Rano Neytiri i Jake budzą się zaskakująco wcześnie, Jake przytula się do Neytiri i próbuję jeszcze zasnąć, jednak ona wstaje

- wstawaj Jake, chodźmy coś zjeść

Po tych słowach Ney zeszła na parter hometree i usiadła przy ognisku. Jake poleżał jeszcze trochę poczym niechętnie wyszedł z hamaku, powolno zszedł na najniższe piętro. Po zjedzeniu śniadania udał się na tradycyjne poranne polowanie z dwoma młodymi na'vi, dzień zapowiadał się być spokojny.

Niedługo po wyruszeniu Jaka i jego kompanów do hometree przybyła niewidziana nigdy wcześniej osoba, był to wysoki dobrze zbudowany mężczyzna, jego twarz była okrągła, oczy nieco mniejsze od oczu normalnego na'vi, włosy i brwi były ciemne i bardzo gęste, przybysz nosił na sobie szaro-zielone spodnie oraz kurtkę w zielono-brązowe łaty, na głowie miał dziwną zieloną czapkę z przyszytym dziwnym białym Ikranem pod którym widniały cztery białe gwiazdy, takie same symbole widniały na jego barkach, przy brzuchu był ciemny skórzany pas do którego było przyczepione dziwne srebrne małe urządzenie. Poza tym mężczyzna miał na plecach niemały plecak. Na jego widok wojownicy Omaticaya naciągnęli łuki w jego kierunku, osobnik przypominał ubiorem żołnierzy RDA za którymi nie przepadali.

Przybysz ignorując łuki z napiętymi strzałami szedł dalej, w końcu jeden ze stojących naprzeciwko jego wojownik wypuścił ku niemu strzałę. Mężczyzna bez trudu złapał strzałę w locie.

Nagle przyszła Neytiri oraz Paral, stojąca za nią

- uspokójcie się - na te słowa wszyscy opuścili łuki, Neytiri podeszła do przybysza dokładnie mu się przyglądając - jak się nazywasz i czego tu szukasz - zapytała po chwili

- nazywam się Karol, szukam Jakea Sullego może go znasz? - odpowiedział ochrypłym głosem teraz już trzy metrowy, niebieski Karol

- to mój partner, wróci popołudniu, czego chcesz od niego

- sprawy rodzinne, koniecznie muszę się z nim spotkać

- chodź porozmawiajmy - powiedziała odchodząc, przybysz i Paral poszli za nią, zebrani na'vi odprowadzili przybysza wzrokiem poczym wrócili do swoich zajęć

Ney usiadła przy ognisku, Karol usiadł naprzeciwko a Paral spoczęła obok niego.

- ja się już przedstawiłem, wypadało by abyście też się przedstawiły - powiedział Karol

- ja jestem Paral a to moja przyjaciółka Neytiri - Paral odpowiedziała niezwłocznie

- a wiec witam was, nie winem jak wy ale ja zgłodniałem - Karol mówiąc to rozpiął plecak wyją garnek oraz „żelazną porcję" Fasoli po Bretońsku jeszcze produkcji Wojska Polskiego, otworzył puszkę wlał zawartość do garnka i postawił nad ogniskiem, obserwująca go Neytiri i jej towarzyszka, uważnie przyglądały się co robi.

W tej samej chwili Jake wracał z polowania z ogromnym Yerikiem na plecach, nie spodziewał się ze zobaczy na Pandorze kogoś ze swojej rodziny, a spotkanie jego ojca chrzestnego wydawało się być niemożliwe

Gdy wszedł do wnętrza hometree zobaczył Karola siedzącego przy ognisku

- Karol, kopę lat - prawie krzykną poczym zrzucił zdobycz z pleców i pognał w stronę Karola obaj przywitali się mocnym uściskiem ręki, poczym usiedli obok Paral i Neytiri

- fasola jest gotowa, ktoś chce?

Dzięki ładnemu zapachowi pochodzącego z garnka unoszącemu się wokół ogniska każdy chciał spróbować nowej potrawy.

- musi im bardzo smakować- powiedział uśmiechający się Karol, Neytiri i Paral zjadały fasole w tępię błyskawicznym wyglądając przy tym jak chomiki. Jake tylko się zaśmiał.

- Karol co cię do nas prowadza? Czy coś się stało. Nagle zapytał Jake

- widzisz Jake chodzi o twojego ojca, zgina podczas jednej z bitew, zanim umarł obiecałem mu że wyszkolę jego synów na rycerzy jedi. A słowa dotrzymam za wszelką cenę.

Gdy Jake dowiedział się o śmierci ojca z jego twarzy znikną uśmiech

- jak zginą mój ojciec

- trafił go snajper gdy broniliśmy twierdzę Modlin, mam nadzieję że zgodzisz się przyjąć moje nauki.

- chyba nie mam wyboru- Jake odpowiedział , wiedział że z kimś takim jak Karol nie dyskutuję się.

W tej samej chwili obaj spostrzegli że Neytiri i Paral po wyczyszczeniu swoich misek i garnka z fasoli zabrały się za ich porcje.

- idźmy już spać, jutro czeka nas ciężki trening- dodał po chwili Karol

Jake wstał i poszedł z Neytiri do swojego hamaku, Karol odszedł od ogniska ułożył się na ziemi. Jedynie Paral nie poszła spać, obserwowała Karola z ukrycia, zawsze była ciekawa nowego , musiała przebadać każdą nową osobę lub rzecz. Gdy tylko wyją słuchawki i komórkę aby posłucha muzyki zeszła do niego.

- po co ci to?

- to jest do słuchania muzyki, śpiewu

- jakbyś nie mógł sam pośpiewać - uśmiechała się cynicznie

- zbliż się i nadstaw głowę – Paral posłuchała go- nie bój się nic się nie stanie - kontynuował, nałożył jej słuchawki na uszy i puścił metalowe utwory swojego ulubionego zespoły.

- możesz mi to pożyczyć na noc?

- mogę jeśli obiecasz że nie zniszczysz - uśmiechną się do niej

- nie zniszczę

Karol dał jej zestaw z włączoną muzyką, ona oddaliła się szczęśliwa ze zdobytym trofeum, niedługo potem Karol zasną.