Rozdział pierwszy:
Matka chciała, żebym przeprowadził się z nią i jej nowym chłopakiem do Ameryki. Oczywiście odmówiłem. Podobało mi się życie tutaj, w Anglii. To był dom – zawsze był i będzie. Nie chciałem stąd odchodzić dla niej albo kogokolwiek innego.
Dlatego zdecydowałem przeprowadzić się do mojego ojca. Mieszka w małym miasteczku nazwanym St. Helens na północy Anglii. Dawno temu, kiedy miałem tylko trzy lata, moja matka zabrała mnie i opuściła mojego ojca mówiąc, że czuje się okropnie mieszkając w takiej małej leniwej wiosce. Po rozstaniu z matką ojciec zamieszkał sam. Jak sobie przypominam, mieszkałem z matką i zawsze odwiedzałem go latem, choć tego nienawidziłem. Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżałem mogłem zrozumieć dlaczego moja mama nie chciała już mieszkać w tym miejscu – było one jak śpiące miasteczko. Nie było tu nic do roboty. To było szalone, że teraz chciałem z nim zamieszkać… Ale to lepsze wyjście od wyjechania do Ameryki z matką i jej „przystojnym" chłopakiem.
- Jesteś pewien, że masz wszystko? - spytała mnie matka z niepokojem. Przewróciłem oczami i westchnąłem.
- Mamo, mam wszystko uspokój się – zapewniłem ją.
- Uważaj na siebie, dobrze? I pilnuj swojego temperamentu w szkole. Nie chcesz chyba popaść w kłopoty z dyrektorem jak to zrobiłeś w innej szkole – przypomniała mi.
Skrzywiłem się. Nie lubiłem przypominać sobie tamtych okropnych dni, to były czarne ślady na moim niemal idealnym życiu. Kiedyś byłem naprawdę złym dzieciakiem – pyskowałem do nauczycieli, paliłem, wdawałem się w bójki – coś w tym rodzaju. Ale poprawiłem się – przysięgam. Teraz jestem dżentelmenem.
- Za bardzo się martwisz. – Coś, co wydawało się odziedziczyłem po niej. - Dam sobie radę – powiedziałem, podnosząc moje torby. Polecę samolotem do miejsca, gdzie mieszka mój ojciec, to zajmie tylko godzinę. Moja mama przyciągnęła mnie w jeszcze jeden uścisk. Z jękiem niezgrabnie przytuliłem ją, nadal z torbami w rękach, wiedząc, że będę za nią tęsknił. Nie miałem żadnych przyjaciół poza nią. Nie byłem zbyt dobry w zaprzyjaźnianiu się.
- Bądź grzeczny – szepnęła mi do ucha zanim mnie puściła. Uśmiechnąłem się.
- Spróbuję – odpowiedziałem, odwracając się od niej.
Tak więc, moja przygoda się rozpoczęła.
AN: Zabawny fakt – rodzice Arthura, Victoria I Albert Kirkland odziedziczyli imiona po królowej Victorii I jej mężu
