Styczniowy kramik życzeniowy. : - )


Dla Violent Cat.

Porażka


Riddle podszedł do Dumbledore'a pod pozorem trudności z zadaniem. Zadanie było łatwe i najwięcej trudu kosztowało go przekonujące udawanie, że nie rozumie – chodziło o coś całkiem innego, o stawkę dość wysoką, by przełknąć dumę, udać głupotę, udać, że się jest jak inni, przeciętnym, i wymaga pomocy.

Stawką było owinięcie sobie wokół palca ostatniego nauczyciela, który nie był Tomem całkowicie zauroczony. Jeśli chłopak się nie mylił (nigdy się nie mylił) to pan Albus, jak wielu pracujących z dziećmi, nie gustował w kobietach. A nastolatek wiedział, że sam jest bardzo przystojny. Spróbował więc teraz – wydymał usta, podrzucał oddechem niesforny kosmyk, przygryzał, niby w nerwach, wargę, co pozwalało mu ją opuścić, bawił się, też udając przejęcie, włosami, przechylał głowę, obnażając szyję. Wszystko na tyle ogólne, by nie wyglądać na celowe, ale wyreżyserowane tak, by na pewno obudzić erotyczne skojarzenia.

Udało mu się – w oczach Dumbledore'a błysnęło pożądanie, ciemne, żarłoczne uczucie, niemożliwe do pomylenia z niczym innym. Nim wszakże Riddle zdołał choćby odczuć tryumf, płomień we wzroku nauczyciela zgasł, zastąpiony przez... obrzydzenie? gniew? lęk? ból? – Tom nie umiał powiedzieć – a zaraz potem codzienną, upozowaną troskę.

Mężczyzna odsunął się trochę od ucznia i traktował go odtąd bardziej oficjalnie, z większym dystansem niż dotychczas.