Mój najdłuższy rozdział w ogóle jak dotąd. Starałem się w nim upchać tyle ile mogłem, dlatego ma on blisko 5000 znaków! ( bez autorskich notek ). Na końcu lista kolejności kolejnych dziewczyn z Naruto które się pojawią w ficku. Miłego czytania i dogadzania.
Rozdział II
Współlokatorka
-Ugh…Ale jestem głodna…
Karin jęcząc wstała z łóżka. Z początku, niedobudzona, nie mogła się zorientować gdzie się znajduje, po chwili jednak uderzyły ją wspomnienia z wczorajszego wieczoru
****WSPOMNIENIE****
-Wejdź! – krzyknęła Tsunade siedząc za biurkiem.
Do środka weszła Sakura w czerwonej rozpinanej koszulce z białymi krótkimi rękawkami i ciemno-niebieskiej spódniczce, miała czarne sandały na obcasach które kończyły się dopiero pod kolanami. Różowowłosa spojrzała na Karin i w dosłownie jednej chwili obie poczuły do siebie nienawiść.
-Nie, nie, nie nie! Tsunade-sama! Wszyscy byle nie ona! – zaprotestowała Sakura spoglądając na swoją mistrzynię a ręką wskazując na Karin.
-Serio, Hokage –sama?! Nie ma nikogo innego żeby mnie pilnował niż ta balonówa? – prychnęła Karin krzyżując ręce na piersiach.
-Widzę że się znacie. – zachichotała Tsunade znad biurka - Cóż, to dobrze ale żeby dopełnić formalności, Kain, to Sakura Haruno, będziecie razem mieszkać przez jakiś czas więc dogadujcie się.
-Shisou, domagam się zamiany! Nie ma mowy bym zajmowała się tą wywłoką! – warknęła Sakura na co Karin rzuciła różowowłosej zawistne spojrzenie.
-Wywłoce?!
-Dziewczyny, spokojnie. Coś wam powiem, ja was nie proszę ani nie błagam, TO JEST ROZKAZ DO CHOLERY JASNEJ! A teraz podajcie sobie dłonie.
Głośne ryknięcie Tsunade sprawiło że dziewczyny westchnęły i od niechcenia podały sobie dłonie.
-No, to by było na tyle. Możecie iść. Wpadnę do was w ciągu tygodnia.
****Koniec wspomnienia****
-Raacja, utknęłam pod jednym dachem z tą balonówą. – westchnęła Karin wstając i przeciągając się.
Miała na sobie luźną, czarną koszulkę nocną i czarne figi. Jej włosy znajdowały się w artystycznym nieładzie a Okulary były lekko przekrzywione. Pokój który zajmowała był w miarę przestronny. Łóżko, dwa okna, komoda, szafa, małe biurko, lustro i półka z książkami i zwojami. Na szczęście komoda z ciuchami była pełna, więc nie musiała się martwić o ciuchy. Chwyciła rzeczy które nie wydawały się jej wygodne, wzięła swój ręcznik, wsadziła rzeczy pod pachę i wyszła z pokoju. Pokój jej i Sakury znajdowały się naprzeciwko, łazienka zaś, na końcu piętra. W połowie drogi zauważyła że drzwi od łazienki otwierają się, wychodzi z nich nie kto inny jak balonówa z ręcznikiem na ramionach w różowym szlafroku.
-Dobry prysznic to jest to. Dzień dobry KaAAA! CO TO JEST?!
-Co? – spytała zaspana okularnica zadziwiona reakcją swojej lokatorki która zrobiła się cała czerwona na twarzy.
-T-TO COŚ MIĘDZY TWOIMI NOGAMI! – odpiskuje Sakura wskazując palcem na jej krocze.
Nieprzytomna Karin spogląda w dół by dostrzec wystający z jej bielizny kawałek penisa którego główka skierowana była ku niebu. Niepewna tego czy należy do niej, zarzuca delikatnie biodrami a jej penis zaczyna kiwać się, podążając za śladem jej bioder.
-Aaa to, to nic, tylko poranny drąg, to samo zniknie. – odpowiada Karin ziewając.
-Nie o to mi chodzi! Jesteś dziewczyną! Skąd masz p-p-penisa!? Jesteś transwestytą!?
Znużona Karin ściąga swoje figi jednym szybkim ruchem ręki do poziomu kolan na co Sakura czerwona niczym cegła zasłania oczy.
-Posłuchaj, to jeden z efektów ubocznych eksperymentów tego czuba Orochimaru, jestem normalną dziewczyną której łechtaczka zmieniła się w penisa, cipkę dalej posiadam i działa całkiem sprawnie, wiesz, okres i te sprawy….
-PODCIĄGNIJ TE GACIE! I ZRÓB COŚ Z TYM! – wykrzykuje Sakura mijając ją z zamkniętymi oczyma i schodząc na parter w tempie szybszym niż chciała, co zaowocowało ominięciem jednego schodka i sturlaniem się Sakury ze schodów.
-A ta co taka głośna z samego rana? – jęczy okularnica podciągając figi. – Ludzie dopiero wstają a ta się drze jak porąbana…
Karin kładzie swoje ciuchy i ręcznik na toaletce nieopodal prysznica, po czym rozbiera się i wrzuca swoje brudne ciuchy do kosza na pranie. Korzystając z wolnej chwilki, spogląda w wielkie lustro wiszące obok prysznica. Jej ciało jest smukłe i ma tą pożądaną przez facetów figurę klepsydry, jej piersi nie są może wielkie ale nie sprawiają jej problemów, podobnie jej tyłeczek, mimo że płaski to jednak na swój sposób pulchniutki i jeśli się postara, potrafi nim zatrząść. Problem stanowi jedynie ten wielki, nabrzmiały...
-Penis. – rzuciła Karin patrząc na dodatkowe przyrodzenie w całej swej okazałości. - Kurwa, mogłam mieć tak fajne efekty uboczne tych eksperymentów, jak jakieś skradzione kekei genkai albo powiększone rezerwy chakry albo super siłę, ale nie, Karin musiała dostać wielkiego penisa który co chwila staje na baczność gdy zobaczy jakąś fajną szparkę. Ech… trudno jest być lesbijką z tym dziadostwem.
Kończąc litanię, Karin weszła pod prysznic i odkręciła wodę. Ciepły prysznic po dwóch tygodniach więziennych wygód był tym czego jej potrzeba, nie wspominając o łazience z pełnym wyposażeniem, czyli prysznicem i wanną oraz całą gamą kosmetyków. Karin chwyciła szamponów który, według naklejki, miał nadać jej włosom zapach truskawek oraz puszystość. Chociaż na moment poczuła się znów człowiekiem, kobietą. Spojrzała w dół i z zadowoleniem stwierdziła że jej przyrodzenie się skurczyło. Zadowolona Karin wyszła spod prysznica cała w skowronkach i ubrana w nowe ciuchy, zeszła na dół czując smaczne zapachy i skwierczenie dobiegające z kuchni w której stała Sakura. Różowowłosa miała na sobie czerwoną koszulkę na krótki rękawek i czarne spodenki.
-A co tam jest na śniadanko, moja ulubiona współlokatorko? – spytała Karin śpiewającym głosem rzucając się z uściskiem na różowowłosą.
-Pozbyłaś się tego…
-Porannego drąga? Tak, szam zszedł podczas prysznica. Chcesz zobaczyć?
-NIGDY W ŻYCIU! – odkrzykuje Sakura odpychając Karin. – Na śniadanie będzie jajecznica, co do obiadu, zjemy u moich rodziców. Lepiej się zachowuj.
-Proszę cię, te rady to nie do mnie, bo ja, jestem mistrzynią dyplomacji. – odpowiada dziewczyna z szczerząc się.
-A to przedstawienie z rana jest tego dowodem? – odgryza się natychmiast Sakura rzucając jej chłodne spojrzenie.
-Mam twardy sen kiedy wiem że nie jestem na misji. – odszczekuje się Karin zakładając ręce za głowę.- Pozatym, nie wyspałam się tak dobrze chyba już od kilku lat.
-Ciszę się że masz taki dobry humor. – odpowiada jej Sakura w końcu uśmiechając się delikatnie.
-Hej, jesteś uczennicą Hokage, prawda? – spytała Karin.
-Tak, Hokage-sama trenuje mnie już blisko trzy lata, czemu pytasz?
-A tak tylko. Liżecie się czasem?
-JESTEŚ NAJBARDZIEJ ZBOCZONĄ I NIEPOPRAWNĄ DZIEWUCHĄ JAKĄ ZNAM!
***Kilka godzin później, dom Sakury***
-Kaa-chan, Otou-san, to moja przyjaciółka i współlokatorka, Karin. Będę się nią zajmować przez jakiś czas.
Obiad u państwa Haruno zaczął się od przedstawienia gościa. Mebuki i Kizashi spojrzeli na czerwonowłosą. Miała na sobie czarne spodnie do kostek i fioletową koszulkę na krótki rękawek z małym dekoltem. Dla pewności że jej „mały gość" nie wyskoczy nagle w środku obiadu, Karin założyła bokserki i przywiązała go bandażem do nogi, w ten sposób była pewna że nawet gdyby naszły ją brudne myśli, sytuacja będzie mniej krępująca aniżeli normalnie.
Kobieta o blond włosach z grzywką i zielnych oczach podeszła do Karin. Była ubrana w białą koszulkę z bufiastymi rękawkami i ciemnozieloną spódnicę. Karin i kobieta podały sobie dłonie.
-Witaj, jestem Mebuki, mama Sakury, a to jest mój mąz, Kizashi.
Mebuki wskazała na postawnego mężczyznę. Miał on ciemnoróżowe włosy i bokobrody w kształcie litery „L" kończące się w okolicach kącika ust. Jego oczy były jasno-niebieskie.
-Witaj w domu Haruno, Karin-chan. Czuj się jak u siebie w domu. – powitał ją Kizashi klepiąc ją delikatnie po ramieniu.
-Na obiad będzie duszona wieprzowina z dynią a na deser tarta letki dyniowe. – oznajmiła Mebuki zakładając czerwony fartuch kucharski.
-Łał, same frykasy. – zapiszczała Karin robiąc uradowaną minę.
-Sakura, weź Karin do swojego pokoju, zawołam was jak obiad będzie gotowy.
-Dobrze Kaa-chan.
***Pokój Sakury***
-Kaa-chan i Otou-san cię polubili. – oznajmiła Sakura siedząc na fotelu przy swoim biurku.
Pokój Sakury był… mały. Łóżko, szafka, mała komódka po jednej stronie ściany, po lewej zaś większa komódka ze zdjęciami i duże lustro, pośrodku pokoju przy łóżku znajdowało się biurko.
-Cieszę się. Jesteś Chuninem, zgadłam? – spytała Karin siadając na łóżku różowowłosej.
-Tak, egzamin zdałam półtora roku temu. – odpowiedziała Sakura patrząc na zdjęcie nad łóżkiem. Była na nim z rodzicami, miała na sobie kamizelkę wioski liścia. - Łatwo było. Czemu pytasz?
-Taka ciekawość. Ja oficjalnie jestem wciąż geninem. – westchnęła Karin.
-Uciekłaś ze swojej wioski, prawda? –spytała Sakura. Karin położyła się na łóżku z rozwartymi ramionami, westchnęła i zamknęła oczy.
-Tak, urodziłam się w Iwagakure i oficjalnie należałam do Trawy aż nie pojawił się Orochimaru. Wtedy zdecydowałam się za nim pójść, powiedział że jestem wyjątkowa i inne takie bzdety. Zaczarował mnie.
-A twoi rodzice? Nie wkurzyli się?
-Nie miałam rodziców. Jestem sierotą. – odpowiedziała po chwili milczenia okularnica.
Tak samo jak Naruto… pomyślała Sakura. Karin ciągnęła swoje wspomnienia.
-Moich rodziców po moich narodzinach zabito, nie wiem czemu. Ja się uchowałam bo jakiś miły gość postanowił mnie przygarnąć. Nie wiedzieć czemu, wszyscy z czerwonymi włosami mieli być zabici, jednak mnie kazano oszczędzić. Jako że byłam dzieckiem, wioska postanowiła mi wyprać mózg i zrobić ze mnie prawdziwą Kunoichi Iwagakure z krwi i kości. Nie wiesz o tym, ale obie brałyśmy udział w egzaminie na chinina który rozgrywał się tej wiosce. Byłam wtedy jeszcze w Amegakure, dostałam się do etapu ze zwojami i …cóż, ja i moja drużyna daliśmy ciała. Jednak to właśnie wtedy poznałam Sasuke. Kiedy reszta mojej drużyny padła, chwyciłam zwój i zaczęłam uciekać, jednak się potknęłam. Kiedy myślałam że już mnie mają, Sasuke pojawił się z nikąd i ich pokonał.
Sakura zmarkotniała na wspomnienie o młodym Uchiha. Karin wstała i przeciągnęła się.
-Po tym jak odpadłam z Egzaminu przyszedł Orochimaru i mnie zbajerował. Dołączyłam do niego i pomagałam mu przez lata w badaniach. Do czasu aż Sasuke go nie zabił i mnie nie zwerbował, bym pomogła mu w zabiciu Itachiego. Po zabicu Itachiego pokazał się ten gościu w masce, powiedział mu prawdę o Itachim. Sasuke zdecydował że zmiażdży Konohę i zabije Danzo. Tego drugiego już dokonał.
Karin widząc Sasuke w poważnym dołku, kucnęła przed nią i położyła jej dłoń na kolanie.
-Posłuchaj, wiem że jest ci trudno, że Sasuke był twoim kumplem z drużyny i tak dalej. Jednak pozwól że powiem ci smutną prawdę, którą pewnie już wiesz ale nie chcesz zaakceptować. Sasuke to zimny drań. Jego już nie obchodzi twoje uczucie do niego ani to czy ktoś się o niego martwi. On chce zemsty. Jeśli dalej będziesz go kochać, będziesz się tylko krzywdzić. Wiem że to trudne, ale musisz pozwolić mu odejść.
Sakura spojrzała na Karin. Czerwonowłosa patrzyła na nią z nadzieją że jej przesłanie do niej dotarło.
-Ale… ale Naruto… on wciąż chce go odzyskać…dla mnie…dlatego…
-Naruto? Ten blondasek z którym walczył Sasuke? – spytała Karin niepewna.
-Tak. Kiedy Sasuke odszedł z wioski, popędził za nim dla mnie, złożył mi obietnicę… której oboje żałujemy. Od tamtej pory oboje jak głupi trenowaliśmy. Oboje próbowaliśmy być silniejsi, jednak żadne z nas nawet nie dało rady zadrapać Sasuke.
-Sakura-chan, Karin-chan! Obiad!
***Mieszkanie Karin i Sakury***
-Kurde, czuję się okropnie. – westchnęła Karin leżąc w swoim łóżku.
Od kiedy Karin wspomniała i opowiedziała jej o Sasuke, różowowłosa złapała potężnego doła. Na obiedzie u rodziców starała się zachować pozory, jednak kiedy tylko wróciły do mieszkania, Sakura zamknęła się w swoim pokoju i nie wychodziła z niego. Karin spojrzała na zegarek.
To już jedenasta wieczór, a ona wciąż tam siedzi… Karin usiadła i spojrzała w dół. Jej wolny teraz penis wystawał z jej czarnych bokserek. Karin rzuciła mu groźne spojrzenie i westchnęła. Nareszcie się na coś przydasz, ty dziadzie jeden. Westchnęła Karin układając swojego członka w bokserkach i wyszła z pokoju, w celu do udania się na rozmowę z jej lokatorką.
Karin zapukała do drzwi Sakury.
-Ej, balonówa, żyjesz?
Cisza.
-Hej, wszystko gra?
Znów, Sakura nie odpowiedziała. Karin nacisnęła klamkę i weszła do środka. Pokój Sakury był taki sam jak jej, ona sama zaś siedziała w czerwonym podkoszulku i szarych szortach na łóżku z podkurczonymi nogami aż po podbródek. W pokoju panował mrok, który był rozpraszany przez światło księżyca. Karin usiadła przed nią z pocieszającym uśmiechem i chwyciła jej dłoń. Sakura patrzyła na nią, jej wzrok był pusty.
-Posłuchaj, wiem że się zadręczasz, ale to nic nie da. Musisz odpuścić, inaczej będzie cię to wykańczać psychicznie do końca życia.
-Jak możesz tak mówić. Przecież ty też go kochałaś. – powiedziała cicho.
-Tak, to prawda. Jednak… jednak kiedy przebił mnie Chidori tylko po to aby dostać Danzo… postanowiłam dać sobie spokój. – westchnęła Karin gładząc dłonią miejsce przebicia na jej klatce piersiowej.
Karin zdjęła swoją koszulkę, odsłaniając przed Sakurą swoje piersi i bliznę. Purporo-fioletowo-czerwoną bliznę. Karin chwyciła dłoń Sakury i położyła ją na bliźnie. Sakura nieprzytomnie spojrzała na to miejsce. Było tuż nad jej lewą piersią, za którą znajdowało się serce. Sasuke przebił ją na wylot bez jakichkolwiek skrupułów, co więcej, chciał a nawet rozkazał jej ją dobić. Blizna była chropowata w dotyku. Karin delikatnie syknęła.
-Boli? – spytała Sakura patrząc na czerwonowłosą.
-Każdego dnia. – odpowiedziała Karin lekko czerwona. – Posłuchaj, nie wiem czemu ale nie chcę byś tak skończyła. Ty także wiesz że tego nie chcesz. To cię zniszczy
Po chwili Sakura spuściła znów nos na kwintę i powiedziała słowa których Karin się nie spodziewała.
-Karin… pomóż mi. Spraw bym o tym nie myślała. Proszę cię, pomóż mi.
Kurczę… nie mogę patrzeć jak tak cierpi. Muszę to zrobić…
-Jesteś tego pewna? – spytała Karin łapiąc ją za policzek, po czym delikatnie podniosła jej głowę tak by kunoichi z Konohy patrzyła na nią. Sakura roniła łzy ze wzrokiem pełnym bólu.
-Proszę, chcę zapomnieć. Nieważne co to będzie, chcę zapomnieć. Po prostu to zrób.
-Tylko kiedy rano się obudzimy, nie zabij mnie. – szepnęła Karin po czym pocałowała swoją lokatorkę.
Sakura na początku podskoczyła i chciała odepchnąć Karin, jednak to ciepło jakie czuła od jej pocałunku koiło ból w jej sercu, to było jak niebiańskie lekarstwo, którego tak bardzo potrzebowała. Po chwili Karin pogłębiła pocałunek a Sakura w końcu na niego odpowiedziała. Sakura i Karin opadły na łóżko, ich dłonie złączyły się.
-Karin, ja dziwnie się czuję. – wyszeptała Sakura cała czerwona i przerażona przerywając pocałunek.
-Daj się ponieść. Uleczę cię. – odpowiedziała szeptem Karin muskając jej wargi po czym znów zaczęła ją całować. Sakura zajęczała cicho i pozwoliła by Karin zajęła się jej kuracją.
Wolna dłoń okularnicy wystrzeliła w kierunku piersi lokatorki. Ku zażenowaniu Sakury i uciesze Karin, nie było stanika a sutki były już sterczące. Zaczęła je ściskać i ciągnąć lekko. Sakura delikatnie się wygięła i zajęczała w usta Karin. Sakura nie wiedziała co się dzieje. Jej ciało zaczynało się rozpalać w jej wnętrzu zrodziło się pożądanie, głodne większej pieszczoty ze strony czerwonowłosej. Po chwili Karin przerwała pocałunek i zdjęła z Sakury koszulkę, odsłaniając jej piersi. Nie były duże, była to miseczka B o małym rozmiarze, jednak Karin to nie przeszkadzało. Jej sutki sterczały i były pięknego, różowego koloru. Wyglądała pięknie w świetle księżcya.
-Jesteś piękna. – oznajmiła Karin nachylając się by ją pocałować delikatnie w usta. – Teraz zaczniemy kurację. – po tych słowach pocałunki Karin zaczęły zjeżdżać niżej.
Podbródek, szyja, obojczyk i klatka piersiowa. Delikatnie muśnięcia i okazjonalne malinki sprawiały że Sakura wydawała ciche piski i pojękiwania, które zachęcały Karin do dalszej zabawy. Gdy Karin dotarła do jej cycuszków, jej głowa powędrowała do lewej piersi i zaczęła ją ssać i lizać, zaś lewa dłoń do prawej i zaczęła bawić się jej sutkiem.
-Ka-karin! Aaah!
-Twoim słabym punktem są twoje cycuszki? – spytała Karin z sutkiem pomiędzy zębami. – Ciekawe.
-N-nie. Po porstu…to mój pierwszy raz. – wysapała Sakura cała czerwona na twarzy.
-Dałaś mi swój pierwszy raz? Cóż… w takim wypadku upewnię się że będzie wyjątkowy.
Karin wróciła do zabawy piersiami. Gdy była pewna że Sakura jest oddana rozkoszy pochodzącej z jej piersi, jej wolna ręka wsunęła się delikatnie pod jej szorty i majteczki, zaczynając bawić się w jej kobiecością. Po drodze poczuła kilka gładkich włosków nad jej łechtaczką.
-AAAH! Karin!
Karin, która w tej chwili uśmiechała się diabelsko, rzuciła Sakurze ponętne spojrzenie. Twarz różowowłosej była czerwona, miała w oczach łzy a z jej ust wydobywały się jęki. Czuła się dobrze, wręcz niewyobrażalnie dobrze. Nigdy nie czuła się tak dobrze gdy się masturbowała, zawsze myślała że jej pierwszy raz będzie z Sasuke albo, w ostateczności, z Naruto, jednak teraz zastanawiała się, czy którykolwiek z nich byłby tak żywiołowy i wiedział czego potrzebuje jej ciało tak jak wiedziała to Karin. Po chwili Karin zamieniła piersi, teraz jaj głowa spoczywała na prawej a lewa ręka zabawiała się lewą, prawa zaś powędrowała do cipuszki Sakury, do której wsunęła delikatnie jeden palec.
-AAAHHN!
Sakura zajęczała głośno unosząc biodra do góry.
-Jesteś już mokra. Czyżby podniecało cię to? – spytała Karin przerywając na moment pieszczotę i patrząc uwodzicielskim uśmiechem na dziewczynę.
-N-nie! Ja nie jestem zdzirą!
-Serio? Bo ta tutaj dziurka mówi inaczej.
Karin oderwała się od jej piersi i pocałowała ją znów, ściągając z niej szorty i majteczki. Sakura leżała teraz przed nią całkowicie naga i czerwona na twarzy, z zamkniętymi nogami i dłonią zasłaniającą swoją kobiecość. Karin oblizała wargi językiem z zadowoleniem wypisanym na twarzy. Patrzyła na zawstydzoną Sakurę jak na zwierzynę, którą właśnie upolowała. Miodzio.
-Mam kontynuować? – spytała namiętnie.
-T-tak. – odpowiedziała zawstydzona dziewczyna.
-To rozsuń nogi.
-Nie.
-Dlaczego?
Sakura spojrzała na nią i jeszcze bardziej się zaczerwieniła, po czym znów odwróciła wzrok.
-Skoro ja jestem naga to ty też powinnaś.
Karin lekko się zdziwiła jej żądanie ale gdy spojrzała w dół zauważyła dość duże wybrzuszenie w jej kroczu.
-No dobrze. Skoro tego chcesz. – odpowiedziała Karin spełniając jej żądanie.
Szybkim ruchem zdjęła swoje zielone bokserki i rzuciła je w kąt. Jej penis, szczęśliwy z wolności, momentalnie zaczął podnosić się do góry. Sakura lekko pisnęła gdy zobaczyła małego koleżkę Karin.
-Sama tego chciałaś. – odpowiedziała Karin po czym położyła dłonie na jej kolanach. – A teraz rozsuń nogi, bardzo ładnie proszę.
Dziewczyna nieśmiało rozsunęła nogi, pozwalając by głowa Karin zanurkowała do jej krocza.
-Ale kochana, rączki też zabierz.
Sakura potrząsnęła przecząco głową. Karin uśmiechnęła się i powolnymi, ponętnymi ruchami doczołgała się do jej twarzy.
-No dobrze, skoro swoją część mam zakończyć tutaj, to czas aby zaczęła się twoja cześć. – zapowiedziała Karin, po czym ustawiła się tak, by jej piersi znajdowały się nad jej twarzą.
Sakura zaczerwieniła się widząc je. Były podobne rozmiarem do jej własnych, lecz jej sutki i aureolki były większe i bardziej zaczerwienione.
-No dalej. Ja czekam. – przypomniała Karin delikatnie zarzucając klatką piersiową by wprowadzić jej piersi w falowany ruch.
Sakura nie rozumiała tego co się z nią działo. Momentalnie jej usta zrobiły się pełne śliny i chciały possać te mięsiste owoce nad jej głową. Niepewnie chwyciła jedną z nich w swoją dłoń. Była delikatna i gorąca, niczym gorąca kula. Przejeżdżając kciukiem po piersiach, trąciła delikatnie jej sutek. Pierwszy raz dotykała sutków innych niż swoje. Czuła się dziwne jednak ciekawość kazała jej brnąć do przodu. Sutek był już twardy, był jak malutki grzybek. Nawilżając usta spojrzała niepewnie na Karin która spoglądała na nią z uśmiechem i niecierpliwością w oczach.
-No dalej. Nie krępuj się.
Sakura uniosła głowę i polizała antenkę. Karin wydała cichy jęk zadowolenia na co Sakura natychmiast oderwała usta od jej piersi.
-Spokojnie. Tak ma być. No dalej.
Języczek Sakury ponownie musnął sutek koleżanki po czym zaczął go ssać i przygryzać, zaś jej druga dłoń powędrowała do wolnej piersi Karin i zaczęła się nią bawić.
Zaczyna się wczuwać, nareszcie.
Karin poczuła jak jej ciało nareszcie się nagrzewa. Sakura była niczym dziecko, ssące piersi matki, była zawzięta i próbowała wyssać z nich mleko, przygryzając i ssąc jej sutka.
-Nie poleci z nich mleko, nie da rady. Musiałabym być w ciąży. – westchnęła Karin widząc wysiłek różowowłosej. Karin spojrzała na nią swoimi zielonymi oczyma w których pojawiła się ukryta chytrość.
-Pewna jesteś? – zaśmiała się dziewczyna. Karin spojrzała na nią lekko zgłupiała. Dłonie Sakury pokryły się zieloną charką, następnie przywarły do piersi Karin i zaczęły ją masować. Karin czuła na początku przyjemnie ciepło, jednak po chwili poczuła jakby przez piersi przeleciał Kunai. Wystraszona odskoczyła od Sakury, lądując plecami na łóżku.
-Co to by…?!
Karin spojrzała na swoje piersi i się przeraziła. Momentalnie, poczuła jak przybierają na wadze i się powiększają i pęcznieją.
-Co się dzieje?! Co zrobiłaś? – spytała przerażona Karin patrząc na Sakurę. Ta czołgała się ku niej ponętnymi ruchami, ze wzrokiem utkwionym w jej piersiach.
-Ja? Och, nic takiego, użyłam tylko prostego Jutsu aby twoje piersi zaczęły produkować mleko. – odpowiedziała pocierając policzkiem o jedną z jej piersi.
-Laktacja za pomocą Jutsu?! To możliwe?
-A nie widać? – spytała szyderczo Sakura z diabelskim uśmieszkiem, ściskając delikatnie jej pierś z której wyleciał stróżek mleka. Karin krzyknęła mocno, wstrząśnięta nowym uczuciem.
-Łał, ale są pełne, wyglądają jakby bardzo bolały. Mam cię wydoić? – spytała Sakura liżąc delikatnie jej sutek.
Karin czuła się przepełniona, jej klatka piersiowa bolała i ciążyła jej na tyle, że trudno było jej oddychać.
-Tak, proszę. – wysapała.
-Nie, poproś tak jak trzeba. – syknęła Sakura strzelając z palca w sutek Karin.
Cholera jasna. Chyba przesadziłam, obudziłam w niej zdzirę.
-Proszę, wydój moje wielkie, pełne mleka cycuszki. Pieść je, miętoś, ssij i przygryzaj moje wielkie piersi z których tryska mleko. Proszę!
-Hehe, brawo. Spełnię twoje życzenie.
Sakura chwyciła obie piersi w dłonie i przybliżyła jej ustki tak, by były obok siebie, po czym umieściła je w ustach i zaczęła je ssać.
-AAAAHAAAN!
Karin nie wiedziała że może czuć coś tak potężnego z jej piersi. Czuła jak mleko tryska przez jej sutki jak szalone, jak Sakura naciska palcami by wydoić jeszcze więcej, jej języczek gładził sutki, smakując mleka swojej koleżanki. Karin nie mogła powstrzymać jęków i krzyków wydobywających się z jej ust. Jej piersi zaczynały płonąć. Po chwili Sakura oderwała się od nich, a jej ręce ponownie zaświeciły zielonkawą chakrą.
-Brzmisz jakbyś była w siódmym niebie. Pozwól że na moment przerwę, też chcę poczuć to niebo.
Podczas gdy Sakura masowała swoje piersi, Karin wykorzystała ten moment by złapać oddech. Spoglądając w dół, zauważyła że jej piersi są na tyle duże, by mogła je chwycić i przyciągnąć do swoich ust.
Ooo rany, przyszłam tutaj będąc łowcą a wyjdę jako zwierzyna. Ale… tak bardzo je ssała, jakby piła coś naprawdę dobrego. Muszę spróbować.
Karin chwyciła własną pierś i przyciągnęła ją do siebie, po czym chwyciła sutek w usta i zaczęła go ssać. Jej mleko wystrzeliło prawie natychmiast, na co Karin wydała zduszony jęk.
TO JEST WSPANIAŁE! Czuję takie miłe ciepło i spokój, a mleko jest takie pyszne. Od tego można się uzależnić.
Jej wolna dłoń skierowała się do jej penisa który w całej swej okazałości sterczał już ku górze. Zaczęła go energicznie trzepać, nie zwracając uwagi na Sakurę która właśnie skończyła masować swoje piersi. Podobnie jak u Karin, jej piersi przybrały na rozmiarze i zaokrągliły się.
-Chyba ktoś się tutaj zapomniał. – jęknęła Sakura chwytając dłonie Karin i brutalnie rozkładając je na łóżku. Karin jęknęła niezadowolona, nagle pozbawiona tych miłych uczuć.
-Nie rozumiem. – wyspała Karin, Sakura spojrzała pytająco. - Mówiłaś że to twój pierwszy raz, jednak zachowujesz się teraz jak rasowa sucz. O co chodzi?
-Cóż, ponieważ masz tego tam koleżkę. – Sakura wskazała na jej mokrego fiutka. – Traktowałam cię jak faceta, jednak kiedy polizałam te soczyste, jędrne piersi, zobaczyłam w tobie kobietę. Tsunade-sama trenowała mnie nie tylko jako ninję, ale także jako kobietę. To Jutsu laktacji to jedeno z moich własnych jutsu, pozwól że pokażę ci jeszcze jedno.
Ponownie, dłoń Sakura pokryła się jasnozieloną charką i zaczęła gładzić penisa Karin. Czując delikatnie dłonie Sakury i to przyjemne ciepło, Karin nie mogła się powstrzymać przed okazjonalnym wystrzeliwaniem jej bioder do góry.
-Tyle chyba wystarczy.
Sakura zabrała swoją dłoń i z męskości Karin i położyła ją przed swoją łechatczką. Po chwili Sakura zagryzła dolną wargę i syknęła mocno, z jej korcza wydobył się błysk przy którym Sakura głośno krzyknęła.
Co jest grane?! Ta dziewucha…
Po chwili światło zniknęło a Sakura zaczęła ciężko dyszeć. Karin otwarła oczy i… zamarła. Pomiędzy nogami Sakury pojawił się penis. Żywy, prawdziwy penis, taki sam jak jej. Żyły, wielkość, grubość, wszystko identyczne jak u niej.
-C-c-c-co?! Jak ty…?
-Zadziałało. – wysapała zadowolona Sakura. – To Jutsu pomnożenia. Stosuję je zwykle by pomnożyć organy takie jak wątroba albo płuco, nie próbowałam tego nigdy z penisem ani niczym podobnym, jednak okazało się że tak też to działa. To idealna replika twojego kutaska.
Karin słuchając tego nie mogła uwierzyć. W jednej chwili, ona i Sakura wyglądały identycznie.
-Jest taki duży i gorący, taki gruby. – wyszeptała Sakura gładząc swojego penisa i śliniąc się.
Ku zaskoczeni Sakury, Karin łapczywie chwyciła jej kutasa do ust i zaczęła go ssać i lizać. Sakura wydała z siebie potężny jęk, mając na twarzy wypisaną czystą ekstazę.
-Osz kurwa! Ale mi dobrze!
Usta Karin były ciasne i mokre, czuła ścianki jej policzków i wiedziała że Karin ssie najlepiej jak potrafi. Jej język gładził i muskał jej penisa, chcąc jak najszybciej doprowadzić ją do orgazmu. Sakura położyła jej dłonie na jej głowie i zaczęła ruszać biodrami rżnąć jej usteczka.
-Ooo tak, tak mi dobrze! Liż dalej!
Dłonie Karin skierowały się do jej piersi i kutasa, zaczynając się zadowalać podczas obciągania kutasa Sakura, która wydawała z siebie ciężkie jęki i krzyki. Momentalnie biodra Sakury przyśpieszyły a jej kutas zaczął pulsować.
-Karin, ja! AAAAAAAAAHAAAAAAHN!
Sakura dobiła swojego kutasa aż do nasady i wystrzeliła głęboko w przełyk Karin. Język Sakury się wywinął się z jej ust a jej twarz zastygła w ekstazie, strzelając stróżki spermy prosto w Karin, która łapczywie połykała wszystko. Gdy skończyła, Sakura zaczęła wyciągać go z ust Karin, która w międzyczasie czyściła go swoim językiem. Penis uwolnił się jej ust z głośnym „pop" a Sakura dysząc ciężko opadła na łóżku. Karin czuła jak jej brzuch jest do połowy pełny. Widać kiedy klonowała jej kutasa, sklonowała się też ilość pompowanej spermy.
To był męski orgazm? To było super. Jakby moje ciało przeszył prąd za pomocą którego nastąpiła eksplozja.
Kutas Sakury leżał teraz sflaczały na brzuchu właścicielki, Karin zaś doczłapała się do jej dolnych usteczek i zaczęła wsadzać tam swoje paluszki. Sakura wrażliwa po wcześniejszym orgazmie, podskoczyła lekko i pisnęła, czując intruza w swojej szparce.
-Ty wredna suko! Najpierw mnie okłamujesz że to był twój pierwszy raz, potem sprawiasz że zaczynam produkować mleko, kradniesz mi mojego własnego kutasa i rżniesz nim moje usta, zmuszając mnie był wypiła moją własną spermę? Kochana, mogę cię zapewnić, że tej nocy nie dam ci spać!
-Tak! Więcej! Proszę!
Karin ponownie złączyła ich usta i nie czekając na zaproszenie, wparowała z języczkiem w jej usta. Obie kunoichi były tak mocno podniecone że mleko zaczęło samo wypływać z ich piersi, pokrywając ich ciała i pościel. Biodra Sakura dogadały się w rytmie z ręką Karin i ruszały się tak, by sprawiać jeszcze więcej przyjemności. Po chwili Karin oderwała się od jej ust i wróciła między jej nogi, ustawiając swojego kutasa w linie prostej z jej cipką.
-Sakura, pożałujesz tego co zrobiłaś! Wyrucham cię tak mocno że z twojego mózgu zostanie tylko papka!
Kończąc to zdanie, Karin wepchnęła w cipkę Sakury ile tylko mogła nim poczuła jej ściankę. Sakura wydała z siebie niemy krzyk, jej kutas momentalnie stanąć na baczność a z jej piersi wystrzeliły spore stróżki mleka.
-Kłamczucha! Nie byłaś dziewicą! Nie miałaś błony!
-Tsunade-sama rozdziewiczyła mnie przy pomocy dildo… to pierwszy raz z prawdziwym kutasem!
-Tak? A więc powinnaś widzieć jak się RUSZAĆ! – Karin wyjęła swoją męskość niemalże do czubka po czym znów brutalnie dobiła do końca. Sakura jęknęła głośno, całkowicie zszokowana nowym doznaniem.
To zupełnie inna liga niż dildo! Jest takie gorący i twardy, niczym rozpalony pręt! Czuję się taka pełna, na dodatek uderza o wejście do mojej macicy! Kami! To jest seks?! Chyba się uzależnię!
Karin opadła na Sakurę, kładąc głowę na jednej piersi, chwytając sutek drugiej w usta i zaczynając niczym oszalała ruszać biodrami.
-Oh! TAK! MOCNIEJ! SZYBCIEJ! AAAH! TAKI WIELKI! AAAAHN!
Obie dziewczyny były w ekstazie. Zachowywały się niczym zwierzęta w rui. Biodra Karin wywoływały mocne i szybkie pchnięcia, zaś mięsnie w cipce Sakury zaciskały się i drżały na intruzie, próbując jak najszybciej doprowadzić Karin do orgazmu.
Ta dziewczyna jest mięciutka i gorąca! Jej cipeczka jest jak poduszeczka! Jeśli tak dalej pójdzie to zaraz dojdę!
Karin oderwała się piersi Sakury, objęła ją w pasie i chwyciła do góry, przerzucając ją i zmieniając pozycję. Sakura teraz klęczała nad jej męskością a Karin leżała na plecach, wyrzucając energicznie biodra w powietrze, dzięki nowemu kątowi, jej kutas wbijał się w Sakurę jeszcze mocniej, pocierając o inne, wcześniej nietykalne punkty.
-HIAAA! WŁĄŚNIE TAK! RŻNIJ MNIE! RŻNIJ MNIE SWOIM KUTASEM, RŻNIJ MNIE JAK BURĄ SUKĘ!
Sakura tego nie zauważyła, ale po chwili jej biodra zsynchronizowały się z biodrami Karin i zaczęły skakać w górę i w dół po mięsistym kutasie Karin. Ta, czując że nie musi już wykonywać całej pracy, pozwoliła sobie na przerwę i zaczęła napawać się widokiem. Twarz różowowłosej była bardzo zbereźna, jej usta szeroko otwarte z wystającym, oślinionym językiem, jej piersi latały na wszystkie strony pryskając mlekiem na prawo i lewo a jej kutas rzucał się w górę i w dół, rozbryzgując swoje soki. Po chwili Sakura zaczęła wykonywać biodrami koliste ruchy, ku uciesze okularnicy.
-Uuuu. Bardzo ładnie! Właśnie tak, używaj tych bioderek i tej szparki. – syknęła rozkosznie Karin zamykając oczy.
Musiała dobrze uważać żeby nie dojść, chciała by Sakura dobrze zapamiętała tę noc, dlatego musiała się postarać. Po chwili Sakura ponownie zaczęła skakać jak szalona, ściskając dłonią swoją podskakującą piersi by zacząć strzelać w otwarte usta Karin swoim mlekiem. Ta, czując na języku znany smak, zaczęła łapczywie połykać substancję.
-Karin, ja już nie mogę! Czuję to w obu ! Zaraz dojdę!
Karin uśmiechnęła się wściekle przerzuciła ją na plecy, by samej znaleźć się znów na górze. Jej biodra ponownie zaczęły wykonywać gwałtowne i szybkie ruchy, tak szybkie że oko ludzkie by tego nie dostrzegło.
-RŻNIJ MNIE! RŻNIJ MNIE JAK BURĄ SUKĘ! POMALUJ MI MACICĘ NA BIAŁO! SPUŚĆ SIĘ WE MNIE! AAAAAH! DOCHODZĘ! AAAAAAAAAAHAAAAAHN!
Po chwili Karin dobiła do końca i wygięła się w pół, Sakura zacisnęła swoje mięśnie na jej kutasie niczym imadło i obie dziewczyny krzyknęły na całe gardła. Karin zaczęła strzelać w otwartą macicę Sakury, która z kolei swoją spermę wystrzeliwała w powietrze, z ich piersi zaczęło tryskać mleko.
Gdy Karin skończyła strzelać, opadła na różowowłosą, całkowicie wykończona. Całe były w nasieniu pocie i mleku, lepiły się do siebie jednak z jakiegoś powodu, nie przeszkadzało im to. Penis Sakury zniknął a ich piersi wróciły do normy, obie dyszały ciężko. Karin czuła jak jej penis wiotczeje w środku jej waginy, która zrobiła się luźna.
-To…było…wspaniałe. – wydyszała Sakura gładząc swoją przyjaciółkę po włosach. Ta spojrzała na nią. W jej włosach była sperma a na twarzy mleko, jednak miała na sobie ciepły uśmiech i to spokojne spojrzenie. – Dziękuję.
-Do usług. – odpowiedziała Karin całując ją, na co Sakura odpowiedziała tym samym.
Obie dziewczyny całowały się aż usnęły w swoich ramionach, z uśmiechami na ustach.
Dostałem kilka głosów na różne panie, prezentują się one tak ( w kolejności od największej ilości głosów do najmniejszej ilości głosów):
Tsunade - 11 głosów
Anko - 11 głosów
Temari - 10 głosów
Hinata - 9 głosów
Ino - 9 Głosów
TenTen(futa) - 9 głosów
TenTen(normal) - 8 głosów
Shizune - 8 Głosów
Ayame - 8 głosów
Naruko - 5 Głosów
Hanabi - 4 Głosy
Losowo wybrałem kolejną panią która będzie gwiazdą w następnym chapterze, panią tą została Ayame ( córka Teuchiego z Ichiraku). Nie wiem kiedy kolejny rozdział, postaram się by nie trwało to tak długo jak w tym przypadku. Recenzje jak zawsze mile widziane.
(i każdy kolejny kto mi podeśle głos na Chiyo, uduszę! )
Do zobaczyska!
