Nie posiadam ani IE, ani Kuroshitsuji. Nie posiadam też grafiki, która mnie zainspirowała.
Przystojny mężczyzna w czarnym fraku stanął przy oknie, by poprawić firankę. Gdy to robił zauważył, przekraczającą bramę postać młodej dziewczyny. Przyjrzał się jej. Szczupła, średniego wzrostu, blada. Nic nadzwyczajnego. Jednak, gdy patrzył na nią dłużej, dostrzegł w jej ruchach sprężystość, zdecydowanie i pewność siebie. W momencie, w którym odwróciła się by zamknąć bramę, dostrzegł jej włosy spięte w dwa kucyki opadające na plecy dziewczyny. Zahipnotyzował go na chwilę ich kolor. Głęboki róż podszyty tajemnicą. Zaciekawiony pociągnął nosem. Poczuł znajomy zapach. Demon... W dodatku młody. Nadbiegający służący przerwa jego rozmyślenia.
– Panie Sebastianie!– wołał. –Ktoś obcy bez pozwolenia wchodzi na teren posiadłości. Czy Mey-lin ma...
– Nie– odparł mężczyzna, nawet nie patrząc na tamtego. – To nasz gość. Finny, może byś był tak miły i poprosił pozostałych o przygotowanie zastawy?–Tym razem mężczyzna mówiąc to, patrzył w oczy chłopca. Gdy tamten zaskoczony wpatrywał się w niego, mężczyzna uśmiechnął się lekko i dodał:
– Szybko Finny, przecież nie chcemy, by w Posiadłości Phantomhive coś poszło nie tak, prawda?
– Tak, tak– zawołał tamten i pobiegł wykonać to, o co został poproszony. Tymczasem Sebastian wyjął swój mały kieszonkowy zegarek na łańcuszku i sprawdził godzinę.
–Już tak późno– westchnął.– Lepiej, żebym zaczął już przygotowywać podwieczorek dla panicza i jego gościa.
– Bardzo mnie cieszy pani wizyta, lady– odparł uprzejmie młody hrabia z lekko uniesionym do góry prawym kącikiem ust. Ta mina była przeznaczona tylko dla gości, wobec których albo nie miał podejrzeń, albo miał, ale chciał by myśleli, że jest inaczej.
– Dziękuję za gościnę, lordzie. Przepraszam za tak nagłe i niezapowiedziane przybycie.
– Nie szkodzi. Dom rodziny Phantomhive jest zawsze otwarty dla gości, zwłaszcza takich jak pani.
Zarówno gość, jak i gospodarz, siedzieli w jednej z małych, przytulnych bawialni w rezydencji, jedząc właśnie podwieczorek. Dzisiejszy zestaw to biała herbata Shou Mei– oczywiście bez cukru– i lekkie, mało słodkie ciasto z gorzkiej czekolady. Zestaw idealny.
Sebastian pochylił się, by dolać dziewczynie jeszcze trochę herbaty. Obserwował zachowanie zarówno jej, jak i swojego pana. Ciel Phantomhive najwyraźniej dobrze się bawił, goszcząc nieznajomą sobie dziewczynę w rezydencji. Wydawał się tym bardziej zadowolony tą sytuacją z powodu wieku i sposobu bycia różowowłosego gościa. Na oko była mniej więcej w jego wieku, może ze dwa lata starsza, a także... była przeciwieństwem narzeczonej hrabiego - lady Elizabeth Midford. Spokojna, niewylewna i w prostej czarnej sukience, była miłą odmianą po niedawnej wizycie przyszłej lady Phantomhive.
–Proszę wybaczyć mi ten nietakt, ale... niestety nie pamiętam pani nazwiska- powiedział Ciel swoim specjalnym tonem. Tym, który zjednywał mu wszystkich ludzi. Oczarowani, byli gotowi zrobić wszystko dla chłopca i skakali dookoła niego dopóki używał tego tonu. Miało to w sobie pewną magię. Sebastian lubił oglądać jak jego pan manipuluje tymi słabymi istotami.
–Zapewne dlatego, że go nie podałam– odparła z delikatnym uśmiechem nieznajoma i dodała spoglądając na lokaja:
– Nie mam imienia, jednak zwierzchnicy przysyłając mnie tu powiedzieli: „Kirino Ranmaru. Szukaj Sebastiana Michaelisa, którego panem jest Ciel Phantomhive. Oni nauczą cię, jak być demonem."– wyszeptała z kocim uśmiechem, a jej dotąd lazurowe tęczówki stały się różowe i pobłyskiwały złowrogo.
Ciel uniósł swoją filiżankę do ust i zza przymkniętych powiek obserwował dwójkę demonów. Postanowił nie zrobić żadnego ruchu dopóki nie będzie miał pewności, czy to co mówi dziewczyna, jest prawdą.
-Sebastianie... Czy wiesz o czym mówi lady Ranmaru?– zapytał z pozorną obojętnością, cicho wypowiadając jej imię.
–Taak– odparł przeciągle tamten. Wiedział co kryje się pod tym pytaniem. Jeszcze raz pociągnął nosem by się upewnić. Młody, silny demon. Najwyraźniej na tyle młody, że jeszcze bez ani jednego kontraktu.
Koci uśmiech nie schodził z ust lady.
–Proszę wybaczyć to pytanie, jednakże czy mogłaby pani jakoś potwierdzić swoje słowa?– zapytał Ciel, mierząc swym niezakrytym okiem siedząca naprzeciw niego osobę w czarnej sukience.
–Pytasz, hrabio, o znak kontraktu, prawda? Nie mam go. Jeszcze nie zawarłam swojego pierwszego kontraktu, jednak nie tylko symbol może być dowodem...– urwała i uniosła na wysokość ust swoją prawą dłoń odzianą w krótką, czarną rękawiczkę z falbanką. Jej oczy ponownie rozbłysły na różowo, gdy zaczęła powoli ściągać z dłoni rękawiczkę. Gdy już została zsunięta, oczom obu mężczyzn ukazały się blade i długie palce dziewczyny zakończone czarnymi pazurami. Czarnymi pazurami demona.
Beta na podstawie „Jutubolizy" Nami-senpai Kreatorki Światów. : )
