Caroline obudziły promienie słońca na jej twarzy. Nadal jednak nie otworzyła oczu.

- To był tylko sen – pomyślała blondynka i uczucie ulgi rozlało się po całym jej ciele. Przecież to było niemożliwe. Nie mogła nosić pod sercem dziecka Klausa. Skupiając się na tej myśli otworzyła oczy.

- Witaj z powrotem kochanie

- O cholera, więc to jednak nie był sen? – Caroline nie była pewna czy pyta siebie czy Klausa

- Powiedz mi co się stało. Kiedy wszedłem do domu zobaczyłem cię leżącą na podłodze i nieprzytomną. Próbowałem cię obudzić, ale nie reagowałaś. Kiedy w końcu się ocknęłaś, zapytałaś…-Klaus nie mógł wydusić z siebie więcej słów. Caroline spojrzała w jego oczy i powiedziała tak cicho, że tylko wampir mógł usłyszeć jej słowa.

- Zapytałam czy to prawda, że Haley nosi twoje dziecko

Klaus pokiwał tylko twierdząco głową, gdyż nadal nie był w stanie nic powiedzieć. Oczy Caroline zalały się łzami. Miała ochotę krzyczeć, jednak z jej ust wydobył się jedynie szept:

- Ze wszystkich kobiet musiałeś wybrać akurat Haley? Dlaczego tak mnie nienawidzisz? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! Jak mogłeś mi to zrobić!

- Caroline, ja…. – Klaus wziął głęboki wdech i zaczął mówić dalej – To się stało zanim zostaliśmy przyjaciółmi. To była tylko jednorazowa sprawa. Byłem pijany i rozżalony bo ty...

- Czyli to moja wina tak! – Caroline wykrzyczała to zdanie z całą siłą jaką posiadała – Co ja niby ci zrobiłam, że postanowiłeś przespać się z moim najgorszym wrogiem?

- Powiedziałem ci, że okazałem przebaczenie, życzliwość, litość tylko ze względu na ciebie, a ty stałaś na werandzie i nawet się nie poruszyłaś. Wiedziałem, że co bym nie zrobił i tak nigdy nie dasz mi szansy, kilka dni później Haley zadzwoniła i ….

- Daruj mi szczegóły

- Wybacz mi gdybym tylko mógł przypuszczać, że kiedykolwiek dasz mi chociaż cień szansy nigdy bym tego nie zrobił

Caroline wpatrywała się w twarz Klausa przez chwilę nie mogąc oderwać wzroku od jego oczu. Biła z nich prawda. W sumie Klaus nigdy jej nie okłamał. Zawsze mówił jej szczerze co czuje. Nigdy co prawda nie powiedział wprost, że jest w niej zakochany, jednak nie zaprzeczył gdy ona będąc na łożu śmierci wyznała mu że o tym wie.

- Czy teraz gdy dziecka już nie ma będziesz w stanie mi wybaczyć? Nie dzisiaj czy za rok, ale może za wiek? Proszę powiedz, że istnieje szansa abyśmy mogli …

Caroline przerwała Klausowi nim ten mógł dokończyć. Nie chciała słuchać do czego zmierza, choć doskonale wiedziała co kryło się na końcu tego zdania.

- Kto ci powiedział, że dziecka już nie ma?

- Ty – odpowiedział Klaus bez chwili wahania – kiedy potwierdziłam, że Haley nosi moje dziecko powiedziałaś, że już nie. Szczerze to poczułem ulgę po twoich słowach. Wiedziałem że ta sprawa kiedyś wypłynie i zniszczy to co jest między nami. Ale Elijah stwierdził, że to dziecko pomoże nam odbudować naszą rodzinę. Nie wiem w jaki sposób skoro już od samego początku kłócimy się o nie, a Rebekah nie chce mieć z tym nic wspólnego. Dobrze, że problem sam się rozwiązał.

- Problem! – wykrzyknęła Caroline – Dziecko to dla ciebie problem! Przykro mi to mówić, ale problem się nie rozwiązał tylko przemieścił! – dodała Caroline zakrywając oczy dłońmi, żeby Klaus nie mógł zobaczyć jej łez.

- Caroline co to znaczy? – zapytał niepewnie Klaus. Gdy ta nie odpowiedziała tylko szlochała dalej, przeniósł się w wampirzym tempie z fotela, który zajmował do tej pory na łóżko, na którym siedziała Caroline opierając się o zagłówek. Klaus zaczął głaskać jej włosy, a gdy to nie przyniosło rezultatu przytulił ją mocno do swojej piersi. – Kochanie proszę powiedz mi co się stało. Wiesz, że nie pozwolę cię skrzywdzić.

Bliskość ciała Klausa, jego zapach były dla Caroline niczym balsam na skołataną duszę. Po chwili, będąc nadal w jego ramionach i nie patrząc mu w oczy powiedziała cicho:

- Dziecko, nadal żyje. Tylko, że teraz… - Caroline przerwała nie wiedząc jak mu to powiedzieć. Klaus delikatnie ujął w dłonie jej twarz.

- Dokończ proszę, tylko teraz….

Patrząc mu prosto w oczy blondynka odważyła się wreszcie wypowiedzieć słowa, w które do tej pory sama nie była w stanie uwierzyć.

- Ono jest we mnie.

Caroline nie mogła nic wyczytać z twarzy Klausa. Siedział nieruchomo nie zmieniając pozycji. Po kilku minutach, gdy nadal się nie poruszył Caroline nie wiedziała co ma zrobić.

- Klaus, wszystko w porządku? – zapytała blondynka

Na dźwięk jej głosu, Klaus wyrwał się z zadumy i mrugnął parę razy.

- TY, pytasz mnie czy wszystko w porządku? – Caroline nie była w stanie zinterpretować tonu jego głosu. Mogła wyczuć w nim zarówno nutkę sarkazmu jak i bólu. Sprzeczne emocje powinny towarzyszyć kobietom w ciąży nie zaś przyszłym tatusiom pomyślała. TATUŚ, Klaus będzie czyimś TATUSIEM! Do tej pory Caroline nie zdawała sobie z tego sprawy. Gdy w końcu sobie to uświadomiła, zaczęła się głośno śmiać. To była mieszanka histerycznego jak i szczerego śmiechu. Klaus popatrzył na nią z niepokojem.

- Caroline…-zaczął niepewnie – To był żart tak? Bo przecież to niemożliwe. Wampiry nie mogą mieć dzieci…

- Wampiry nie mogą zajść w ciążę, jednak utrzymanie jej to zupełnie inna sprawa, tak przynajmniej twierdzi Sophie – powiedziała Caroline kiedy już przestała się śmiać

- Sophie?

- Czarownica która zrobiła hokus-pokus

- Sophie była TUTAJ?!

- Masz 1000 lat, myślałam że jesteś inteligentny- powiedziała z sarkazmem Caroline- oczywiście że tutaj była. Razem z Haley stwierdziły, że najlepiej dla dziecka i dla nich będzie jeśli zrobią małe czary-mary

- Haley wie o tym co tu zaszło?

- Nie spałeś chyba najlepiej ostatniej nocy co? Myślisz, że można usunąć dziecko z ciała jednej kobiety i umieścić je w ciele innej i ta pierwsza nie będzie wiedziała?

- Jeśli chcesz wiedzieć to nie spałem od trzech dni, bo tyle czasu zajęło ci dojście do siebie. Nie wiedziałem jak ci pomóc. Pierwszy raz w życiu byłem zupełnie bezradny. – Caroline patrzyła na niego w osłupieniu – A jeśli chodzi o Haley to przecież ona chciała tego dziecka, zawsze marzyła o tym by mieć rodzinę…

- Tak, ale ty go nie chciałeś. A czarownice dały jej ultimatum dziecko przeżyje jedynie jeśli ty zdetronizujesz jakiegoś tam Marcela. Więc aby dać bezpieczeństwo dziecku, opowiedziała im o mnie. Stwierdziła, że tylko umieszczając dziecko … w moim łonie, zmuszą cię do współpracy.

- Sprytnie – stwierdził Klaus i po chwili dodał cicho – zawsze mówiłem, że miłość to największa słabość wampira.

Klaus uśmiechnął się na wspomnienie własnych słów. To właśnie powiedział Elijah, gdy brat wyznał mu swoje uczucia.

- Więc co teraz? – spytała niepewnie Caroline

Klaus spojrzał na nią z czułością. Zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. Czarownice miały rację.

- Jest tylko jeden sposób, żeby rozwiązać tę sytuację – powiedział pewnym siebie głosem Klaus

- Oświeć mnie

- Musimy znaleźć czarownicę, która usunie z ciebie to coś

- To COŚ?! Mówisz o swoim dziecku

- Czarownice już ci powiedziały, że TO mnie nie interesuje. Chcę tylko żebyś była bezpieczna. A zdaję się, że zapominasz, że to dziecko jest wilkołakiem.

Caroline nie pomyślała o tym do tej pory. Wilkołak. Jad wilkołaka to śmierć dla wampira. Klaus jakby odczytując jej myśli dodał cicho.

- Jad rozprzestrzenia się teraz po całym twoim ciele.

- To o tym mówiła Sophie – Caroline powiedziała głosem cichszym od szeptu

- O tym? – zdziwił się Klaus

- Powiedziała, że będę potrzebować twojej krwi

- Oczywiście kochanie, zaraz nakarmię cię swoją krwi a potem poszukam czarownicy, która usunie…

- Nie! – krzyknęła Caroline i dotknęła swojego brzucha. Coś w środku poruszyło się delikatnie – ono się rusza!

- Caroline to nie ma znaczenia. To zabija cię od środka. Nie pozwolę, żeby coś ci się stało. Caroline nie słuchała tego co Klaus do niej mówił. Złapała go za rękę i położyła ją na swoim łonie.

- Czujesz?

Klaus już chciał coś odpowiedzieć, ale nagle poczuł ruch pod swoją ręką. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach.

- Nie możemy go zabić

- Caroline nie możesz….

- Sophie powiedziała, że jeśli będziesz mnie karmił swoją krwią przez całą ciąże …..

- Chcesz URODZIĆ TO DZIECKO!

- Klaus, nigdy więcej nie będę miała okazji przeżyć tego doświadczenia….

- Nie!

- Ale…

- Powiedziałem nie. Nie wiesz co może się stać. Nie jesteś świadoma zagrożenia?!

- Więc dowiedzmy się co może się stać. Zapytajmy Sophie.

- Sophie?! Jak tylko ją zobaczę… możesz być pewna że ona już nie żyję!

- Klaus, proszę!

- Co tu się dzieje? – zapytał Elijah, nagle wkraczając do pokoju

- Klaus chce zabić MOJE dziecko! – krzyknęła Caroline

- TWOJE dziecko?- zapytali jednocześnie Klaus i Elijah i spojrzeli na Caroline. Nie dostając odpowiedzi Elijah zwrócił się w stronę brata:

- Klaus, odpowiesz mi? CO TU SIĘ DZIEJE?!...

...

Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Postaram się dodać coś jeszcze w tym tygodniu bądź na początku przyszłego. Na razie jest może trochę nudno jednak akcja niedługo nabierze tempa. Myślałam o przetłumaczeniu opowiadania po angielsku, jednak gdy zobaczyłam komentarze w tym języku stwierdziłam, że skupię się na polskiej wersji.

XOXO