Standardowy Disclaimer nie mam żadnych praw do HP ja się jedynie tutaj bawię.
Życzę miłego czytania
Rozdział II
Harry Potter wraz z Albusem Dumbledore'm weszli do komnaty, jako że była już późna pora to Dumbledore powiedział „Dzisiaj Harry odpuścimy sobie trening, ale od jutra zaczynamy". Harry rozejrzał się wokół siebie i ujrzał łąkę na której środku znajdował się zbiornik wodny, jak okiem sięgnąć ciągnęła się łąka, na niebie zaś świecił księżyc i gwiazdy. Harry zastanawiał się jakim cudem zostało to zrobione, Dumbledore jakby czytając mu w myślach powiedział „To po prostu magia Harry".
„Emm profesorze, bo tak w sumie nie pomyślałem gdzie będziemy spać?" zapytał Harry zaniepokojony, ponieważ wizja spania na ziemi przez dziewięć miesięcy nie wydawała mu się zbyt kolorowa. Dumbledore widząc zakłopotanie Harry'ego wyciągnął ze swojej kieszeni pomniejszony kufer a następnie powiększył go do jego normalnych rozmiarów. Kiedy kufer został już powiększony Dumbledore podszedł do niego i wyjął z niego dwa pakunki przy czym jeden wręczył Harry'emu mówiąc „Mam nadzieje, że potrafisz rozstawić namiot, nie jest to namiot czarodziejski, ale zawsze nie będzie to spanie pod gołym niebem". Harry wziął od Dumbledore pakunek i zaczął rozstawiać namiot, na całe szczęście nie było to skomplikowane zadanie, ponieważ pamiętał jak pan Weasley rozkładał namiot podczas mistrzostw świata w Quidditch, po ukończeniu stawiania namiotu, Harry wyciągnął swój kufer i postawił go na zewnątrz namiotu jednocześnie go powiększając
–Hmm, będzie problem z prysznicami, ale może rano coś się wymyśli a jeśli nie to zawsze zostaje ten zbiornik wodny, podgrzać małą ilość wody to nie powinien być problem- pomyślał Harry zmieniając szkolne szaty na swoje piżamy. Po wejściu do namiotu Harry zauważył, że w środku dodatkowo znajduję się śpiwór, jako że był już zmęczony wszedł do śpiwora i po chwili zasnął.
Spokojny sen Harry'ego nie trwał jednak długo, po czymś co zdawało się dla niego chwilką, Harry zaczął śnić ponownie o Departamencie Tajemnic, o momencie w którym Bellatrix wysłała Syriusza za zasłonę, ale tym razem Harry był w stanie usłyszeć głos Syriusza „To twoja wina, że umarłem, nie powinienem zamieniać się z Glizdogonem i sam powinienem zdradzić waszą lokacje Voldemortowi, może dzięki temu Voldemort by cię zabił a ja bym sobie spokojnie żył". „Syriuszu ja naprawdę…" zaczął Harry, „Przez ciebie nie żyje Harry" dobiegł Harry'ego głos którego nie słyszał dłuższy kawałek czasu, był to głos Cedrika Diggory'ego. „Gdyby się ciebie nie posłuchał to bym teraz żył i miał dobry związek z Cho, jak mogłeś złamać tej dziewczynie serce?" domagał się odpowiedzi puchon, który został zabity przez Glizdogona podczas trzeciego zadania turnieju trójmagicznego.
„Nic nie mogłem…" „PRZESTAŃ UCIEKAĆ OD WINY!". Harry'ego dobiegł kolejny głos, był to głos Pana Weasleya „Gdyby nie to ani moja córka ani ja nigdy nie zostalibyśmy zranieni, nigdy więcej nie chcę cię widzieć w moim domu!".
„To nie może być prawda" powiedział cicho Harry „TO WSZYSTKO TWOJA WINA!" Krzyczały jednocześnie głosy.
Harry obudził się zlany potem –Mam serdecznie dość tych koszmarów, teraz nie ma szans, że zasnę już tej nocy, może zobaczyłbym co ciekawego znajduję się w tym miejscu-. Harry wyszedł z namiotu i zarzucił na swoje piżamy bluzę, gdyż nie było zbyt ciepło i udał się w kierunku jeziora.
Wyjście Harry'ego nie uszło uwadze Albusa Dumbledore'a który mając na uwadze to, że Voldemort próbował dostać się do głowy Harry'ego jeszcze kilka dni temu rzucił na namiot młodego czarodzieja zaklęcia, które miały na celu poinformowanie go kiedy Harry opuści namiot, oczywiście zaklęcie miało działać tylko wtedy, gdy Dumbledore nie miał Harry'ego na oku.
Dyrektor Hogwartu wyszedł ze swojego namiotu i udał się za Harry'm, który zmierzał w kierunku jeziora, kiedy Dumbledore doszedł do miejsca w którym Harry się znajdował zastał chłopca siedzącego na trawie i wpatrującego się w nieruchomą taflę jeziora tuż przed nimi.
„Profesorze, to moja wina, że Cedrik i Syriusza nie żyją, to moja wina, że Ginny i pan Weasley zostali zaatakowani…" zaczął się obwiniać Harry ale przerwał mu Dumbledore „Czy to ty dałeś Ginny Weasley dziennik Toma Riddle'a?" zapytał Dumbledore, Harry zaprzeczył mówiąc „Nie, ale…" „Czy to ty kazałeś Nagini zaatakować Artura?" zapytał ponownie Dumbledore.
Harry ponownie zaprzeczył „Czy to ty rzuciłeś na Cedrika Avadę? Czy to ty rzuciłeś zaklęcie na Syriusza które sprawiło, że przeleciał on przez zasłonę?" na każde z pytań Harry odpowiadał przecząco, ale ciągle doszukiwał się swojej winy w tych wydarzeniach. „Harry, Cedrik i Syriusz byli dorosłymi ludźmi, sami podejmowali decyzji." „Ale gdybym nie powiedział Cedrikowi żeby złapał puchar, albo gdybym nie wpadł w pułapkę Voldemorta to może obydwoje by żyli" wykłócał się Harry.
„Gdybym nie powiedział Tomowi Riddlowi, że jest czarodziejem to nie dzisiaj nie mielibyśmy problemu" Dumbledore próbował podejść do sprawy z innej strony „Ale jak to?" zapytał Harry całkowicie zbity z tropu.
„Otóż Harry kiedy młody Tom Riddle miał zacząć swoją edukacje w Hogwarcie, przebywał w sierocińcu, okoliczności dlaczego znalazł się tam pokaże ci w myślodsiewni kiedy stąd wyjdziemy, ja byłem wtedy nauczycielem transmutacji w Hogwarcie i zostałem posłany przez ówczesnego dyrektora Hogwartu do zapoznania młodego studenta z magią mogłem na przykład powiedzieć, że nie przyjął zaproszenia i wtedy nie mielibyśmy problemu. Uczyniłem inaczej ponieważ mimo że młody Tom Riddle wydawał mi się dość ekscentryczny to nie widziałem w nim tego co się z nim stanie później, nie możemy zmienić przeszłości ale możemy kształtować przyszłość" zakończył swój monolog Dumbledore.
„Może i ma pan rację, ale ciągle nie jest to łatwe zapomnieć o osobie która była ci naprawdę bliska, w szczególności gdy ci się ona śni w koszmarze" powiedział Harry. „I dlatego Harry będziemy kontynuować twoją naukę oklumencji" powiedział Dumbledore, a Harry skrzywił się, ponieważ po każdej lekcji oklumencji ze Snape'm Harry'ego okrutnie bolała głowa, miał on nadzieje, że Dumbledore posiada jakąś mniej inwazyjną metodę nauki Oklumencji więc zapytał się go wprost „Profesorze, a czy będzie mnie Pan uczył jak Snape?".
„Profesor Snape" poprawił Harry'ego Dumbledore „I tak, będę uczył cię w ten sam sposób, jest to bowiem najlepszy sposób na naukę tej jakże cennej sztuki"
–Czyli będę musiał się przygotować na niekończące się bóle głowy- uświadomił sobie Harry, po czym powiedział „Profesorze, dzięki za rozmowę, może uda mi się przynajmniej zasnąć" i udał się do namiotu z nadzieją, że może uda mu się zasnąć. Dumbledore podążył tuż za nim myśląc –Miejmy nadzieje Harry, że ten trening będzie pomocny-.
Harry Potter został obudzony przez wiekowego profesora o nieludzkiej jak dla niektórych godzinie a mianowicie o 6 rano. Harry był przyzwyczajony do takiego wstawania ponieważ u Dursleyów musiał ciągle wstawać o tej porze żeby przygotować śniadanie dla całej rodziny. Po obudzeniu młodego czarodzieja Dumbledore polecił „Przebierz się w coś co będzie odpowiednie do biegania" po czym wyszedł z namiotu zostawiając Harry'ego samego sobie.
–Bieganie, hmmm dopóki nie gonie mnie banda Dudleya to jest dobrze- pomyślał sobie Harry przebierając się jednocześnie w spodenki i zwykły granatowy T-shirt, jedne z niewielu ubrań które nie były od Dudleya, a zostały kupione za jego pieniądze przez panią Weasley. Po przebraniu się Harry wyszedł przed namiot gdzie czekał na niego Dumbledore „Harry, unikanie zaklęć oraz wytrzymałość jest czasami ważniejsze niż rzucanie zaklęć tarczy aby ochronić się przed nadchodzącym zaklęciem, ponieważ zawsze może to być jedno z zaklęć niewybaczalnych których tarcze nie obchodzą. A więc nasz codzienny trening zaczniemy od dwu godzinnego ćwiczenia w unikaniu moich zaklęć połączonego z biegiem, co jakiś czas będziemy zwiększać tempo biegu i częstotliwość rzucanych przeze mnie zaklęć"
Wyjaśnił Dumbledore, Harry'emu wizja unikania zaklęć przez dwie godziny nie wydawała się zbyt dobra, ale każda przewaga w walce z Voldemortem byłą mu potrzebna. Na początku Harry skupiał się albo tylko na biegu, albo tylko na unikaniu i nie robił tych dwóch czynności jednocześnie przez co często był trafiany zaklęciami, albo nie przemieszczał się do przodu, dopiero po jakimś czasie zaczął chwytać o co chodzi, ale jego próby unikania zaklęć podczas biegu kończyły się dość mizernie. –Pierwszy raz jestem wdzięczny Dudley'owi za polowanie na Harry'ego, dzięki temu przynajmniej nie męczę się tak szybko - pomyślał młody czarodziej, jednocześnie zostając trafionym zaklęciem żądlącym.
Mimo nawet dość sporej wytrzymałość Harry przed upływem dwóch godzin czuł, że jego nogi odmawiają mu posłuszeństwo i jego bieg przemienił się w powolne przebieranie nogami a do tego prawie każde zaklęcie Dumbledore'a trafiało go. Widząc to Albus Dumbledore zawołał „Na dzisiaj koniec tego, ale jutro wrócimy z powrotem, teraz hop do jeziora żebyś się umył". Harry zrobił jak mu przykazano nie przejmował się tym że gdzieś w pobliżu stoi Dyrektor Hogwartu zdjął z siebie wszystkie ubrania i wskoczył do jeziora, w którym o dziwo woda była dość ciepła. Harry spędził w jeziorze kilka minut po czym wyszedł z jeziora i rzucił na swoje ubrania „Chłoszczyć" żeby przynajmniej były trochę czystsze a następnie ubrał się i udał w stronę namiotów.
Tam czekał już Albus Dumbledore ze śniadaniem zapewne przygotowanym przez skrzaty domowe, kiedy Harry jadł Dumbledore mówił „Widzisz Harry ten trening nie będzie łatwy, ale miejmy nadzieje, że dzięki temu uda ci się przynajmniej zbliżyć do poziomu Voldemorta" Harry pokiwał głową na znak zrozumienia, ponieważ aktualnie jadł śniadanie, które składało się ze zdrowych rzeczy, dzięki którym Harry miał przestać wyglądać jak patyk.
Po skończonym śniadaniu Dumbledore przeszedł do wykładania wszystkich przedmiotów, które znajdowały się w podstawie Hogwartu, Eliksiry, transmutacja, obrona, zaklęcia, innymi przedmiotami Albus Dumbledore się nie zajmował ponieważ wiedział, że nie dałyby Harry'emu żadnej przewagi w walce z siłami Voldemorta. Dumbledore posiadał wielką wiedzę na te temat, dzięki Eliksirom przecież doszedł do Alchemii i razem z Flamelem odkrył 12 sposobów użycia smoczej krwi, a zanim stał się dyrektorem Hogwartu uczył transmutacji i był jednym z najbardziej szanowanych mistrzów transmutacji na świecie. Co do obrony przed czarną magią i zaklęć, Dumbledore walczył na dwóch wojnach z różnymi czarnoksiężnikami więc te dwie dyscypliny magii były mu konieczne do przeżycia i pokonania ich. Dzięki temu, że uczył tylko Harry'ego to młody czarodziej, gdy tylko nie był czegoś pewien mógł go spokojnie o to pytać i Dumbledore wtedy tłumaczył mu co i jak, nie było to jak w klasie gdzie siedziała cała grupa osób z których kilka uważało, kilka miało lekcję głęboko gdzieś itp. Z takich lekcji Harry wyniósł naprawdę wiele i dzięki temu w końcu zdołał zrozumieć podstawy eliksirów bo nie umniejszając Snape'owi ten był świetnym mistrzem eliksirów ale za to był tragicznym nauczycielem faworyzującym ślizgonów. Albus Dumbledore wyjaśnił mu podstawy eliksirów, po zakończonym wykładzie na temat eliksirów powiedział „Teraz kilka minut przerwy i przejdziemy do obrony, a jutro zaklęcia i transmutacja".
Po przerwie Dumbledore zaczął wykład z obrony przed czarną magią jednocześnie prosząc Harry'ego żeby zademostrował jakieś zaklęcie które właśnie wyjaśnił. Po zakończonej lekcji Harry stwierdził, że Albus Dumbledore, bez urazy dla Remusa Lupina był najlepszym nauczycielem obrony, człowiek z wielkim doświadczeniem, nie mówił o suchej teorii stojącej za zaklęciami lecz także o taktykach stosowanych przez śmierciożerców podczas poprzedniej wojny. Mówił jak najlepiej łączyć zaklęcia aby te były najbardziej efektywne, dzięki temu Hary był w stanie załapać jak to działa.
Po skończonym wykładzie Harry wraz z Dumbledorem jedli obiad podczas którego Harry był przepytywany z tego czego się nauczył na tym wykładzie, aby utrwalić sobie jeszcze tą wiedze. Po obiedzie następowała chwila przerwy, a następnie Harry oraz Dumbledore pojedynkowali się, właściwie były to po prostu jednostronne miazgi, ponieważ Dumbledore miał za pasem więcej doświadczenia, większy repertuar zaklęć i Harry nie był w stanie nawet go zadrasnąć, jednakże po każdym pojedynku Albus Dumbledore mówił Harry'emu co zrobił nie tak i co powinien poprawić, dzięki temu młody czarodziej starał się wyciągać ze swoich porażek wnioski i nie powtarzać swoich błędów, oczywiście w teorii to było naprawdę proste w praktyce natomiast przestać robić coś co się do tej pory robiło odruchowo nie jest proste. Każdy pojedynek kończył się tak samo, Harry był miażdżony, ale za każdym razem domagał się rewanżu, w końcu Dumbledore zauważył, że Harry już jest naprawdę zmęczony i powiedział „Koniec na dzisiaj Harry, nie chcemy żebyś się przemęczył ponieważ wtedy kolejnego dnia nie będziesz w stanie normalnie trenować".
Harry spojrzał się na wiekowego czarodzieja, i zauważył, że on naprawdę się nim przejmuję więc nie zamierzał mu się sprzeciwiać przynajmniej w danym momencie Harry wiedział, że to on ma racje .
Po pojedynkach następowała krótka przerwa na ogólne ogarnięcie się a potem kolacja. Po kolacji, która również składała się z żywności która powinna być spożywana podczas treningów, Dumbledore uczył Harry'ego oklumencji, w przeciwieństwie do Snape'a, Albus Dumbledore wytłumaczył dokładnie o co chodzi z oklumencją i w jaki sposób oczyścić swój umysł ze wszelakich myśli. Do tego była najbardziej adekwatna medytacja i miarowe oddychanie, skupianie swoich myśli tylko i wyłącznie na oddychaniu nie myśleniu o otaczającym świecie. Kiedy Harry myślał, że jest gotowy dał znak Dumbledore'owi, ale ten bez żadnego problemu przedarł się przez bariery oklumencji Harry'ego, po pierwszej takiej porażce Harry odezwał się do Dumbledore'a „Profesorze, chyba mamy problem" „Jaki problem chłopcze?" zapytał zmartwiony Albus Dumbledore „Otóż profesorze, mam jakieś dziwne przebłyski w pamięci, jakbym widział coś oczami Voldemorta, ale gdy był jeszcze młodszy" wytłumaczył Harry.
„Ciekawe… bardzo ciekawe" wymamrotał cicho Dumbledore po czym dodał już normalnie „Jestem praktycznie pewien, że jest to efekt uboczny tego, że Voldemort próbował opętać cię w ministerstwie i mu nie wyszło, zaklęcie które rzuciłem na ciebie w Hogwarcie sprawdzało, czy masz w sobie jakąś część duszy Voldemorta, wynik okazał się być fałszywy więc możemy bezpiecznie wykluczyć opętanie."
„Bałem się, że dzieje się ze mną to co przed świętami, wtedy gdy widziałem oczami Nagini" powiedział Harry wyraźnie zadowolony z tego, że nie jest opętany „Poza tym wiedza Voldemorta może okazać się naprawdę przydatna" dodał Harry.
„Na dzisiaj koniec naszego treningu, pomedytuj jeszcze trochę aby udoskonalić twoje bariery oklumencji i wtedy możesz spokojnie iść spać" polecił Dumbledore po czym udał się do swojego namiotu a Harry wykonał posłusznie polecenia dyrektora Hogwartu. Kiedy kładł się spać myślał o tym co się dzieje u jego przyjaciół, miał nadzieje, że nic im się nie stanie przez ten okres w którym go nie będzie, ponieważ jakby coś im się stało to Harry nie darowałby sobie tego.
Standardowo jeśli się podobało zapraszam do zostawienia followa i pisania opinii co się w danej historii podoba a co nie, a ja uciekam szukać Xel'naga.
