Hej! Witamy z powrotem, jak zwykle mamy parę spraw.

1. W związku , że zbliża się zakończenie roku rozdziały niejeden pojawiać się regularnie.

2. Jeśli chcemy dać rozdział do korekty,to w jaki sposób je wysłać

Jeszcze za bardzo nie jesteśmy obeznani w serwisie.

Zapraszam do czytania! ;)

Chłopiec, teraz na oko pięcioletni skakał po łące na przeciwko domu z mieczem w ręku, który wystrugał mu ojciec. Niedaleko niego na trawie leżał brunatny miś z czarną przepaską na oku. Jego starszy brat siedział na ganku domu i obserwował młodszego brata, jednocześnie ucząc się na sprawdzian z geografii. Chłopiec w końcu od kręcenia się w kółko upadł plecami na ziemię i zaniósł się śmiechem. Po chwili Mycroft usłyszał jego kroki na przydomowym trawniku. Sherlock razem ze swoim mieczem i misiem piratem usiedli koło brata na schodkach.

- Czego się uczysz, Mycroft? - trzynastolatek spojrzał na brata z powątpieniem. Chłopiec miał wspaniałą dykcję jak na swój wiek i zapewne z dokuczenia starszemu bratu, zmieniał odrobinę jego imię.

- Uczę się mórz i oceanów oraz tego gdzie się mieszczą. Chcesz ze mną się pouczyć? - chłopiec wskoczył mu na kolana i pokazywał paluszkiem morze, a Mycroft mówił jego nazwę.

Parę dni później Mycroft coś zauważył, Sherlock coraz częściej przychodził do niego, kiedy się uczył. Musiał podzielić się ta informacją z matką, która tak samo jak on miała wyższą od innych inteligencję. Okazja się nadarzyła w pewien niedzielny wieczór, kiedy tata był w delegacji, dwa dni po szóstych urodzinach najmłodszego członka rodziny Holmes'ów.

- Co cię gryzie Mikkie? - spytała kobieta wpatrzony w ogień, nastolatek skrzywił się na to zdrobnienie.

- Sherlock jest inny - powiedział chłopak wpatrując się w ogień.

-Parę dni temu pokazywałem mu morza świata i pamięta wszystkie.

-Taki już będzie. Odziedziczył moje geny tak jak ty - odpowiedziała matka

- Ale ja muszę się jeszcze dużo uczyć żeby to zapamiętać, a wystarczyło, że mu to pokazałem, a on już to pamięta. On jest inny, nie będzie miał łatwo w życiu.

- Teraz jest wszystko dobrze, ma Molly i Johna i zapewne pójdą do tej samej szkoły, przynajmniej przez najbliższe kilka lat nie musimy się tym przejmować.

- Może masz rację mamo. Chyba moje obawy trochę się rozwiały.

Mycroft siedział przy biurku, na które padała nikła smuga światła z lampki. Zatrzasnął książkę z hukiem, przetarł oczy dłońmi i spojrzał na drzwi. Dochodziła dwudziesta druga, więc pewnie koczkodan już spał, wskoczył do łóżka, poprawił poduszkę i już chciał zasypiać, kiedy drzwi skrzypnęły. Struga światła wpadła do pokoju, na której widniała chuda postura jego brata.

- Mycroft? - usłyszał cichy głosik - Zagramy w dedukację?

Starszy chłopak westchnął, ale złapał kołdrę i usadowił się w fotelu koło brata. Sherlock ściskał w rączkach ciężki, stary album ze zdjęciami rodzinnymi. Mycroft jeszcze go nie widział, więc zapewne znów wszedł na strych w poszukiwaniu kolejnych. Sherlock wskoczył bratu na kolana i otworzył na pierwszej stronie, spoglądało na nich czarno-białe zdjęcie z kobietą siedzącą na krześle.

- Kto to Sher? - spytał Mycroft, chłopiec spojrzał na brata

- Ja mam mówić? - spytał ze strachem

- Pora na ciebie, już dużo ci pokazałem jak należy odczytywać szczegóły z ludzi - powiedział Mycroft. Sherlock chwilę przyglądał się zdjęciu, a potem z jego ust zaczęły wypływać słowa tak szybko, jakby wogóle ich nie kontrolował.

- Podpis głosi, że to Martha Stanley, nazwisko pochodzi z południowej Szkocji. Sądząc po rysach twarzy, nie jest to siostra Marca Stanley'a, ale jego żona - wogóle nie są podobni. Z jej stroju wynika, że nie tylko mąż dobrze zarabiał, ale ona też. Logiczny z tego wniosek, że są to czasy już po oddaniu dla kobiet prawa głosu i dojścia do pracy. Z mężem są razem od 10 lat, dowodem jest synek, którego trzyma za rękę. I co, dobrze? - spytał, Mycroft zamrugał i pochwalił brata.

- Mycroft, opowiedz mi jakąś fajną historię o piratach - powiedział chłopiec i ułożył się w ramionach brata. Mycroft zaczął opowiadać, nie minęło nawet pół godziny, a z jego ramion rozległ się cichy, miarowy oddech. Holmes wstał, położył brata do swojego łóżka i tak razem zasnęli.