p style="margin-bottom: .0001pt; text-align: justify; line-height: normal;"emstrongspan style="font-size: 12pt;"Szantażowe... deja vu/span./strong/em/p
p style="margin-bottom: .0001pt; text-align: justify; line-height: normal;"strongspan style="font-size: 14pt;"J/span/strongak zwykle miejscowe dzieci czekały w pobliżu wrót, aby załapać się ta transport wiązką darta./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nie rozumiała co może być w tym zabawnego. Przecież i tak niczego się nie pamięta, kiedy już się znajdzie w buforze maszyny./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"No ale cóż. Ona nigdy nie pojmowała dziecięcego sposobu myślenia… nawet kiedy sama była dzieckiem. W sumie to nawet wtedy była już dorosłym w ciele dziecka. Wysokie IQ sprawiło, że bardzo szybko "wydoroślała". To było jednocześnie jej darem i przekleństwem. W prawdzie potrafiła się bawić z innymi dziećmi i nawet milo wspomina ten okres życia… ale mimo to zawsze spoglądała wszystko z perspektywy o wiele bardziej dorosłej, a precyzyjnie rzecz ujmując, logicznie rozumującej osoby…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Zmaterializowała swoich pasażerów na głównym placu, po czym skierowała myśliwiec na rozległe łąki za miastem. Ostatnim razem obiecała dzieciakom kulig - nie wiedziały co to takiego. Ale wiedziały co to są sanki, dlatego zobligowała je, aby następnym razem każde z nich przyprowadziło swoje sanki właśnie w to miejsce, a wtedy ona pokaże im co to jest ów tajemniczy KULIG./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Oczywiście przy określeniu nazewnictwa tej czynności użyła języka polskiego, a nie angielskiego, więc zabrzmiało to tym bardziej tajemniczo./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Mili wraz z Kalebem, psami i sporą gromadką dzieci już czekali w umówionym miejscu, zaopatrzeni w sanki./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Rozległe pastwiska poniżej Vallen idealnie nadawały się do tego celu - teren był płaski i rozciągał się na przestrzeni kilkuset metrów w każdą stronę. Poza tym pokrywała go spora warstwa śniegu, co zdecydowanie ułatwi im zadanie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Najpierw jednak należało ten śnieg chociaż trochę ubić, aby płozy sanek nie grzęzły w zaspach./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Posadziła myśliwiec tuż nad ziemią, pozwalając młodemu Wraith wyjść z kokpitu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nigdy wcześniej nie jeździł na sankach. W ogóle nie miał pojęcia o zimowych zabawach, większość swojego życia spędzając na hive. Nie była nawet pewna jak poradzi sobie na takim mrozie, pomimo skrupulatnego zaopatrzenia go w odpowiednie odzienie. Ale przylot tutaj był jego pomysłem, więc jakby co nie będzie jej mógł za nim obwiniać, stwierdziła i maszyna ponownie uniosła się wyżej./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kate ustawiła na panelu parametry nowego programu dla wiązki transportera i ruszyła przed siebie. Początkowo wolno, aby sprawdzić czy ich pomysł w ogóle działa, ale kiedy tylko Rainsong potwierdził telepatycznie sukces, przyspieszyła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Wraith podbiegł do grupy, zakładając po drodze wełnianą czapkę na głowę, którą wraz z szalikiem i rękawiczkami, wykonała dla niego jedna z Czcicielek./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Co ona robi? - spytała Mili./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Ubija śnieg, żeby płozy łatwiej się ślizgały… Wymyśliliśmy, że może uda się wykorzystać do tego wiązkę transportera - wyjaśnił, witając się z psami. - No i działa - rzucił tryumfalnie i nagle zobaczył rozbawienie na twarzy dziewczyny. - Co?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Nic… Tylko zabawnie wyglądasz w tej czapce i taki opatulony szalikiem - oznajmiła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Zimno jest./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Bo jest zima./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tylko raz widziałem zimę… ale wtedy było cieplej… i o wiele mniej śniegu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Biedaku… Gdzieś ty się wychowywał? - powiedziała ze współczuciem./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Na hive - niemal mruknął./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- To wszystko wyjaśnia - skwitowała./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W tym momencie Rainsong poczuł się jak osoba ułomna. Jak ktoś wymagający szczególnej troski. A co z ludźmi, którzy mieszkają w o wiele cieplejszym klimacie, pomyślał. Oni tez zapewne przez całe swoje życie nie zobaczą śniegu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nie skomentował jednak słów Mili. Uznał, że z pewnością nie chciała go obrazić… Po prostu było jej go żal, że ominęły go pewne aspekty życia, które dla nich są czymś powszednim…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Coś uderzyło go w plecy, przerywając jego rozmyślania./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Obejrzał się, by zobaczyć Kaleba trzymającego w dłoniach niedużą, śnieżną kulę./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Czas nadrobić braki z dzieciństwa! - rzucił beztrosko. - Bitwa na śnieżki! - dodał i znów rzucił w niego ubitym śniegiem./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Zanim jednak Wraith zdążył cokolwiek powiedzieć, zebrane dzieciaki z okrzykiem radości podjęły to wyzwanie, zaczynając nawzajem okładać się kulami, które w pośpiechu tworzyło w swoich dłoniach./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- No dalej! Nie stój tak, tylko rzucaj w kogo popadnie! - zachęciła go Mili i tym razem to ona wymierzyła mu kolejny cios./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Młodzik niezbyt pojmował sens tej zabawy. Po co rzucać w siebie śniegiem, który przecież zapewne dostanie się pod ubranie, co tylko przyspieszy wychłodzenie organizmu. A topniejąca, zimna woda na ciele to nic przyjemnego, stwierdził./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kiedy jednak kolejne pociski trafiły w niego, uznał, że powinien zareagować, zamiast pozwalać okładać się ze wszystkich stron jak jakiś niedołęga…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kiedy Kate Harrigan w końcu skończyła swoją pracę i osadziła myśliwiec jak najbliżej grupy… ci wyglądali już jak zbiorowisko bałwanów, parsknęła po nosem i podeszła do nich./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- No dobra… bałwanki… Teraz zwiążemy razem sanki i pierwsze przyczepimy liną do myśliwca - wyjaśniła i spojrzała na Mili. - Będziesz pilotowała na zmianę z młodym. Pokaże ci jak szybko… Ja będę asekurować dzieciaki, żeby się nie poprzewracały... I bez obaw, nie włączymy głównego silnika. Dart będzie latał na manewrowych, bo inaczej nieźle by przygrzało osoby siedzące z przodu - zażartowała i wróciła do myśliwca, sięgając do kokpitu po spory worek, który rzuciła na ziemię. - Chodźcie! Przygotowaliśmy łączniki do sanek! - zawołała i cała grupa posłusznie podeszła do niej, zabierając po drodze swój sprzęt./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Młodsze dzieciaki przyglądały się z uwagą całej operacji, podczas gdy dorośli oraz starsze dzieci zapinały klamry, połączone krótkimi linami, z przodu i z tyłu każdych sanek. W ten sposób szybko utworzył się długi łańcuch, który na koniec Harrigan przymocowała do spodu darta./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"I kiedy w końcu wszystko było gotowe, a siedząca w otwartym kokpicie dziewczyna uruchomiła wspomniane silniki manewrowe./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W pierwszej chwili maszyna szarpnęła nieco, chociaż Mili już niejednokrotnie zasiadała za jej sterami. Teraz jednak musiała uważać aby poruszać się powoli i tuż nad powierzchnią, inaczej cały ten sznur sanek wywróci się a wraz z nimi pasażerowie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W końcu jednak opanowała wszystko, rozluźniając się i cała menażeria sprawnie pomknęła do przodu po przygotowanej wcześniej śnieżnej nawierzchni./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W oddali, pod murami miasta, Kate dostrzegła sporą grupkę ludzi przyglądających się uważnie temu, co oni tutaj wyczyniali…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Po całej okolicy roznosiły się piski zadowolonych dzieciaków, kiedy myśliwiec mknął szybko przed siebie, a psy próbowały prześcignąć łańcuch sań. Co jakiś czas rezygnowały, aby nabrać tchu, po czym wracały do zabawy./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Taaak, stwierdziła z dumą Harrigan, ten kulig to był jednak genialny pomysł./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Musiała także przyznać jeszcze jedno: pozostawienie ich tutaj zdecydowanie poprawiło ich kondycję fizyczną. Miejscowe dzieci uwielbiały ganiać się z nimi po najróżniejszych zakątkach Vallen, albo kąpać w pobliskim jeziorze. Tutaj z pewnością psy były o wiele szczęśliwsze, nawet bez niej, niż miałoby to miejsce na hive./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Miriam śmiała się nawet, że nieraz chowały się w domu przed dziećmi, kiedy były już zbyt zmęczone, aby się z nimi bawić./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Tak, na brak towarzystwa i ruchu na pewno nie mogły narzekać, pomyślała i uśmiechnęła się lekko, chociaż widziała jak bardzo cieszą się z każdą jej wizytą w mieście…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Zastygła na moment w bezruchu, po czym obejrzała się powoli przez ramię, w kierunku pobliskich drzew./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Wydawało się jej, że wyczuwa tam coś… chociaż nie potrafiła określić co… Jakiś ruch… Nie był to jednak Wraith. Tego była pewna. W ich przypadku odczucie jest zupełnie inne./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nie. To uczucie było słabsze… mniej wyraziste… Po prostu nie potrafiła określić czy może to być człowiek, czy jakieś większe zwierzę…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Coś uderzyło w nią niespodziewanie z boku, od razu powalając na ziemię./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Upadła w wysoki śnieg, który wzbił się nieco do góry, czując jak całe jej ciało przeszywa specyficzny ból. Znała go bardzo dobrze. Niejednokrotnie trafiono ją takim pociskiem, kiedy była Biegaczem. Nigdy nie zapomni postrzały z karabinu ogłuszającego Wraith./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Na swoje szczęście, z jakiegoś powodu, po tych wszystkich postrzałach zdążyła częściowo uodpornić się na efekty działania energetycznego pocisku. Dlatego też teraz nie straciła od razu przytomności, a nawet była w stanie podnieść się. Z pewnym trudem, ale jednak./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Mimo wszystko ten jeden strzał wystarczył aby częściową ją oszołomić. Miała teraz wrażenie jakby widziała wszystko w nieco zwolnionym tempie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Odwracając się w kierunku, z którego nadleciał pocisk, zobaczyła białą postać majaczącą wśród śniegu. Chyba zbliżała się do niej szybko… ale nie była tego pewna./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Spojrzała w stronę darta./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;""Mili… uciekajcie do miasta!" - zawołała do niej w umyśle dziewczyny, jednocześnie starając się rozeznać w sytuacji./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kolejny pocisk nadleciał od strony lasu, lecz tym razem zdołała go sparować./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Tam również stała postać w bieli. Teraz Kate widziała to wyraźnie dzięki kontrastowi jaki dawały ciemne pnie drzew. Niestety ten napastnik nie był sam./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kolejni odziani w białe, zimowe stroje żołnierze wyłaniali się spomiędzy drzew, posyłając w kierunku kobiety coraz to więcej pocisków. Odbiła je wszystkie, jednak za każdym jej oporem siła ognia stawała się coraz to silniejsza, zmuszając ją w rezultacie do stworzenia wokół siebie bariery ochronnej. Nie była aż tak szybko, aby parować każdy pocisk z osobna./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Kate?! - usłyszała gdzieś za sobą męski głos./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Zerknęła w tamtym kierunku przez ramię./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Zabierz dzieciaki do miasta! - wrzasnęła, wracając do skupiania całej swojej uwagi na obronie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kaleb zawahał się w pierwszej chwili, obserwując jak napastnicy powoli wyłaniają się z lasu, cały czas okładając Harrigan energetycznymi pociskami. Potem jednak wycofał się i szybko pobiegł w kierunku darta, który kierował się właśnie w kierunku tylnej bramy miasta, cały czas ciągnąć za sobą sznur sanek./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Coś jeszcze pojawiło się między drzewami./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Pojedynczy, czarny kształt szybko zbliżał się do napastników w bieli, by następnie zaatakować kilku z nich./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kobieta nawet nie musiała wyczuć obecności Wraith. Dobrze znała ten styl walki. Postać w czerni niezwykle zwinnie poruszała się między atakującymi oraz drzewami, z impetem zadając kolejne ciosy./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Odgłosy starcia przyciągnęły uwagę pozostałych, co pozwoliło Kate na krótką chwilę odsapnąć. Przez ten moment nie musiała bowiem skupiać całej swojej siły na chroniącym ją polu, co było bardzo męczące./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Chwilowe zamieszanie w prawdzie dałoby jej możliwość ucieczki, ale w tej chwili była zbyt wściekła, aby o tym pomyśleć. Zamiast tego zebrała na swoich dłoniach niewielkie, energetyczne kule, po czym wysłała w stronę lasu liczne wyładowania eklektyczne, ruszając jednocześnie do przodu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Obustronny atak wyraźnie zaskoczył napastników, którzy teraz, próbując uniknąć ataku ze strony Harrigan, chowali się za grube pnie drzew. A jednak co chwilę któryś z nich wyłaniał się, kontratakując z ogłuszających karabinów Wraith./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Jeden z żołnierzy ponownie trafił kobietę, zanim dobrze zdołała go sparować. Zachwiała się, przerywając swój atak. To dało szansę kolejnej postaci w bieli, by zaatakować i tym razem pocisk zwalił Kate z nóg. Cały świat zawirował wokół niej, a odgłosy walki stały się jakby przytłumione, podczas gdy ona czuła jak traci kontrolę nad własnym ciałem./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Unosząc nieco głowę ponad śniegu i próbując się jednocześnie podnieść, dostrzegła jeszcze jak przez pola biegnie spora grupa mężczyzn z Vallen uzbrojona w karabiny. Zdawało się jej nawet, że kilku z nich wystrzeliło, lecz zaraz potem wszyscy zatrzymali się, kiedy napastnicy ogłuszyli pierwsze osoby./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ktoś strzelił do niej ponownie. Prosto w plecy./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Upadła w śnieg./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"A potem nastał mrok…/p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;" ./span/p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;"./span/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"strongspan style="font-size: 14pt;"W/span/strongrota na Atlantydzie aktywowały się, jednak zanim strumień energii wystrzelił do przodu, obsługa stacji zdążyła uruchomić tarczę ochronną./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- To z Vallen - poinformował mężczyzna i spojrzał na odczyty. - …Odbieram tylko audio./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Proszę połączyć - rzekł Woolsey./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Technik wykonał jego polecenie, by wraz z zebranymi w pomieszczeniu osobami usłyszeć końcówkę transmisji./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- …się dowiedzą, zniszczą nas… Pułkowniku Sheppard? - zapytał kobiecy głos. - Jest pan tam?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tu Richard Woolsey, dowódca Atlantydy - przedstawił się. - Pułkownika Shepparda nie ma w pobliżu… Kto mówi? - zapytał./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Mili… Mili Barens z Vallen. Przyjaciółka Kate Harrigan - odpowiedział głos./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tak, wiem, panno Barens… proszę powtórzyć co się stało - dodał uprzejmie. - Niestety słyszeliśmy tylko końcówkę pani transmisji./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jacyś żołnierze porwali Kate… Proszę, pomóżcie nam ją znaleźć, zanim Wraith się dowiedzą i przylecą tutaj - wyjaśniła szybko./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Oczywiście… Zaraz wyślę do was pułkownika Shepparda i jego ludzi. Proszę się nie martwić, panno Barens. Zajmiemy się wszystkim./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Bardzo dziękuję, panie Woolsey - usłyszał w jej głosie wyraźna ulgę. - Kate mówiła mi, że… równy z pana gość - Mili przypomniała sobie jej zwrot./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nie była jednak w stanie dostrzec wyrazu twarzy, który właśnie pojawił się na twarzy mężczyzny./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Naprawdę? - uśmiechnął się lekko, połechtany jej słowami. - Postaram się zatem nie zawieść jej opinii./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Dziękuję… W imieniu nas wszystkich - dodała i po chwili ciszy wrota zgasły./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Wciąż zadowolony z jej słów mężczyzna zwrócił się do swoich podwładnych./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Proszę natychmiast wezwać pułkownika Shepparda i jego ludzi do mojego gabinetu - polecił, po czym skierował się w stronę wspomnianego pomieszczenia./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W jego uszach wciąż rozbrzmiewały słowa młodej kobiety./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Nigdy osobiście nie spotkał Kate Harrigan, jednak z opowieści drużyny pułkownika czy doktora Becketta wynikało, iż nie jest ona osobą, która obsypuje innych komplementami. Wręcz przeciwnie, usłyszeć komplement z jej ust podobno było nader rzadkie. Dlatego tym bardziej to, co powtórzyła mu przed chwilą ta młoda dama z osobistych rozmów z Harrigan, wiele dla niego znaczyło…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Poza tym miał nadzieję, że pomoc przy odnalezieniu kobiety, zaowocuje w najbliższej przyszłości lepszą współpracą z nią./p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;" ./span/p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;"./span/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"strongspan style="font-size: 14pt;"D/span/strongwójka młodych ludzi na Vallen weszła do budynku Rady Miasta, gdzie zebrało się już całe mnóstwo ludzi wyraźnie zdenerwowanych tym, to się stało./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- I co powiedział pułkownik? - zapytał od razy Andaris, zanim przybyli zdążyli dobrze się rozebrać z zimowych ubrań./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Mili rozmawiała z przywódcą New Lanteans - oznajmił Kaleb. - Niebawem przyślą tutaj pułkownika i jego ludzi, aby pomogli nam w poszukiwaniach./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Na te słowa spora część zebranych odetchnęła z wyraźna ulgą./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jest jednak jeszcze jeden problem… - zaczął nieco ostrożnie, zerkając na dziewczynę. - Młody Wraith, który przyleciał z Kate… Jeśli pozwolimy mu odejść, powie o wszystkim swoim./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Więc tu zostanie - rzucił stanowczo jeden z mężczyzn z Rady, na co pozostali przytaknęli./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- I co z nim zrobicie? - wtrąciła Mili. - Zamkniecie go na ten czas?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jeśli będzie trzema…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Doprawdy? A co potem, kiedy Kate wróci?... Lubi go, więc ani jej, ani tym bardziej Wraith nie spodoba się to, jak chcecie potraktować tego dzieciaka./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Więc co mamy robić? - spytała żona burmistrza. - Odesłać go, żeby o wszystkim powiedział./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Nie. Zostanie tutaj, ale u nas w domu - odezwała się niespodziewanie gdzieś z tyłu Miriam i oczy wszystkich skierowały się w jej stronę. - Już z nim rozmawiałam… Jest młody, ale rozsądny. Zgodził się, że lepiej będzie poszukać Kate przy pomocy New Lanteans, niż jego ludzi… A przynajmniej na razie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Szepty wśród tłumu wydawały się być podzielone, jednak burmistrz miasteczka wiedział, że to najlepsza z opcji, jaką teraz mają./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- W porządku… A zatem i ta sprawa jest załatwiona - oznajmił. - Teraz tylko módlmy się do Przodków, aby ludzie pułkownika Shepparda znaleźli Kate jak najszybciej - dodał, chociaż już mniej optymistycznie, co pomimo jego starań dało się słyszeć w jego głosie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"A potem przeszedł przez tłum na drugi koniec Sali, pozostawiając pozostałych z ich nadziejami i wątpliwościami./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Wiesz, że mamy tylko dwa dni? - spytała, niemal półszeptem Miriam, kiedy w końcu dotarł do niej i zabrał na stronę. - Młody może dać nam dodatkowy dzień, ale nic poza tym. Powiedział, że wyprosi jeszcze jeden dzień u ich Dowódcy, ale potem będzie musiał wracać./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Rozumiem… Nie przypuszczałem nawet, że da nam aż tyle czasu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jak powiedziałam jest rozsądny… Rozmawiałam z nim już kilka razy. To mądry dzieciak i doskonale orientuje się w sytuacji. Potrafi zrozumieć nasze racje… Kate ma na niego dobry wpływ - dodała z lekkim uśmiechem i poklepała go po ramieniu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Obyś się nie myliła - niemal mruknął./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ktoś z Rady zawołał go./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Przeprosił Miriam i podszedł do przyjaciela, pozostawiając kobietę samą./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ta rozejrzała się jeszcze raz szybko po Sali, po czym nasunęła na głowę kaptur i wyszła z budynku. Nie miała ani zamiaru ani ochoty dłużej tam przebywać. Szczególnie, że i tak nic mądrzejszego niż obecny plan już nie wymyślą./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Spojrzała w błękitne niebo. Był piękny i słoneczny, chociaż zimowy dzień. W sam raz na figle na śniegu, które tak niespodziewanie zostały przerwane./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"A miała nadzieję, że w ten weekend dzieci z miasteczka nad zatoką oraz te sprowadzone przez New Lanteans chociaż na chwilę będą mogły zapomnieć o traumie po Żniwach Wraith./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Niestety los wydawał się być okrutny, zabierając im nawet te krótkie chwile radości - westchnęła ciężko, po czym ruszyła w kierunku swojego domu, gdzie pozostawiła młodego Wraith samego z psami./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Miała nadzieję, że po powrocie nie będzie zdemolowany, pomyślała z lekkim rozbawieniem. Już nieraz widziała jak młodzi szaleje z tymi dwoma kudłatymi diabłami./p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;" ./span/p
p style="line-height: normal; text-align: center;"span style="font-size: 8pt;"./span/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"strongspan style="font-size: 14pt;"…D/span/strongelikatny dotyk.. jej umysłu…/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W pierwszej chwili wstrzymała oddech, mając wrażenie, że zewsząd otacza ją tylko otchłań./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ale kiedy pojawił się kolejny "dotyk", tym razem bardziej wyraźny, wzdrygnęła się i otworzyła gwałtownie oczy, zrywając się z miejsca./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Instynktownie nabierała tchu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Spokojnie - powiedział siedzący obok niej na ziemi Wraith. - Przez chwilę myślałem, że się nie obudzisz. Ustawili ogłuszanie na maksimum./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- …Gdzie jesteśmy? - zapytała, rozglądając się dookoła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"I wtedy jęknęła, czując ból w każdym możliwym zakamarku swojego ciała./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Myślę, że to jakaś opuszczona placówka… Może nawet Genii… To oni nas schwytali - wyjaśnił./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Genii?... Jeszcze tego brakowało - mruknęła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Znasz ich?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jedynie z filmu… Ale nawet tam nie wzbudzali sympatii - odparła, próbując rozmasować obolały kark. Niestety ramiona także ja bolały. - Kiedyś więzili Todda… znaczy Starbursta./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tak, słyszałem - niemal mruknął. - Ciekawe skąd wzięli nasze karabiny?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Są dość zaradni - odparła. - W zasadzie zbudowali prymitywną bombę atomową, którą chcieli wysadzić hive. Są na poziomie, jak ludzie na Ziemi z sześćdziesiąt lat temu. Posiadają broń palną, więc pewnie zwędzili podczas jakiejś zasadzki - dodała, rozglądając się wokół./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Pomieszczenie nie było duże, pogrążone w półmroku. Jedyne źródło światła stanowiła lampa wisząca pod stropem poza celą. Całość od razu przywiodła jej na myśl odcinek "Underground"./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Podniosła się powoli, z jękiem. Wciąż czuła ból w każdym mięśniu ciała./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Boże, jakbym miała ze sto lat - wymamrotała po polsku i podeszła powoli do krat, próbując dostrzec co znajdowało dalej./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ale dalej był tylko mrok, jakby ich cela znajdowała się w o wiele większym pomieszczeniu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Oberwałaś dwa razy. Nie dziwie się, że wszystko cię boli./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Trzy - poprawiła go. - …A przynajmniej wtedy straciłam przytomność - próba żartu miała poprawić jej nastrój, jednak ból przy każdym ruchu cały czas przypominał jej o sytuacji. - Na szczęście podczas przebieżki po galaktyce nauczyłam się szybko niwelować efekty postrzału, co chyba częściowo uodporniło mnie na wasze ogłuszacze - stwierdziła, zatrzymując się przy kratach, by skupić na chwilę. Szybko jednak zmarszczyła brwi. - Coś jest nie tak - rzuciła i uniosła nieco obie dłonie, starając się zmaterializować nad nimi energetyczne kula./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Niestety, ku jej wielkiemu zaskoczeniu, nadaremnie. Pojawiło się jedynie kilka drobnych wyładowań elektrycznych… i to wszystko./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Co, do cholery - mruknęła po polsku./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tobie też musieli to wstrzyknąć - oznajmił Wildfire, a ona spojrzała na niego pytająco. - Substancję blokującą nasze zdolności… Byli tutaj, kiedy odzyskałem przytomność - wyjaśnił. - Zauważyłem, że nie mogę w żaden sposób wpłynąć na ich umysły. Nie znalazłam na sobie żadnego urządzenia, więc jedynym logicznym wytłumaczeniem jest substancja blokująca te umiejętności… W tej galaktyce jest ich kilka./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Super - mruknęła i wtedy z przeciwległego końca sali niespodziewanie nadleciał energetyczny pocisk… mijając ją o włos, by rozbić się na ścianie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- To było tylko ostrzeżenie - odezwał się z ciemności męski głos, po czym ukazał się jego właściciel. - Ale jeśli spróbujecie jakichkolwiek sztuczek, następnym razem nie chybię - poinformował i gestem głowy wskazał stojącego za nią Wraith. - Twój zielony kumpel ma rację: oboje dostaliście narkotyk blokujący wasze zdolności, więc nie kłopoczcie się - dodał, z wyraźną satysfakcją./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- …Obudziła się już? - przerwał mu niespodziewanie inny męski głos dobiegający od drzwi./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Cała trójka spojrzał w tamtą stronę./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tak, Komendancie - powiedział żołnierz./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kolejny Genii, który zbliżył się do celi, był starszy i nieco wyższy od swojego podwładnego. Jego krótko ścięte, lekko szpakowate już włosy, wyraźnie kontrastowały z niebieskimi oczyma, a ostre rysy twarzy sprawiły, że Harrigan skojarzył się on z niemieckim gestapowcem… O raczej krępej budowie ciała./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Wiele o tobie słyszeliśmy, panno Harrigan - powiedział./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Nie wy piersi… Ale widzę, że sława zaczyna mnie wyprzedzać - odcięła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Dlaczego kobieta z takich niesamowitych umiejętności wciąż pracuje dla Wraith?/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Lepiej płacą - nie zmieniła tonu, zbliżając się jeszcze bardziej do krat./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Komendant uśmiechnął się kącikiem ust./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Tak, wiem. Życiem mieszkańców Vallen... Wiem także, że jesteś niezwykle inteligentna oraz… utalentowana… Oraz, że nie pochodzisz z tego świata, lecz... jak to nazywają New Lanteans… z innego wymiaru. Świata równoległego./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W tej jednej chwili wszystko stało się jasne, pomyślała Kate, ktoś musiał się wygadać. Nawet na hive tylko nieliczni wiedzieli o jej prawdziwym pochodzeniu. Dla całej reszty podtrzymywano fantastyczną teorię iż być może jest wysłannikiem Avatars./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jak widzisz dużo o tobie wiem, panno Harrigan - ciągnął oficer. - Dlatego nie próbuj żadnych sztuczek. Jesteśmy bardzo dobrze zabezpieczeni na wszelkie możliwości./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Czego chcesz? - rzuciła krótko./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Mężczyzna uśmiechnął się./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- I bardzo bezpośrednia… O tym także słyszałem - dodał, kiwając lekko palcem. - Chociaż w tym przypadku padło raczej określenie: pyskata - dodał, z lekkim rozbawieniem, by zaraz potem ponownie spoważnieć i spojrzeć prosto w jej oczy. - Ale przejdźmy do rzeczy… Obecnie, ze wszystkich twoich niezwykłych talentów, najbardziej interesuje mnie jeden: zdolność leczenia innych... Widzisz, moja jedyna córka umiera na hoffańską zarazę... Wiem, że w czasie swoich wizyt na Vallen, wspomagasz doktora Becketta w opracowaniu szczepionki… Niestety z naszych źródeł wynika, że jeszcze długa droga przed wami… A niestety moja córka nie ma tyle czasu./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Twój szpieg jest albo niedoinformowany, ale ty przeceniasz moje zdolności - odparła, nader spokojnie i pewna siebie, jak na sytuację, w której się znaleźli. - Moje umiejętności są ograniczone. Potrafię leczyć drobne rzeczy, ale to… Wątpię, abym dała rade pomóc komuś, kto praktycznie jest już jedną nogą w grobie… Nie jestem cudotwórcą… Komendancie - dodała, twardo patrząc na niego./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Przez chwile mężczyzna przyglądał się jej uważnie, po czym uśmiechnął kącikiem ust./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Ujmę to inaczej… Albo wyleczysz moją córkę… - rzekł spokojnie, po czym nagle przeniósł spojrzenie na Wraith - …Albo twój zielony przyjaciel umrze... A tak się składa iż wiem kim jest i nie sądzę, abyś chciała narazić się na gniew jego załogi za przyczynienie się do śmierci ich Dowódcy./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Komendant wydawał się być bardzo pewny swojej karty przetargowej. Jakież była więc jego zaskoczenie, kiedy na twarzy kobiety pojawił się uśmiech, bardziej charakterystyczny dla Wraith, niż dla człowieka./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Proszę bardzo - rzuciła, wzruszając ramionami. - On z pewnością nie jest moim przyjacielem, więc z chęcią mogę ci nawet pomóc w twojej groźbie./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"W pierwszej chwili na twarzy mężczyzny zawitał gniew. Spory gniew./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ale po chwil ustąpił on miejsca opanowaniu… i kolejnemu protekcjonalnemu uśmieszkowi na ustach./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Jak chcesz - rzekł najspokojniej w świecie i nagle sięgnął do swojej kabury po pistolet./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Bliski odgłos wystrzału sprawił, że Harrigan aż zabrzęczało w uszach./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Skrzywiła się./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Stojący za nią Wraith warknął cicho za nią. Odwróciła się powoli… by zobaczyć jak trzyma dłoń na ramieniu, a spomiędzy jego palców przecieka krew./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Szybko odwróciła ponownie wzrok w stronę Genii, z wyraźnym gniewem./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Nie jestem głupi, panno Harrigan - oznajmił spokojnie Komendant. - Gdybyś chciała go zabić, zrobiłabyś to już dawno. Z twoimi zdolnościami byłoby to bardzo proste… Oczywiście możemy się tak przekomarzać, a on nadal będzie służył za tarczę strzelniczą… Ale mogę także zaproponować ci alternatywę… Powiedzmy… tą uroczą panienkę z Vallen?... Zdaja się, że całkiem dobrze się zaprzyjaźniłyście - zauważył./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Mili jest tutaj? - warknęła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Powiedzmy, że na razie jest… bezpieczna… Ale to w każdej chwili może się zmienić./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Tym razem to Harrigan warknęła cicho pod nosem./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- A więc? Jak będzie? - ciągnął dalej./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- …Jak powiedziałam: niczego nie obiecuję - wysyczała, wściekła./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Ale ja wiem, że bardzo się przyłożysz do tego zadania - dodał i skinął głową na jednego ze swoich ludzi./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Ten podszedł do krat, aby otworzyć sporą kłódkę, podczas gdy pozostali cały czas celowali do więźniów z karabinów ogłuszających Wraith./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Oficer gestem ręki zaprosił Kate do opuszczenia celi./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Zerknęła przez ramię na Wildfire. Ten jednak stał nieruchomo, cały czas patrząc złowrogo na Komendanta Genii./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Mój lekarz poda ci antidotum, aby twoje zdolności wróciły - poinformował mężczyzna, kiedy jego/p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"podwładny zamykał celę. - Pamiętaj jednak, że ten żołnierz ma rozkaz zastrzelić go, jeśli tylko spróbujesz jakichś sztuczek… A moi ludzie na Vallen twoją przyjaciółeczkę i każdego, kto spróbuje ich powstrzymać./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Harrigan nie odpowiedziała, spoglądając na niego jedynie równie nieprzyjemnie co Dowódca./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Komendant uśmiechnął się lekko i polecił swoim ludziom wyprowadzić ją z pomieszczenia… po czym zwrócił się jeszcze do Wraith./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- To nawet zabawne, że obaj szantażujemy ją w ten sam sposób - zauważył. - Życiem mieszkańców Vallen./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- Ciesz się chwilowym zwycięstwem… Bo po wszystkim, w tej galaktyce nie będzie miejsca, w którym zdołasz się przede mną ukryć - wysyczał złowieszczo./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"- A skąd pewność, że dożyjesz końca - skwitował, po czym ruszył spokojnie w stronę drzwi./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Wildfire odprowadził go ponurym wzrokiem. A kiedy wszyscy opuścili pomieszczenie, zacisnął dłoń w pięść… i ze wściekłością uderzył w ścianę./p
p style="text-align: justify; line-height: normal;"Kilka kawałeczków cegły spadło na podłogę, pozostawiając na ścianie ślad po jego ciosie./p