Londyn/Dubaj, 19 czerwca 1999 r.


Najdroższy Draco,

Zgaduję, że słońce w Indiach praży niemiłosiernie. Ha, warto było wyjeżdżać z Anglii? Lato w tym roku jest wyjątkowo cudowne!

Dziewczyna odłożyła pióro na dźwięk szamoczących się firanek i stukotu żaluzji. Zatrzasnęła z trudem wiekowe futryny, które wydały z sobie potępieńczy jęk.

Ale wiem, wiem, to miała być 'wielka podróż', 'zew natury' i cokolwiek tam jeszcze wymyśliłeś, by nakłonić rodziców do sfinansowania tej wyprawy w poszukiwaniu chorób wenerycznych i zatruć pokarmowych. Dobrze, że uświadomiłam Cię o istnieniu świętych krów w Indiach, bo znając Ciebie poprosiłbyś o steka w restauracji, a wtedy musiałabym pocieszać na pogrzebie wszystkie Twoje jednorazowe przygody na drodze od Szkocji aż po Mongolię.

Przestań pisać o seksie.

W każdym razie, zaczynam żałować że obejrzeliśmy razem Into the Wild. Już co prawda po sesji, ale Twój list z Chin szedł wyjątkowo długo, więc odpowiadam: Czarodziejskie Prawo to ciężki kawałek chleba, ale zarazem najlepsze studia, na jakie mogłam trafić!

Czarodziejskie Prawo to największe gówno, w jakie w życiu wdepnęła.

Poględziłabym o magpunktach, profesorach, kolokwiach, kodeksie wykroczeń ds. mugoli i tak dalej, ale sam poczujesz czym jest życie studenta już w październiku. Czekam na sprawozdanie z Tajlandii, Australii i gdzie tam jeszcze posadzisz swoją arystokratyczną dupę.

Twoja Hermiona

Ręka zadrżała jej przy 't'. Przełknęła ślinę.

PS. W ramach programu „Wytresuj ignoranta – czystokrwiści czarodzieje a literatura brytyjska" załączam Twojego nowego przyjaciela – „Jądro ciemności" Josepha Conrada. Myślę, że się polubicie.

Hermiona westchnęła i odchyliła się na krześle. O dach kamienicy w której wynajmowała pokój dudnił nieprzerwanie deszcz, zagłuszając harmider zakorkowanej ulicy w godzinie szczytu. Dziewczyna potarła zziębnięte ramiona. W tej nieszczęsnej klitce w Camden było wiecznie zimno; staroświecka, ceglana zabudowa wydawała się magazynować w ścianach wilgoć i chłód przez okrągły rok tylko po to, by przynosić ukojenie w nieliczne upalne dni lipca. Oczywiście, rodzina i przyjaciele wielokrotnie proponowali jej przeprowadzkę, ale nie była w stanie wycisnąć ani pół galeona więcej z marnego stypendium. Nie chciała brać też od rodziców. Po siedmiu latach w Hogwarcie myśl o ponownym dzieleniu z kimkolwiek pokoju wywoływała u niej odruch wymiotny, a świadomość różnicy w higienie i upodobaniach między smarkatymi uczniami a studentami była na tyle przerażająca, że ani razu nie postawiła nogi w akademiku. Pokój w Camden był namiastką usamodzielnienia. Pocieszał ją fakt, że po tak dużej ulewie ulice choć chwilowo przestaną śmierdzieć.

Życie bywa przewrotne. Kończysz szkołę jako najlepsza uczennica, Prefekt Naczelny. Upijasz się z przyjaciółmi, wszyscy się śmieją, wyrzucają w niebo szpiczaste tiary, które nosili na uroczystości zakończenia szkoły, przybijają piątki i krzyczą z radości. Jest też chłopak, o Merlinie, nie byle jaki chłopak. Dostajesz się na wymarzone studia i wynajmujesz pokój w „artystycznej dzielnicy".

A potem wszystko się sypie. Studia z marzenia zamieniają się w koszmar nocny. Jedyną rzeczą, która wydaje się trzymać w ryzach jest pościg za ideałem dawnej Hermiony; tej, którą wychwalali nauczyciele, a rodzice pęcznieli przez nią z dumy. Okolica jest brudna i przygnębiająca, pełna identycznych szarych kamienic i bezdomnych kotów. Jeden z nich zaatakował kiedyś Krzywołapka. Do tej pory widziała więcej burdeli i chińskich knajp niż teatrów czy galerii sztuki. Znajomi powyjeżdżali, pracują lub są wystarczająco zaabsorbowani własnymi studiami. Ostatnio spotkała się z Ronem, Harrym i Ginny na początku maja. Pili kiepskie piwo, grali w Eksplodującego Durnia i usnęli przed północą. A chłopak idealny, Draco Mafoy w połowie lata oświadczył, iż robi sobie gap year i wyrusza w podróż dookoła świata, pozostawiając Hermionę płaczącą oraz jedzącą lody chochlą przez bity tydzień. Jej szczytem intymności pozostało słuchanie zza cienkiej ściany jęków swojej współlokatorki Wandy w trakcie odwiedzin chłopaka Todda.

Dziewczyna potrząsa głową, wprawiając w ruch grube brązowe loki. Chłód mieszkania koniec końców nie był czymś złym. Potrafił osuszyć gorące pożądanie lub wymusić, by odgrzebywała wspomnienia pamiętnej nocy zakończenia szkoły w celu ogrzania się. Nie była jednak pewna co ostatecznie przeważało.


Najdroższa Hermiono!

Indie wywaliły Japonię z zaszczytnego pierwszego miejsca w Azji. Jest genialnie!

W Japonii było łatwiej o prysznic. I szampon. I ciepłą wodę. W sumie o wszystko, co oznaczałoby w jakimkolwiek stopniu higienę i sanitaria.

Za równowartość jednego galeona możesz zjeść obiad, wypić piwo, pójść na wycieczkę do klasztoru i kupić sobie torbę pamiątek na rynku. Wybrałem Ci figurkę słonia, który ma tak śmiesznie wykręconą trąbę i koraliki…Zresztą sama zobaczysz. Właściwie, tak sobie myślałem, że skoro sesja zakończona, Ty szczęśliwie dostałaś się na drugi rok i masz definitywnie wakacje, czemu miałabyś nie skoczyć na obiad do Dubaju? Gwarantuję Ci, że nigdy nie widziałaś tak dziwnych owoców.

Znając Twój tok rozumowania zaraz zrobisz listę za i przeciw, po czym zapytasz o opinię cały nasz rocznik z Hogwartu. Pozwól, że uproszczę ten schemat i nieco przyspieszę nieuniknione – świstoklik jest już kupiony i czeka na Ciebie w biurze podróży na Pokątnej. Musisz wziąć plecak, spakować krem do opalania i jakieś wygodne buty, tylko błagam, wywal wreszcie te paskudne sandały w odcieniu wydzielin sklątki tylnowybuchowej.

Uprzedzając również Twoje pytanie, które pewnie właśnie formułujesz z gniewnie zmarszczonymi brwiami i rozchylonymi ustami – gdzieś pośrodku wszechobecnego kurzu Dubaju, medytacji i kurczaka curry z mango odkryłem wcześniej niezauważalne puste miejsce, które towarzyszy mi gdziekolwiek pojadę. I teraz wiem, do kogo ono należy. Chcę Cię tutaj, Hermiono. Musisz tylko zwlec z łóżka swoją niearystokratyczną dupę.

Twój Draco

PS. Dopiero zacząłem to „Jądro czerni", ale nie rozumiem czemu miałoby mi przypaść do gustu. Przecież jeszcze nie byłem w Afryce.

Dłoń Draco zawisła nad ostatnią kropką. Na jego rozgorączkowanej twarzy wykwitł powoli uśmiech. Potrząsnął głową i schował list do czystej koperty, którą wsunął między strony „Jądra ciemności". Nie chciał go czytać drugi raz, by nie odczuć wstydu i zażenowania na widok swoich miernych metod sprowadzenia Hermiony na drugi koniec świata. Wtedy zdałby sobie sprawę, że żadna poważna dziewczyna nie przystałaby na tę szaloną propozycję, a ona, cóż, była guru najpoważniejszych dziewczyn. Kiedy studiowała prawo, on błąkał się bez celu po obcych krajach bez ani jednej znajomej twarzy i pomimo upływu niemalże roku nie miał bladego pojęcia, na jakie studia chce iść. Ani czy w ogóle chce. Za każdym razem, gdy nachodziły go natrętne zmartwienia związane z powrotem do Anglii po prostu wyjmował mugolski analogowy aparat, który otrzymał od Hermiony w prezencie przed podróżą i robił zdjęcia. To go uspokajało.

Gonitwę myśli przerwało pojawienie się w barze długonogiej opalonej istoty, która rozkołysanym krokiem szła w kierunku jego stolika. Draco upił haust piwa. Przedstawiła się jako Banni. W trakcie rozmowy chłopak zapytał, co oznacza jej imię. Odparła, że dziewicę. Wyzywające spojrzenie spod wachlarza czarnych rzęs i pewny siebie uśmieszek upewniały go w postanowieniu, by nie zapytać, czy nią jest.

Pół godziny później na miejscu Draco usiadła Heidi Mann, dwudziestoletnia studentka medycyny z Hamburgu. Znalazła książkę wraz z kopertą w środku. Pomimo starań nie udało jej się odnaleźć właściciela w barze, a koperta nie została zaadresowana, więc dziewczyna zabrała książkę z sobą do Niemiec. Nie mogąc pohamować ciekawości przeczytała list i popłakała się ze wzruszenia w samolocie, choć niezrozumiałe słowa takie jak Hogwart czy sklątka tylnowybuchowa uznała za slang i nawet dwadzieścia lat później nie wiedziała, co oznaczają. Niemniej jednak, „Jądro ciemności" z dedykacją na okładce i wyświechtanym od częstego czytania listem w ramach zakładki zajęło honorowe miejsce na półce z książkami w domu Heidi, w którym zamieszkała z mężem Hansem oraz trójką dzieci.

„Dla przyjaciela,
Aby w trakcie podróży nie odkrył wgłębi samego siebie ciemności,
Jedynie światło.
Hermiona"

Nazajutrz Draco obudził się w swoim pokoju hotelowym skacowany, nagi oraz z wytatuowanym symbolem ying yang na lewej kostce.