chłopak. Ciemno brązowa grzywka wychodząca spod czapki z daszkiem, zielone oczy, 175 wzrostu. Luźne jeansy i bluza. Tak to byli na pewno bliźniacy. Pierwszy rząd składający się z dziewcząt zemdlał.
- Najpierw nowa dziewczyna w klasie, która okazuje się chłopczycą, a teraz bliźniaki, z czego jeden ma imię jak dziewczyna... lol – Westchnął ciężko Hikaru. Nauczycielka nie zwracała już na to uwagi, bo była zajęta cuceniem pierwszego rzędu. Wskazała tylko bliźniakom ławki za rodzeństwem Hitachiin i powróciła do nieprzytomnych księżniczek.
To wszystko obserwowała ta wcześniej wymieniona chłopczyca. Dziewczyna o krótkich blond włosach i fiołkowych oczach. Właśnie w tym momencie przypomniało jej się, jak sama niecałe pół roku temu dołączyła do tej klasy...
Zwykły, majowy dzień w Paryżu. Wróbelki kąpały się w fontannach, z drzew opadały płatki kwiatów, przyjemna cisza...
- ŻE CO PRZEPRASZAM? WYNOSIMY SIĘ STĄD? – No, może nie taka przyjemna. I na pewno nie cisza.
- Nie „my". Ja zostaję, a Ty pojedziesz do ojca do domu.
- A szkoła? A przyjaciele? Przecież nie mogę tego wszystkiego zostawić?
- Z przyjaciółmi możesz się kontaktować. Będziesz chodzić do najlepszej Akademii w Japonii. Nie martw się...
- Ale czemu? Czemu muszę wyjeżdżać? – Zbulwersowała się blondynka.
- Jadę na wakacje. Znaczy... na leczenie. I nie mogę się tobą zaopiekować. – I tu na twarzy Matki wystąpił wymuszony wyszczerz. „Nienawidzę cię", pomyślała. Nastolatka pobiegła do swojego pokoju, rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Jak mogła jej to zrobić? Myślała tylko o sobie. Od kiedy tata i brat wyjechali do Japonii jest taka... egoistyczna. Popatrzała na niebieski notes z kłódką. Otworzyła szufladę, a pod stosem kartek i innych śmieci leżał klucz. Wzięła go, wsunęła do kłódki, przekręciła i zaczęła pisać w pamiętniku. Po pół godzinie zamknęła go, włączyła muzykę i wyjęła z szafy wielką walizkę. „No cóż", pomyślała. „Trzeba zacząć się pakować. Wyjazd już jutro." Pierwsze wrażenie szkoły kiedy czarne bmw zatrzymało się przed nią? Buda dla snobów. Flamingowy róż... boże drogi! Blondynka została brutalnie wypchnięta z auta.
- Panienko Suou serdecznie witamy w Ouran - Podbiegła do niej jakaś dziewczyna, i chciała wziąć jej torbę, ale nie zdołała wyrwać jej z dłoni właścicielki. - Jestem Yuuki Makino, i będę twoją przewodniczką po szkole. Czy najpierw pragniesz odwiedzić swojego wuja, czy może najpierw wolisz obejrzeć szkołę - Uśmiechnęła się perliście. Akiko, bo tak na imię miała blondynka, tylko przewróciła oczami.
- A mi to wisi. - Skwitowała poprawiając obdartą jeansową kurtkę. Yuuki dalej uśmiechała się niewzruszenie.
- Przepraszam, a ta kurteczka... to taka moda we Francji? - Zapytała gładząc materiał ubrania Akiko. Ta spiorunowała ją wzrokiem.
- Dotknij mnie jeszcze raz, a poznasz co to ból - Wysyczała.
"Hehe." Pomyślała Akiko przeciągając się w ławce. "To były czasy...".
Zanim sensei wybudziła wszystkie fanki płci męskiej, minęła cała matematyka, czyli ostatnia lekcja tego dnia zapisana w grafiku 1 klasy. Uczniowie jak sos na ryżu, rozpłynęli się w najróżniejszych kierunkach szkoły. Dwójka nowych uczniów właśnie miała skierować się w stronę jednej z bliżej nieznanych nam sal, gdy została zatrzymana przez dwójkę rudych diabłów...
- Cześć. - Zagrodzili im drogę. - Więc wy jesteście tutaj nowi tak? - Zaczął jeden z Hitachiinów.
- Przecież to oczywiste... - Zgasił go brat.
- cii... psujesz mi dramatyzm - Więc...
- Skończ. Jestem Hikaru Hitachiin, a to jest mój brat Kaoru - Uśmiechnął się i wskazał na brata.
- Wy też jesteście braćmi bliźniakami, tak? - Tym razem pytanie zadał Kaoru.
- Powiedziałeś "braćmi bliźniakami"? - Upewnił się chłopak bez czapki. To był Hisagi.
- Zapewne. Bliźniakami tak. Czy braćmi, co do tego bym się kłócił. - Uśmiechnął się chłopak w czapce i ukłonił się, przez co czerwona czapka opadła na ziemię, i oczom bliźniaków ukazały się długie i ciemne jak gorzka czekolada włosy. - Jestem Ayanami. A to mój brat Hisagi - Uśmiechnęła się i podała rękę zszokowanemu Hikaru.
- Nie martwcie się, nasi rodzice nawet się już w tym gubią. - Uśmiechnął się Hisagi. Ayanami znów nałożyła czapkę. - Do jutra. - Odpowiedzieli jednocześnie i odeszli w tylko sobie znanym kierunku, pozostawiając zszokowanych bliźniaków samych na korytarzu przed klasą.
- To ją widziałem pod klasą. - Wyszeptał Hikaru.
- Hikaru...
- Hikaru, Kaoru! Idziecie? - Zza zakrętu wyłoniła się chłopięce postać. - Senpai znowu się wścieknie
- Idziemy Haruhi... - Odkrzyknęli obaj i pobiegli za nią.
Rodzeństwo szło jednym z korytarzy.
- 101, 102, 103, jest. - Ayanami wskazała na drzwi przed nią. - Hisagi, choć znalazłam ją! - Krzyknęła do brata, który rozmawiał z jakimś chłopakiem. "Dzięki" rzucił tylko i podszedł do siostry.
- Masz klucz? - Zapytała naciskając klamkę. po chwili do jej rąk trafił złoty kluczyk.
- Tamten dyżurny był bardzo miły... - Uśmiechnął się.
- Chciałeś powiedzieć głupi. Eh... dać sobie zabrać klucz, trzeba być idiotą... - Westchnęła. - Przynajmniej jest fortepian... - Rozejrzała się.
- Co masz zamiar zrobić?
- Jak to co? Rozegrać się na jakiejś etiudzie, czy cuś. - Uśmiechnęła się.
- A co ze mną?
- Oj najpierw ty popilnujesz drzwi, a potem ja - poprawiła daszek czapki. - No dobrze, już wyyyychodź - Wypchnęła go za drzwi. "Co ja robię... to wszystko przez to miejsce, i tę atmosferę" Westchnęła w myślach.
Położyła ręce na białych klawiszach i zaczęła grać. Powoli gama, potem szybsza etiuda a wreszcie ten utwór. Musiała wyrzucić z siebie wszystko. Grała co raz szybciej. To był utwór, którego uczyła się latami. Teraz umiała go do perfekcji. Hisagi wsłuchiwał się w muzykę zza drzwi. Zazwyczaj grali to w duecie. Zaczynał się o nią martwić. Ostatnio co raz częściej budziła się w nocy, czy płakała w poduszkę. Coś było nie tak, i on o tym wiedział. Zbierał się w sobie, by z nią o tym porozmawiać. Zawsze mówili sobie o wszystkim... Jego 'myślo-tok' przerwał jakiś niezidentyfikowany dźwięk. Dopiero teraz zauważył, ze ktoś koło niego stoi i gada wymachując rękoma, oraz rytmicznie zarzucając grzywką. "A ja myślałem, że jaskiniowce wyginęli..." przebiegło mu przez myśl.
- ...tak więc ja Tamaki Suou, postanowiłem stworzyć najdoskonalszą organizację w tej szkole. - Zakończył tryumfalnie. - To jak, wchodzisz w to?
- Ekhem. Mógłbyś powtórzyć?
- A..
- C..czekaj, ale proszę, o skróconą wersję
- ^o^ Jestem Suou Tamaki, i chodzę do 2 klasy [akademii]. Zauważyłem, że jesteś tu nowy, i masz powodzenie u dziewcząt, więc chciałem cię zaprosić do współpracy w moim klubie hostów.
- Ale nawet się jeszcze nie przedstawiłem Tamaki-san
- No to na co czekasz?
- Jestem Hisagi Yokoroi i właśnie przystąpiłem do tutejszej 1 klasy.
- Mówisz płynnie po japońsku
- Słucham?-
- Jak na obcokrajowca... o a co to za muzyka? - Przyłożył ucho do drzwi.
"ale on ma zapłon..." Westchnął Hisagi.
- Ciekawe kto to gra. Zobaczmy...
- Nie poczekaj nie... wchodź - Zawołał brunet, ale Tamaki już był w środku. Ayanami dalej ubrana "po męsku" kończyła właśnie grać. Wstała od fortepianu.
- Hisagi skoń... -Zaczęła, ale zauważyła "Intruza".
- bliźniaki? KAWAI!- Podskoczył w miejscu Tamaki - Teraz to musicie przystąpić do mojego klubu!
- A jemu co?
- Nie wiem, przypałętał się... jest z 2 klasy - Sapnął Hisagi.
- Pamiętajcie dzisiaj o 16 w trzeciej sali muzycznej - Zawołał i wybiegł.
- To co. - Zwróciła się do brata.
- GRAMY TERAZ RAZEM! - Powiedzieli jednocześnie i zasiedli do instrumentu.
Zegar zaczął wybijać czwartą po południu...
Jare, jare a miałam napisać jeszcze o kilku rzeczach, ale mózg mi wysiadł ;/
Bey bey ;*
Gruch-chan
