II

Harry obudził się w środku nocy, zasłaniając dłonią usta i starając się przełknąć wymiociny. Spadł z łóżka, chcąc jak najszybciej wydostać się spod przykrycia. Narobił hałasu i był pewny, że obudził nowego współlokatora, ale w tym momencie nie przejmował się takimi drobnostkami. Odruch wymiotny powtórzył się; Harry zatrzymał wymiociny ogromną koszulą, w której spał.

Gdy tylko dostał się do łazienki, klęknął nad sedesem i, wymiotując, ściągał koszulę. Cieszył się, że nie miał założonych okularów — nie spadłyby mu z nosa i nie musiałby ich łowić w tej breji.

— Widać na tobie każdy wyrostek kręgosłupa. I masz strasznie odstające łopatki. Okropne.

Harry pewnie przejąłby się tym głosem, gdyby nie to, że starał się podnieść znad sedesu, aby dojść do zlewu i przepłukać usta. Łkał cicho, nie czując się dobrze. Czując się bardzo, bardzo źle.

Nowy chłopak już nic nie powiedział. Dostrzegł jednak wysiłki Harry'ego i chwycił go pod pachami, unosząc do góry. Zrobił to zbyt entuzjastycznie i prawie Harry'ego podrzucił.

— Ważysz jeszcze mniej, niż wyglądasz — mruknął zamiast przeprosin.

Harry przetarł dłońmi oczy i policzki, a nowy współlokator pomógł mu dojść do zlewu. Harry przepłukał usta litrami wody, a potem opryskał swoją twarz. Czknął, przez co powrócił mu do ust smak wymiocin, kiedy poczuł na twarzy wilgotny ręcznik. Chwycił go i opuścił tak, żeby nie zasłaniał mu oczu.

Riddle wycierał ręce w drugi ręcznik. Harry zauważył, że chłopak sypia w zwiewnych spodniach od piżamy, chociaż wyraźnie widział wcześniej, przy jego wypakowywaniu się, że ma też od nich koszulę. Zamrugał szybko oczami, patrząc pytająco.

— Jak skończysz, to jeszcze po sobie posprzątaj. Wstaję wcześnie i nie chcę natknąć się na żadne…pozostałości.

Chłopak przesunął rękę po swoich czarnych włosach i skierował się do wyjścia. Harry opuścił ręcznik i odchrząknął cicho.

— Ja… dziękuję — wydusił.

Riddle zatrzymał się we framudze i obrócił głowę. Spojrzał chłodno na Harry'ego.

— Nie widzę potrzeby dziękowania. Im szybciej poczujesz się lepiej, tym szybciej będę mógł w spokoju zasnąć — wysyczał chłopak. — I nie zapomnij posprzątać — dodał jeszcze, zanim nie zamknął drzwi łazienki.

Harry spoglądał na nie przez kilka chwil, kiedy w pamięci utknął mu obraz piwnych oczu, patrzących na niego z chłodem i rezerwą.