2. „Niebiańskie ocknienie"

„Och, no świetnie…" rzekł w myślach Neji, ciągnąc swojego gościa po schodach w taki sposób, żeby jego głowa stukała o każdy ich stopień. „Właśnie zostałem niańką dla najbardziej pokręconego i najbardziej pożądanego przez kobiety chłopaka w osadzie."

Oczywiście Neji przesadzał (ale tylko trochę). Konoha skupiała w swoich granicach tak wiele indywiduów, że młody Uchiha i jego wierszoklecka pasja nie wyróżniały się zanadto swoją dziwacznością. W końcu nie on jedyny pisał kiepskie rymowanki i był przekonany o swojej wielkości i Talencie właśnie przez duże „T" (czasem rozszerzanym przez Uchihę jako Talent-Który-Zdarza-Się-Raz-Na-Epokę. Nazwa się nie przyjęła.).

Rzucił Sasuke na łóżko, które głośno jęknęło w ramach protestu. Atletyczne ciało Uchihy ważyło swoje. Był zbudowany tak perfekcyjnie, że nawet Adonis mógłby pozazdrościć mu ukształtowania ciała, a kobiety dostawały na samo jego wspomnienie kociokwiku.

Jeśli o to chodzi, kociokwik był dość interesującym zjawiskiem socjologicznym i źródłem zysku dla osób robiących zakłady. Sam Neji wygrał niedawno 250 ryo, obstawiając, że Sasuke nie da rady zwiać przed zdeterminowaną Sakurą. A jak wynika z długoletnich badań profesora nadzwyczajnego Naruto Uzumakiego, stan ten wyraża się najczęściej przez wykrzykiwanie kilku przemieszanych ze sobą fraz pokroju: „Kyaah! Sasuke-kuuun! Umów się ze mną!". Dotyka on najczęściej kobiety w każdym wieku, ale najgroźniej objawia się u dziewcząt od 11 do 17, a stopniowo zanika po 60 roku życia (por. Naruto Uzumaki Autobiografia: Aby zostać hokage! Drużyna 7: Kakashi, Sasuke i Sakura; misje i czas wolny t1 i t2, Konoha, 2007).

Kilkoma ruchami noża zamkniętego w eleganckim szwajcarskim scyzoryku Neji pozbawił Sasuke więzów na nogach. Knebel musiał mu wypaść gdzieś podczas wciągania po schodach. Po krótkim namyśle jedną z jego rąk przywiązał do nogi mebla, żeby Sasuke nie mógł uciec.

- Uchiha, Uchiha - niezbyt delikatnie klepał go po policzkach, usiłując przywrócić przytomność osobnikowi, wygniatającemu jego własną poduszkę. Nie musiał czekać zbyt długo.

- Ach… - westchnienie rozległo się w sypialni. – Cóż to za anioł z łoża kwiatów mię budzi? – Zaciśnięcie palców na gładkich włosach Hyuugi i gwałtowne otwarcie ciemnych oczu.

Sztywne, hebanowe włosy z postrzępioną grzywką opadały Sasuke na blade czoło. Twarz miał ostrą, trójkątną i dość duże, błyszczące czernią oczy. Ubrany był w swój długi, jesienny płaszcz. Neji nie miał pojęcia, dlaczego miał na sobie akurat ten strój – wrzesień jak wrzesień, ale było jeszcze całkiem ciepło.

- Neji – odpowiedział twardo chłopak, wyrywając kitkę z rąk tego pokręconego Uchihy.

- Neji, kobieto przekorna. Ach, kochaj mię, kochaj! Całuj mię, ach! całuj! Złóżże pocałunek twemi usta różanemi na me zimne, zwiędłe war… - Zmieszany członek klanu Hyuuga przytknął Sasuke do ust szklankę z wodą, przerywając przydługą litanię.

- Pij. I tak na przyszłość, Uchiha, nie jestem kobietą.

- Nie jestem kobietą? – niezbyt bystro powtórzył nie do końca rozbudzony Sasuke.

- Ty też nie.

Sasuke rozejrzał się po pokoju, w którym obaj się znajdowali. Był dosyć zwyczajny, ale jak na pokój zamieszkany przez kogoś, nie miał za wiele mebli. Ot łóżko, szafa, mata na podłodze i półka na książki. Co dziwne, nie zwrócił uwagi na całkiem sporą toaletkę z ogromnym przesuwnym lustrem, ale takie szczegóły nie miały chwilowo żadnego znaczenia.

Anioł. Prawdziwy, piękny, androgeniczny anioł siedział przy nim na łóżku i przed chwilą podał mu szklankę wody. Długie, swobodnie związane włosy spadały na plecy, a kilka kosmyków wiło się przy obojczyku chłopaka. Sasuke był zachwycony tym, w jak cudowny sposób ich ciemna barwa kontrastuje z cerą o odcieniu biszkoptu. Piękno i wdzięk. Z perspektywy Sasuke siedzącego na łóżku, wyglądał na istotę jeszcze bardziej idealną, niż zdawało mu się dawniej (gdy po raz pierwszy zakupił kalendarz reklamowy bielizny z fotografiami Nejiego).

- Uchiha... - zaczął Neji cichym głosem.

Właściwie to Hyuudze było żal chłopaka. Ostatecznie nie wyrządził mu żadnej krzywdy. Ot, kilka razy miał przez niego depresję, gdy dowiadywał się, że niektóre dziewczyny uważają, że Sasuke to „ciacho". A to przecież nie Sasuke a Neji spędzał tyle czasu na dbaniu o siebie! Tysiące ryo wydanych na kosmetyki do twarzy, do włosów, perfumy... A nagle ta głupia Tenten mówi: „O jaa! Sasuke to chodzący seks!".
Jego ego długo nie mogło się po tym podnieść, udał się nawet na terapię do Naruto. Przeszło mu dopiero, gdy usłyszał, jak Gaara w odwiedzinach w wiosce rzekł szeptem do Lee, że Neji ma fajny tyłek.
Ale tak w gruncie rzeczy nikomu nie życzył małżeństwa z Hinatą, nawet swemu rywalowi.

- Uchiha, czy wiesz, po co tu jesteś?

- Aniele, uwiodłeś mnie i porwałeś do siebie, chcąc uczynić ze mnie swego niewolnika w niebie?

- Nie, to nie to. Mógłbyś już sobie darować, Uchiha. Zachowujesz się, jakbyś był po lobotomii.

Sasuke zamilknął.

- Ty i moja kuzynka… macie wziąć ślub.

- Och, Hinata? – rzekł przytomniej Sasuke.

- Dzisiaj – dodał po chwili Neji.

Sasuke zagapił się na ścianę. Przez jego jeden błąd, popełniony w zeszłym roku musi tak surowo zapłacić. Hiashi wie, jak „uprzyjemnić" życie swoim wrogom. Hinata była dla niego zbyt delikatna, zbyt wrażliwa, że Uchiha, nawet niechcący, na pewno by jej coś zrobił. Albo nie jej, a sobie - z żalu, że nie potrafi zwyczajnie strzelić kobiety w twarz, czy w cokolwiek innego. Nie żeby akurat chciał ją strzelić w twarz, ale no… Ostatecznie uważał się za dżentelmena i nie wypadałoby mu pobić jakiejkolwiek kobiety, nawet jeżeli miałby jakiś powód do takiego spontanicznego działania (- Spontaniczne działania są zdrowe! – stwierdził kiedyś Naruto, zjadając w barze już piątą miskę ramenu. – No, oczywiście, jeśli nie przesadzasz i nie chodzisz na kobitki, akurat wtedy, gdy ich chłopak jest w domu... Po co narażać się na jakiekolwiek obrażenia, skoro wokoło jest tyle wolnych? Nie użyję słowa dziewiczych, bo na te to właściwie deficyt panuje już od kilku lat.).

Dodatkowo Uchiha odkrył dość dawno, że mężczyźni wydają mu się bardziej pociągający. Szerokie, silne ramiona, wąskie biodra, ostrzejsze rysy twarzy i pewność, że gdy oświadczysz po spędzonej razem nocy, że to tylko one night stand, nie rozpłaczą się, robiąc krótki pogrzeb swoim marzeniom o romantycznym związku. Mężczyźni mieli w sobie to coś, czego nie mają kobiety… I to tego czegoś, jakiejś niezłomności, silniejszego charakteru, który nie załamie się przy jego własnym, pragnął Uchiha. A związek z Hinatą mógł mu co najwyżej zagwarantować leczenie psychiatryczne.

- Nie chcę – odpowiedział, odkładając szklankę na szafkę nocną.

- To już nie jest moja sprawa – burknął Neji, podchodząc do parapetu i siadając na nim. – Po prostu wolałem ci o tym powiedzieć teraz, a nie tuż przed. Możesz się przygotować psychicznie, czy co tam chcesz.

- Aniele, Hinata nie jest w moim typie.

- Skończ z tym, już mówiłem. Jestem Hyuuga, a poza tym… I tak będzie, jak chce wuj.

- Hinata mnie się nie… - zaczął po raz kolejny Sasuke.

- To kogo, do cholery jasnej, chcesz! - zdenerwował się członek klanu byakuganów. - Może Hanabi? Uchiha, nie wiedziałem, że kręcą cię dzieci!

- Nie, Hanabi nie…

- To kto? Mój wuj? Podoba ci się Hiashi?

- Nie.

- Tutaj nie chodzi o gadki rodzaju „Ona nie jest w moim typie" – Neji zeskoczył z okna i zaczął krążyć po pokoju. - Bo, jakby nie patrzeć, wszyscy Hyuugowie wyglądają identycznie! Byakugan w oczach i ciemne długie włosy.

- Ty mi się podobasz, aniele – stwierdził Sasuke. – W tym roku wysłałem ci nawet walentynkę – Uchiha wpatrywał się uważnie w mleczne oczy.

- Tyy!...- Neji nie zdążył doskoczyć do swojego łóżka i zrobić cokolwiek temu kretynowatemu chłopakowi, ponieważ coś mu się przypomniało.

Ponaśmiewanie się z tego głupka będzie sto razy lepsze, niż pobicie go, nie?
Oprócz tego i tak nie wiedział, która część wypowiedzianego przed chwilą zdania tak go zdenerwowała. Chyba samo nazwanie „aniele", które zdawało się być Uchihowym określeniem na Nejiego, bo ta część „ty mi się podobasz" mile połechtała jego podświadomość. I ego, ego w szczególności.

Neji podszedł do szafy i pogrzebał przez chwilę w ciuchach zalegających na jej dnie. Wyjął pudełko od butów i położył je na łóżku przed Sasuke, ale w takiej odległości, żeby ten nie mógł go dosięgnąć. W pudełku tym trzymał część walentynek, jakie dostał w tym roku. Nie było tego jakoś specjalnie dużo (nie mógł się równać z Uchihą w tym względzie), ale jako aspirujący do pozycji najseksowniejszego chłopaka w osadzie był z tego dumny.

- Niech zgadnę, Uchiha… Czy to możliwe, żebyś wysłał mi walentynkę w kopercie innej niż w wachlarzyki? – złośliwy uśmiech usadowił się wygodnie na twarzy Nejiego.

Sasuke delikatnie się zmieszał, ale nie okazał tego na zewnątrz.

- Taaak? – szybko wyciągnął z wnętrza kartonu różową kopertę w serduszka. Napis na niej głosił: Do Nejiego Hyuugi. – Papeteria w… ach, tak, w słodziutkie, szare myszki.

- Nie! – Sasuke spanikował. Nie lubił jak ktoś z niego drwi. – Wtedy byłem zwichnięty psychicznie! Nie czytaj…

- Ależ tak.

- Nie! Proszę, tak ślicznie proszę.

- Cicho siedź. To prawie jak twój recital, więc powinieneś się cieszyć, a nie… Okej, zaczynam.

Wyprostował papier i przeczytał:

A kwiaty bzu tak pachnące

Kochajmy się jak zające.

S.

Chwila milczenia.
Neji aż zamrugał. Tylko tyle? I czy to miało jakiś podtekst erotyczny?

- Uch… - sapnął Neji. – Naprawdę, Uchiha?

- Hn – skinął głową. Jego policzki lekko się zaróżowiły.

„Aaargh! Chrzanić to! Teraz to JA czuję się zawstydzony!" pomyślał Neji.

- Nie wiedziałem, że jest aż tak źle – powiedział Hyuuga, żeby przerwać ciszę.

- Jest źle… - rzekł Sasuke i potrząsnął głową tak, żeby włosy zasłoniły mu twarz. Po chwili namysłu, zaczął recytować chropawym szeptem, o którym wiedział, że brzmi dość zmysłowo:

- Kocham cię i szaleję

Wchodzę w mroczną knieję

Przekraczam granicę ciemności

Twojej słodkiej niewinności

Z chwiejnym krzykiem lamentu

Bez wyjścia z labiryntu

Na ustach nieludzki płacz regimentów

Na kraterze ostatnich kontrahentów

- Emm… - chrząknął długowłosy. - Ja nie o tym, właściwie to chodziło mi o rymy.

„Niewinności? O mój…"

- A co z nimi nie tak? – zdziwił się Sasuke.

- Nie, nie o rymy… O całokształt… Nie wiem, o meritum… - zastanowił się Neji, bawiąc się kosmykiem włosów, który wydostał się z kitki. - Rany, Uchiha! Ty myślisz, że ja się na tym znam?

Na korytarzu rozległ się cichy dźwięk obcasików.