A/N: Dziękuję Ci za komentarz. Tym razem do fragmentu załączam tłumaczenie pod spodem :) Mam nadzieję, że i ten się spodoba.
- No szlag mnie zaro trafi! Kaj jest ten bojclok z P4V 362.- zazwyczaj opanowany archeolog, tym raz był na skraju wytrzymania. Po raz kolejny zgubił puchar lejkowaty, który badał.
- No w takim bajzlu, to się niy dziwia żeś go stracił.- Daniel przewrócił oczami, po czym wrócił do wertowania sterty papierów i pudeł z artefaktami. O'Neill wszedł do jego biura z czarnym pakunkiem w ręce. Położył go przyjacielowi na stole i odsunął się na długość ręki. - Mosz miech i sprzątej ten maras zanim chroboki zacznom tu łajzić.
- Ja potem.- odparł Daniel i odwrócił się robiąc krok do przodu.
-Dej pozór na ten bifyj!- krzyknął Jack, jednak było już za późno, gdyż archeolog uderzył się i wylądował na ziemi, trzymając się na głowę.
- I z czego rzejesz?- warknał w stronę śmiejącego się pułkownika, wstając z ziemi.
- Borajstwo, piznołeś sie w łeb?
-Rałs!- krzyknął oburzony mężczyzna.
- A ta blomowaza której szukosz stoi na blacie!- powiedział Jack powstrzymując się od śmiechu i opuścił biuro doktora Jacksona.
- Co za strup na rzici.- mruknął Daniel jak tylko Jack zniknął z pola słuchu, po czym sięgnął po puchar lejkowaty i wrócił do swoich badań.
TŁUMACZENIE:
- Zaraz coś mi się stanie! Gdzie jest ten wazon z P4V 362.
- W takim nieporządku, to się nie dziwię, że go zgubiłeś. Masz worek i sprzątaj ten brud, zanim robaki zaczną tu chodzić.
- Dobra później.
- Uważaj na ta szafkę!
- I z czego się śmiejesz?
- Biedactwo, uderzyłeś się w głowę?
- Wynocha!
- A ten garnek, którego szukasz stoi na stole.
- Co za wrzód na tyłku.
TBC?
