Czekajcie…co ja właśnie powiedziałem?
Nie powiedział tego głośno, nie? Nie. Nie ma szans. Może i był idiotą, ale nie aż takim. Mógł mieć same dwóje ze sprawdzianów i nie potrafić nigdy zrozumieć uczuć innych osób, ale nie był aż takim debilem, by mówić na głos TAKIE rzeczy. Nie…tego typu rzeczy robią wariaci. Wiecie, tacy jak Akashi czy glon. Takie osoby jak on są zbyt zajebiste, by tak wpaść.
Nie, nie, nie. Nie ma szans. Nie powiedział tego na głos. Kise wcale nie usłyszał, że Aomine ma na niego ochotę. Kise wcale nie wie, że Aomine chciałby go pocałować. I żeby tylko pocałować…
Kise nie wie…Kise wcale nie wie, że Aomine chciałby rozebrać go na swoim łóżku i dotknąć każdego skrawka jego ciała, że chciałby wycałować je i zostawić na nim malinki. Byłyby idealnie widoczne na jego bladej skórze, która by tak ładnie komponowała się z jego własną ciemniejszą.
Tak, Aomine myślał też i o takich banalnych rzeczach jak kolor skóry Kise. Nic dziwnego, że wszyscy uznawali go za chodzącą piękność, jeśli miał taką cerę. Ale jeszcze lepiej wyglądałby gdyby był brudny od potu i spe…
-NIE!- wydarł się nagle i odsunął od siebie zszokowanego blondyna. No, to teraz wyszedł na totalnego idiotę i wariata. Kise go chyba nie znienawidzi, nie? Powinien obrócić to wszystko w żart? Wyśmiać Kise i rzucić w niego czymś? Wrzucić mu dżdżownice do piórnika?
-A-aominecchi?
-Czego?
-Cały się czerwienisz…
C-co? Że niby on? Nie ma szans. Taki bóg jak on nigdy się nie czerwieni. No może czasem, gdy mama mu dalej matkuje i ubiera szaliczek do szkoły. Ale tylko wtedy!
-No co? Jest gorąco, to jestem czerwony - burknął, wsuwając ręce do kieszeni i odwracając wzrok. Po się w ogóle tym interesował? Nie powinien już gdzieś uciec z płaczem? Powinien, nie? Zaraz usłyszy to jego 'Kurokocchi! A Aominecchi chce ze mną uprawiać seks!'.
O dziwo jednak blondyn nie uciekł. Stał dalej przed nim, patrząc na swoje stopy i nerwowo się chwiejąc na nogach. A ten co? Choroba sieroca? Chociaż nawet z chorobą sierocą byłby uroczy…
-To tego…Aominecchi…k-kiedy masz wolny dom?
-C-co? - wyższy chłopak poczuł jak zaczyna robić mu się gorąco. Czy Kise pytał o to, o co myślał, że pytał? A może był po prostu głupi? Albo głuchy? Albo oba na raz. Głupi i głuchy…seksowny model.
-Chcę nocować u Aominecchiego…
-D-dzisiaj rodzice wracają późno - mruknął cicho Aomine i zaczął się nerwowo drapać po karku. Kise chciał u niego nocować…Kise chciał u niego nocować nawet po tym, jak Aomine powiedział, że jeśli przyjdzie to go przeleci. Czy to znaczyło, że Kise też tego chciał? Albo chociaż…nie miał nic przeciwko?
Aomine, pomimo zawstydzenia, podniósł wzrok i spojrzał na Kise. Policzki chłopaka pokryte były rumieńcem, a sam blondyn błądził wzrokiem. Nie było mowy o pomyłce. Nie kiedy Ryouta stał przed nim, zawstydzony jeszcze bardziej niż on.
-…uroczy - wymsknęło się i nagle model podniósł głowę, spoglądając na niego zdziwiony. Uśmiechnął się lekko, gdy zobaczył z jakim zaskoczeniem i zawstydzeniem chłopak na niego patrzy. Zawsze lubił te jego miodowe oczy i cholernie długie rzęsy - chodź, Kise.
Po tych słowach złapał go za nadgarstek i przyciągnął do siebie, nakrywając jego usta swoimi. Ryouta pisnął, ale nie odepchnął go od siebie. Wręcz przeciwnie, po chwili rozluźnił się i rozchylił usta pozwalając mu pogłębić pocałunek.
To było jeszcze lepsze niż Aomine sobie wyobrażał. Wcześniej nie był świadomy jak bardzo pragnął blondyna. Tak, wyobrażał sobie i myślał o wielu zboczonych rzeczach, ale dopiero teraz poczuł jak bardzo tego pragnie. Kise powinien być jego, tylko jego.
Po długim pocałunku udało mu się wreszcie oderwać od rozkosznych ust blondyna. Tym razem nie był już zawstydzony.
-A więc widzimy się po lekcjach - mruknął z pełnym zadowolenia uśmieszkiem - lepiej poinformuj szybko rodziców, że dzisiaj śpisz u mnie.
Aomine czekał. Kise wysłał mu wiadomość, że wpadnie do domu po kilka rzeczy i przyjdzie do niego o osiemnastej. W sumie było to na rękę Aomine, bo mógł wpaść jeszcze do sklepu i kupić kilka przekąsek. I posprzątać pokój. Tak…Aomine Daiki specjalnie przyszedł wcześniej do domu by posprzątać swój pokój. A on nigdy nie sprzątał. Nienawidził sprzątania. Ale nagle uświadomił sobie jak głupio się poczuje, gdy Kise wejdzie do pokoju, w którym wszędzie walają się jego bokserki i gazetki porno. Chcąc tego uniknąć zebrał wszystkie magazyny(w tym jeden z Kise) i schował je pod łóżkiem, potem wrzucił wszystkie bokserki do kosza na bieliznę. Reszta mogła zostać, nie? Zostało tylko kilka walających się koszul i szklanek, ale to chyba nie powinno tak przeszkadzać blondynowi. W każdym razie wcześniej mu nie przeszkadzały…
Teraz więc zostało mu tylko czekać. Tego też zazwyczaj nie robił. Nie należał do cierpliwych ludzi i dość szybko zaczynał się nudzić. Pierwszy raz przeżywał coś takiego. Próbował oglądać mecz, ale nie potrafił się nawet na nim skupić. Jego myśli ciągle wracały do Kise i do tego co zrobi kiedy już do niego przyjdzie. Pierwszy raz się czymś tak denerwował i naprawdę zaczynał czuć się z tym głupio. Przecież był Aomine Daikim! Nie mógł przejmować się czymś takim jak randka! Czy to w ogóle była randka? A może zwykłe bzykanko? Czy Kise uważał to za randkę?
-Cholera! - chłopak tylko założył ramiona na piersi i położył nogi na stole - że niby ja się przejmuję? Jedynym, który mógłby urządzić tę randkę lepiej jestem ja sam.
No co? Przecież nawet posprzątał! W dodatku kupił ulubione chipsy Kise! Co mogło pójść nie tak? Nic! Wszystko pójdzie idealnie. Wszystko…
Ledwo powstrzymał się od pisku gdy usłyszał pukanie do drzwi. To już? To już osiemnasta?
Aomine szybko zerwał się z miejsca i zaczął otrzepywać swoje ubranie z niewidzialnego brudu. Dopiero po chwili uświadomił sobie jak głupio się zachowuje i szybko wziął kilka głębokich wdechów.
-Już, już - mruknął, próbując brzmiąc szarmancko. Podszedł szybko do drzwi i odetchnął głęboko, otwierając je i opierając się o framugę - no hej, Kise.
Blondyn spoglądał na swoje stopy, mocno się czerwieniąc. Gdy jednak spojrzał na niego zaczerwienił się jeszcze mocniej.
-Ho? Podenerwowany?
-A Aominecchi nie jest?
-Ja? Zawsze jestem pewny siebie - mruknął i uśmiechnął się łobuzersko. Przecież nie kłamał! Mógł być najwyżej minimalnie poruszony.
Spoglądał jeszcze chwilę na podenerwowanego Kise i nie mogąc się powstrzymać, nachylił się i pocałował go krótko.
-Nie stercz tak w drzwiach - mruknął i odwrócił się szybko, by ukryć lekkie rumieńce, które zdradziecko wkradły się na jego policzki. Kise szybko wszedł za nim do środka i zamknął drzwi.
-T-to co r-robimy?
-Eee….na początek może coś obejrzymy, nie?
-Znowu jakieś horrory? Aominecchi pewnie po prostu chcesz żebym pierwszy zaczął się do ciebie tulić!
Aomine nie mógł się nie roześmiać, słysząc oburzenie w jego głosie.
-Tak. Właśnie o to mi chodziło. A teraz idź odłożyć torbę, a ja przyniosę przekąski.
Aomine szybko przyniósł dwie miski wypełnione chipsami i butelkę coli. Blondyn już czekał na niego na sofie, patrząc w ekran telewizora.
-Już się boisz? - mruknął z uśmiechem, siadając obok niego. Kise spojrzał na niego, rzucając mu urażone spojrzenie i nadał policzki. Daiki tylko parsknął i objął go ramieniem. Niezadowolenie blondyna zniknęło niemal natychmiast. Szybko ułożył się wygodnie, opierając o niego i mrucząc jak kociak.
-Spróbuj chipsów - mruknął i podsunął mu miskę. Blondyn na początku przyjrzał się mu podejrzliwie, ale zaraz wsunął przekąskę do ust.
-Aominecchi! Moje ulubione! - wyższy chłopak tylko uśmiechnął się, wyraźnie zadowolony z siebie. Teraz tylko czekać aż Kise zacznie opowiadać o tym jak wspaniałym chłopakiem jest - Aominecchi, jesteś najlepszy! Naprawdę pamiętałeś, które lubię najbardziej!
-Pamiętałem. Dostanę nagrodę?
Kise przez chwilę leżał nieruchomo, ale zaraz obrócił się w jego stronę. Znów czerwienił się uroczo, ale tym razem nie wyglądał na onieśmielonego. Przysunął się do niego i pocałował go.
-D-dziękuje - burknął gdy wreszcie oderwał się od jego ust i szybko znów ułożył się w jego ramionach.
Wieczór minął dość spokojnie. Zjedli wszystko co mieli i obejrzeli film do końca. Przynajmniej teoretycznie obejrzeli. Praktycznie wyglądało to tak, że w połowie filmu Kise wskoczył na jego kolana i tulił się do niego, a Aomine nie potrafił się już skupić na tym co działo się na ekranie.
Gdy posprzątali salon(Kise nalegał) wreszcie mogli wrócić do sypialni Aomine. Tam gdzie będą spać…razem…na łóżku Aomine. Bo w takiej sytuacji chłopak nie miał zamiaru pozwalać mu spać na futonie. Oj nie, nie ma szans. Będą spali razem!
-Aominecchi…śpimy razem, prawda?
Oh. A żebyś wiedział.
I położyli się razem. Światło było już zgaszone, a pokój wypełniała niezręczna cisza. Aomine pomimo wcześniejszych zapewnień, jak to go mocno przeleci, nie miał pojęcia co powinien zrobić. Przecież nie może tak po prostu zerwać z niego spodni. Powinien zacząć delikatniej? Nie wiem…na przykład wsunąć mu rękę między nogi albo coś? A może to też by było za ostre? Kise był zawsze delikatny, jeśli chodziło o takie sprawy, nie? A co jeśli on tak naprawdę nie chce? Jeśli nagle zacznie mu płakać na ramieniu?! Cholera, nienawidził łez Kise.
-Ej, Kise? Nie będziesz płakał?
-Co? Czemu miałbym płakać?
-Eee…bo… nie ważne.
-Aominecchi! - zawołał blondyn oburzony, ale nawet nie zdążył kontynuować swojego wywodu, bo Aomine odwrócił go do siebie jednym szybkim ruchem i wbił się w jego wargi. O dziwo, Kise nawet się nie odsunął. Mruknął tylko wyraźnie zadowolony i rozchylił usta.
Kise był chętny! Ohoho. Aomine Daiki wygrywem roku. Pierwszy nastolatek, którego fantazje erotyczne zostaną spełnione.
Niesiony instynktem zboczeńca zaczął coraz namiętniej go całować, w tym samym czasie dłońmi błądząc po jego ciele. Z zadowoleniem zauważył, że zamiast łkania i protestów słyszał jego cichutkie jęki.
-Mogę zdjąć twoją koszulkę? - zapytał ochrypłym od podniecenia głosem. Widzicie? Starał się jednak być taktowny. Kise był delikatny, więc lubił takie rzeczy, nie?
-Tak.
O dziwo jednak Kise chyba nie przejmował się zbytnio taktem, bo sam już wsunął dłonie pod koszulkę Aomine i zasysał się ustami na jego szyi.
-Oho. Ktoś tu jest nienasycony - wymruczał Aomine, odsuwając się trochę, by móc go rozebrać - może zaraz mnie jeszcze pogryziesz?
I jak na życzenie, Kise przybliżył się i delikatnie ugryzł go, nie robiąc mu jednak tym krzywdy. Aomine podobałoby się już nawet samo leżenie z Kise w łóżku, ale…leżenie w łóżku z napalonym Kise, który dobiera się do niego i pozwala mu na wszystko, było jeszcze lepsze. Blondyn był taki chętny, pewny siebie, doświ…..zaraz, co?
-Kise - warknął nagle Aomine, przerywając ich pieszczoty. Blondyn podniósł głowę i spojrzał na niego lekko zbity z tropu. Czyżby zrobił coś złego? A może Aomine się teraz rozmyśli i nie będzie więcej…widzieć go w swoim łóżku? - robiłeś to kiedyś?!
-He? Przecież to oczywiste - mruknął, zdziwiony tym pytaniem.
-No, nie do końca. Chce wiedzieć czy twój cholerny tyłek jest tak dziewiczy jak myślałem.
-Oczywiście, że jest. Może i jestem nastolatkiem, ale nie wskakuje byle komu do łóżka.
Oho. To stwierdzenie bardzo spodobało się Aomine. A więc był jego pierwszym i kimś wyjątkowym! Nie „kolejnym". Cieszył się tak bardzo, że nie potrafił przestać się głupkowato uśmiechać i wypinać dumnie piersi.
-…nie byłeś tak wesoły od czasu, gdy podarowaliśmy ci limitowaną kolekcje magazynów z Mai-chan.
-No i co ? - bąknął, nagle zawstydzony. Blondyn natomiast tylko się uśmiechnął i przyciągnął go do krótkiego pocałunku.
-Nic. To było prawie jak wyznanie miłości.
