Jedenasta trzydzieści.

Foxy jak pies usiadł pod drzwiami biura.

Jedenasta trzydzieści pięć.

Freddy popatrzył na niego z rozbawieniem i popukał się w czoło.

Jedenasta trzydzieści sześć.

Bonnie zapytał czy Foxy znowu potrzebuje wizyty u psychoterapeuty.

Jedenasta czterdzieści dwa.

Chica próbowała nakarmić Foxy'ego kradzionymi ciastkami.

Foxy odgryzł jej kawałek ręki.

Jedenasta czterdzieści sześć.

Freddy wrócił i zaczął rzucać w Foxy'ego kulkami z papieru.

Foxy wypchał mu nimi oczodoły.

Freddy odszedł niepocieszony.

Jedenasta czterdzieści dziewięć.

Chica przyszła prosić o zwrot ręki.

Zwrotu nie otrzymała.

Jedenasta pięćdziesiąt trzy.

Bonnie usiadł obok Foxy'ego i zaczął gadać.

Foxy zakneblował go swoją przepaską na oko.

Bonnie, niewyraźnie, ale wciąż mówił.

Jedenasta pięćdziesiąt sześć.

Foxy zaczął stukać nosem w drzwi od biura.

Jedenasta pięćdziesiąt osiem.

Foxy zaczął tłuc głową w drzwi.

Dwunasta zero zero.

Drzwi od biura otwierają się.

Pojawia się Mike.

Foxy zaczyna biegać wokół niego jak pies ucieszony na widok pana.

Dwunasta zero trzy.

Widząc znudzoną minę Mike'a, Foxy staje na dwóch nogach, otrzepuje się z kurzu i z nonszalancją pyta "Czy byłbyś ukontentowany wypiciem ze mną browara bądź pięciu?"

Schmidt byłby.

Trzecia zero osiem.

Mike i Foxy, pijani w trzy stodoły siedzą oparci o ścianę biura.

Śpiewają "What does the Fox say" na dwa głosy.

Trzecia trzydzieści.

Freddy wyraża głębokie zdziwienie, że ktokolwiek jeszcze trzyma Mike'a w tej robocie.

Wlecze nawalonego Foxy'ego do Pirate Cove aby jego widok nie zakłócał renomy restauracji.

Szósta zero zero.

Mike żałuje, że żyje.