Elena pov.

Od czasu gdy wpadłam na Nicka miną tydzień. Niby nic ale ten facet był taki gorący. Miał wszystko czego chciałam kiedykolwiek od mężczyzny Inteligentny, przystojny, zabawny, z tym błyskiem w błękitnych oczach we wszystkim przewyższał Mata. Chciałam go znowu spotkać ale chyba wyjechał z miasteczka, co się było dziwić Mistic fools jest prawdopodobnie najbardziej nudnym i nie interesującym miasteczkiem jakie kiedykolwiek istniało. W każdym razie nikomu o nim nie powiedziałam nawet mojej najlepszej przyjaciółce Bonnie. Jakoś tak lubiłam myśleć o nim jako mojej małej tajemnicy. Zaśmiałam się.

- Ziemia do Eleny trening zaczyna się za 15 minut rusz się musisz się jeszcze przebrać.

- Co? a tak jasne już idę...

Po godzinie ćwiczeń nowego układu do następnego meczu i mojego debiutu jako czirliderki byłam wykończona. Parking był prawie pusty. Już czekał na nas ojciec Bonnie. Westchnęłam przeciągle, naprawdę nie mogłam się doczekać aż zrobię prawo jazdy Eh...

- Czy ty mnie w ogóle słuchasz! Co się z tobą dzieję od tygodnia chodzisz z głową w chmurach? Zaczynam się martwic...

Westchnęłam.

- Wybacz Bonnie ja porost.. Sama nie wiem potrzebuje chyba trochę odpoczynku.. Twój tata się nie obrazi jeśli dziś się przejdę mam ochotę na spacer..

Popatrzyła na mnie dziwnie.

- Pewnie że nie do zobaczenia jutro.

- Pa..

Cmoknęła mnie w policzek, wsiadła do samochodu i po chwili odjechali. I wtedy ku mojemu naprawdę wielkiemu zdziwieni zobaczyłam Nicka opartego o wielki terenowy i na pewno bardzo drogi samochód. Z założonymi rękoma na piersi uśmiechał się do mnie. Jezu.. Kiwną na mnie aj ja już prawie biegnę w jego stronę.. Żałosna jestem, śmiał się ze mnie. Kiedy w końcu dostałam się do niego wziął mnie za rękę i pocałował jak zwykle.

- Nawet nie wiesz jak się cieszę że cie widzę Lena.. Czy mógł bym ci zaproponować transport do domu?

Uśmiechną się i otworzył mi drzwiczki pasażera. Podziękowałam i chwile później byliśmy już na głównej drodze.

- Dzięki za podwózek Nick.

- Cała przyjemność po mojej stronie. Więc jak bawiłaś się w szkole ?

- Dobrze do puki nie spotkałam uroczej Caroline.

Zaśmiał się i zerknął na mnie.

- Caroline? Nie przepadasz za nią?

Teraz ja chichotałam.

- Nie przepadam to naprawdę nie dopowiedzenie.. Ona sama nienawidzi mnie od przedszkola kiedy Matt powiedział że to ze mną się ożeni jak będziemy dorośli chyba nie może do tej pory przeżyć tej porażki.

Śmialiśmy się oboje.

- Nie ma co pamiętliwa dziewczyna jest... A ten chłopak jesteś z nim?

Zobaczyłam że napina się lekko ale na jego twarzy nadal widniał łagodny uśmiech gdy te cudne oczy wpatrywały się w drogę przed nami.

- Cóż to skomplikowane... Wiem że by chciał ale ja sama nie wiem może w przyszłości zależy.. Ja naprawdę nie chcę go zranić..

Oderwał się na chwile od drogi i popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Boże mogła bym w nich utonąć..

- Jeśli nie potrafi sprawić ze poczujesz się wyjątkowa, daruj go sobie.. Bycie z kimś dla jego dobra nie jest dobre tak naprawdę dla nikogo..

TY SPRAWIASZ ŻE CZUJE SIĘ WYJĄTKOWA. Przemknęło mi przez myśl pokiwałam głową.

- Masz rację Nick.. Mądry z ciebie facet.

Zaśmiał się.

- Żyje już dość długa zdążyłem nauczyć się kilku rzeczy..

Uniosłam brew.

- Długo ? Znaczy ile?

Przez chwile milczał jak by zastanawiając się nad najprostszą odpowiedziom na tym świecie.

- Nick jeśli nie chcesz nie mów..

Mój głos wyrwał go z zamyślenia.

- Nie w porządku Lena wybacz zamyśliłem się mam 25 lat a ty?

- Jeszcze 15 ale to się zmieni za kilka tygodni..

Jego uśmiech poszerzył się.

- Za ile dokładnie?

- Od dziś 3 tygodnie..

- To wspaniale kochana.. Kocham urodziny...

Chichotałam. Zatrzymał się pod domem.

- Zanim pójdziesz mam małą prośbę... A raczej dwie.

Tajemniczy uśmieszek zagościł na jego twarzy. Uniosłam brew.

- A mianowicie?

- Mogę na chwile pożyczyć twój telefon?

Moja brew uniosła się bardziej ale po chwili wyciągnęłam komórkę i podałam mu ją. Przez chwile robił coś na nim a zaraz usłyszałam typowy dźwięk jaki wydają iPhone przy dzwonieniu. Wyciągną swój telefon z kurtki i rozłączył mój oddając mi go. Zapisywał mój numer a ja zobaczyłam listę połączeń i na pierwszym miejscu był Nick. Uśmiechnęłam się szeroko.

- Teraz będziemy w kontakcie a co do drugiej prośby..

Pogłaskał mnie po policzku. Moje serce dosłownie zaczęło dudnić musiałam być strasznie czerwona.

- Chciał bym codziennie cię odbierać ze szkoły.. Zostanę w tym mieście przez jakiś czas a naprawdę lubię spędzać z tobą czas a skoro nie masz jeszcze prawa jazdy...

- Będzie mi bardzo miło.. Ale to chyba kłopot?

Machnął ręką. I pocałował moją dłoń.

- Żaden problem Lena do jutra. Odezwę się.

- Ok dziękuję Nick pa

Uśmiechnął się a ja złapałam torbę i wysiadłam. Na ganku stał Jer z głupim uśmieszkiem Nick odjechał a ja spojrzałam na brata wyciągając klucze i otwierając mu drzwi z westchnieniem.

- Naprawdę Jeremy naucz się nosić klucze co?

Uśmiechną się do mnie wrednie.

- Lepiej bądź miła bo powiem tacie o tym samochodzie.

Westchnęłam i wyciągnęłam 10 dolarów z kieszeni wciskając mu w rękę.

- Jaki samochód? przyszłam pieszo.

- Prawda coś mi się przywidziało.

Ciekawe ile to podwożenie będzie mnie w sumie kosztowało...