Śmierć Syriusza Black'a wpłynęła na członków Zakunu Feniksa wprowadzając Harry'ego w stan rozpaczy wewnętrznej.
A każdy wybór ma swoje konsekwencje, których człowiek boi się najbardziej.
Zaczęło się od tego kiedy Harry deportował się razem z dyrektorem Hogwartu - Albusem Dumbledore'm.
Kiedy przybył, praktycznie każdy w Norze zdążył go powitać.
Z tego co zauważył relacje Ron'a i Hermiony zacieśniły sie. Przeszli do jednego z pokoi, by Potter mógł opowiedzieć im o wizycie u Slughorn'a.
- Kiedy przyjechałaś? - zapytał Wybraniec.
- Kilka dni temu. - Odpowiedziała szybko, i wymijająco. - Ale był z tym problem. Nawet moi rodzice; mugole, wiedzą że coś się dzieje.
- Moja mama powiedziała że możemy razem z Ginny nie wrócić do Hogwartu, dopóki Tata nie stwierdził że to przesada, i mama histeryzuje.
- Nie sądzę by ten rok szkolny był normalny - mruknął Harry.
- Ja też tak sądzę, ale teraz musimy szczególnie uważać. Podobno w Azkabanie była masowa ucieczka. A Vol...
- Nie wolno wymawiać! - krzyknął Ron, przerywając tym samym szatynce. - kontynuuj.
- A Sami-Wiecie-Kto nadal szuka sprzymierzeńców, napadli na ulicę Pokątną. A wiecie kiedy tam idziemy? Trzeba kupić nowe podręczniki; dla Ciebie Ron pewnie nową szatę, dla Ciebie również Harry. Co sądzicie by iść tam jutro? - zapytała Granger.
- Im szybciej tym lepiej. - stwierdził Potter, a potem położył się - wcześniej przebierają - do łóżka.
- Nie kupujecie podręczników od eliksirów? - zapytała Hermiona.
- W tamtym roku miałem Okropny z eliksirów, więc: nie! Snape i tak mówił że nie przepuści osoby z co najmniej powyżej oczekiwań. - rzekł Harry.
- Ja tam odpuszczam następny rok z przerośniętym nietoperzem...
Rozmawiali o przedmiotach szkolnych, o tym że to Slughorn będzie nauczycielem obrony przed czarną magią, czy o tym jak minęły im wakacje. Weszli do sklepu braci Rudzielca - Fred'a, oraz George'a.
Magiczne Dowcipy Weasley'ów były miejscem tętniącym życiem. Razem oglądali najróżniejsze przedmioty z różnych stron świata, takich jak Peruwiański Proszek Natychmiastowej Ciemności. Przez jedno z okien mignęła im czupryna platynowych włosów należących tylko do jednej osoby:
- Co tu robi Malfoy z matką? - zapytał Ron.
- I dlaczego zachowuje się jakby nie chciał być śledzony? - powiedział cicho tak by tylko oni mogli to usłyszeć.
Narzucili na siebie pelerynę-niewidkę i ruszyli za blondynem. Nie wiedzieli co on planuje, lecz czuli że to nie jest nic dobrego...
