Rozdział 2
2 Lata od odejścia Leaf
"Mamo wychodzę !"Krzyknęła już pełnoletnia dziewczyna,"Piękny dzień"Powiedziała,"Profesorze czy Ash już wrócił?"Krzyknęła,"Niestety Leaf"Odpowiedział smutno staruszek.
Biedna Leaf każdego dnia od odejścia Asha ma nadzieje że jednak jeszcze wróci,"Hej piękna"Usłyszała,"Co Paul ?! Co ty tutaj robisz?"Warknęła na niego,nienawidziła go za to co zrobił Ashowi,"Ja wróciłem cię odwiedzić i przy okazji wygrać ligę Kanto"Odparł z uśmieszkiem.
"Wiem o co chcesz zapytać i nie nie pójdę z tobą"Powiedziała głośno i stanowczo,"Szkoda,każdy by mógł podziwiać moją piękność","Nie jestem twoja!"Krzyknęła oburzona.
"Ależ jesteś tylko jeszcze o tym nie wiesz"Powiedział z arogancją w głosie,podszedł do niej i objął ją,Leaf próbowała się wyrwać ale miał za mocny uścisk,"Puszczaj mnie !No puść!"Krzyczała"Lubisz to ?"Mówił z pożądaniem w głosie,zabrał ją na drogę numer 1 żeby nikt jej nie słyszał,próbowała walczyć ale nic nie mogła zrobić.
"Podoba ci się"Zapytał jeszcze raz,"NIE!"Krzyknęła najgłośniej jak mogła,przybliżył ja do siebie topiąc jej ciało w swoim,pocałował ją ostro a łzy zaczęły jej płynąć z oczu,całując ją dalej objął drugą ręką jej prawą pierś,przestał całować ją i rozerwał jej koszulkę odsłaniając biały biustonosz,patrzył chwilę na nią z pożądaniem po czym zdjąć jej minispódniczkę,buty,oraz skarpetki.
Byłą naga,sama i bezsilna,"O tak,to jest to"Mówił patrząc na nią i oblizując wargi,"Proszę Paul przestań,ja nie chcę!"Krzyczała ale on złapał jej ręce i wyjął kajdanki z tylnej kieszeni,"Teraz mogę się z tobą zabawić moja piękna"Ona szlochała gdy Paul rozebrał się do naga ujawniając swojego penisa.
Zbliżył się do niej i złapał ją za włosy,przybliżył go do jej warg i po chwili wepchnął do jej gardła."A-ach tak,to jest to,rób mi loda dziwko"Krzyczał gdy zaczął wpychać głębiej,"Sśij go suko!"Mówił uderzając ją w płakała modląc się o jakąś pomoc.
Po kilku minutach ssania wyjął jego penisa z jej gardła,"Jesteś dobra Leaf"Powiedział śmiejąc się przy tym,rozłożył jej nogi patrząc na jej piękną cipkę,"NIE,NIE,NIE!"Krzyczała na całe gardło gdy on zbliżył kurek swojego penisa do jej cipki,po chwili wepchnął go do środka rozrywając jej błonę dziewiczą,krew wypłynęła z jej cipki,Leaf drżała,"TAK!Jesteś boska"Krzyczał gdy wepchnął jeszcze raz tym razem głębiej.
Położył się na niej całując ją ostro po ustach i biuście przy okazji dalej ją pieprzył,trwali tak kilka minut,"Ach,Dochodzę Leaf!,Chcesz tego?"Krzyczał szczęśliwie,Wyjął penisa z jej cipki i zbliżył do jej twarzy,z pełną okrutnością wbił swoje przyrodzenie do jej gardła zmuszając Leaf do ssania jego penisa.
Chwilę później wystrzelił wprost do jej gardła,zatkał jej nos by połknęła całą zawartość,"Musimy to kiedyś powtórzyć Leaf"Powiedział po czym odszedł śmiejąc się,Ona leżała załamana płacząc powtarzając jedną myśl "Pomóż mi...Ash".
2 miesiące później
Leaf spędziła całe 2 miesiące szukając jakichkolwiek wieści na temat Asha,w końcu dowiedziała się o tajemniczym trenerze który mieszka na szczycie góry Silver,od razu pomyślała że to Ash.
Leaf wzięła swoje najpotężniejsze pokemony i ruszyła.
"Co się dzieje Pikachu?","Co ? Czyżby kolejny Challanger?"Zapytał zdziwiony,zwłaszcza że zwykle miał tylko kilku trenerów na rok a tu 2 trenerów w ciągu jednego dnia.
Wyszedł na zewnątrz spoglądając na sylwetkę postaci w śnieżycy."To chyba dziewczyna"Powiedział,"Pika-pi"Dodał Pikachu,"Tak masz rację to nie znaczy że będzie miała bilet ulgowy",Wreszcie Leaf zobaczyła sylwetkę trenera,"Ash!?"Krzyknęła,chłopak wzdrygnął się,"Skąd znasz moje imię?","T-to j"Nagle straciła przytomność.
Ash podbiegł i zabrał ją do jego jaskini,"Zaraz to przecież Leaf!"Krzyknął pełen zdziwienia,"Jest wyziębiona"Dodał,położył Leaf na swoim łóżku i przykrył kołdrą,"Rozpalmy ognisko i rozbierzmy ją z tego płaszcza"Powiedział Ash,rozpalił ogień i zdjął jej płaszcz,miała na sobie to co zwykle nosi ale wyglądała dużo piękniej,"Jest przepiękna"Powiedział Ash rumieniąc się,"Musi odpoczywać".
Następnego ranka Ash zrobił śniadanie i właśnie jadł je przy wyrzeźbionym kamiennym stole,"Och,gdzie ja jestem?"Zapytała Leaf która właśnie się ocknęła,"Witaj w moim obecnym domu"Powiedział Ash,Udała się wzrokiem na chłopaka,wyglądał o wiele przystojniej niż 2 lata temu,Miał na sobie to co zawszę ale był o wiele wyższy,miał umięśnione ciało,jego kruczo-czarne włosy lekko powiewające,piękne orzechowo-brązowe oczy patrzyły na nią z troską,w końcu od wielu miesięcy poczuła się bezpiecznie.
"Ash,to ty"Zapytała by się upewnić że to nie sen,"Tak Leaf to ja"Odpowiedział,"Jak się czujesz?"Zapytał siadając obok niej na łóżku,"J-ja już o wiele lepiej"Powiedziała rumieniąc się,"Ciesze się"Odpowiedział Ash,"Czemu? Powiedz czemu zniknąłeś i nawet się nie odezwałeś !"Krzyknęła na niego szlochając,"J-ja przepraszam"Powiedział z najłagodniej jak tylko umiał,"Ash j-ja.."Zaczęła ale wybuchła płaczem tuląc się w jego piersi,"Ej nie smuć się,Powiedz co się stało","B-bo 2 miesiące temu on","Kto i co?"Zapytał łagodnym tonem Ash,"Paul on 2 miesiące temu on on on mnie zgwałcił"Powiedziała wybuchając potwornym płaczem.
"C-co?!,Zabije go!"Krzyknął ze złością że ktoś taki jak on zranił Leaf,"Ja nie daruje mu tego!","Nie Ash proszę zostań ze mną,ja szukałam cie tak długo"Powiedziała dalej szlochając w jego pierś,"Hej Leaf jest już dobrze,nie płacz,jesteś tutaj ze mną i nikt ciebie nie skrzywdzi,nie pozwolę na to"Powiedział chłopak spokojnie uśmiechając się do Leaf."Dziękuje Ash,dziękuje ci tak bardzo"Powiedziała.
Przez następne 2 tygodnie Leaf mieszka z Ashem na górze Silver,"Hej Ash kolejny Challanger,a nawet dwóch!"Krzyknęła do Asha dziewczyna."Już idę!"Odkrzyknął,"Ej zaraz przecież to...!"Powiedział
"Ethan to ty ?!"Krzyknął do trenera naprzeciw,"Tak Ash to ja,a to jest Lyra"Powiedział 16 letni chłopak wskazując na 15 letnią dziewczynę."Choć za mną do mojego domu"Powiedział Ash
"Ash muszę powiedzieć ci coś ważnego"Powiedział poważnie Ethan,"Tak?"Zapytał Ash,"Twoja mama,została zamordowana"Powiedział smutno,"C-co !"Krzyknął a łzy zaczęły spływać z jego policzków,"Żartujesz,tak?","Bardzo mi przykro Ash"Powiedział smutno Ethan.
Ash wybiegł na zewnątrz i klęknął płacząc."Ash co się stało?"Zapytała Leaf która była na zewnątrz wraz z Lyrą,"Moja mama ona...","Co jej się stało ?"Zapytała zaniepokojona Leaf,"K-ktoś ją zamordował"Powiedział przez łzy,"Ona nie żyje,KURWA !"Wykrzyczał na całe gardło."M-może gdybym wrócił t-to...","Nie Ash to nie twoja wina".
Następne kilka dni Ash i Leaf mieszkali razem z Lyrą i Ethanem,W końcu Ash postanowił zejść z góry.
"Wszystko gotowe?"Wykrzyknął Ash "Tak,możemy iść"Usłyszał głos Ethana w odpowiedzi,podczas zejścia naprawdę dobrze się bawili,"To tutaj!"Krzyknął Ash
"Hah wreszcie ciepłe słońce,jakie to jest nies"(BANG) usłyszeli wszyscy po czym spojrzeli na Ethana który stał a krew lała się z jego klatki oraz Leaf szybko podbiegli do Ethana żeby mu pomóc a Ash zaczął oglądać się za atakują usłyszeli klaskanie,z trawy wyszedł Paul z pistoletem i 9 ludźmi do pomocy,"Paul!"Warknął Ash gdy chciał go zabić za to co zrobił Leaf ale Paul już był wcelowany w jego głowę.
"Witaj Ash"Powiedział śmiejąc się,"Och wybacz za twojego przyjaciela troszkę za bardzo się unosił"Powiedział wybuchając śmiechem,"Ty chory zboku!"Krzyknął Ash,"Och Leaf już ci się wypłakała?"Zadrwił,Do Asha Leaf i Lyry podeszli ochroniarze,Paul podszedł do Ethana z którego powoli uchodziło życie,"Jakieś ostatnie słowa?","Kocham cię Lyra!"Wykrzyknął gdy Paul wystrzelił mu kulkę w głowę."Nie!"krzyknęła Lyra szlochając,"Hahahahaha"Zaśmiał się Paul,"Och Leaf jeszcze piękniejsza niż przedtem"Powiedział podchodząc do dziewczyny oblizując górną wargę.
"Pamiętasz jak mówiłem że musimy to powtórzyć"Powiedział z uśmieszkiem,"NIE,ja nie chcę !"Krzyczała,"Nawet jej nie dotykaj pieprzony zboczeńcu!"Krzyczał Ash,ale Paul nie słuchając go zbliżył się do Leaf która próbowała wyrwać się ochroniarzom,pocałował ją ostro jeżdząc językiem po jej dziąsłach języku oraz zębach,płakała tak bardzo,chwycił jej lewą pierś ale wtedy Ash rzucił się na niego bijąc go po ło mu się złamać Paulowi nos i zrobić kilka siniaków,"Ty jebany śmieciu!"Krzyczał Paul wyjmując pistolet (BANG) rozległ się strzał.
"NIE!"Krzyczała Leaf,"Augh !"Krzyknął z bólu Ash,Paul ranił prawą nogę Asha."Zabrać ich do odpowiednich cel a pannę Leaf do mojego pokoju"Powiedział z uśmieszkiem gdy nagle usłyszeli "Halo nic wam nie je...o kurwa !"Krzyknął chłopak w wieku 19 lat z blond włosami czerwoną kamizelką,spodniami i zielonymi rękawkami,"Trafiłeś nie w porę powiedział Paul i wycelował w Virgila,"Uciekaj!"Krzyczał Ash,Virgil wiedząc że nie zdołał by uciec z zasięgu pistoletu ruszył na pola pełną szarżą był bardzo blisko niego i (BANG) padł strzał a Virgil padł na ziemię z raną w klatce piersiowej."Zabawny człowiek"
"Wykonać rozkaz!"Nakazał Paul swoim i reszta dostali zastrzyk substancji usypiającej i udali się w krainę jeszcze raz się zaśmiał patrząc na nich a zwłaszcza na Leaf,miał tyle pomysłów jak się nią zabawi.
Koniec Rozdziału 2
