Na przestronnym tarasie stoi człowiek.

Nie, jednak to nie jest człowiekiem. Bije od niego dziwny blask, a patrząc na niego ma się wrażenie, jakby przed oczami jażyła się lampa o ludzkiej sylwetce. Ciemna skóra lśni w świetle bladych gwiazd, a biały chiton odbija ich światło.

Twarz dziwnego osobnika poorana jest zmarszczkami, złote oczy bez białek przeszywają bezchmurne niebo na wylot. Białe pukle włosów okalają oblicze Heliosa.

- Panie… Przyszła Selene- stwierdza sługa boga słońca drżącym głosem. Nigdy nie wie, czy jego Pan nie jest czymś zajęty i czy może mu przeszkodzić w tym, co robi. Ubrany w białą koszule i lniane spodnie, przypomina człowieka z poprzedniej epoki. Stop. To nie człowiek. To heros. Helios przymyka powieki i rozkazuje:

- Przyprowdź ją.

Słychać tupot stóp sługi. Przyciszone głosy. Selene wchodzi na balkon, chłopak za nią kłaniając się. Potem odchodzi.

Bogini księżyca patrzy się z troską na Heliosa swoimi srebrnymi oczami, również bez białek. Jej szara skóra świeci się delikatnym, srebrnym blaskiem. Czarny peplos otulał jej drobną sylwetkę, siwe włosy spadały falami na chude ramiona.

- Jestem już stary, siostro. Nikt o mnie nie pamięta. O nas nie pamięta- jego ochrypły głos przerywa ciszę.

Kobieta podchodzi do niego. Kładzie delikatnie ręka na ramieniu Heliosa.

- Wiem, ale czy to jest wyjście? Wywołasz wojnę Heliosie!- mówi łagodnie kręcąc głową.

- Nie chciałabyś, aby było jak dawniej? Żebyśmy to my opiekowali się słońcem i księżycem?- pyta gwałtownie wciągając powietrze.

- Wiesz dobrze, jak tego pragnę. Ale nasze czasy minęły, teraz Apollo i Artemida nas zastępują- wzdycha z bólem Selene.

- Trzeba to w takim razie zmienić-warczy spychając jej dłoń z ramienia. Obraca się do niej przodem. Ona otwiera oczy.

- Ale co ta dziewczyna Ci zawiniła? To nie jej wina, że ma w sobie ducha wyroczni- stwierdza bogini marszcząc brwi.

- Nie, ale tylko w ten sposób mogę wywierać nacisk na Apolla. On musi oddać mi rolę!- krzyczy bóg zaciskając ręce w pięści.

- Wypuść ją, byłam na Olimpie, Zeus planuje zaatakować pałac i ją wyrwać siłą- oponuje twardo.

- Nie uda mu się, po mojej stronie są wszystkie wiatry- prycha.

- Nie bądż głupcem, Heliosie! On ma po swojej stronie herosów, a dobrze wiesz, że to właśnie oni decydują o sile!- woła Selene.

- To co mam zrobić?- mówi bóg słońca. Rozkłada ręce w geście poddania.

- Wykasować jej pamięć. Wypuścić ją gdzieś w lesie. Zniszczyć wszystkie ślady jej obecności. To jest jedyne wyjście, udawanie, że nie masz z tym nic wspólnego.

- Pamięć wykasowałem. Ale gdzie ją wypuścić?- pyta zakłopotany.

- W Europie. W Polsce. Hekate da jej dar mowy, już ją o to prosiłam. Tam jej nie znajdą- rzuca z uśmiechem.

- Wiedziałaś, że ja wypuszczę. Skąd?

- Znamy się od wielu lat. Kiedy podejrzenia ucichną, zbierzemy armię. Bez wyroczni, nikt ich nie ostrzeże. Wtedy zaatakujemy i odzyskamy władzę.

- Selene, ale ile to będzie trawać?

- Spokojnie, już ja się zatroszczę, aby podejrzenia skierować na Hadesa- wymamrotała. Nagle, znika w chmurze srebrnych oparów.

Helios obraca się w stronę gwiazd. Wpatruje się w stronę książyca.

- Oby się udało, Selene, oby- mamrocze i schodzi z balkonu. Z donośnym hukiem zatrzaskuje drzwi.

Bogini księżyca idzie po plaży skąpanej w blasku gwiazd. Staje i czeka. Wtem pojawia się druga postać. Hekate.

Zielona poświata otacza ją jak tarcza, biała suknia pokryta jest srebrnymi runami, ciemne włosy są upięte w ciasny kok. Oczy ma zamknięte. Jak zawsze. Promienieje od niej dziwna jasność, przypominająca tą Heliosa. Ale to jest światło magii.

-Udało się?- pyta Hekate.

- Tak. Ten głupiec myśli, że podzielę się z nim władzą. Teraz my będziemy rządzić!- śmieje się. Na twarzach kobiet pojawia się uśmiech.- Jej ojciec wie, że ma córkę?

- Nie, myśli, że zmarła rok temu- stwierdza bogini magii.

- Doskonale. Wszystko idzie zgodnie z planem. Tym razem się uda.

- Do zobaczenia siostro, obowiązki wzywają- rzecze.

- Żegnaj!- krzyczy za nią druga.

Obie znikają w podmuchu wiatru. Idą zbierać zwolenników, pośród zapomnianych bogów.

Reachel budzi się wśrodku lasu. Wstaje i idzie. Rozpoczyna wędrówkę w poszukiwaniu wspomnień. Ona chce po prostu odnaleźć siebie.