Więc cóż, witam wszystkich ponownie, i pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi do głowy, na to co powinnam powiedzieć, jest dziękuję. Dziękuję wszystkim za czytanie, jak i wspaniałe opinie, cieszę się niezmiernie, że również ta historia znalazła wasze zainteresowanie. Crazygirl dzięki za opinię i wiesz, jak najbardziej możesz zwracać się do mnie lola :) Jeśli chodzi, o to co się stało, to nie był brak weny, ani lenistwo, mogę powiedzieć, że szkoła na pewno teraz pochłania większość mojego czasu, ale wtedy miałam po prostu serię innych kłopotów i zmartwień, ale no nic takie jest życie. W każdym razie nie będę już dłużej zatrzymywać i...
Życzę Wszystkim Przyjemnego Czytania! :)
Rozdział 2
Płacz na Zawołanie...
Po prawie natychmiast udał się do kuchni, przez jakiś czas, sporadycznie robił lekki bałagan we wszystkich szafkach by znaleźć przedmiot, który go interesuje. Po kilkunastu minutach czynnego szukania, no i przy okazji bałaganienia, w końcu go znalazł. Cóż, mianowicie tym czymś było nic innego niż zwykły sok z cebuli. Choć w sumie nie był to, aż taki zwykły przedmiot, zwłaszcza ze względu na właściwości. I Po jako doświadczony kucharz wiedział bardziej niż ktokolwiek inny, że sok z cebuli powoduje łzawienie oczu, a tak w ogóle to wystarczy tylko poczuć jego zapach i od razu wygląda się tak, jakby się płakało.
"Ale cóż, dla pewności lepiej go wypróbować." stwierdził w myślach Po, w chwili gdy chwycił za nakrętkę od butelki i zaczął ją otwierać. Zaciągnął się przez chwilę aromatem tego specyfiku, i nie minęła nawet druga sekunda, gdy jego oczy napełniły się łzami. Po nie myśląc ani minuty dłużej szybko zakręcił butelkę, po czym otarł twarz i udał się na poszukiwanie Małpy. Miał w tej chwil niemal że diabelski plan na to, jak mógłby teraz zmusić Małpę, by ten upiekł dla niego przynajmniej jedną tacę swoich migdałowych ciastek.
Wędrował po całym Pałacu, najpierw udał się do Sali Treningowej, później do Sali Bohaterów, do pokoju Małpy. Kontynuując swoje poszukiwania poszedł na dziedziniec, jeszcze do Drzewa Brzoskwiniowego. Jednak nigdzie nie mógł go znaleźć. W końcu po około godzinie czynnego przeszukiwania całego Pałacu, postanowił udać się do Wioski i tam wznowić swoje poszukiwania Małpy. Zszedł szybko po schodach, a następnie chodził pomiędzy zatłoczonymi ulicami i ciągle rozglądał się dookoła.
W końcu po kilkunastu minutach czynnych poszukiwań nagle tak po prostu zobaczył swojego Małpiastego kolegę. Nie myśląc już ani chwili dłużej, natychmiast postanowił do niego podbiec, - Cześć Małpo! - przywitał się Po, - Hej Po! - odpowiedział Małpa trochę bardziej entuzjastycznie niż rano, - Tak więc, co ty tutaj robisz? - zapytał z lekką nutą niezręczności Po, - Byłem zanieść moje ciastka do cukierni. - odpowiedział stonowanym głosem Małpa, - Okay, wiesz tak sobie pomyślałem, że być może moglibyśmy coś razem zjeść, pogadalibyśmy, no nie wiem, na przykład o jakichś nowych żartach, które moglibyśmy razem zrobić, ugotowałbym swoją słynną zupę z sekretnym składnikiem, a ty przygotowałbyś swoje migdałowe ciasteczka, co ty na to? - zapytał Po w sugestywny sposób.
Po, zrozum. Nie mam teraz w ogóle czasu. Mówiłem ci dziś rano, piekę ciastka na święto, w dodatku mam strasznie dużo treningu w ostatnim czasie, jestem niewyobrażalnie zmęczony i nie mam ochoty na twoją zupę ani na żadne nowe żarty. - stwierdził zirytowanym tonem Małpa, - I możesz mi teraz nie przeszkadzać, bardzo się spieszę. - dodał po chwili, - Taa, jasne, oczywiście. Ach, chyba nie będę miał innego wyboru, ach zjem sam, zupełnie sam, sam jak palec. No nic, to ja będę leciał. Ach, ja to nigdy nie mam z kim jeść, ty zawsze masz Modliszkę, Żmija ma Żurawia, Tygrysica... to cóż, to Tygrysica, ona nie lubi nikogo i niczego poza salą treningową, ach no nic, cześć. - westchnął smutnym głosem Po.
Następnie powoli zaczął odchodzić, i gdy szedł przeciwną stroną ulicy, powiedział do siebie - Zobaczymy Małpo. - stwierdził rozzłoszczony, następnie wyjął z kieszeni butelkę z sokiem z cebuli. Wziął głęboki wdech nosem i wtedy jego oczy bardzo szybko wypełniły się słonymi łzami. Zakręcił butelkę i schował ją do kieszeni, a następnie odwrócił się w kierunku Małpy i zaczął powoli do niego wracać. - Małpo, ja nie mogę tak dłużej. - powiedział Po, gdy nagle zaczął potwornie szlochać, Małpa nie wiedząc co zrobić, szybko go przytulił.
Ach, jeśli naprawdę tak bardzo chcesz pójść ze mną na lunch, to okay, ewentualnie mogę się zgodzić. - stwierdził poddając się Małpa, - Ale upieczesz swoje ciasteczka,, zgoda. - powiedział dziecinnym tonem Po, wciąż płacząc, - Cóż, dobrze. Tylko proszę cię przestań płakać, przecież w naszej drużynie jesteś jednym z najtwardszych i najweselszych wojowników, nie powinieneś być tak smutny z powodu odmowy pójścia z tobą na kolację. - stwierdził stanowczo, ale jak również z przerażeniem Małpa, - Oczywiście Małpo. - odpowiedział Po, jednak wciąż płacząc.
Następnie obaj powoli powędrowali w kierunku Jadeitowego Pałacu. Gdy dotarli do kuchni, Po usiadł przy stole, a Małpa zaczął powoli przygotowywać ciasto by upiec swoje ciastka. Gdy migdałowe ciasteczka były już gotowe, Małpa postawił je na środku stołu, i zaczęli rozmawiać. Oczywiście o wszystkim, o czym tylko chciał Po. Przez ponad dwie godziny Małpa słuchał zażaleń, opowiadań i więcej zażaleń, które były stałym tematem Pandy. Gdy ciastka się skończyły Po był już wesoły i stwierdził, że musi trochę odpocząć, więc pożegnał się z Małpą i udał się do Świętej Brzoskwini. "To było takie proste, jak nabrałem Małpę." pomyślał Po, "Nie mogę się doczekać, aż wypróbuję to na reszcie." dodał po chwili.
Minęło kilka dni i w tym czasie Po nie próżnował. I po prostu wszyscy w Pałacu robili wszystko, co tylko zechciał Panda. W innych wypadkach kończyło się tak jak w przypadku Małpy, ktoś odmawiał, a Po zaczynał wtedy płakać na zawołanie. W dodatku jak również Po uznał, że jest zbyt przemęczony i przestał przychodzić na treningi. Reszta ciągle musieli wymyślać jakieś wymówki na temat nieobecności Smoczego Wojownika. I tak jak teraz, gdy minął już prawie tydzień i Potężna Piątka zebrali się w sali treningowej, a Mistrz Shifu wprowadzał kolejną trudną do opanowania technikę, Po przebywał w swoim pokoju i od czasu do czasu sporadycznie jadł pierogi, ciastka, albo po prostu spał.
Mistrz Shifu bardzo szybko uświadomił sobie, że po raz kolejny na treningu brakuje Pandy, - Dobrze, zanim zaczniemy trening, czy ktoś mógłby mi powiedzieć, gdzież to znowu podziewa się Po? - zapytał zirytowany Shifu, - Ym, Po jest dziś nieco smutny i stwierdził, że po dzisiejszym treningu będzie mu tylko gorzej. - odpowiedziała tak po prostu Żmija, - On chyba sobie żartuje. - westchnął zirytowany Shifu, pozostali członkowie Piątki nic na to nie powiedzieli. Oczywiście oni jak również po ostatnim tygodniu mieli już serdecznie dosyć zachowania Po.
Choć była też mimo wszystko, jednak taka osoba, której Po wciągu tego tygodnia nie próbował oszukać. Tą osobą był nie kto inny, niż Mistrzyni Tygrysica. Od czasu tamtego incydentu, Po ze względu na szacunek i inne osobiste stwierdzenia, nie odważył się jej oszukać. Choć stwierdził, że to dzięki niej wpadł na ten ciekawy pomysł i przez jej okazane dla niego współczucie zaczął całą tę farsę.
Jednak Po wiedział jak również, że w końcu i tak będzie musiał wrócić do treningu i swoich obowiązków. Po kilku dniach od wprowadzenia swojego cudownego planu, Po zaczął odczuwać skutki swojego lenistwa. Miał problemy z wprowadzaniem najprostszych, podstawowych ciosów i wiedział bardzo dobrze, że to wszystko przez brak systematycznych ćwiczeń.
Po raz pierwszy odczuł to podczas walki. Gdy Po wcinał kolejną porcję pierogów, podczas gdy Potężna Piątka trenowała bardzo ciężko, w dolinie rozbrzmiał gong, który informuje o kolejnym ataku bandytów na wioskę. Oczywiście Po słysząc alarm natychmiast zerwał się na równe nogi i szybko opuścił swój pokój biegnąc w kierunku tysiąca kroków. Piątka jak również błyskawicznie wybiegli z sali treningowej i powędrowali w kierunku wioski. Widząc Po byli bardzo zaskoczeni, to było dla nich zadziwiające, że jednak zdecydował się wyruszyć wraz z nimi.
Bandytami, którzy właśnie plądrowali wioskę byli ci sami, co zwykle, krokodyle bandyci z ich przywódcą Fung'iem. Piątka szybko zajęli się bandytami rabującymi kolejny sklep, jak Po postanowił walczyć z samym Fung'iem. Jednak w chwili gdy Po spodziewał się prostej zwycięskiej walki, Fung zaczął go obijać tak mocno, jak tylko mógł. Po nie był wstanie się obronić, ani wymierzyć żadnego ciosu. Wiedział też bardzo dobrze, że Piątka nie mogą mu tym razem pomóc, więc postanowił wzbudzić w swoim krokodylim przeciwniku, współczucie.
Upewnił się szybko, że Piątka nie są w stanie zobaczyć, co takiego robi, Po wyjął butelkę z sokiem z cebuli, odkręcił zakrętkę i mocno zaciągnął się wonią zawartości, po czym zakręcił z powrotem butelkę i schował ją do kieszeni. Kilka sekund później oczy Po były pełne od łez, a po jego twarzy spływały kolejno kropla po kropli, udawał tak przez kilka minut aż Fung całkowicie przestał go atakować. W tym momencie Tygrysica zorientowała się, co się dzieje i natychmiast podbiegła do Po. Uderzyła kilkanaście razy Fung'a z jej pięści i pazurów, po czym wykonała kilka kopnięć. Gdy Fung leżał na ziemi jęcząc, Tygrysica szybko podeszła do Po.
Po, to nie może tak dłużej wyglądać. Przykro mi, ale jak wrócimy do Pałacu będę musiała powiedzieć o wszystkim Mistrzowi Shifu. Musi wiedzieć, co się dzieje i mam nadzieję, że znajdzie rozwiązanie twoich problemów emocjonalnych. - stwierdziła Tygrysica, była równocześnie poważna, stanowcza oraz współczująca i zmartwiona. W czasie jej nieuwagi Fung uciekł z pola walki, a zaraz po nim pozostali członkowie jego bandy. W takim wypadku Po i Potężna Piątka musieli po prostu wrócić do Pałacu.
Podczas drogi powrotnej Po był bardzo zdenerwowany przez to, co powiedziała mu Tygrysica, co sprawiło, że wyglądał na naprawdę smutnego, co przy okazji spowodowało, że członkowie Potężnej Piątki zaczęli się poważnie o niego martwić. Gdy wszyscy powrócili do Pałacu, idąc przez dziedziniec spotkali Mistrza Shifu, po czym Tygrysica natychmiast zareagowała, - Mistrzu Shifu, musimy koniecznie zrobić coś z Po, bo mamy bardzo poważny problem. - wydedukowała stanowczo Tygrysica, - Ach, niech zgadnę, Po po raz kolejny nie panuje nad swoim słowotokiem. - westchnął zmęczonym tonem Shifu.
Niestety, ale nie tym razem Mistrzu. Tym razem chodzi o to, że Po ma bardzo poważny problem emocjonalny, od co najmniej tygodnia z każdego powodu, a właściwie to nawet bez powodu, potrafi od tak po prostu rozpłakać się. A podczas dzisiejszej walki miarka się przebrała, mam nadzieję, że wiesz, co z nim zrobić, bo ja mam serdecznie dosyć tego jego mazgajstwa. - wyjaśniła rozdrażniona odrobinkę Tygrysica, - Hm pomyślmy, co możemy zrobić w takiej sytuacji. Cóż, na początek najlepszym rozwiązaniem będzie odsunięcie go od kolejnych zbliżających się walk. Tak będzie najrozsądniej. - stwierdził z przekonaniem Shifu.
Ale to nie rozwiąże problemu i on będzie tak płakał cały czas. - stwierdziła zirytowana Tygrysica, - Cóż, hm istnieje możliwość by pomóc Smoczemu Wojownikowi uporać się z jego niedyspozycją psychiczno-emocjonalną. Jego problemy można rozwiązać wysyłając go do Świątyni Shaolin na specjalne szkolenie, cóż szkolenie potrwa trzy lata, ale myślę, że w tym czasie Piątka będą wstanie uporać się z każdym zagrożeniem. - wydedukował racjonalnie Shifu, - Co?! Jakie szkolenie, czekaj, co?! Trzy lata. Nie ma mowy, nigdzie nie idę, to jest niesprawiedliwe. - stwierdził spanikowany Po, z wyczuwalnym rozżaleniem w głosie.
Nie denerwuj się Po, taki trening jest ci naprawdę niezwykle potrzebny, może przywrócić ci twoje zdrowie psychiczne. No chyba, że możesz nam wyjaśnić, dlaczego w ostatnim czasie tak dziwnie się zachowujesz? - stwierdził spokojnie Shifu, - Myślę, że chyba tak. - odpowiedział niepewnie przerażony Panda, - W takim razie słucham. - odpowiedział Shifu, kierując całą swoją uwagę na Smoczym Wojowniku. Właśnie wtedy na dziedzińcu pojawił się Zeng, który miał w ręku jakiś list. - Mistrzu Shifu, mam list od Temutai'a. - powiedział nerwowo.
Podaj mi to. - Shifu odpowiedział stanowczym silnym tonem, jak Zeng zrobił to, o co prosił go Mistrz i dał mu ten list, - Temutai pisze, że dziś rusza na podbój Doliny i nie dba o to, czy pisaliśmy do niego jakiś tam list pokojowy, chce wojny i już. - opowiedział pokrótce Shifu, jak jego twarz opadła z zatrwożenia, - Mówiłem ci, że tak będzie. - wywnioskował Po, - Dobrze, w takim razie do wioski pójdzie tylko Piątka, Po zostajesz w Pałacu, jesteś zbyt emocjonalny w ostatnim czasie i nie sądzę, że jesteś wstanie walczyć z jakimkolwiek żołnierzem Temutai'a. - rozkazał Shifu.
Oczywiście Mistrzu Shifu. - odpowiedzieli równocześnie członkowie Piątki, jak szybko ruszyli w kierunku wioski, - Stójcie! - krzyknął Po, po czym kontynuował, - Mistrzu proszę, musisz mi pozwolić walczyć, obiecuję ci, że już nie zrobię niczego, co mogłoby zepsuć walkę, uda mi się i jak tylko wrócę to przysięgam, że wszystko wam wszystkim wyjaśnię. A teraz musimy ruszać i powstrzymać Temutai'a, czyż nie. - Shifu patrzył na Pandę z głębokim zastanowieniem, ale w końcu westchnął i powiedział, - Zgoda, ale jeśli usłyszę cokolwiek od któregokolwiek z Potężnej Piątki na twój temat, możesz być pewny, że jutro będziesz w drodze do Świątyni Shaolin.
Więc chodźmy drużyna, zanim Temutai zniszczy całą Dolinę Spokoju. - wykrzyknął Po jak zaczął wraz z resztą biec w kierunku wioski. W między czasie, gdy biegli, Po cały czas myślał nad tym, co mógłby powiedzieć Shifu i reszcie jak wrócą do Pałacu, w pewnej chwil miał nawet nadzieję na to, że zostanie solidnie znokautowany i może straci pamięć, albo uda, że stracił pamięć i nikt nie będzie go o nic pytał. "Nie, koniec z wykrętami, czas by dorosnąć, może stać się bardziej jak Tygrysica, niż być jak jakieś dziecko." pomyślał sobie i w tym momencie wszyscy dotarli do wioski.
Po kilku minuta wszyscy mogli zobaczyć Temutai'a i jego żołnierzy atakujących mieszkańców, którzy niszczyli wszystko, co spotkali na swojej drodze, - Zajmę się Temutai'em, a wy walczcie z jego armią. - zaoponował Po, - Nie ma mowy, ja będę walczyć z Temutai'em, a ty pomożesz pozostałym. - odpowiedziała z przekąsem Tygrysica, - Nie, ja to zrobię. - sprzeciwił się Po, - Tyy, Po. To nie jest zabawa, lepiej pomóż reszcie, bo jeśli masz zamiar ponownie płakać, to wolałabym żebyś nie robił nam większego wstydu na oczach wszystkich mieszkańców. - odpowiedziała w złośliwy sposób Tygrysica.
Tygrysico, zaufaj mi, nie ma już zamiaru płakać, naprawdę. Będę zimny jak lód i twardy jak skała, po prostu daj mi szansę. - odpowiedział Po w obronnym geście, - Dobra, ale jeśli zobaczę, że masz jakiekolwiek kłopoty, to możesz mieć pewność, że natychmiast odsunę cię od tej walki, czy wyraziłam się jasno? - rzuciła zimnym tonem Tygrysica, - Tak, tak, oczywiście, rozumiem, ale uwierz mi, że nie będzie nawet takiej potrzeby. - odpowiedział stanowczo i z przekonaniem Po, następnie szybko pobiegł w kierunku Temutai'a, podczas gdy Piątka natychmiast ruszyli w stronę żołnierzy, by zacząć z nim walczyć.
Temutai, jeśli myślisz, że jesteś wstanie zniszczyć Dolinę Spokoju, to się bardzo pomyliłeś kolego, ponieważ na twojej drodze stanął niesamowity Smoczy Wojownik! - wykrzyknął z dalszej odległości Po, jak zbliżał się szybko do swojego przeciwnika, - Smoczy Wojowniku, jestem Temutai, Król Quidan'u i jestem niepokonany, i zapamiętaj to sobie. - rzucił szybko Temutai swoim zwykłym, zuchwałym tonem, - Wiesz co, powtarzasz się, a to powoli zaczyna mnie drażnić, a ostatnio mam straszne problemy emocjonalne i bardzo łatwo mnie zdenerwować, a gdy jestem zdenerwowany, to muszę wtedy koniecznie w coś uderzyć, na przykład w króla bezprawia. - splunął Po patrząc z gniewnym wyrazem twarzy na Temutai'a.
Następnie Po rzucił się na Temutai'a, wymierzył w niego kilka prostych ciosów z prawej ręki, później zaatakował lewą, próbował go trafić z kilku rzutów bokserskich. Wykonał jeszcze kilka kopnięć, ale nic to nie dało, więc postanowił wyskoczyć w powietrze i fortunnie tak się zdarzyło, że wylądował na plecach swojego przeciwnika. Postanowił walczyć stylem księżniczki, którego nauczył się od księżniczki Mei-Li, jednak tym razem nic z tego nie wyszło. Próbował jeszcze klika prostych i sierpowych ciosów z wykorzystaniem obu rąk, jednak na Temutai'a nic nie działało.
Po przełknął głośno ślinę i zaczął szybko myśleć, co by tu zrobić. Nie spodziewał się takich reakcji po swoim przeciwniku, a właściwie to ich braku. To, co musiał wymyślić, musiałoby być czymś nowym, czymś niespodziewanym. Zastanawiał się nad użyciem Techniki Palca Zagłady, ale po głębszym przemyśleniu uznał, że być może konsekwencje tego czynu mogłyby być jednak zbyt wielkie. Tylko, że w ostatnim czasie nie poznał żadnej nowej techniki, bo w ogóle nie trenował. Jednak była jedna rzecz, która w ostatnim czasie bardzo dobrze mu wychodziła, było to oczywiście oszukiwanie przyjaciół. Wtedy właśnie wpadł na pewien pomysł, ale obiecał wszystkim, że nie będzie płakać, jednak to byłoby fałszywe.
Tygrysico, możesz przyjść do mnie na chwilę?! - zawołał Po, po czym szybko usłyszał donośny nerwowy ryk - Nie widzisz, że jestem zajęta?! - spytała retorycznie Tygrysica, jednak szybko rozprawiła się z jednym z wołów i szybko do niego pobiegła, - Mów, co się dzieje? - zapytała go szybko, łapiąc przy okazji oddech, - Wiesz, obiecałem, że nie zrobię tego, ale jestem potwornie smutny, ale spokojnie mam plan. - wyjaśnił pokrótce Po podchodząc w jej stronę. Tygrysica lekko warknęła gdy Po użył słowa 'potwornie', po czym zapytała, - Co masz na myśli Po? - Po odwrócił się i spojrzał na Temutai'a, po czym z powrotem odwrócił się do niej i pokazał jej, jak pociera oczy w sposób jakby płakał.
Po, czy ty do reszty zwariowałeś, jesteś całkowicie szalony? - stwierdziła zdruzgotana, - Nie, po prostu chcę wykonać atak z zaskoczenia. - stwierdził stanowczo Po, - Ach dobra, ale postaraj się tego nie zepsuć. - odpowiedziała zmęczonym głosem Tygrysica, - Nie zepsuję. - uśmiechnął się do niej Po, jak szybko zaczął biec w kierunku Temutai'a. Jednak zanim do niego dotarł, stanął na chwilę by wyciągnąć butelkę z sokiem z cebuli, odkręcić ją, powąchać i ponownie zakręcić. Kiedy wznowił swój bieg miał w oczach łzy.
I to był rozdział 2, mam nadzieję, że Wam się podobało. Cóż, następny rozdział przynosi tę historię do końca. Zauważyłam też w opiniach, że często pytacie mnie, czy planuję jakieś nowe opowiadanie, więc kiedy zakończę tę opowieść dodam jeszcze rozdział jako swoją autorską notatkę, gdzie postaram się odpowiedzieć na niektóre z waszych pytań. Wracam do pisania ;) I cóż, na razie to tyle, więc powiedzcie mi co myślicie o tym rozdziale, i zostawcie...
OPINIĘ! :)
