Oświadczenie: Wszelkie prawa autorskie związane z serią "Zmierzch" oraz jej bohaterami należą wyłącznie do p. Stepheni Meyer.
"UTRACONE SŁOWA"
Rozdział 2
Edward
To był z pewnością najgorszy dzień mojego życia. Czułem się tak upokorzony, że moim jedynym marzeniem było uciec tak szybko, jak się da i nie pokazywać się już więcej. Niestety mój agent i przyjaciel. Jasper, miał względem mnie zupełnie inne plany, więc kazał mi się przymknąć i kontynuować rozdawanie autografów.
Fani wokól mie krzyczeli, flesze aparatów oślepiały moje oczy a jedyną rzeczą, o której mogłem myśleć był przeprowadzony ze mną wywiad, którego głównym motywem były pytania dotyczące przyszłości mojej i naszego zespołu. Nie było by w tym nic niewłaściwego, gdyby nie fakt, że nie miałem pojęcia, jak na to pytanie odpowiedzieć.
Minęły tygodnie od czasu, kiedy napisałem nową piosenkę. Nie miałem pojęcia dlaczego teraz sprawiało mi to taką trudność. Wcześniej nie było to dla mnie problemem. Zawsze uważałem, że muzykę wyssałem z mlekiem matki. Wszyscy znaczący w muzycznym biznesie zgodnie twierdzili, że moja muzyka była niezła. Nie zajmowałem się nią dla pieniędzy czy sławy mimo, że miałem i jedno, i drugie. Byłem zadowolony z mojego wyboru stylu życia i doceniałem szansę robienia tego, co kocham. Zarabianie pieniędzy było tylko dodatkową korzyścią.
"Idziesz, czy mam ci tu przytachać łózko?" Jasper przerwał moje rozmyślania. Rozglądnąłem się wokoło i byłem zaskoczony widząc, że wszyscy opuścili salę. Jasper poklepał mnie po ramieniu i zaśmiał się "Na prawdę nie powinieneś zawracać sobie głowy tym chwilowym brakiem weny twórczej. Ona przyjdzie z czasem. Powinieneś po prostu odpocząć, może skołować sobie jakąś panienkę albo odwiedzić rodziców. Kiedy widziałeś się z nimi po raz ostatni?"
Zastanowiłem się przez chwilę. Nie byłem typem faceta, który zapraszał dziewczyny na jedną noc i Jasper wiedział o tym doskonale. Droczył się ze mną, bo byłem typem faceta, który lubił się angażować. Jednak mój napięty grafik zawodowy nie pozwalał mi na chodzenie na randki czy poznanie nowych osób. Moja muzyka zajmowała mi większość czasu, a pomiędzy koncertami, nagraniami płyt i udzielaniem wywiadów pozostawało mi niewiele czasu dla siebie i moich przyjaciół.
Nie oznaczało to oczywiście, że nie miałem nigdy dziewczyny, ale zwykle po kilku zpotkaniach okazywało się, że nasze oczekiwania różniły się na tyle, że nie warto było kontynuować naszej znajomości. One zwykle chciały być ze mną dla sławy i pieniędzy. Najgorsza była Tania, moja ostatnia dziewczyna, która złamała mi łą ze mną, ponieważ odmówiłem wstawienia się za nią u jakiegoś faceta z telewizji. Chciałą, abym załątwił jej główną rolę w jego najnowszym filmie. Po tym związku nie miałem ochoty spotkać się z nikim i dałem się ponieść w wir pracy obiecując sobie nigdy więcej nie angażować się tylko po to, żeby nie być samotnym. Powiwnienem bardziej ufać swojej intuicji.
Myśląc o tym, co powiedział Jasper przyznałem, że rzeczywiście odwiedzenie rodziców w Seattle nie jest złym pomysłem. Teraz, kiedy zamieszkałem w Nowym Jorku rzadko z nimi rozmawiałem, a i odwiedziny były mocno okrojone moimi koncertami i nagrywaniem płyt.
"Sądzę, że to doskonały pomysł. Powinniśmy im zrobić niespodziankę. Czy możesz zająć się rezerwacją biletów?"
"Nie ma sprawy. Ja też chętnie odwiedzę siostrę i starych. Może znajdziesz tam swoją inspirację."
"Taaak, może."
