Dwa lata później

-Allie, przestań czytać! Właśnie biegną nasi!- krzyknęła Monica, równocześnie kibicując biegaczom z ich szkoły.

W tej chwili Allie oderwała wzrok od książki i dołączyła do przyjaciółki.

Właśnie trwały mistrzostwa college'ów, na które pojechały tylko najlepsze szkoły. Jedną z nich była właśnie szkoła z Eastland; pozostałe nie interesowały dziewczyny.

-Zauważyłaś, że najlepsi są zawsze niedostępni przystojniacy?- westchnęła Monica.

-Nie... A widzisz tam jakichś?- zapytała Allie, obserwując tablicę wyników.

-No... sama zobacz jak nie wierzysz- koleżanka podała jej lornetkę.

Rzeczywiście, wielu zawodników było dość przystojnych. Wysocy, szczupli i wysportowani byli obiektami westchnień wielu dziewcząt. Nie przekonana do racji przyjaciółki Allie już miała odłożyć lornetkę, gdy jej uwagę przyciągnął zawodnik na samym przodzie, ścigający się z reprezentantem ich szkoły.

-Kto to jest?- spytała.

-Nie wiem. Ale ważne, żeby nie wyprzedził Dominica.


-Ostatnie okrążenie proszę państwa! Dzisiejszy bieg na 1000 m pozostanie zapamiętany jako jeden z najbardziej emocjonujących w całych zawodach! Zobaczmy... - grzmiał głos komentatora na trybunach.

-Reprezentant Eastland wbiega na ostatnią prostą!

-Dawaj... dawaj...- mruczały dziewczyny kibicując swojej szkole.

-Co za emocje! Eastland ma duży problem... Dogania go... Tak jest, reprezentant Eastland zostaje prześcignięty... I...

-I...?!

-Wygrywa reprezentant San Champion!- wrzask kibicujących uczniów był tak wielki, że dopiero po chwili do Allie dotarło, kto zwyciężył.

Złapała lornetkę i spojrzała na zwycięzcę biegu.

Przedmiot wypadł jej z ręki.

-Ray?!


Po skończonych zawodach Allie i Monica wracały do swoich domów.

-... żadnego maila, telefonu, nawet kartki pocztowej! Nic! Zero wiadomości!- wyżywała się Allie.

-A miał twój adres?

-No, nie.

-A telefon?

-Tata mi zmienił.

-Maila założyłaś nowego i nie wchodziłaś na stary, prawda?- zauważyła jej przyjaciółka.

-Tak, ale- urwała, zdając sobie sprawę z tego, wcześniej mówiła- O szlag by to trafił!

-Uspokój się, Allie, i zastanów się. Za dwa dni zaczynają się są wakacje, to pojedź do San Champion i się z nim spotkaj.

-Dobry pomysł.


Dziewczyna stała na przystanku autobusowym w San Champion.

Miło był tam wrócić. Znane kawiarnie, centra handlowe, nawet "ośrodek sztuk walki" się nie zmienił. Allie złapała za rączkę walizki i poszła w stronę swojego starego domu.

W budynku pozostało wiele podstawowych rzeczy takich jak łóżko czy lodówka, więc nie miała problemu z zaaklimatyzowaniem się w środku.

Najgorzej będzie się spotkać z przyjaciółmi.