Tenten otworzyła drzwi do swojego pokoju, żegnając się z Sakurą, która postanowiła sprawdzić czy Ino zabrała już krzesło spod klamki.
Kiedy weszła do pokoju, Nejiego w nim nie było. Jego laptop leżał na biurku. Usłyszała cichy szum wody z prysznica.
Ziewnęła i rzuciła klucze na swoje biurko, po czym podeszła do niego i wzięła zeszyt, zamierzając zapisać na nim kilka wskazówek od Sakury na temat tego jak zrobić smoothie – Tenten nigdy nie była szczególnie utalentowaną kucharką – kiedy zauważyła słabe, niebieskie światełko na biurku Nejiego.
Zaciekawiona podeszła do niego i zauważyła, że Neji zostawił włączonego laptopa.
Rozejrzała się szybko dookoła i nastawiła uszu, by upewnić się, że Neji wciąż brał prysznic, zanim usiadła przy jego biurku i zajrzała do laptopa z nadzieją, że odkryje coś, co dostarczy jej nowych informacji o Hyuudze. Bardzo się rozczarowała.
Miał zwykłą tapetę z górami, którą większość komputerów miała ustawioną jaką domyślną i nie było nic otwartego czy zminimalizowanego. Mimo wszystko, w pewnym sensie coś odkryła. Hyuuga nie był skąpcem. Przy tym laptopie jej laptop z drugiej ręki wyglądał naprawdę marnie. Laptop Nejiego był bardzo wrażliwy na dotyk i kiedy spojrzała na naklejkę przy klawiaturze ujawniającą pamięć tej białej, wspaniałej bestii, nie było jej wcale do śmiechu.
- Co ty robisz?
Tenten podskoczyła z poczuciem winy, spadając z krzesła i lądując z głośnym hukiem na podłodze. Odkryła, że dywan nie był dla niej zbyt przyjemny.
Czerwona na twarzy podniosła się i przyjrzała się nieco zirytowanemu nastolatkowi.
- Nie grzebałaś w moim komputerze, prawda? – powiedział monotonnym tonem. Tenten zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.
- Nie. Spojrzałam na ekran. A potem na naklejkę przy klawiaturze. A potem spadlam centralnie na twarz, bo pojawiłeś się jak jakiś ninja – wyjaśniła Tenten, podnosząc się na nogi i otrzepując dżinsy. Jej zażenowanie zostało zastąpione przez gniew.
Neji zmrużył oczy. Miał wilgotne włosy, ręcznik przewieszony przez ramię i był ubrany w drogą szarą koszulkę i dżinsy.
Tenten poczuła się gorsza przez swoje stare, znoszone ubrania i zdarte z wierzchu po latach chodzenia buty, które schowała obok szafy. Skrzywiła się. Nie pierwszy raz w swoim życiu. Poczuła się gorsza od chłopaka i to ją bardzo zirytowało.
- Wiedziałem, że dzielenie pokoju z dziewczyną będzie tak wyglądało – mruknął Neji, zamykając laptopa, po czym ruszył w stronę swojego łóżka, zamierzając prawdopodobnie siedzieć tam bez celu.
Tenten nigdy nie była z tych, którzy oceniają ludzi na podstawie płci. To też ją zirytowało.
- Cóż, ja też nie jestem zbytnio podekscytowana dzieleniem pokoju z facetem. Ale przynajmniej staram się z tobą dogadać. Od teraz będziemy często się widywać. Nie wyglądasz na faceta, który spędza większość czasu w towarzystwie innych ludzi. Ja też nie jestem taką osobą. Więc czy możemy przynajmniej udawać, że się ze sobą dogadujemy, jeśli robienie tego naprawdę to dla ciebie zbyt wiele? – Tenten westchnęła, kładąc jedną dłoń na biurku Nejiego, a drugą na swoim biodrze i spojrzała na raczej zaskoczonego Hyuugę. Wywnioskowała, że niezbyt wielu ludzi mówi do niego w ten sposób. Jeśli ktoś w ogóle do niego mówi.
- A teraz, zamierzam wziąć prysznic. I kiedy wyjdę, magicznie postanowisz wypróbować nową emocję zwaną życzliwością – powiedziała Tenten, odwracając się i zabierając ze sobą ręcznik, kosmetyki i ubrania na zmianę.
Usłyszała za sobą cichy śmiech i odwróciła się, żeby spojrzeć z niedowierzaniem na Nejiego. Chłopak patrzył na nią swoimi nienaturalnie srebrnymi oczami, a jego kamienna, zimna twarz wykrzywiła się w chłodnym rozbawieniu.
- Co jest takie zabawne? – zapytała Tenten.
- Jak dotąd każdy porzucał próby zaprzyjaźnienia się ze mną po tym jak zdał sobie sprawę, że nie jestem zainteresowany – odparł.
- Cóż, ja nie jestem każdym.
- Tak. Zaczynam to sobie uświadamiać.
Tenten czerpała z prysznic ogromną przyjemność, wbrew małej przytulności łazienki. Kiedy wyszła, owinęła się białym ręcznikiem i sprawdziła dwukrotnie czy zamek był na swoim miejscu, w razie gdyby Neji zapomniał, że brała prysznic. Nie mogła wyobrazić sobie czegoś bardziej niezręcznego. Chociaż świadomość, że stoi pod prysznicem mniej niż pięć metrów od niego wciąż była niezręczna i przeklęła cienkie jak papier ściany za to, że jej o tym przypomniały.
Ubrała się w coś, co można było uznać za szybką modę, ale dla Tenten było to normalne. Rozważała rozczesanie swoich włosów szczotką po wysuszeniu ich ręcznikiem, ale w końcu doszła do wniosku, że jeśli nie przejmowała się tym przez długi czas, dlaczego teraz miałaby zacząć. Wprawnie spięła włosy w dwa koczki, schowała kosmetyki do odpowiedniej torby, przewiesiła sobie ręcznik przez ramię i opuściła łazienkę.
Neji czytał książę, siedząc na krześle od biurka i nie podniósł wzroku, gdy weszła do pokoju. Tenten nie była do końca pewna, czy zamierzał spróbować udawać miłego faceta, chociaż szczerze w tą wątpiła.
Otworzyła szafę i wrzuciła do niej ręcznik, zamykając drzwi z hukiem.
Neji podniósł wzrok znad swojej książki i Tenten uśmiechnęła się do niego ze skruchą. – Przepraszam, nie chciałam przeszkodzić ci w czytaniu. Po prostu muszę szybko zamykać szafę, żeby nie zaczęły dziać się złe rzeczy – wyjaśniła, wracając na swoje łóżko, na którym zostawiła książkę, którą wcześniej czytała. Otworzyła ją w miejscu, gdzie skończyła.
Nagle zawładnęła nią ciekawość. – Co czytasz? – zawołała.
Neji nie odpowiedział od razu, chociaż fakt, że w ogóle odpowiedział był znaczną poprawą. – Nic ciekawego.
Hmm. Może jednak nie była to aż tak duża poprawa.
- Jeśli ta książka nie jest ciekawa, powinieneś ją odłożyć – zasugerowała.
- Zatem nie jest ciekawa dla ciebie – poprawił się Neji.
- Skąd możesz wiedzieć co jest dla mnie ciekawe? – zapytała.
- Stąd, że czytasz o zombie.
To wystarczyło. Tenten zeskoczyła z łóżka i podeszła do Nejiego, wyrywając mu książkę z ręki, zanim do Hyuugi zdążyło dotrzeć co odważyła się zrobić.
- Hamlet? – spytała zaskoczona, przebiegając wzrokiem po stronie, na której książka była otwarta.
- Rozpoznajesz ją? – Neji brzmiał, jakby był co najmniej tak zaskoczony jak ona. Jeszcze nie słyszała u niego takiego tonu.
- Pewnie. Czekaj sekundę…
Tenten odeszła, przeszukała półkę, na której porozrzucała swoje książki i zdjęła z niej obszarpany egzemplarz, po czym wręczyła go Hyuudze.
- Zombie to nie jedyna rzecz, o której czytam – powiedziała, patrząc jak chłopak czyta tytuł i wertuje książkę, będącą kolekcją najlepszych dzieł Szekspira.
Neji oddał jej egzemplarz.
- Jesteś bardzo zróżnicowaną osobą – oznajmił, wracając do swojego obojętnego tonu. Tenten roześmiała się.
- Łał. Cóż za komplement. Nie, czekaj. Jestem jasnowidzem. Mogę przewidzieć twoją odpowiedź.
- Hn – powiedzieli zgodnie Neji i Tenten.
- Jeśli nie umiesz zrobić tego poprawnie, to tego nie rób.
- Co dokładnie zrobiłam źle?! To pojedyncza sylaba na miłość boską!
Neji uśmiechnął się ironicznie i odłożył książkę, podchodząc do swojego łóżka.
- Zgaduję, że to koniec rozmów na dzisiejszą noc – mruknęła, rzucając niedbale książkę na półkę. Nie mając nic lepszego do roboty, położyła się do łóżka.
- Dobranoc, Neji-kun. Słodkich snów i tak dalej.
- Hn.
Następnego ranka Tenten obudziła się wcześnie. A przynajmniej wcześnie dla niej. Była godzina, o której ludzie normalnie wstawali.
Jęknęła i usiadła. Nie spała dobrze. Całą noc dręczyły ją koszmary, które zupełnie nie miały sensu i o których zapomniała zaraz po przebudzeniu.
Rozejrzała się po pokoju. Nejiego nigdzie nie było. Może ma swoje życie – zastanawiała się Tenten. Prychnęła. Uznała tę myśl za zabawną.
Założyła buty i zeszła z łóżka, przeciągając się na środku jasnego pokoju.
Nie planowała niczego na dziś, ale znając Sakurę, była pewna, że nie miała zbyt wiele do powiedzenia w sprawie tego jak spędzić ten dzień. Poza tym, próżnowanie przez cały dzień było poza dyskusją. Tenten nie dbała zbytnio o to, co Neji myślał, ale nadal miała trochę dumy.
Przebrała się szybko, założyła buty i poprawiła koczki. Kiedy wyglądała jako tako, wyszła z pokoju, kierując się do pokoju Sakury. Podniosła pięść z zamiarem zapukania do drzwi, ale zanim zdążyła to zrobić, drzwi się otworzyły, skutkując sytuacją podobną do tej z Nejim. Tylko, że zamiast dźgnięcia kogoś w żebra, delikatnie stuknęła kogoś w czoło.
- Uhhh… - Tenten zamrugała, patrząc na platynową blondynkę, która stała przed nią z w ściekłym spojrzeniem dużych, niebieskich oczu.
- Kim jesteś? – zapytała dziewczyna raczej niegrzecznie.
- Ja, uh, jestem Tenten. A ty jesteś Ino?
Tenten nie miała zbyt wielkiej wprawy w radzeniu sobie z ludźmi. Miała Sakurę i kilku kumpli ze skateparku. I to by było na tyle. Sakura zawsze powtarzała, że posiadała naturalną życzliwość i gdyby postarała się być bardziej towarzyską, mogłaby zostać bardzo popularna. Tenten nie widziała w tym żadnego sensu. Sytuacje społeczne ją nudziły.
- Tak, jestem. Przyszłaś do czoła? – zapytała, uśmiechając się szyderczo przy zwracaniu się do Sakury. Tenten zamrugała.
- Przypuszczam, że tak. I do jej reszty również, jeśli nie masz nic przeciwko.
Ino zaśmiała się lekko i otworzyła szerzej drzwi, pozwalając Tenten wejść do środka. Dziewczyna weszła z wahaniem do fioletowo-różowego pokoju.
Wyglądało na to, że dziewczyny prowadziły ze sobą wojnę. W jednej połowie pokoju znajdował się cały asortyment produktów Sakury, głównie różowych. Natomiast połowa pokoju Ino była głównie fioletowa, a na jej biurku leżały ładnie ułożone kwiaty. Ale nie to przykuło uwagę Tenten.
Na podłodze była namalowana czarną farbą, która w wielu miejscach prysnęła na podłogę, prosta lina, która szła nawet przez ściany i okna. Jak zamierzały podzielić okno, Tenten nie miała pojęcia.
- Nie przejmuj się tym. To tylko dla pewności, że czoło nie przejdzie na moją część pokoju. Nie potrzebuję jej bliżej niż potrzeba – wyjaśniła Ino, wskazując lekceważąco w stronę łóżka Sakury.
- Jest w łazience. Siedzi już tam od co najmniej godziny. Więc powinna niedługo wyjść – zawołała Ino, rzucając się na ekstrawagancko dużą, fioletową kołdrę, która przypominała Tenten brezent. Przynajmniej wyglądała na wygodną.
Nie będąc pewną co zrobić, usiadła na łóżku Sakury w momencie, gdy różowowłosa dziewczyna wyszła z łazienki.
- O, hej, Tenten! – powiedziała radośnie, zauważając brunetkę siedzącą niezręcznie na jej łóżku.
- Łazienka wolna, Ino-świnio – zawołała wesoło do Ino. Blondynka skrzywiła się i zebrała pęk czegoś, co jak przypuszczała Tenten było jej porannymi rzeczami. Minęła Sakurę, która celowo stała w drzwiach od łazienki.
- Więc, co chcesz dzisiaj robić? – spytała Sakura, wrzucając rzeczy do szafy, która było dużo bardziej uporządkowana od szafy Tenten.
- Nie wiem. Pójść trochę pojeździć? Sprawdziłaś, czy jest w okolicy jakiś przyzwoity skatepark? – zapytała, wiedząc dobrze, że Sakura odrzuci jej propozycję.
Sakura uśmiechnęła się szeroko, machają jej przed twarzą perfekcyjnie pomalowanymi różowymi paznokciami. – O nie, myślę, że powinnyśmy rozejrzeć się po kampusie – powiedziała, podchodząc do biurka, gdzie powiesiła duże lustro. Sięgnęła po szczotkę i zaczęła się czesać.
- Masz przez to na myśli rozejrzeć się po facetach, prawda?
- Bingo.
Tenten przewróciła oczami i skrzywiła się. – Dlaczego ty tego nie zrobisz, a ja w tym czasie poszukam skateparku. Nie będę jeździć. Obiecuję. Chcę tylko sprawdzić czy jest jakiś w okolicy – przysięgła, bijąc się pięścią w serce i żałując tego, kiedy jej pierścionek – jedyna część biżuterii jaką nosiła – zaplątał się z nitką, która wystawała z jakiegoś napisu na jej bluzce.
- Ale wtedy będę całkiem sama. To nie będzie już takie fajne – jęknęła Sakura, odkładając szczotkę i odwracając się do Tenten, która była zajęta epicką bitwą między koszulką a pierścionkiem i na próżno próbowała się uwolnić.
Sakura przewróciła oczami i podeszła do niej, żeby jej pomóc. Wyzwoliła Tenten z wyraźną łatwością.
- Dzięki, Sakura! Powinni dać ci za to medal! Czekaj, nie, mógłby się przyczepić do twojej bluzki. – Tenten ściągnęła brwi, myśląc nad niebezpieczeństwem łączenia biżuterii z ubraniami. Jeśli medale można zaliczyć do biżuterii.
- Wróćmy do problemu – zasugerowała Sakura.
- To naprawdę nie jest problem. Nie możesz poprosić Ino, żeby poszła z tobą? Nie byłoby zabawnie zobaczyć jacy chłopcy jej się podobają? – nakłaniała ją Sakura. Sama nie była tym zainteresowana, ale Sakura prawdopodobnie tak.
- Hmm. Przekonana. Mogę to zrobić – powiedziała Sakura, wstając i wygładzając swoją czarną spódniczkę, żeby upewnić się, że nie jest pogięta.
- Tak! Zwycięstwo! – krzyknęła Tenten, wypuszczając pięść w powietrze i wybiegając za drzwi, zanim Ino odmówi Sakurze i zostanie zmuszona do uczestniczenia w walce między dwoma dziewczynami.
