Kto: Rukia

Pocałunek

Kropla krwi sunąca w dół policzka jest jak muśnięcie skrzydeł piekielnego motyla – ciepła i ledwie zauważalna. Bolesna. Jedna, mała, malusieńka kropla nie twojej krwi, płynąca po skórze okrutnie nieśpiesznie, drwiąca z bladości twego oblicza i przerażenia wypełniającego wielkie, fioletowe oczy. Niknąca w czerwieni warg, pyszniąca się dostojeństwem, jakim szczycić się ma prawo tylko najlepszy, najprzedniejszy królewski barwnik. Barwnik życia.

Jego krew spływająca po twojej twarzy jest czymś niezwykłym, niespotykanym, dziwnym. Wielki wojownik nie daje się wszak zranić zbyt łatwo, a on jest przecież największym spośród wojowników jakich znasz. Zawsze dostojny, milczący, otoczony niewypowiedzianą potęgą i chwałą, kroczący we własnym blasku na zgubę swoim wrogom. Zawsze, tylko nie dziś. Dziś bowiem niemal klęczy przed tobą, z ledwością utrzymując swój ciężar na drżących nogach i wyszczerbionym w wielu miejscach mieczu, z wysiłkiem balansując na granicy przytomności. Zazwyczaj tak pełne godności rysy skręcają się teraz w wyrazie cierpienia i szok, w którym z tego powodu trwasz, nie pozwala ci zrozumieć szeptanych miękko słów, jakie do ciebie kieruje.

Pocałunek, który zaraz potem składa na twoim czole sprawia, że z jego krwią zaczynają mieszać się twoje łzy.

…nie poddasz się.


Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości, chodzi o Bya-chana oczywiście :)