Severus nie mógł uwierzyć, że zgodził się na wypicie Eliksiru Krótkotrwałej Zamiany Ciał z Potterem. Miał wrażenie, że to nie skończy się dobrze, ale słowo się rzekło. Wszystkie składniki leżały na stole a on znał na pamięć przepis i formułę zaklęcia. Kiedyś, kilkanaście lat temu już wykonywał ten eliksir więc odtworzenie go nie było żadnym problemem. Jeden dzień. Przez jeden dzień będzie Potterem. Tak wiele osób chciałoby być na jego miejscu, Severus nie narzekał. Było kilka rzeczy, które chciałby zrobić jako Złoty Chłopiec, na przykład wejść do Komnaty Tajemnic lub zagrać w Quiddicha ale nie mógł zapomnieć o drugiej, gorszej stronie ich małej zamiany ciał.
Potter. Będzie. W. Jego. Ciele.
Zamieszał eliksir dwa razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, po czym zmniejszył ogień i dodał sproszkowany róg dwurożca. Na tym etapie eliksir powinien być jasno żółty i wydzielać charakterystyczny zapach. Zajrzał do swojego kociołka. Kolor prawidłowy i śmierdział jak trzeba. Idealnie.
Przeszedł kilka razy wzdłuż swoich kwater chowając wszystkie rzeczy, które wolał ukryć przed ciekawskimi oczami Pottera. Nie chciał żeby dzieciak znalazł coś czego nie powinien lub żeby zniszczył coś cennego. Im później było, tym bardziej myślał o tym, że ten pomysł był bezmyślny. Co prawda ostatnie wezwanie od Czarnego Pana było całkiem niedawno więc przez co najmniej tydzień powinien mieć spokój. Lord wiedział, że Severus nie może się wymykać z szkoły zbyt często ponieważ „ to wzbudziło by podejrzenia Dumbledore'a". No, przynajmniej takie wytłumaczenie serwował Lordowi przez kilkanaście lat. Obawiał się, że dyrektor odkryje ich zamianę ciał. To tylko jeden dzień. – pomyślał.
Podszedł do gotującego się eliksiru. Dodał kolejne składniki i wymieszał. Zajrzał do kociołka by ujrzeć idealną barwę, konsystencje i zapach. Gdy całość była gotowa, wypełnił dwie fiolki eliksirem.
Po chwili usłyszał pukanie do drzwi.
Harry był podekscytowany. Naprawdę nie spodziewał się, że Snape zgodzi się na tę zamianę ciał. On sam również nie przypuszczał, że to się stanie. Pomysł wpadł mu do głowy nagle i od razu był pewny, że jest genialny. Zresztą, wszystkie jego plany zawsze są genialne.
Nie mógł usiedzieć na lekcjach. Wciąż myślał o tym, co zrobi gdy na jeden dzień będzie Mistrzem Eliksirów. Co prawda, ich główny cel miał się skupiać na udowodnieniu, który z nich miał bardziej trudne życie, ale ten cel jakoś stawał się mniej ważny gdy pomyślał o tym, jak odbierze Slytherinowi wszystkie punkty albo będzie siedział na uczcie przy stole nauczycielskim albo umówi się z Dyrektorem na herbatkę, a gdy ten zapyta „ cytrynowego dropsa?" on z szerokim uśmiechem na twarzy weźmie jednego i zje. Był pewien, że profesor Snape nigdy ich nie bierze, nie wygląda na takiego co by brał.
Zaraz po lekcjach stawił się przed gabinetem Snape'a. Zapukał. Po chwili drzwi się otworzyły a on wszedł do środka.
- Dzień dobry profesorze – przywitał się.
- Potter – odpowiedział – ustalmy zasady.
- Zasady? Dobrze, słucham – usiadł na krześle, które stało obok biurka.
- Nie dotykaj niczego w moich kwaterach jeśli nie jest to konieczne, jutrzejsze eliksiry – rzucił mu na kolana grubą księgę – przeczytaj. Nie mów niczego bez wcześniejszej konsultacji ze mną, nie zachowuj się jak Potter – uśmiechnął się sarkastycznie – choć to może być dla ciebie trudne. Nie pakuj się w kłopoty, nie rozmawiaj z żadnym z nauczycieli, szczególnie z dyrektorem, czy to jasne? – zapytał.
- A oddychać mogę? – prychnął – Ale czegoś nie zrozumiałem. Co to znaczy, że nie mogę się odzywać bez konsultacji z Panem?
Ku jego zdziwieniu Snape wyszedł do pokoju obok a po chwili wrócił z dwoma fiolkami jakiegoś zielonego płynu.
- Ten eliksir pozwoli nam na telepatyczne rozmawianie przez kilka godzin – wytłumaczył.
- Teraz moje warunki, profesorze – zastanowił się – niech pan zachowuje się jak ja i wpakuje w jakieś kłopoty bo inaczej od razu każdy się domyśli, że coś jest nie tak – uśmiechnął się. – możemy ? – wskazał na eliksir leżący na stole.
Snape chwycił obydwie fiolki w dłoń. Jedną z nich odkorkował a drugą podał Harremu.
- Wrzuć tam swój włos – powiedział i zrobił to samo z swoim odkorkowanym eliksirem. Gdy Harry wykonał polecenie, zamienili się buteleczkami. – Najpierw wypij eliksir, który umożliwia telepatię a następnie ten od zamiany ciał. Rozumiesz?
Harry przytaknął.
- Ale profesorze – zaczął – który jest który? – zapytał lekko zdezorientowany.
- Najpierw szmaragdowy – powiedział ostro. – Jesteś gotowy? Ter…
- Chwila! – przerwał mu – nie będzie jakiegoś odliczania? – zapytał. Severus westchnął poirytowany.
- Raz, dwa, teraz – powiedział po czym przychylił pierwszy eliksir i wypił. Harry zrobił to samo. Poczuł lekki ból głowy, który nasilał się z każdą sekundą. Wypili drugi eliksir. Czuł jak nogi załamują mu się pod jego ciężarem a przed oczami robi mu się ciemno. Podłoga zaczęła wirować i ostatnie co zobaczył to Snape upadający na podłogę, zanim on zrobił to samo.
A/N : Przypominam, iż to fanfiction nie jest zbetowane. Mam nadzieję, że Wam się podobało ;)
Następny rozdział wkrótce. Pozdrawiam,
Lavie.
