Naruto: Kizuna
Disclaimer: I don't own Naruto or any of the associated characters. I may or may not own any jutsu that I come up with but as I doubt I'll make any money off them just tell me if you use em. I also do not own Bleach but some of the concepts I'm using will come from there. I'm sorry about any spoilers from anything but that's the risk of reading fanfiction.
- Sposób prowadzenia Rozmowy -
- Myśli -
- Myśli postaci jak np. Wewnętrzna Sakura/Bijuu -
- Rozmowy przywołanych zwierząt/Bijuu -
- Biel, ale daje po po oczach, tak białe ściany znajdują się tylko w szpitalach, ciekawe jak tu się znalazłem choć bardziej interesuje mnie dlaczego
się tu znalazłem... ahh tak, udało mi się spotkać z ojcem i pierwszy raz widziałem się z moim nie chcianym lokatorem, kurde muszę przyznać że
ciężko się przyzwyczaić do trzymania w sobie ogromnej bestii składającej się z masywnych pokładów chakry, ciekawe skąd się ona bierze? Ehh nie
ważne, myślę że długi spacer dobrze mi zrobi... gdzie tu jest jakiś zegarek... heh wyposażenie szpitala w Wiosce Liścia nigdy nie zawodzi, jak
kurde pacjent ma wiedzieć, która jest godzina bez zwykłego zegarka ściennego... spojrzę przez okno - po przerwaniu swych rozmyślań młody
chłopiec o blond włosach w żółwim tempie zwlekł się z łóżka i udał się w stronę okna, które było lekko uchylone by pozwolić świeżemu
powietrzu na dostanie się do pomieszczenia, Naruto spoglądając swoimi zaspanymi oczami na swoją wioskę, zauważył że księżyc
znajdował się na samej górze co musiało oznaczać że jest coś około północy, nasz bohater dopiero po chwili zorientował się że coś jest
nie tak - O kurde, mimo że jest ta godzina to ja wszystko doskonale widzę, mam nadzieje że gdy spałem ten głupi lis nie modyfikował mnie
genetycznie, bahh przecież to nie możliwe nawet tak potężna istota jak Bijuu nie może wpływać na DNA człowieka, więc dlaczego... dlaczego
jestem wstanie widzieć wszystko doskonale w nocy mimo iż księżyc nie daje wystarczającego oświetlenia, skąd ja w ogóle wiem czym jest DNA?
Skąd ta wiedza? - Na twarzy młodego Jinchuuriki pojawił się wyraz szoku i zdziwienia, ale zaraz za tymi ekspresjami pojawił się uśmiech -
Sekretna technika Namikaze tak? Kukukuku dzięki Tato, teraz czuje że jestem naprawdę zajebi... khem obiecałem Ayame-neechan, że nie będę
już klną, poza tym skąd wziął się ten diaboliczny śmiech? Przez chwilę poczułem się jak pięćdziesięcioletni pedofil... - Oczy naszego bohatera,
które jak dotąd spoglądały na budynki Wioski Liścia, zeszły niżej spoglądając na ogród znajdujący się przed szpitalem, po czym zauważył,
że znajduję się na trzecim piętrze budynku szpitalnego - O kurde! Przeklęte cwane bestie ze szpitala wiedzą, że nie cierpię tego miejsca i
dlatego pragną mnie tu zatrzymać, kekekeke a więc ja wspaniały Pan Naruto pokaże im na co mnie stać - powiedział głośno, po czym
dodał w myślach - Kurcze obiecałem Teuchi-jiji, właściwie to on wymusił na mnie tą obietnice... nie ważne przechwalanie się jest złą cechą dla
shinobi, tak w ogóle "kekeke"? Dlaczego śmiałem się jak zboczony kretyn? Nie ważne muszę się stąd wydostać, ale jak? Podkop na trzecim
piętrze nie wypali, wyskoczyć przez okno nie mogę z wiadomych przyczyn... będę musiał się wykraść używając zwykłych drzwi... jakie to nie fajne,
no nic nie mam wyboru... - Nasz bohater nie zauważył nawet, że gładzi się prawą ręką po brodzie niczym Hiruzen Sarutobi czyli jego
ukochany przybrany dziadek, wzrok Naruto skierował się w stronę drzwi, młody Jinchuuriki przymrużył oczy i podszedł do nich, po czym
pomyślał - Ehh, to takie nie fajne - zaraz po tym chwycił klamkę i pociągną drzwi w swoją stronę, co to co się stało wprowadziło młodego
chłopca w stan szoku, jego oczy rozszerzyły się szeroko po usłyszeniu bardzo głośnego trzasku, blondynek intuicyjnie spojrzał w na swoją
prawą dłoń dalej trzymającą klamkę, która dalej znajdowała się na drzwiach tym co zszokowało Uzumakiego było to, że drzwi były
kompletnie wyrwane z zawiasów, po przetworzeniu informacji przez mózg naszego bohatera nastała kompletna cisza, która niestety nie
trwała długo - Ożesz ty! Co do cholery?! - po chwili dodał w myślach - Wybacz Ayame-neechan... jak to w ogóle możliwe? Kto widział
sześciolatka wyrywającego drzwi z zawiasów, nie dobrze... nie dobrze... co robić?! Jak to się stało?! To na pewno działanie tej techniki taty, kurde
ten trzask usłyszały pewnie pielęgniarki i ten doktorek Mushi... zaraz się tu pewnie zbiegną muszę uciekąć... ale jak? W takim wypadku pozostaje
mi sprint przed siebie i nie zatrzymywanie się!- Blondynek w pośpiechu rzucił wyrwane wcześniej drzwi na łóżko i miał już opuszczać pokój
gdy nagle w coś uderzył, nie było to twarde ani miękkie, przypominało w dotyku ludzkie nogi - Co znowu?! - krzyknął z irytacją w głosie, po
czym spojrzał w górę, to co zobaczył przeraziło go - Nie! Nie! Nie! Dlaczego to akurat musi być ona?! Wybacz świecie ale czeka mnie teraz
tylko śmierć - dziecko zostało wyrwane z monologu przez słodki głos - Na-Ru-To... - ten głos upewnił naszego bohatera o tym, że to nie
zwykły sen - T-t-tak? Kyouko-san? - Wysoka brunetka, której włosy sięgały do pasa była ubrana w standardowy strój pielęgniarki z Wioski
Liścia, był on cały różowy a składał się z zwykłego czepka pielęgniarskiego, na środku którego mieścił się ciemno-czerwony krzyż, kolejnym
elementem podstawowego ubioru był jednoczęściowy strój który sięgał do kolan. Pielęgniarka rozglądała się po pokoju i ze zdziwieniem
zauważyła drzwi leżące na łóżku, na którym jak dotąd gościł Naruto po chwili pani Kyouko przemówiła - drogi chłopcze - zaczęła, mówiąc
słodkim głosem, który obiecywał ból i cierpienie, jeżeli ktoś ją okłamie - Co tu się stało? - powiedziała, nasz bohater ze strachem w oczach
odpowiedział - Eeeeee, nic? - wypowiedz ta brzmiała jakby Uzumaki sam nie był o niej przekonany - Ah tak? Wyrwane drzwi uważasz za
nic? - spojrzała na chłopca pytającym wzrokiem, jakby czekając na odpowiedz ale chłopiec dalej milczał - Heh a więc tak chcesz się bawić?
może moje dwie przyjaciółki zdołają cię przekonać? - powiedziała sięgając w tym samym czasie do kieszeni znajdujących się po obydwóch
stronach fartucha pielęgniarskiego, wyciągając z nich dwie strzykawki, jedną z białym płynem a drugą z czarnym płynem, Naruto
spoglądając z jeszcze większym strachem i paniką w oczach zapytał - Kyouko-san po co ci te strzykawki? - Pani pielęgniarka uśmiechnęła
się diabolicznie - Drogi Naruto, albo w tej chwili naprawisz te drzwi, a potem grzecznie pójdziesz spać albo zapoznasz się bliżej z
Kuroko-chan i Shiroko-chan, a uwierz mi hehehe... nie chcesz wiedzieć jaki te płyny mają wpływ na twoje ciało - chłopiec zaczął w
zawrotnym tempie potrząsać głową i nie wiadomo w jaki sposób w jego dłoniach znalazły się narzędzia, młodzieniec natychmiast udał się
do pracy, naprawa zajęła mu jakieś 3 minuty po czym, szybko rzucił się na łózko chowając się pod ciepłą pierzyną, całe to zdarzenie
musiało przyprawić chłopca o niesamowite nerwy ponieważ praktycznie od razu zasnął. Pani Kyouko tylko się uśmiechnęła - Ahh ten
Naruto, pewnie znowu chciał uciec... kochany z niego chłopiec - Gdy pielęgniarka wychodziła zauważyła opierającego się o ścianę mężczyznę,
którego sięgające do ramion włosy były czarne, tak samo jak jego oczy - Cóż to cechy charakterystyczne dla klanu Uchiha - pomyślała sobie
brunetka - Mushi-kun, Naruto jest cały, nie musisz się martwić - Mężczyzna westchnął - Kyouko-chan, dobrze wiesz jak młody Naruto
przypomina mi Obito... nic na to nie poradzę, poza tym gdyby nie Naruto... gdyby nie ten chłopiec to... to wszyscy byśmy nie żyli a mimo to
mieszkańcy tej wioski ignorują jego egzystencje... w pewnym sensie wiem co czuje to dziecko, on też jest czarną owcą nie rozumianą
przez innych dokładnie tak samo jak... tak samo jak ja i Obito, tyle że my byliśmy ignorowani przez własną rodzinę, tylko za to że nie
byliśmy genialnymi shinobi, nazywano nas porażkami... heh ja się poddałem i zostałem med-nin'em z dala od klanu, ale mój brat walczył
do końca. W Uzumaki'm widzę to co widziałem kiedyś w drugiej czarnej owcy klanu Uchiha, widzę czystą determinację i Wolę Ognia... jeżeli
Naruto będzie podążał właściwą drogą to myślę... Nie ja wiem że będzie kimś ważnym, kto wie może doprowadzi do rewolucji w systemie
shinobi - Kyouko patrzyła na postać w długim białym fartuchu z niedowierzaniem - Heh Mushi-kun... a jak tam mała Sasuke-chan? - Doktor
uśmiechnął się szeroko - Ostatni raz rada klanu pozwoliła mi się z nią zobaczyć tydzień temu, muszę przyznać że na razie to dziecko ma
aż za dużo energii, cieszę się że dzieci Mikoto mają charakter zbliżony do matki, naprawdę ktoś musi w końcu wyciągnąć ten ogromny kij z
tyłka Fugaku, może wtedy będzie mniej sztywny - pielęgniarka zachichotała się z powodu żartu swojego przełożonego - Ahh Mushi-kun
jesteś jedynym Uchiha z takim poczuciem humoru, właśnie za to cię kocham - Mężczyzna zarumienił się lekko i spuścił wzrok na swoje
stopy wymamrotał szybkie - ja ciebie też Kyouko-chan, ja ciebie też... a tak przy okazji co było w tych strzykawkach? - dziewczyna
ponownie zachichotała, po krótkiej chwili udzielając odpowiedzi - Witamin - odparła krótko, na co członek klanu Uchiha przyłożył
prawą dłoń do swojego czoła masując je, mówiąc ledwo słyszalnym głosem - Panie Boże, zakochałem się w demonie - po chwili usłyszał
słodziutki głosik - Eh? Mushi-kun mówiłeś coś? - Panika i strach zagościły na twarzy Mushi'ego - Nie! nie! Kyouko-chan absolutnie nic nie
mówiłem - wypaplał szybko, w głowie mieściła mu się jedna myśl - Boże, kobiety są naprawdę straszne... - Uchiha po chwili poczuł jak ciepła
dłoń dziewczyny chwyta jego własną, mówiąc w tym samym czasie - Chodźmy już Mushi-kun robi się naprawdę późno, pan Miyakawa
zaraz przyjdzie i weźmie twoją zmiane - powiedziała z uśmiechem na twarzy, po czym oboje opuścili szpital i powoli udali się do swojego
mieszkania wesoło dyskutując o sprawach, o których zazwyczaj dyskutują pary zakochanych, obydwoje nie zdawali sobie nawet sobie
sprawy, że szanowny Hokage z uśmiechem na ustach obserwuje ze swojego biura przy pomocy magicznej kuli - Ah, przynajmniej Mushi
przebrnął przez śmierć Obito i dalej cieszy się życiem,szkoda że nie mogę tego powiedzieć o Kakashi'm - pomyślał sobie, po chwili spoglądając
na wiszące na ścianie zdjęcia ukazujące jego poprzedników, a także jego następce który niestety musiał oddać swoje życie dla ratowania
wioski - Ciekawe jak Kakashi zareaguje na wieść o tym, że Naruto jest synem jego nauczyciela, zaraz zaraz mógłbym awansować Naruto do rangi
genina ze względu na jego stan jako Jinchuuriki, a następnie wyznaczyć Kakashi'ego jako jego opiekuna i nauczyciela... Aha Hiruzen ty stary
draniu nadal masz w sobie trochę iskry! - Pomyślał z uśmiechem na twarzy, lecz jego twarz nagle posmutniała - Ahh moja kochana
Biwako-chan, gdybyś mogła tu ze mną być - Jego smutek nie trwał długo, na jego twarzy ponownie zagościł uśmiech - Muszę być silny!
Chociażby dla dobra Naruto, jutro przedstawię mu i Kakashi'emu moją propozycję, kochany urwis mając takiego nauczyciela jak Kakashi
Hakate "Legendarny Kopiujący Ninja" na pewno zajdzie daleko i podobne incydenty jak ten z poprzedniego dnia już się nie wydarzą -
po czym wyciągnął za swojej szaty ukochaną fajkę, następnie zapalił ją przy pomocy prostej techniki uwolnienia ognia. Starszy mężczyzna
siedział tak jeszcze przez chwilę wspominając swoich nauczycieli Pierwszego i Drugiego Hokage, po chwili doznał jakby kolejnego
oświecenia Sarutobi sięgnął do znajdującej się najniżej szufladki po prawej stronie biurka, gdy ją wysunął zaczęło wydobywać się z niej
jakby święte światło, które dawało nadzieję na to iż raj naprawdę istnieje. Hiruzen wykrzyczał - Icha Icha Paradise przybądź do mnie-
sięgając po pomarańczową książkę - Jirayia... Jirayia... chociaż jesteś zboczonym kretynem to muszę przyznać, że okazałeś się najlepszym z
Sannin'ów a w dodatku jesteś najlepszym pisarzem na świecie - pomyślał stary Sarutobi wspominając swojego ucznia, pomiędzy
perwersyjnymi chichotami. Sandaime nie zważając na bardzo późną porę dał się porwać w świat fantazji erotycznych swojego ucznia
Ropuszego Mędrca o imieniu Jirayia, za pomocą swych nocnych eskapad obecny Cień Ognia nie zauważył nawet wschodzącego słońca, z
lektury wyrwał go głośny krzyk - Ojcze! jest ósma rano, a ty już czytasz książkę napisaną przez Pana Jirayię? - Trzeci opuścił dłoń
trzymającą nowelę i spojrzał na osobę, która przerwała mu chwilę radości - Ah Asuma! Witaj synu, jak twoja podróż? - powiedział starszy
mężczyzna wstając z fotela i podchodząc do swojego potomka kładąc swoje dłonie na jego ramionach - Witaj w domu! - powiedział
radośnie, młodszy Sarutobi uśmiechną się szeroko i powiedział - Jestem w domu! A co do mojej podróż... no cóż było zabawnie - Hiruzen
spojrzał na swego syna i zmierzył go swym wzrokiem - Ah Asuma... Asuma... spójrz na siebie! Taki wysoki i przystojny jak ojciec -
powiedział Trzeci śmiejąc się, po chwili kontynuując - Opowiadaj więc synu jak było?- Z tyłu głowy Asum'y pojawiła się komicznie
wyglądająca kropla potu - Mój ojciec zwariował na stare lata - Sarutobi Asuma był Jounin'em w Wiosce Liścia, zanim został wybrany na
jednego z Dwunastu Strażników Ninja, ubrany był czarną kurtkę z kapturem, którego końce były ocieplane futrem z nieznanego
zwierzęcia, na obydwóch ramionach posiadał białe bandaże natomiast pod kurtką nosił zwykły szary t-shirt, młody Sarutobi nosił czarne
spodnie z wieloma kieszeniami, które były bardzo praktyczne dla shinobi, wzdłuż pasa miał przewiązaną chustę mówiącą o jego
przynależności do Dwunastu Strażników Ninja, na jego stopach znajdowały się tradycyjne sandały ninja nie ograniczające w żaden
sposób jego możliwości bojowych - Tato - rozpoczął - Wszystko odbyło się dobrze i Daimyo był zadowolony z naszej służby, ale stwierdził
że musi już wybrać następną generacje Dwunastu, dlatego wróciłem mam nadzieję że pozwolisz mi wrócić do rank Konohy jako Jounin -
oznajmił, starszy mężczyzna zaśmiał się głośno - Asuma oczywiście że ci pozwolę, ale... standardowy strój Jounin'a, w trybie
natychmiastowym, twoje hitai-ate zawsze noszę przy sobie, więc proszę - powiedział podając swojemu dziecku ochraniacz na czoło z
symbolem liścia po czym kontynuował - Teraz możesz udać się do akademii po resztę ekwipunku - Asuma pokręcił głową zniechęcony -
Jejku ledwo co wróciłem a już mnie poganiają... jakie to kłopotliwe - po wypowiedzeniu tych słów skierował się ku drzwiom - Spotkamy się
w domu tato, tam opowiem ci wszystko ze szczegółami - Hiruzen pokiwał głową z uśmiechem na twarzy - Czuję, że dziś będzie dobry dzień a
teraz gdzie ja to byłem... - powiedział otwierając ponownie małą pomarańczową książeczkę. W tym samym czasie w Szpitalu Wioski Liścia
nasz młody bohater się przebudził - *Zieeeew* Hah ale dobrze spałem, ale ten koszmar z Kyouko-san był straszny, dobrze że nie mam z
nią częstego kontaktu bo moja mentalność bardzo by ucierpiała - blondyn wstał z łóżka i udał się w stronę okna, które było teraz szeroko
otwarte - Hmm pewnie jakaś pielęgniarka je otworzyła, nie ważne Ehh dobrze że ci idioci zakładu budowlanego źle zostawili miejsce na okno
inaczej nic nie mógł bym zobaczyć, swoją drogą dlaczego nikt tego jeszcze nie naprawił... a co mi tam będę korzystał póki można, HAH pięknie
dzisiaj! Nic nie przeszkodzi mi w delektowaniu się tą piękną pogo... - jego rozmyślania zostały przerwane przez głos, który Naruto odrazu
rozpoznał - Witaj Naruto! - przywitał się wchodzący do pomieszczenia mężczyzna o brązowych włosach ubrany w ciemno zielony sweter i
zwykłe czarne spodnie i sandały, postać ta posiadała także długi biały fartuch - Dzień dobry Miyakawa-ojisan - powiedział głośno pełen
entuzjazmu chłopiec na widok swojego ukochanego lekarza - Ma pan dla mnie coś dobrego? Jestem strasznie głodny - powiedział wesoło
blondynek, po chwili odezwał się też jego żołądek. Pan Miyakawa roześmiał się głośno ku zawstydzeniu Naruto - Oczywiście drogi
chłopcze, wypiszę cię i możemy iść na ramen do Teuchi'ego - ta wypowiedź spotkała się z ogromną radością ze strony dziecka - SUPER!
Ichiraku Ramen! Ichiraku Ramen! - pokrzykiwał głośno - Khem Naruto, gdy będę załatwiał wszystkie papierkowe sprawy, może weźmiesz
prysznic i ubierzesz się w normalny ubiór? Nie mogę pozwolić ci na zabranie szpitalnego odzienia nie sądzisz? - chłopiec podrapał się z tyłu
głowy na znak zakłopotania - Dobrze proszę pana, ale nie mam tutaj mojej szczoteczki i normalnego ubrania - Doktor uśmiechnął się
szeroko - Spokojnie, wszystko załatwiłem...- po czym jego mina spoważniała Naruto, wiesz że byłem razem z twoim tatą w jednej
drużynie prawda? - blondyn pokiwał głową - Twój tata, przeczuwał że może stać się coś złego podczas porodu i kazał mi to przekazać gdy
zobaczę w tobie pierwsze oznaki Sekretnej Techniki Namikaze - Naruto spojrzał na niego z rozszerzonymi oczami - Nie dziw się tak drogi
chłopcze, skutki tej techniki są widoczne gołym okiem - powiedział z uśmiechem, co wywołało jeszcze większe zdziwienie u naszego
bohatera - Jak to? - Doktor Miyakawa zaczął mu dokładnie wyjaśniać znaczenie techniki - Naruto... 100% uwolnienie mózgu daje ci
możliwość o wiele większej kontroli nad ciałem, zdaje się że podświadomie pragniesz bardziej być jak twój ojciec dlatego twój mózg...
pozwolił twojemu ciału na przejście takiej transformacji, która zabiła by każdego innego człowieka przypuszczam też, że dzięki temu iż
jesteś Jinchuuriki przeżyłeś całą tą przemiane, po pierwsze twoje kości stały się o wiele bardziej odporne na złamania myślę że twoje
obecne ciało jest w stanie wytrzymać o wiele większy ciężar niż przeciętny dorosły shinobi, kolejną zmianą jest twoja pamięć zdaje się że
jesteś wstanie zapamiętać wszystko co zobaczysz - na ustach pojawił się uśmiech - Naruto... twoje oczy nie stały się jak sharingan - nasz
bohater popatrzył na doktora z zszokowanym wyrazem twarzy - chłopcze nie dziw się tak twoja twarz jest bardzo przewidywalna... zdaje
się ze to kolejna z cech odziedziczona po tacie co? Nie ważne, dziecko sharingan widzi chakrę, dlatego jest wstanie kopiować techniki, ta
technika wzrokowa widzi przepływ chakry co pozwala na natychmiastowe użycie techniki przeciwko wrogom, ty natomiast jesteś wstanie
zapamiętać pieczęcie wykonywane przez przeciwnika, ale nie będziesz wstanie zobaczyć przepływu energii niezbędnego do wykonania
jutsu. Wróćmy teraz do dalszego wyjaśniania wpływu techniki na twoje ciało. Sekretna Technika Namikaze: Uwolnienie Geniuszu pobudza
twój mózg w taki sposób, że twój własny przepływ chakry pozwala na idealną kontrolę tej energii, poza tym twój tata przy okazji musiał
użyć za dużo chakry podczas wykonywania tego jutsu, przez co zaszły w tobie zmiany... czysto kosmetyczne... że tak powiem... - blondyn
spojrzał na niego pytającym wzrokiem - Kosmetyczne? Miyakawa-ojisan co masz na myśli? - Doktor ponownie się uśmiechnął - Naruto
najlepiej jak sam zobaczysz, mam ty dla ciebie prezent - powiedział wyciągając w stronę chłopca dużą torbę pełną ubrań - Dokładnie taki
sam strój nosił twój tata gdy był w akademii, a teraz uciekaj po prysznic! - Naruto pokiwał głową i podbiegł do drzwi i już miał chwycić za
klamkę, ale zawahał się - Coś nie tak Naruto? - zapytał się starszy mężczyzna, chłopiec uśmiechnął się szeroko - Nic a nic Miyakawa-ojisan
chciał po prostu powiedzieć... Dziękuje - Po czym delikatnie chwycił za klamkę i lekko pociągną drzwi w swoją stronę, zachowując przy tym
całkowity spokój - Naruto wierzę w ciebie - blondynek usłyszał głos swojego ojca - Nie zawiodę cie tato, nigdy nie cofnę swoich słów ponieważ
taka jest moja Droga Ninja- ttebayo - Pan Miyakawa patrzył na naszego bohatera z rozszerzonymi oczami - Minato! Twoje dziedzictwo
przetrwało najtrudniejsze lata swojego życia! Nie mam wątpliwości Naruto jest stworzony do wielkich rzeczy, obecnie mieszkańcy tej osady
ignorują jego egzystencje, ale czuję... Nie ja wiem że w przyszłości to dziecko odegra znaczącą role dla tej wioski... heh starszym nie
pozostaje nic innego niż zadbać o to by kolejne liście stały się na tyle silne by przetrwały najgorsze huragany.
Chapter II END
