Środek nocy mieszkanie agenta FBI-Jamesa Ellisona.

-Panie Ellison! Pani Connor!-krzyknęła Savannah.

Po chwili Sarah i James byli w pokoju dziewczynki.

-Co się stało?-spytała kobieta.

-Boję się.Chce do mamy!-płakała dziewczynka.

-Spokojnie już dobrze.-uspokajał ją mężczyzna-co się stało?

-Miałam zły sen śniło mi się,że ktoś porywa i krzywdzi mamę.

-To tylko sen.

-Wiem ale i tak się boję.

-Mam pomysł posiedzimy z Sarą u ciebie.

-Dobrze

-A ja przeczytam ci jakąś książkę-dodała Sarah

-Dziękuję.

Sarah poszła do swojego pokoju.Z torby wyciągnęła książkę.

Poszła do pokoju dziewczynki.

-Co to za książka?-zapytała.

-Czarnoksiężnik z krainy Oz.-odpowiedziała.

Zaczęła czytać książkę.Po 20 minutach dziewczynka zasnęła.

Obydwoje zeszli na dół do kuchni.

-Skąd masz tą książkę?-spytał mężczyzna

-To książka,którą czytałam Johnowi gdy był mały.

-Aha.

-Zawsze gdy kończyłam on kazał mi czytać ją od nowa.I tak w kółko.

-Widocznie ją lubił.

Mam nadzieję,że u niego wszystko dobrze.

Że nie ma problemów.

-Na pewno.

-Wiesz dziękuję ci za wszystko.

-Nie ma za co.

To taka mała rekompensata.

-Za co?

-Za uratowanie mnie wtedy z tego płonącego domu.

-Zapomniałam o tym.-powiedziała cicho.

-Dzięki tobie żyję-powiedział z uśmiechem.

-Nie ma za co.

-Ależ gdybyś wtedy tam nie przyszła to spłonąłbym żywcem.

-Tak to mogło by być przykre-odpowiedziała po czym posłała mu uśmiech.

-Dobra ja wracam do łóżka

Jestem wykończony.

-Ja też.Dobranoc.

-Dobranoc.

Rozeszli się do swoich pokojów.

Sarah długo jeszcze leżała myśląc o synu.

Starała się być twardą.

Chciała taka być,nie pokazywać swojej słabości.

Nie zawsze jej się to udawało.

Resztę nocy dziewczynka spała spokojnie.