Obudził mnie okropny ból głowy. Nienawidziłam tego, że nawet wampiry cierpiały na kaca. Oczywiście zdarzało się to po wypiciu dosłownie hurtowych ilości alkoholu, ale właśnie mniej-więcej tyle wczoraj pochłonęłam. Powoli wstałam z łóżka i podeszłam do lustra. Wyglądałam tragicznie. Popuchnięte od płaczu oczy, skołtunione włosy, po prostu tragedia.
- Ciężka noc, co? - odwróciłam się w kierunku z którego dobiegły te słowa, to był Damon. Stał w drzwiach jak zwykle idealny. Nie mam pojęcia jak on to robił, ale jeszcze nigdy nie widziałam go w złym stanie.
- Seksowna pidżamka. - Mruknął z tym swoim ironicznym uśmieszkiem. spojrzałam jeszcze raz do lustra. Miałam na sobie fioletowe bawełniane leginsy i rozciągnięty fiołkowy top. Co w tym seksownego?
- Zejdź na dół, zrobiłem śniadanie - rzucił we mnie poduszką i już go nie było. Stwierdziłam, że nie mam ochoty się ogarniać i tak jak stałam zeszłam na dół po drodze łapiąc moją bluzę dresową. Weszłam do salonu. Na stole leżał talerz ze stertą kanapek i pare torebek z krwią. Chwyciłam jedną i usadowiłam się koło Damona na kanapie.
- Gdzie wszyscy? - zapytałam
- Elena i Caroline jeszcze śpią w naszej sypialni a Jeremy wcześnie rano wyszedł pobiegać.
- Czekaj, czekaj.. Skoro one tam śpią to czy Ty... - nie zdążyłam dokończyć myśli bo Damon perfidnie mi przerwał.
- Nie kochanie, nie wyobrażaj sobie za dużo - posłał mi jeden z tych jego seksownych, dwuznacznych uśmieszków. - Spałem tutaj, na tej cholernie niewygodnej kanapie.
- Właśnie to miałam na myśli. - Skarciłam go wzrokiem. Powoli otwarłam torebkę i zaczęłam pić ten cudowny płyn. Damon przerzucał kanały w telewizji w poszukiwaniu czegoś co go zaciekawi. Jakby to w ogóle było możliwe. Nagle odwrócił się do mnie i zapytał:
- Wszystko w porządku? Nie mogłem spać i słyszałem jak... - dobrze wiedziałam co chciał powiedzieć więc mu przerwałam. - Wszystko gra. Wspomnienia mnie przytłoczyły po prostu. - uśmiechnęłam się z nie lada wysiłkiem. Jasne, że płakałam. Ta sprawa była zbyt świeża, nadal go kochałam. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos skrzypiących schodów. To były dziewczyny. Weszły do salonu wyglądając niemal tak fatalnie jak ja. Rzuciłam im po torebce z krwią. Tylko ona pomaga na wampirzego kaca.
- Jak wam się spało? Słyszałam, że wyrzuciłyście Damona z jego ukochanego łóżka - uśmiechnęłam się znacząco, a Damon delikatnie walnął mnie w ramie.
- Porównując sen ze stanem w którym jestem teraz, wolałabym być nadal w łóżku. Muszę się jakoś ogarnąć i wrócić do domu. - biedna Caroline wyglądała na wykończoną. Miała poszarzałą skórę, a jej sukienka nie wyglądała już tak pięknie jak wczoraj. Elena uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco i usiadła pomiędzy mną a Damonem. Caroline udała się pośpiesznie do łazienki.
- Jak się czujesz?
- Eleno naprawdę nie musisz się o mnie martwić. Musiałam się uporać ze wspomnieniami, ale już jest ok. Nie przejmuj się. I tak już nic nie jesteśmy w stanie zrobić. - uśmiechnęłam się do niej i skarciłam się w myśli, że tak głośno płakałam nad ranem. - Wiecie co? Mam pewien pomysł. Muszę o tym wszystkim zapomnieć i ruszyć dalej.
- Ale jak? - zapytała Elena i poczułam na sobie ich zaciekawione spojrzenia. Nawet Caroline wychyliła głowę z łazienki patrząc na mnie uważnie.
- Pójdę na kurs Prawa Jazdy. - uśmiechnęłam się triumfalnie ze swojego pomysłu.
- Po pierwsze Prawo Jazdy nie jest Ci potrzebne, jesteś wampirem. A po drugie... - Damon czasem działał mi na nerwy i musiałam mu przerwać.
- Nie rozumiesz? Poznam nowych ludzi, zajmę się czymś na dłużej i... - tym razem to on mi przerwał - Dobra, nie wnikam. - Zgrabnie i szybko uciął temat. A ja byłam tak podekscytowana tym wszystkim, że od razu ruszyłam do swojej sypialni by przygotować się do wyjścia.

Niespełna godzinę później byłam już gotowa. Ubrałam czarną prostą sukienkę i czerwone trampki. Włosy związałam w niedbały kucyk a na twarz nałożyłam sporo kryjącego makijażu. Wyglądałam ok. Opuchlizna i sińce pod moimi oczami zniknęły. Poza tym podobałam się sobie. Lubiłam swoje rude włosy i szczupłą sylwetkę.
W drodze do miasta zastanawiałam się do której szkoły się udać. Wybrałam tą najbliżej naszego domu. Niewiele się zastanawiając weszłam na górę. Drzwi do biura otworzyła mi schludnie wyglądająca Pani po 40. Szeroko się do mnie uśmiechała. Weszłam do środka. Przedstawiła mi siedzącego na kanapie 40-letniego mężczyznę, jak się okazało właściciela szkoły. Pan Robert powiem szczerze był całkiem całkiem. Zwłaszcza jak na swój wiek. Uśmiechał się do mnie szczerze i zaproponował, że to on mnie obsłuży. Lubiłam to. Lubiłam jak mężczyźni wręcz skakali w okół mnie, nie mając nawet pojęcia jak groźna dla nich jestem. Nie tracąc czasu przeszedł do sedna.
- Więc chciałaby Pani zacząć kurs na kategorie B, tak?
- Tak. Mógłby mi Pan wytłumaczyć jak to wszystko wygląda? - uśmiechnęłam się niewinnie. Oczywiście, że wiedziałam o ilości godzin praktycznych i teoretycznych, o przebiegu egzaminu i o kwocie jaką muszę zapłacić, specjalnie go o to zapytałam by móc go dłużej poobserwować. Gdy mówił skupiłam się na jego twarzy. Był zniewalająco przystojny. Miał piękny biały uśmiech a jego włosy były lekko przyprószone siwizną. Już miałam rozmyślać jakby to było wylądować z nim w łóżku gdy wyrwał mnie z zamyślenia tym właśnie zdaniem. - A więc przejdźmy do wyboru Pani instruktora.
- Czy Pan też uczy? - Zapytałam z udawaną niewinnością. - Tak, ale niestety mam już wystarczającą ilość kursantów. - Niech to szlag. A już miało się zrobić ciekawie. - Ale polecam Pani pana Bartka. Jest świetny w tym co robi i jego kursantki bardzo go chwalą.
- Zgoda. Niech będzie Pan ummm... Pan Bartek. - uśmiechnęłam się delikatnie. Później podpisałam pare papierków, przekazałam sfałszowane wyniki badań, zdjęcia i całkiem sporą sumkę jako zapłatę za kurs. Zostałam umówiona na jutro na 14 na pierwsze jazdy z panem Bartkiem. Jestem bardzo ciekawa kim okaże się być ten mój instruktorek. Mam nadzieję, że nie lalusiowatym palantem w okularkach, nie znoszę tego typu facetów. A jeżeli już zdecydowałam się na ten kurs to właśnie między innymi z chęci poznania nowego faceta. Z resztą zawsze można się zakręcić bliżej Pana Roberta. Lubiłam starszych mężczyzn. Byli bardziej dojrzali i, nie okłamujmy się, lepsi w łóżku.