Część 2

Mmm bekon! Momencik jaki bekon? Mieszkam sama! A nagle budzi mnie zapach bekonu i jajecznicy! Otwieram oczy i widzę jakiś dziwny pokój to nie moje mieszkanie. Sypialnia jest bardzo mała a ściany są szare. na starej czarnej komodzie stoją jakieś zdjęcia. Pomimo pościel jest identyczna do mojej. Postanowiłam wstać z łóżka na początek podeszłam do okna. „nie znam tej dzielnicy" pomyślałam. Z ciekawości podeszłam do zdjęć były na nich trzy osoby o dziwo bardzo znajome. Na 100% z moje dawnego życia po chwili przyjrzałam się i zobaczyłam na nich męskie wersje mnie i moich sióstr. No tak to RowdyRuff Boys. Hmmm ostatni raz ich widziałam kiedy mieliśmy po 7 lat. Zniszczyłyśmy ich i słuch po nich zaginał, ktoś mówił że ktoś ich niby przewrócił do życia ale ja nie wierze w te brednie. Ale na tych zdjęciach mieli nie tylko 7 lat na jednym wyglądali jak moi rówieśnicy nawet data się zgadzała. Po co komuś ich zdjęcia. Postanowiłam się rozejrzeć po mieszkaniu. Wyszłam z pokoju i..

- już wstałaś ? – powiedział ktoś za moimi plecami- dobrze się czujesz ? wczoraj nie źle oberwałaś w głowę.

Odwróciłam się i.. to nie możliwe to przecież Brick! Tylko jakiś starszy tak jak dawniej długie rude włosy spięte w kitkę , tylko teraz bez czapki. Był ubrany w jakąś dreso-piżamę. I te zamyślone, wielkie, inteligentne, czerwone oczy. Przyszedł przeze mnie strach oraz coś w stylu zawstydzenio-zauroczenia, ale czego ode mnie chciał? Chciał zemsty? To po co mnie tu przyprowadził? Mam się go dopytywać z tej odległości czy może lepiej znokautować?

-au słyszysz mnie – zaczął się mną interesować ! omg co mam robić? Wiem udam głupka!

- gdzie ja jestem? A ty to kto i co ja tutaj robie?- mówiłam półsennym głosem z trudem udając spokój

- o gdzie moje maniery?- wyłączył gas, zdjął fartuch i wytarł w niego ręce- jesteś u mnie w mieszkaniu. Wczoraj wieczorem niechcący cię potrąciłem . byłaś nie przytomna a przy tobie nie mogłem znaleźć żadnych dokumentów. Spanikowałem i zabrałem cie do siebie . sorry. Jestem ze stanów a auto wynajęte bałem się że mnie deportują - uroczo się uśmiechnął- o i jestem Brick- zaczął do mnie podchodzić wyciągając rękę odsunąłem się- nie bój się nic ci nie zrobię

- jestem BBB….

-Masz tak na imię?- zapytał się głupkowato

-Bleth, Beth, Becky, Elizabeth lub Eliza- odpowiedziałam trochę roztargniona.

- to będę na ciebie mówić Becky jeśli nie masz nic przeciw- znowu się tak uśmiechnął aż mi kolana zmiękły

- nie Becky ok.- odpowiedziałam – to mówisz że jesteś ze stanów ? – zapytałam ironicznie

- yyy tak z małego miasteczka Townsville. A ty jesteś stąd?- po tym jak zadał to pytanie nie umiałam już nic z siebie wykrztusić.

- o jej która godzina wiesz ja się spóźniam do mojego yyy… Lekarza!- nagle przyszło mi do głowy- tak lekarza! On nie lubi kiedy się spóźniam . więc będę już musze iść! Miło było poznać!- w panice już wybiegałam z jego mieszkania

-No dobra skoro musisz- mówił trochę zdezorientowany tonem- hej słuchaj zanim sobie pójdziesz i już nigdy się nie zobaczymy, to w ramach przeprosin za ten incydent chciałbym cię zaprosić jutro na kawę- szybko i entuzjastycznie zaproponował mi spotkanie

- co ? kiedy ? gdzie ?- nie zrozumiałam o co mu chodziło

- jutro czyli niedziela, starbucks o 14:30 to do zobaczenia- wykrzyczał i zamknął za mną drzwi

Czy on mi właśnie zaproponował randkę ? I co gorsza czy ja się zgodziłam? Cóż teraz to chyba muszę przyjść. Ale on jest ładny…. Czekaj Blossom co ? to przecież jest Brick! A mi zamiast to czy to jakaś zemsta, plan czy on wie kim jestem naprawdę i jak to możliwe że on żyje, chodzi po głowie JAKI ON JEST SŁODKI !?

Wróciłam do domu, usiadłam przed telewizorem odprężyłam się i nagle słyszę że mój telefon dzwoni! No nie teraz! O ostatnia osoba którą chcę teraz słyszeć, moja szefowa!

- halo Elizabeth?- mówiła jak zwykle wkurzonym głosem

-halo tak to ja. Amanda jakiś problem? -spytałam wiedząc że odpowiedź brzmi tak

- jeszcze się pytasz? Nie wysłałaś mi wczoraj potwierdzeń moich rezerwacji w Paryżu na Fashion Week!- oh kurde ma racje miałam wysłać jak wrócę do domu

- o tak już wysyłam – kłamałam by zyskać na Czesie kiedy szukam laptopa

- nie potrzebnie- no i znowu mnie skasowała- odwołaj te rezerwacje, Jeniffer ma grypę i nie może lecieć

-co ?! ale jak to – nie świadomie jej przerwałam

- czy dasz mi dokończyć?! Dziękuje! Jest chora przez miesiąc nie może się pojawiać na sesjach zdjęciowych by nam nie pozarażać te snobistyczne modelki- ta bo niby ona nie jest snobistyczna-ale na szczęście znalazła jakiegoś fotografa na zastępstwo to on poleci z nami. Więc zrób nową rezerwacje na 2 dni później bo muszę stwierdzić czy jest dla nas wystarczająco dobry, no i 3 pokoje bo nie wyrażam zgodę żebyście byli razem w pokoju. Znasz moje wymagania co do pokoju?

- tak zrozumiano-odpowiadałam nie nadążają notować

- No i jak to zrobisz to jedź do biura tam razem z Henrym zrobicie scenografie do poniedziałkowej sesji- zimno wydukała i odłożyła słuchawkę

- Na razie… znowu nie zdążyłam – S**A ZNOWU MARNUJESZ MI SUBOTE!- wrzasnęłam na całe mieszkanie.

Co teraz zrobić? Biorę torebkę i leci do biura.

Przylazłam do domu wyczerpana jak nigdy. Od razu położyłam się spać na kanapie. O dziwo nic kompletnie mi się nie śniło, żadnych koszmarów nocnych, tylko zdrowy normalny sen. Ostatni raz tak spałam to chyba 5 lat temu przed wypadkiem. Może to dlatego że byłam zmęczona? Może. Ale z drugiej strony Amanda i nie tak potrafiła mnie wykończyć.