Następne dni mijały spokojnie. Clarisse miała dużo pracy, Joe pilnował Lenę gdy nie był zajęty, Maja chodziła do szkoły i nie przynosiła żadnych problemów jako nastolatka była zajęta nauką i przyjaciółkami.


Piątek wieczór.

Clarisse wypełniała ostatnie dokumenty, gdy nagle ktoś zapukał

- wejdź

- hello kochanie –spojrzała w stronę drzwi i zobaczyła swojego ojca idącego w jej stronę

- hej tato – położyła pióro i wstała przytulając się do niego i dając mu buziaka w policzek

-jeszcze w pracy? Nie, za długo moja droga powinnaś odpocząć – usiedli w fotelach

- musze to wszystko podpisać i dopiero wrócę do domu – uśmiechnęła się do niego

- Clarisse nadal uważam, że za ciężko pracujesz, powinnaś zrobić sobie zasłużony urlop i wyjechać gdzieś z Joe i dziećmi.- potarł jej rękę a ona przez chwilę spojrzała na niego ale nic nie mówiła

-Clarisse jesteś tu jeszcze?

- oh. Mówiłeś coś tato?- zaśmiał, się do niej

- nie. Tylko pytałem czy jesteś tu jeszcze wydawałaś się bardzo daleko stąd -patrzył na nią ale wiedział że go nie słucha . dotknął, jej ramienia a ona spojrzała na niego i jej uśmiech się poszerzał się z każdą sekundą

- kochanie czy coś się stało?

- nie, nic się nie stało. tylko umm - urwała

- tylko, co skarbie?

- właśnie zdałam sobie sprawę jak bardzo Cię kocham tato – przytuliła się do niego i pocałowała w policzek

- ja ciebie też kocham myszko – pocałował ją w czoła i siedzieli tak przez chwile w ciszy

- tato brakuje ci jej prawda? – spojrzała, na niego z łzami w oczach

- tak brakuje nawet nie wiesz jak bardzo tęsknię za nią, czasami chciałbym być tam razem z nią – łzy z oczy Clarisse poleciały a on wytarł je palcem.

-ale mam ciebie i to jedyny powód dzięki, któremu żyje

- tato nie mów tak proszę. Wiesz, że cie bardzo potrzebuje jeszcze teraz, gdy będziesz miał kolejnego wnuka- nic nie odpowiedział tylko trzymał Clarisse i razem płakali

Po chwili

-Clari co ty powiedziałaś? będę miał jeszcze jednego wnuka? –spojrzała, na niego i zaczerwieniła się

- tak tato będziesz miał jeszcze jednego wnuka. Jestem, w ciąży!- oświadczyła, bardzo podekscytowana

-ochh kochanie tak się cieszę! To wspaniała wiadomość.– patrzyła, niego z łzami w oczach i przytuliła się do niego jak by nie miało znaczenia wszystko do o koła.

- gratulacje kochanie –pocałował ja w policzek

-dziękuję tatusiu

- jak daleko jesteś?

- to początek drugiego miesiąca – powiedziała skromnie

- wow Clarisse dlaczego nic nie powiedziałaś wcześniej?

-tato jesteś pierwszą osobą, której to powiedziałam –

-nawet Joseph nie wie jeszcze?

- nie, Joe już wie, był ze mną na pierwszym USG, dwa tygodnie temu

- musi być bardzo szczęśliwy

- umm chyba jest

- a ty kochanie jesteś szczęśliwa?- spojrzała na niego

- teraz już jestem

- teraz? Clarisse co ma znaczyć „teraz"?

- gdy, dowiedziałam się o ciąży była przerażona bardzo się bałam, ale teraz jest już wszystko w porządku

-ochh Clari czemu mi nic nie powiedziałaś bym ci pomógł

- nie mogłam przepraszam tato

- kochanie pamiętaj jestem tu dla ciebie gdy będziesz chciała z kimś porozmawiać a nawet po prostu przytulić do starego ojca dobrze? – spojrzał na nią a ona się uśmiechnęła

-dziękuję tatusiu

Rozmawiali jeszcze długo byłą prawie 20 wieczór ,

-Clarisse uważam, że powinnaś jechać do domu odpocząć i nie powinnaś się tak przemęczać w końcu nosisz mojego wnuka …

Śmiali się obydwoje

-dobrze tato obiecuje że nie będę się przemęczać aż tak bardzo ale jeszcze nie teraz .

- nie mam do ciebie słów kochanie

- ohh tato – klepnęła go delikatnie w ramie i wyszli z biura

Odprowadził ja do samochodu i otworzył drzwi przed nia

- dziekuję – podał jej rękę, aby mogła ostrożnie wsiąść do samochodu

-ahh Clarisse czy mogę cię spytać o coś ?

- oczywiście, że możesz

- kiedy macie zamiar powiedzieć dzieciom że będą mieć rodzeństwo?

- już niedługo chce tylko żeby byli wszyscy. Będziesz. przy tym obiecuje

- ohh. Okey a teraz jedz już odpocznij wydajesz się wyczerpana. dobranoc kochanie

- dobranoc tato – zamknął za nią drzwi i odjechała


W DOMU

Joseph Maja Lena byli w salonie oglądając jakiś film na podłodze

Gdy weszła Clarisse .

-hallo ? jest tu ktoś ?- zdjęła buty i kurtkę

- w salonie !- krzyknął Joe – Clarisse poszła do nich

-cześć – wchodząc do salonu i widziała tylko światło dające z telewizora

- mamiiii !- krzyknęła Lena z podłogi gdzie siedzieli na rozłożonych kocach 'zawsze tak robili kiedy wszyscy oglądali film'

-Lena ? co ty tu robisz jest już późno – cofnęła się i zapaliła światło a Lena rzuciła się na nią przytulając nogi i ziewnęła . Clarisse podniosła ją i przytuliła o Lena znowu ziewnęła

-Joe ona już prawie śpi, dlaczego pozwoliłeś jej tak długo nie spać – zapytała trochę złą na niego

- chciała zaczekać na ciebie – spojrzał na niego i jej uwaga zwróciła się na Majce , która usnęła

- no proszę jeszcze jedna. widzisz usnęła tutaj , czy ty chociaż raz nie możesz dopilnować żeby poszły spać o normalniej godzinie ? – zapytała na niego smutnym głosem i westchnęła głośno

- zaraz ją obudzę i pójdzie do łóżka- minęła go z Leną na rękach i skierowała się do telewizora , sięgnęła pilota i wyłączyła film

- jeśli możesz zanieś ją do łóżka a ja zaraz się nią zajmę tylko położę Lena do łóżka .

- daj ja ją położę a ty pójdziesz wziąć prysznic? –przytulił, ją delikatnie od tyłu i pocałował w policzek

- już to zrobię tylko proszę weź Majkę do łóżka jestem naprawdę zmęczona i chce iść nareszcie spać

- dobrze

Po położeniu dziewczyn do łóżek wrócili do sypialni. Clarisse miała szybki prysznic i udała się do sypialni, usiadła do kozetki i szczotkowała włosy, Joe podszedł do niej i otoczył ją ramionami od tyłu , całował jej szyje co dało jej relaks . wiedziała, że chce więcej, ale…

- Joe ..

- mmmm

- Joe musimy przestać

- mm chodź

- kochanie proszę nie dziś – spojrzał na nią w lusterku a ona odwróciła się do niego twarzą

- Joseph przepraszam ale jestem jestem bardzo zmęczona, nie chciałabym usnąć w trakcie – pocałowała go w usta a on pogłębił pocałunek i zginęli w sobie przenosząc się na łóżko.


Xxxxxxxx

Długo po tym jak skończyli ich małe doskonalenie swojego dziecka leżeli splątani w swoich ramionach i szeptali sobie czułe słówka

- Joseph ?

-mmm

- śpisz?

- nie kochanie

- musze Ci coś powiedzieć –

- mmm

- mój tata wie o dziecku –uśmiechnęła się do jego klatki piersiowej a on pocałował ją w głowę

Po chwili dodała

- i chyba to najwyższy czas powiedzieć dzieciom, jutro będą tu wszyscy

- naprawdę?

-tak chce im to powiedzieć, jeśli jest to ok z tobą

- ok powiemy im jutro …

Po chwili usnęli błogo szczęśliwi


NASTEPNEGO DNIA

Uśmiechała się do sobie, jak szła do kuchni znalezienie Joe siedział przy stole pijąc kawę.

-tu się schowałeś- mówiła cicho stojąc za nim i położyła ręce na jego ramionach, gdy odwrócił głowę, żeby spojrzeć na nią

- byłam zaskoczona nie widząc Cię w łóżku obok mnie . dlaczego mnie nie obudziłeś – jak objęła go ramionami z tyłu

- spałaś tak spokojnie i nie chciałem Ci przeszkadzać – uśmiechnął się Kidy opuściła głowę i pocałowała go podczas jazdy ręce na piersi .

-Widzę. -Skinęła głową, kiedy pożyczył na mały, odpoczynek po stronie jej twarz z głową jak pobiegła ręce w jego włosy w klatce piersiowej

-"Teraz, dlaczego nie masz na sobie t-shirt, czy co?-" Zapytała.

"-No, bo poszedłem na metę do lokalnego sklepu, aby uzyskać papiery, kiedy wróciłem I było naprawdę gorące i spocone, więc wziąłem go do ostygnięcia-." Powiedział kładąc ręce w górę i wziął ją za ręce, całowanie ich obu "

-muszę iść wziąć prysznic w trochę.-" Dodał, i zwrócił się do strony w dokumencie.

"-Widzę"-. Ona skinęła głową.

"-W każdym razie, jak nie śpi sen piękno?"- Poprosił, oglądając jej stoisko obok niego, kiedy objął jej nogi pod jej szatę.

-"Spałem bardzo dobrze."- Uśmiechnęła się do niego

-"Ty?"

-"Ja też."- Uśmiechnął się do niej na sekundy przed patrząc na papierze, jak ona sprawdziła czas.

-"Dziesięć do ośmiu."- Uśmiechnęła się do siebie z małym nod "mnóstwo czasu". Szepnęła do siebie, Joseph spojrzał.

-"Co powiedziałeś?"- Zapytał.

-"nic "-. Uśmiechnęła się i pocałował go

-"W każdym razie, myślę, że mam zamiar iść i wziąć prysznic."- Powiedziała, biorąc swój kubek, popijając kawę, kiedy podszedł do drzwi.

Zdając sobie sprawę, że wziął kielich on odwrócił się i spojrzał na nią, uśmiechnęła się na niego przed spacerem przez drzwi, odwracając się do pracy z małym uśmieszkiem, gdy nagle spojrzał w górę i do drzwi. Patrząc wstecz na papierze szybko składany go na stojąco i podszedł do drzwi, spychając go otworzyć, aby zobaczyć Clarisse stał na dole schodów czeka na niego. Uśmiecha się do siebie na chwilę, zanim pobiegła po schodach śmiejąc się, jak rzucił się za nią.

-"Mama?-" –zawołał Maja

-"W kuchni"-. Clarisse zawołał.

Uśmiecha się, gdy szli przez kuchenne drzwi z Mają i Leną widząc Joseph odciągnięcie od Clarisse jak ona śmiała się i podniósł jej kawę.

-"Dobre ulubieńcami rano."- Clarisse uśmiechnęła się Lena stał obok niej, całując ją w policzek, a następnie Józefa.

-"Dzień dobry mamo."- Lena uśmiechnęła się przytulając Clarisse Józef. Chłopcy weszli do kuchni

-ahh chłopcy – krzyknęła i rzuciła się na dwóch z nich

- miło cię widzieć mamo

- kochani tak bardzo tęskniłam za wami- całując każdego z nich w policzek jak łzy napłynęły do oczu

- aww. Mamo nie płacz- Pierre powiedział pocierając plecy Clarisse i dając jej przytulić

- płacze, bo jestem szczęśliwa mieć was tu znowu

-wiem że..- uśmiechnął, się i odwrócił do Joe

- cześć tato – przytulił się do Joe a Lena stała zaspana siedząc w swoim krzesełku ze swoim misiem nagle wszyscy spojrzeli na nią jak usnęła na siedząco. zachichotali jak Clarisse wzięła ją na ręce i przytuliła do siebie

- aww. Słodka Lena jak bardzo za nią tęskniłem – uśmiechnął się Philipe

XXXXXxxxxx

Po południu wszyscy siedzieli w salonie przy herbacie i ciastkach. Chłopcy opowiadali jak jest na studiach, było bardzo przyjemnie i każdy był zadowolony i zaangażowany w rozmowę. Maja siedziała między chłopakami , Lena obok rodziców i na osobnym fotelu Robert ojciec Clarisse.

Joe i Clarisse spojrzeli na siebie i wiedzieli ze to najwyższy czas aby powiedzieć im nowinę. Wzięli się za ręce i Joe zaczął rozmowę na temat dziecka

- kochani, ja z mamą bardzo cieszymy się że wszyscy dziś tu jesteście bo chcielibyśmy wam coś powiedzieć – wszyscy spojrzeli na niego i oczekiwali dalszego toku wydarzeń . Joe spojrzał na Clarisse i to ona przejęła „pałeczkę"wiadomości

- umm. Chcieliśmy wam powiedzieć już dawno ale nie byłam gotowa – urwała

-mamo co chciałaś nam powiedzieć ?

- jestem w ciąży będziecie mieli siostrę albo brata –

-ahh wspaniale- przerwała Maja

-co? Oszaleliście? – Maja wtrąciła się

- Maja ?- Joe zaniepokojony ścisnął Clarisse lekko rękę

- jak mogliście to zrobić. jeszcze jedno dziecko?….. nie dajecie sobie rady z Leną a co jeszcze z jednym dzieckiem? Następne będzie skazane na nianie, bo wy nie macie czasu zająć się nim lub nią….

- Maja !- Joseph był już bardzo zdenerwowany

- co? Boli prawda jaką teraz mówię . nigdy nie mieliście czasu żeby zająć się mną i do tej pory macie mnie gdzieś . – przerwał jej znowu Joe

- uważaj na słowa młoda damo – ostrzegł ….Oczy Clarisse wypełniały się łzami coraz bardziej

- a kiedy to prawda. Nigdy mnie nie traktowaliście jak własną córkę. zawsze to ja byłam tą ostatnią, na którą się nie zwraca uwagi

-DOSYĆ! . – Clarisse siedziała z zamkniętymi oczami wszyscy inni patrzyli z oburzeniem na Maje

- Nie ja jeszcze nie skończyłam. Gdy to dziecko się urodzi skażecie go tym że jest w tej rodzinie bo to chyba najgorsza rodzina na ziemi . –W tym momencie Clarisse wstała i wybiegła z salonu na plaże. Joe wstał

- i widzisz, co zrobiłaś? – trzasnął, pięścią w stół. Maja tylko wzruszyła ramionami

- nie spodziewałem się tego po tobie! . a teraz zejdź mi z oczu nie chce Cię widzieć !– wskazał palcem na górę aby poszła do swojego pokoju . wstała

- i bardzo dobrze bo ja też nie chce was widzieć ! – uciekła do swojego pokoju Lena siedziała osłupiała w fotelu jak każdy inny.

- przepraszam pójdę sprawdzić na Clarisse –Robert złapał go za rękę

- zostań ja do niej pójdę – Joe tylko przytaknął . i Robert wyszedł przed drzwi tarasowe do Clarisse , która siedziała na piachu niedaleko domu w ulubionym miejscu wszystkich . Łzy spływały po jej policzkach , głowę miała zakrytą rękoma nie mogła uwierzyć że Maja powiedziała coś takiego..

- Clarisse ? –spojrzała na ojca i łzy dalej leciały po jej Polikach

- proszę zostaw mnie .. – ale ojciec Clarisse nie dał za wygraną usiadł przed nią i patrzył na nią ciągle

- pamiętasz jak mówiłem Ci że zawsze masz mnie przy sobie . więc proszę nie odpychaj mnie teraz – spojrzała na niego i lekko się uśmiechnęła

- wiem . dziękuję tato, ale proszę chce być teraz sama – spojrzał na nią błagalnym wzrokiem

- proszę ..- Robert wstał i wrócił do domu .

- jak ona jest? – zapytał Philippe

- chciała być sama . ale jest źle, płakała cały czas i jest bardzo roztrzęsiona – Joe chodził z Leną na rękach , po salonie była bardzo zdenerwowany .

-może powinniśmy do niej pójść ?- zapytał Pierre popijając herbatę

- czy ty głupi jesteś ? nie słyszałeś co dziadek powiedział przed chwila . powiedziała „że chce być sama „ rozumiesz sama – szturchnął go Philippe w ramie a Pierre mu oddał zaczęli się szturchać

- chłopcy wystarczy jedna kłótnia jak na cały dzień – Joseph zauważył że Lena usnęła w jego ramionach .

- ohh . i teraz lepiej bądźcie cicho, bo Lena usnęła –pogładził ja po plecach aby umożliwić jej sen

- daj ją, tato pójdę ja położyć i spojrzeć jak jest Maja – Philippe wstał i podjął Lenę od Joe

- nie zostaw ją w spokoju nie zasługuje żeby ktoś z nią był

-tato – Pierre podjął się wyzwania i odezwał się

- dobra już dobra róbcie, co chcecie teraz – usiadł i zasłonił dłońmi twarz

Chłopcy poszli na górę do Majki a Robert pojechał do pałacu . po porzyganiu z Robertem Joe wyszedł do Clarisse. Wziął koc bo robiło się chłodno a ona nie mogła zmarznąć zwłaszcza teraz gdy jest w ciąży i cała roztrzęsiona .

Widział jak siedzi i łzy spływały po jej policzkach . podszedł od tyłu i owinął ją kocem i przytulił ją . jak płakała .

- kochanie proszę wróćmy do domu – przetarł jej ramiona aby ją ogrzać

- nie chce wracać .. nie mogę – powiedziała z zamkniętymi oczami z których, płynęły łzy

-Clarisse robi się zimno. Proszę, Cię nie chcę żebyś była chora. Chcę, dbać o ciebie i o dziecko . proszę nie utrudniaj mi tego . proszę – pocałował ją w usta i podał jej rękę jak wstała ..

Szli w stronę domu przez chwilę . Clarisse była schowana w ramionach Joe . Dy weszli do domu Philippe była na dole czekał na nich .

- mamo ? wszystko w porządku ?- nic nie odpowiedziała tylko bliżej przytuliła się do Joe który tylko pokręcił głową „nie" i poszli do sypialni .