Rozpoczynał się nowy rok szkolny. Dla niektórych niósł on nadzieję na zmianę. Nowe środowisko, szkoła, znajomi. Niekiedy, ktoś miał nadzieję, że da mu to możliwość zaczęcia od nowa, że dzięki temu, będzie mógł stawić czoła nowym wyzwaniom, będzie mógł odciąć się od przeszłości. Inni zaś kroczyli naprzód, niosąc ze sobą obietnicę złożoną bliskim sobie osobą.

Kuroko Tetsumi właśnie rozpoczynała pierwszy rok nauki w liceum. Pomimo rad udzielonych jej przez rodzinę, a tak właściwie tylko tego co z niej zostało, postanowiła, że będzie uczęszczać do dość młodej szkoły. Liceum Seirin nie było szczególnie znane. Nie można się temu dziwić, w końcu istnieje ono raptem dwa lata. Kuroko jednak to nie zraziło… prawda jest taka, że był to powód dla którego jeszcze bardziej chciała się tam uczyć. Pragnęła udowodnić ważnej dla niej osobie, że to co pragnie może spełnić się wszędzie, i że prestiż nie jest ważny.

- Jesteś pewna, że sobie poradzisz?- zapytał Akashi patrząc na swoją kuzynkę.

- Mówiłam ci już wiele razy, że tak.- Odpowiedziała cicho nawet na niego nie patrząc.- Poza tym nie musiałeś mnie odprowadzać. Przypominam, że ty również masz rozpoczęcie roku… powinieneś na nie już iść.- Dziewczyna spojrzała na niego.

- Martwię się o ciebie Tsumi. Zmieniłaś się od mistrzostw. Czy on…?

- Nic mi nie zrobił, jeśli o to chciałeś zapytać.- Odparła stanowczo.- A teraz wybacz nie chcę się spóźnić.- Planowała wejść na teren szkoły, lecz powstrzymało ją pociągnięcie za rękaw bluzy.

- Ile jeszcze planujesz dla niego poświęcić?

- Sei-kun nie wiem o czym mówisz. Niczego, dla nikogo nie poświęciłam. Sama wybrałam tę drogę.- Nie mogła spojrzeć mu w oczy. Dobrze wiedziała, że on jest jedynym, który umie rozpoznać jej choćby najmniejsze kłamstwo.

- Miałaś iść ze mną do Rakuzan, abym miał cię cały czas na oku…

- Nie musisz tego robić. Nie jestem już małym dzieckiem, którym zawsze musiałeś się opiekować jak zagubionym kotkiem. Poza tym wiesz tak samo dobrze jak ja, że tylko w ten sposób mamy szansę przywrócić dawnego Aomine-kun.- Ostatnie zdanie powiedziała prawie niedosłyszalnie. Dlaczego cały czas przypomina sobie tamte dni?

Pod koniec trzeciego roku, klub koszykówki miał nadzwyczajne spotkanie. Głównym powodem zebrania się było to, że każdy chciał się dowiedzieć, gdzie inni planują iść do liceum. Już wcześniej ustalili, że nie mogą iść do tego samego, mimo iż nie chcieli się ze sobą rozstawać. Siła Kiseki no Sedai była tak niezwykła, że nie mogli oni znaleźć dla siebie godnego przeciwnika. Ustalili zatem, iż pójdą do różnych szkół, dołączą do różnych drużyn i któregoś dnia zmierzą się sobą.

Minęło już półgodziny, a nadal nie było dwóch najważniejszych członków drużyny. Kapitan i jego zastępczyni byli w jednej z siłowni i odbywali rozmowę. Nie mogli się ze sobą dogadać. Każde miało inną wizję, a żadne nie chciało odpuścić. Starali się mówić cicho, lecz i tak pozostali mogli usłyszeć fragmenty ich rozmowy.

Dlaczego musisz być tak uparty?"

Nie rozumiesz, że nie mogę ci na to pozwolić?"

Ja nie jestem dzieckiem…"

A twoja kontuzja…?"

Pojedynczo zdania nie miały jakiegoś większego znaczenia, lecz gdyby ktoś usłyszał całą rozmowę, wiedziałby jak bardzo jest ona poważna. Sam fakt, że ta dwójka, osoby, które za zwyczaj są wyjątkowo spokojne,podniosła głos jest niezwykły. Dodatkowo to ostatnie dosłyszalne zdanie. Kontuzja, której uległa Kuroko. Nikt poza nią i Akashi'm nie wiedział dokładnie co się wtedy stało. Wiedzieli tylko tyle, że Tetsumi miała teraz problemy z prawą ręką i nie mogła jej nadwyrężać. Właśnie dlatego na treningach i meczach podawała piłki. Nikt nie miał jej tego za złe. Wszyscy wspierali ją, każdy na swój indywidualny sposób.

Po chwili dało się usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi. Do głównej Sali treningowej weszły brakujące osoby.

- Co tak długo Aka-chin?- odezwał się Murasakibara nie przerywając jedzenia chipsów.

- Wybaczcie, że tyle to trwało. Wszyscy wiedzą dlaczego poprosiłem o to spotkanie?

- No oczywiście, że tak Akashicchi! Ale moglibyśmy się pośpieszyć? Czekają na mnie w pracy, a ja…

- To może ty zaczniesz Ryota?

- No dobrze. Ja zamierzam iść do Liceum Kajio.- Powiedział z uśmiechem na twarzy.

- Ciekawy wybór. Z tego co się orientuję jest tam dość wysoki poziom jeśli chodzi o sport. A pozostali, gdzie idziecie?

- Yosen- rzekł Murasakibara.

- Shutoku- powiedział Midorami poprawiając swoje okulary.

Wszyscy spojrzeli na Aomine, lecz ten niczego sobie z tego nie robił. Po prostu leżał na ziemi i próbował spać, jak to miał w zwyczaju od dawna. Widząc to Momoi postanowiła się odezwać.

- Ja i Dai-chan idziemy razem do Too. Zresztą Tetsu-chan również, prawda Tetsu-chan?- Zapytała uśmiechając się.

Dziewczyna nie odpowiadała. Wpatrywała się tylko w podłogę. Każdy na nią patrzył… każdy z wyjątkiem Aomine i Akashi'ego. Kuroko nie wiedziała co ma teraz zrobić. Gdyby chciała mogłaby wyjść niezauważona przez nikogo, lecz wiedziała, że prędzej czy później i tak musiałaby im powiedzieć prawdę. Nie chciała ich okłamywać. Najbardziej nienawidziła kłamstw i każdy kto ją znał, wiedział o tym. Wzięła głęboki oddech, aby uspokoić swoje nerwy. Nie okazywała ich. Nauczyła się tego już dawno temu. Dlatego właśnie zawsze umiała na spokojnie spojrzeć na problemy z którymi spotykała się na co dzień.

- Momoi-chan, ja… nie idę tam.- Dodała po chwili wahania. Nie miała odwagi, aby na nią spojrzeć.

- Hę?- Różowowłosa przekręciła nico głowe nie rozumiejąc słów swojej przyjaciółki.- Przepraszam Tetsu-chan chyba się przesłyszałam… Mogłabyś powtórzyć?

- Powiedziałam, że nie idę razem z wami do Too.- Rzekła głośniej niż wcześniej.

- To pewnie do Rakuzan, jak Aka-chan.- Odpowiedziała starając się ukryć żal, który teraz doświadczyła. Niestety błękitnowłosa pokręciła przecząco głową.- To gdzie idziesz Tetsu-chan?

- Do Seirin.

- A gdzie to? Nigdy nie słyszałam o takiej szkole.

- Ponieważ niedawno ją otworzyli.

- Aka-chan! Pozwolisz na to?!- Krzyknęła w stronę czerwonowłosego.- Przecież Tetsu-chan nie może iść sama do obcej szkoły!

- To jej wybór.- Odpowiedział bez jakichkolwiek emocji.- Możecie już iść. Za dwa tygodnie zakończenie szkoły. Od dzisiaj nie odbędzie się żaden trening. Jeśli chcecie korzystać z sali musicie iść po klucz do nauczycieli.- Po tych słowach wyszedł z sali. Kise i Momoi chcieli wykorzystać fakt, że poszedł i porozmawiać z Tetsumi, lecz gdy się odwrócili w stronę, gdzie jeszcze niedawno ona była ujrzeli tylko puste miejsce. Od razu zrozumieli, że dziewczyna wykorzystując swoją i tak znikomą obecność, wyszła z hali, gdy nikt na nią nie patrzył. Planowali z nią porozmawiać kiedy indziej, lecz do końca roku nikt jej nie widział.

Zapewne wydawałoby się to dziwne, zważywszy na to Tetsumi mieszkała u swoich wujków i kuzyna- rodziny Akashi. Stało się tak, ponieważ w wypadku samochodowym, który miał miejsce niedługo przed rozpoczęciem przez błękitnowłosej nauki w gimnazjum, zginęli jej rodzice. Sama Kuroko cudem wyszła z tego bez większych obrażeń. Niestety doznała urazu prawej ręki i dość długo nie miała w niej czucia. Na całe szczęście nie doszło do stałego uszkodzenia nerwów, lecz i tak każda czynność sprawiała jej problem. Seijuro i jego rodzice opiekowali się dziewczyną i zapewnili jej rehabilitację. Tak się złożyło, że ojciec rudowłosego był lekarzem. Przy ich pomocy Kuroko odzyskała czucie w ręce, lecz jak się później okazało nie radziła sobie najlepiej z grą w koszykówkę. Kuroko i Akashi odkąd byli małymi dziećmi bardzo często ze sobą grali, dlatego teraz niebyli zadowoleni z takiego obrotu spraw. Długo myśleli nad tym, jak sprawić, by dziewczyna mogła dołączyć do drużyny po pójściu do gimnazjum Teiko. Prawda jest taka, że udało się to zrobić przez przypadek. Po tym jak Kuroko poznała Aomine Dzikiego, długo ze sobą trenowali i chociaż dziewczyna była słabsza od niego, on nadal nie odpuszczał. Twierdził, że jeśli ktoś kocha ten sport to nie może być zły. Tetsumi podczas treningów również brała udział w meczach. Wiedząc, że Aomine jest bardzo silny zaczęła podawać do niego piłki. Przez to, że była dobra w obserwowaniu ludzi, dość szybko potrafili się zgrać. Seijuro przyglądał się temu wszystkiemu z ławki. Właśnie dzięki temu odkrył styl gry Kuroko.

Z czasem ten styl został dopracowany, a błękitnooka dołączyła do pierwszego składu. Nie od razu, ale cała drużyna zaakceptowała wybór trenera( poza jednym wyjątkiem, lecz nim się nikt nie przejmował). Kuroko i Akashi byli najlepszymi przyjaciółmi i dziewczyna cały wolny czas (o ile nie trenowała z Aomine, a zdarzało się, że trwało to do późnego wieczoru) spędzała właśnie z nim, dlatego pozostali członkowie Kiseki no Sedai nie mogli zrozumieć, dlaczego nawet ich kapitan ma problem z dotarciem do Tetsumi. Prawda jednak była taka, że on specjalnie nie wpływał na jej decyzję. Wiedział, że jest uparta i na pewno postąpi tak jak sobie obiecała. Wiedział również, że nie robi ona tego, dlatego, że chciała się zbuntować, albo z innego niedojrzałego powodu. Chciała, aby jej przyjaciele odzyskali wiarę w koszykówkę, aby na nowo cieszyli się z gry. Lecz najbardziej pragnęła, aby Daiki znalazł przeciwnika o którym marzy. Dlatego postanowił wspierać ją.

Po chwili otrząsnęła się z zamyślenia. Zdała sobie sprawę, że powinna już iść do szkoły, aby się nie spóźnić. Po raz ostatni spojrzała na kuzyna. Uśmiechnęła się do niego lekko. Wiedziała, że nie powinna się na niego gniewać, gdyż chce on tylko jej dobra, lecz mimo to nadal nie chciała być traktowana jak dziecko, które cały czas wymaga opieki.

- To ja już idę. Do zobaczenia później Sei-kun.- Nie czekając na jego odpowiedź udała się do sali gimnastycznej, gdzie zbierali się uczniowie.